Polityka

Dlaczego powinniśmy konsekwentnie popierać Izrael?

Zarówno Polska jak i państwa zachodu powinny w dalszym ciągu bardzo konsekwentnie i jednoznacznie popierać Izrael w konflikcie bliskowschodnim, zwłaszcza tym, który się potencjalnie jawi na horyzoncie.

 Nie mamy, jako kraj bezpośrednich interesów na bliskim wschodzie, a po awanturze irackiej jesteśmy tam, jako państwo politycznie i gospodarczo skończeni. Konsekwencje tego błędu i krótkowzrocznej głupoty naszych przywódców będziemy odczuwać bardzo długo. Na szczęście relacji z Izraelem nie zdołaliśmy jeszcze sobie popsuć, aczkolwiek powiedzmy to w sposób otwarty – nie mamy w Izraelu dobrej prasy, abstrahując od historycznych powodów oceniania nas w sposób negatywny przez potomków ofiar pogromów i holocaustu. Niektóre kwestie post żydowskie do dzisiaj w naszym kraju nie zostały w żaden sposób rozwiązane, co gorsza nie zapowiada się żebyśmy byli w stanie, jako system polityczny udzielić odpowiedzi na tak kluczowe we wzajemnych relacjach tematy jak np. kwestia mienia pozostałego po ofiarach holocaustu, ocena polskich postaw wobec zagłady itp.

Równolegle dość pozytywnie rozwija się współpraca gospodarczo-polityczna pomiędzy naszymi krajami. Formalnie jesteśmy w Izraelu, jako kraj cenieni, a współpraca z nami jest uznawana za wartość i istotny w rozgrywce europejskiej czynnik polityczny. Dla nas Izrael jest prawie nie wyczerpalnym źródłem nowoczesnych technologii wszelkiego typu, zwłaszcza technologii wojskowych – o specjalnym znaczeniu dla naszego państwa w sytuacjach szczególnych jak np. zakup opancerzenia dla Rosomaków do misji w Afganistanie, zakup BSL, ppk Spike i innych z pewnością dokonanych, ale nieujawnionych, ze względu na skalę lub po prostu interes państwa.

Państwo Izrael pod względem zdolności obronnych może stanowić dla nas wzór, w jaki sposób przetrwać i zadawać ciosy – skutecznie zmuszając potężniejszych przeciwników do poszanowania swojej suwerenności i nietykalności. Potęga militarna państwa Izrael powoduje, że metodami konwencjonalnymi jest ono w stanie pokonać każdego ze swoich wrogów i wszystkich nich z razem. Pod tym względem moglibyśmy się bardzo wiele od Izraela nauczyć, nie ma nic złego w uczeniu się od lepszych.

Jednakże w ostatnich latach sytuacja na bliskim wschodzie nieco się zmieniła, przede wszystkim niewiadomą jest zachowanie się na nowo zdefiniowanej Syrii i na nowo zdefiniowanego Egiptu. Bez względu na układ sił wewnętrznych w tych krajach, jedynym sposobem – zawsze skutecznym dla zapewnienia w nich porządku i stabilizacji jest wskazanie zewnętrznego wroga, który jest doskonale znany i od co najmniej dwóch pokoleń szczerze znienawidzony. Nie można mieć złudzeń, ale demokracji ani w Egipcie, ani w Syrii nie będzie. Nie pojawią się tam przyjazne wolności i liberalizmowi większości, szanujące wolność i prawa własnego narodu, już o obcych nie wspominając. Najlepszym scenariuszem dla pokoju międzynarodowego jest zachowanie w tych krajach systemu gwarantującego, jako takie status quo. W przeciwnym wypadku czeka nas niewiadoma z wizją konfliktu atomowego, albowiem Izraelczycy z pewnością nie pozwolą Arabom pozarzynać się podczas snu!

Kluczem do otwarcia tego konfliktu może być Liban, a dokładniej Hezbollah, którego przywódca Hassan Nasrallah jest człowiekiem wybitnie inteligentnym i z pewnością nie rzuci się z motyką na słońce, jednakże należy pamiętać, że finansuje go Iran. Jeżeli USA do dzisiaj nie zaatakowały tego kraju, to głównie, dlatego albowiem kwestia zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi nie została do końca uregulowana. Jest to jedna z dwóch obok gwałtownej zwyżki cen ropy – przeszkoda w narzuceniu rozwiązania siłowego Iranowi. Co ciekawe, atakując ten kraj zachód popełni kolosalny błąd wiążąc się w długotrwały konflikt, którego konsekwencje ekonomiczne odmienią zwyczaje transportowe mieszkańców całego świata na lata ku uciesze eksporterów z Federacji Rosyjskiej i Wenezueli.

Odrębnym problemem jest upatrywanie jakiejkolwiek Irańskiej winy, poza samym faktem chęci stania się krajem atomowym. Nawet posiadanie tej broni, nie daje temu krajowi strategicznej przewagi, chociaż w ewentualnym konflikcie z Izraelem, ze względu na rozległość i ukształtowanie własnego terytorium kraj ten ma większe szanse na przetrwanie. Po prostu jedna bomba między Hajfą a Tel Awiwem dezorganizuje całe państwo Izraelskie, paraliżując jego możliwości obronne i ofensywne, nie wspominając już o dalszych możliwościach jakiegokolwiek rozwoju społecznego i gospodarczego. Na Iran – kraj górzysty, poprzecinany licznymi dolinami – potrzeba zdecydowanie więcej bomb. Jedna lub kilka niczego nie załatwia.

Dla tych, co nie zrozumieli, warto czasami napisać wprost, otóż osamotniony i zdany na konflikt z morzem arabów Izrael zareaguje niekonwencjonalnie, odparowując z powierzchni ziemi kilka stolic wrogich mu państw. Ewentualna wojna na bliskim wschodzie odmieni globalną rzeczywistość, dlatego utrzymywanie stanu równowagi i status quo jest w interesie wszystkich w tym mających relatywnie najwięcej do stracenia obu stron bezpośrednio zaangażowanych w konflikt.

Oczywiście można na zagadnienie popatrzeć filozoficznie i uzasadnić wspieranie Izraela ze względów kulturowych i cywilizacyjnych, jednakże wówczas należy zadać równoległe pytanie – czy Iran jest rzeczywiście wrogiem? Czy zasłużył w jakikolwiek sposób na takie traktowanie przez zachodnią mniejszość uzurpującą sobie prawo do reprezentowania całości społeczności międzynarodowej? Niewielu wie, ale Iran jest głównym dostarczycielem skroplonego gazu ziemnego do Chin, co gorsza zamierza robić to przez Pakistan a faktury wystawiać w Euro a nie w Dolarach. Czym mogliby bardziej zgrzeszyć i narazić się zachodowi? Dlatego prawdopodobnie wykorzystując efekt zaskoczenia Izrael zaatakuje Iran, ale w sposób niepozwalający na jednoznaczną identyfikację agresora – będzie to nowy rodzaj konfliktu.

Reasumując, mamy liczne powody do tego żeby wspierać Izrael, aczkolwiek nic nie szkodzi w rozważaniu uznania palestyńskiej państwowości – bardziej przez Unię Europejską niż przez Polskę, już musimy się przyzwyczaić, że jesteśmy jedynie częścią zachodu i jako kraj jedynie komplikujemy próbując mniej lub bardziej nieudolnie uprawiać samodzielną politykę.

Faktem jest, że punkt ciążenia w globalnej grze przesuwa się na wschód, zarówno ten bliski jak i daleki. To tam wybuchnie konflikt w skali dotychczas nieznanej, której nie spodziewamy się nawet w najskrytszych snach. Musimy zrozumieć, że wsparcie dla Izraela jest w naszym żywotnym interesie czy to się nam podoba mało, czy jeszcze mniej.

8 komentarzy

  1. Z tego co pamietam, zakup dronow okazal sie raczej porazka niz sukcesem o czym bylo dosyc glosno w prasie.
    Od Izraela powinnismy sie uczyc sposobu organizacji wojska, tutaj zgoda, chociaz chyba w Polsce A.D. 2011 nie do wykonania.
    Natomiast co do poparcia Panie “Krakauer”, to mamy takze wlasne interesy, ktore powinnismy z Izraelem twardo negocjowac. Osobiscie nie mam najmniejszego zamiaru placic za jakiekolwiek mienie, ani uczestniczyc w reprywatyzacji z mojej kieszeni- to chyba bardziej zmartwienie Niemiec, ktore podstepnie jest cedowane na Polske.
    A i negatywny obraz Polski w Izraelu (sankcjonowany na wysokich szczeblach) takze wymagalby powaznej dyskusji.

  2. Zgadzam się z pragmatycznym poglądem krakauera … tylko zimna kalkulacja nas ratuje

  3. jlesniak.2004@wp.pl

    Autor artykułu, zachwycając sie nad technologiami i zdolnością obrony swego państwa przez Izrael powinien zwrócić uwagę na to, że gdyby nie USA państwo Izrael przestałoby istnieć.

  4. lecher@onet.eu

    Ja mam pytanie do autora w kwestii ” mienia pozostałego po ofiarach holocaustu “.Czy autor mógłby choć w części wymienic to mienie, czy to były te “nieruchomości ” w postaci chałupek z gliny, kryte strzechą , wysokie na ok. 1.50-1,60 m, które w latach 60 ub.wieku rozleciały się ze starości? Czy ich warttość to ok. miliardów dolarów ? Czy spadkobiercy żyją jeszcze w Polsce ? Narazie tyle pytań .

  5. lecher@onet.eu

    miało być ” 60 ” miliardów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.