Wojskowość

Dlaczego Obronę Terytorialną trzeba zorganizować jak najszybciej jak to możliwe?

 Obronę Terytorialną zwaną także Gwardią Narodową, trzeba zorganizować jak najszybciej jak to możliwe. Mówiła o tym nawet na swojej konferencji prasowej kandydatka na prezydenta pani Magdalena Ogórek. Niestety nie mówią o tym nic konkretnego nasi wojskowi planiści, a gra jest o bardzo wysoką stawkę, albowiem w istniejących realiach, jedynie masowa obrona jest w stanie stworzyć dla nas w ogóle szanse na obronę terytorium, przed jakimkolwiek poważnym zagrożeniem z zewnątrz.

Problemem naszej obrony jest kształt państwa i specyfika wojsk potencjalnego przeciwnika. Nasz kraj to w większości nizina, głównymi przeszkodami terenowymi są rzeki i miasta. Tak się akurat składa, że dwoje z potencjalnych przeciwników posiadają uzbrojone po zęby armie konwencjonalne, doskonale dostosowane pod względem usprzętowienia i taktyki walki właśnie na takim terenie jak nasz, albowiem ich terytorium jest bardzo podobne. Ich filozofię walki charakteryzuje – szybkość, manewr, możliwość dostosowywania się do sytuacji, niezależność i autonomia działania dużych związków taktycznych, – upraszczając są to armie typowo ofensywne, skonstruowane i pomyślane w celu przełamania jakiejkolwiek obrony, jaka przed nimi stoi – w każdych warunkach, w tym z uwzględnieniem możliwości użycia broni masowego rażenia w obronie lub ataku. Poza tym wszystkim, potencjalni przeciwnicy dysponują olbrzymią przewagą ilościową oraz w wielu dziedzinach – przewagą jakościową w uzbrojeniu.

W związku z tym, że nawet najważniejsi polscy dowódcy wojskowi – w tym pewien znamienity (w stanie spoczynku), generał wojsk lądowych (pancerniak szkolony jeszcze na starych wzorcach jak mieliśmy podobną organizację armii do naszych obecnie potencjalnych przeciwników) – mówi, że w przypadku napaści ze wschodu bronilibyśmy się do trzech dni – to raczej wie, co mówi. My tego nie wymyślamy, to są stwierdzenia polskich ekspertów, żołnierzy znających się na tym, co to jest dywizja pancerna lub związek taktyczny wojsk zmechanizowanych i rozumiejący, – „czym to się je”!

Żeby być w stanie powstrzymać potężny potencjał, który może nam zagrażać – należy koniecznie wzmocnić armię oraz przećwiczyć z sojusznikami przerzucenie przez nich sił do Polski i innych krajów sojuszniczych w regionie. Szczególne znaczenie ma terytorium państw Bałtyckich, a w szczególności Estonii i Litwy i zachodnia część Łotwy. Posiadanie Estonii umożliwia prowadzenie działań ofensywnych na kierunku petersburskim, terytorium Litwy blokuje Obwód Kaliningradzki, a zachodnia Łotwa to jedyny teren, gdzie można trzymać nad Bałtykiem jakiekolwiek rezerwy i który realnie nadaje się do jakiejkolwiek sensownej obrony.

W naszym przypadku istnieje poważne niebezpieczeństwo jednoczesnego natarcia ze wschodu, z północy i z północnego-zachodu – po zajęciu terytorium państwa litewskiego. Oznacza to konieczność obrony terytorium do najmniej od Słupska poprzez wszystko do linii Wisły po Lublin. Jest to mniej więcej połowa naszej linii granicznej, a potencjalni przeciwnicy mogą jeszcze dokonywać desantów morskich i powietrznych – znacznych sił, zdolnych do zmiany równowagi na wybranych odcinkach frontu lub tworzyć nowe.

Tego nie obroni 100 tys., armia, nawet jeżeli bardzo by chciała i żołnierze walczyliby bardziej dzielnie niż tego od nich oczekujemy. To jest po prostu nie możliwe przy tej ilości żołnierzy. Jedynym sposobem obrony przed masą wojska – jest inna masa wojska, technologia może zawieść, a na tą najnowszą nas nie stać. Na sojusznikach można polegać jedynie z ograniczeniem, żeby chociaż nie przeszkadzali – to będzie dużo. Proszę się nie spodziewać, że Niemcy lub Czesi będą umierać za Olsztyn, Białystok lub Mrągowo! Musimy posiadać możliwość elastycznego ugięcia się pod naporem potęgi naszych przyjaciół oraz możliwość kontrataku. Do tego są potrzebni żołnierze.

Jeżeli wedle różnych szacunków może na nas uderzyć 800 tys., do około 1,2 mln żołnierzy, przy czym w bezpośrednim zapleczu przeciwnik będzie dysponował w ciągu kilku dni – podwojoną ilością siła atakujących, czyli od 1,6 mln do około 2,5 mln żołnierzy – to znaczy, że musimy, co najmniej temu dorównać, a starać się uzyskać przewagę ilościową na strategicznych kierunkach co najmniej 2 do 1 (w obronie + jakieś odwody) oraz co najmniej 3,5 do 1 (w ataku plus w odwodzie do manewru co najmniej 1 do 1). Uwaga, ogólna suma naszego wojska może być niższa, bo byłoby wspaniale jakby była mniej więcej tym liczbom równa, ale chodzi o to, żeby w momencie dojścia konfliktu do zderzenia sił głównych – nasze wojsko gotowe do walki, w strategicznych punkach stycznych dorównywało nieprzyjacielowi ilościowo. Tylko w ten sposób można ograniczyć i utrudnić największą zaletę wojsk potencjalnych nieprzyjaciół, jakim jest wysoka zdolność do manewru.

Powyższe oznacza, że powinniśmy mieć, co najmniej 200 tyś., żołnierzy w służbie zawodowej. Dodatkowo, co najmniej 400 tyś., rezerwy mobilizacyjnej – rdzenia Obrony Terytorialnej – gotowej do mobilizacji w miejscach zbiórki w ciągu poniżej 12 godzin od wydania sygnału. W tym dodatkowo należy dołożyć wszelkich starań, żeby na obszarze potencjalnego konfliktu – oddziały Obrony Terytorialnej, – czyli w praktyce na wschód od linii Wisły, mogły się zmobilizować w ciągu poniżej 180 minut, co do kadry dowódczej, łącznościowców, saperów, zwiadowców i specjalistów od uzbrojenia. Reszta oddziałów powinna być w stanie się zmobilizować w ciągu kolejnych 6-ciu godzin. W wybranych gminach, gdzie znajdują się obiekty o kluczowym znaczeniu – jak np. skrzyżowania dróg, mosty, przewidywalne miejsca przepraw mostowych, brody, należy stale utrzymywać rotacyjną gotowość lokalnych oddziałów Obrony Terytorialnej, tak żeby uniknąć niebezpieczeństwa dywersji.

Armia zawodowa i rdzeń Obrony Terytorialnej powinny być w czasie nieprzekraczającym 24 godzin od wydania rozkazu – na pozycjach wyjściowych zgrupowań w terenie dla nich przewidzianych. Oznacza to, dla wojsk z Dolnośląskiego konieczność szybszej mobilizacji niż z Warszawy itd. Liczą się tu głównie duże miasta, tak żeby były gotowe do mobilizacji i wysłania oddziałów – wspierających lokalne oddziały w gminach. To musi być tak zorganizowane, żeby napływały kolejne fale ludzi i sprzętu, zdolne do samodzielnego funkcjonowania bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, przez co najmniej 7 dni.

Niestety w przypadku wojny, a nawet mobilizacji – chaos jest powszechny i standardowy, chaos jest wszędzie. Poszczególne oddziały muszą być względnie zgrane, a ludzie muszą się spodziewać, że sytuacja będzie wyglądała tak, że są pozostawieni samemu sobie – i nie wiadomo, czemu okopują się w jakichś krzakach. Żołnierze muszą mieć świadomość, że są częścią większej całości a ich wysiłek i poświęcenie są elementem generalnego wysiłku obronnego państwa.

W ciągu drugiej doby należy sformować w kraju w wybranych miejscach – zgrupowania wojskowe w sile takiej, w jakiej będzie to możliwe – to znaczy w takiej, w jakiej będzie wcześniej przygotowane. Docelowo możemy bez problemu zmobilizować około 2 mln ludzi. Na to jest druga doba od momentu startu. W trzeciej dobie ci ludzie będą wchodzić do walki, tam gdzie to będzie możliwe – jak należy mieć nadzieję, ze wsparciem uzbrojonych po zęby pierwszorzutowych wojsk sojuszników, które przybędą z zachodu.

Żeby to wszystko było możliwe bez paniki i przy minimalizacji chaosu – niezbędne jest ćwiczenie. Nasi obywatele najdelikatniej mówiąc mają powody nie wierzyć państwu i być wobec niego sceptycznym. Zorganizowanie Obrony Terytorialnej zawczasu ma przekonać ludzi, że przywódcy polityczni i dowódcy wojskowi – wiedzą, co robią i ma to wszystko sens, nawet, jeżeli w telewizji lub na własne oczy zobaczą atomowy grzyb nad Warszawą lub innym dużym miastem. Żeby nie panikować i wydobyć z siebie gotowość do poświęceń, każdy musi najpierw być przygotowany teoretycznie, żeby np. nie otruł się chemikaliami do odkażania wody, umiał okopać, zabezpieczyć przed promieniowaniem, przeładować broń, czy też wiedział takie sprawy jak, „po co” zawija się małe woreczki z prochem dookoła końcówki pocisku moździerzowego i dlaczego to jest bardzo ważne jak również sama kwestia wrzucenia pocisku moździerzowego do lufy moździerza odpowiednią stroną. O powszechnej umiejętności korzystania z broni palnej i ręcznych wyrzutni przeciwpancernych nie ma po co pisać, to powinien umieć każdy Polak i Polka, przynajmniej w tym zakresie, żeby umieć wycelować do celu bezpośrednio widzianego z bezpiecznej odległości i rozumieć, że nie można stać w polu rozprężania gazów wylotowych, a w zamkniętych pomieszczeniach można używać, tylko takie wyrzutnie, które są do tego dostosowane itp. To wszystko, w tym także samą konieczność spania w szczerym polu lub w lesie – nawet zimą, trzeba przećwiczyć.

Do tego potrzebujemy jeszcze około pół miliona członków Obrony Terytorialnej, która wzmocni Policję i Straż Pożarną na terenie kraju, a dodatkowo Obronę Cywilną – w liczebności co najmniej miliona lub dwóch milionów ludzi – organizujących życie wojenne lokalnych wspólnot na poziomie wsi, dzielnicy, bloku, miasteczka, powiatu itd. Tutaj jest duża rola dla kobiet – chodzi przede wszystkim o organizację życia społeczeństwa, ochronę ujęć wody, jej dystrybucję, zapewnienie i organizację schronów, rozdzielanie żywności, gromadzenie materiałów pędnych itd. Oczywiście także przyjmowanie rannych i pogrzeby ofiar wojny. To wszystko musi działać, w stopniu jak najdoskonalszym, nie może być tak, żeby gdziekolwiek władze cywilne ustąpiły z dowolnego rejonu – nawet po jego zajęciu przez nieprzyjaciela.

Poza tym niesłychanie ważnym aspektem jest odpowiednie przyjęcie wojsk sojuszniczych, w tym zwłaszcza wiadomo, których na zachodnich terenach państwa. Zawsze powinni ich przyjmować żołnierze, a przynajmniej uzbrojeni Polacy powinni być w pobliżu. To jest jedyny sposób, żeby nikt nie dokonał polityką faktów dokonanych zmian administracyjnych poprzez np. nałożenie tymczasowej administracji wojskowej ze względu na upadek państwa itd. Trzeba być gotowym na każdą prowokację.

To wszystko wymaga także odpowiednio przygotowanych zapasów, chodzi o żywność i wszystko inne, nawet „banalną” blachę falistą, drut kolczasty, worki na piasek i cement, które są po prostu niezbędne do budowy jakichkolwiek umocnień, jeżeli takie będziemy budować, a na pewno będziemy. Są w kraju specjaliści – przygotowani jeszcze w starych dobrych czasach, jak się przygotowuje Obronę Cywilną. Przykładowo bardzo ważne są drobiazgi np. mąka lub cukier powinny być przechowywane w pojemnikach wielowarstwowych – tj. może to ktoś jeszcze pamięta – worki wielowarstwowe, z których w razie skażenia można było po prostu zedrzeć zewnętrzne warstwy, na jakich osadzała się większość napromieniowanych cząsteczek. Takie drobiazgi decydują o tym ile osób przeżyje i w jakim komforcie, a to wszystko składa się na gotowość państwa do skutecznej obrony.

To wszystko jest możliwe do zorganizowania, potrzeba jednak czasu na próby i błędy. Lepiej jest to wszystko zorganizować na spokojnie i liczyć na to, że w momencie próby uda się, chociaż połowa, niż być skazanym na improwizację. Poza tym struktury Obrony Terytorialnej i Obrony Cywilnej mogą być użyte w razie katastrof naturalnych. Co ostatecznie przemawia za ich przydatnością. Na początek najlepiej jest je organizować przy samorządzie terytorialnym i jego służbach (Policja i straże – OC) oraz przy istniejących jednostkach wojskowych (OT). Decyzje muszą być podjęte już teraz, a najważniejszą rzeczą jest finansowanie – ono musi przekonać wojskowych decydentów, że to nie będzie “kanibalizowanie” pieniędzy na „prawdziwe wojsko”. Takie rozwiązania są możliwe, pisaliśmy o nich wielokrotnie. Żebyśmy w przyszłości nie żałowali braku decyzji – w realiach zagrożenia, wszystko będzie kosztować o wiele więcej, a straty w tym niepotrzebne ofiary będą nie do uniknięcia! Przygotowanie systemu zakładającego integrację wysiłków milionów ludzi wymaga czasu!

12 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    Czy pan autor jest wojskowym?

    • Napewno,w dodatku pewnie w stanie spoczynku,lubi sobie poteoretyzować.Jeszcze jakieś mięso armatnie by się przydało:(

    • Powyższy artykuł stręczy i judzi nas Polaków do bohaterskiego oddania życia dla cudzego pokrętnego interesu. Chodzi innymi słowy o to, aby nas podjudzić, by nas w rewanżu za mordowanie napastników skasowali beznamiętnie. Aby nas potężnie zdepopulowano. Bo za dużo nas jest według podjudzaczy. Najlepiej tak samo jak w okresie II wojny światowej, tj. zdepopulować nas o połowę Polaków z dziada pradziada.

      Tylko że jaki my mamy w tym interes. I po co bronić tego śmierdzącego etatystycznego socjalistycznego korporacyjnego ścierwa, w jakim teraz tkwi Polska. A ponadto Pismo Święte wyraźnie zachęca nas, byśmy nim przystąpimy do walki dobrze policzyli siły na zamiary. Jeśli nie mamy równorzędnych sił, to zanim wróg wejdzie w granice mamy zgodnie z Pismem Świętym poprosić o pertraktacje. I to jest słuszne. Skoro i tak przegramy, to po jakie licho narażać zdrowie i życie milionów Polaków nie mówiąc już o nieuchronnym zniszczeniu mienia? Jeśli chcą u nas rządzić jacyś obcy, to trudno. I tak już obcy nami rządzą, tyle że fatalnie. Będą mniej więcej tacy jak obecny reżim i co z tego. Najwyżej zwiejemy chyłkiem całą resztą za granicę, prędzej niż teraz. Ale z całą pewnością w razie wojny nie uratuje życia więcej Polaków niż w razie pertraktacji, a i zniszczeń będzie mniej po pertraktacjach. Być może przed ucieczką będzie nawet można przynajmniej sprzedać jakieś nieruchomości. A i śmieszna rzecz, czy naprawdę jest jeszcze ktoś, kto zechce wziąć na utrzymanię tę obecną polską nędzę?

      W kwestii OTK. Jest to jeden wielki absurd. Wszelka koncentracja wojskowa spowoduje zrzucenie po kilka bomb paliwowo-próżniowych w takie miejsca i żywa dusza tego tam nie przetrwa. Kilkanaście sekund i koniec. Już nie wspomnę o atakach jądrowych. Ponadto nie bez znaczenia jest, kto ma tymi oddziałami OTK dowodzić. Bo jak szubrawcy rezimowi, to prędko się to OTK przedzierzgnie w oddziały służące naszym wrogom. A przecież w kraju w którym panuje siuchta dowódcy też będą z siuchty. Kasy zwykli ludzie w Polsce nie mają. Zapasów na nawet krótkie przetrwanie też nie. Dobrze chociaż, że pan Putin zrobił te sankcje, bo dzięki temu jedzenie jest tańsze, ale co obserwuję w sklepach w Krakowie, ludzie kupują po 2-3 jabłuszka, jeden biały serek, czy 10-15 deko najtańszego zółtego i parę kromek chleba co kilka dni. To jest polska nędza. Setki tysięcy polskich wymizerowanych dzieciaków codziennie chodzą do szkoły głodne. Przecież nie z powodu braku miłości rodziców, ale z powodu straszliwej nędzy. Zamiast stręczyć do prowokacji i depopulacji, może by szanowny autor nagłośnił konieczność zorganizowania międzynarodowych darów żywnościowych dla tych obecnych kilkunastu milionów Polaków, którzy notorycznie głodują?? Może by nas nawet w potrzebie wsparł pan Łukaszenko, który chwali się świetną sytuacją żywnościową na Biłorusi. Wszakże są obszarem pod narastającą dominacją cywilizacji bizantyńskiej w wersji rosyjskiej, a przedtem przez trzysta lat byli pod dominacją naszej monarchicznej cywilizacji łacińskiej nie licząc wyniszczającej ich i gigantycznie wrogiej zarówno nam i im cywilizaji talmudycznej w okresie sowieckim. To są zatem chrześcijanie, którzy jako syci mogliby wesprzeć obecną polską nędzę. Podatki mamy teraz w Polsce wielokrotnie większe niż za okupacji. Z czym do ludzi? Dalej: w Polsce nie ma pozwolenia na jakąkolwiek broń. Nikt praktycznie nie umie strzelać i nikt nie ma broni opócz zdrajców i pachołków reżimu. Jakie moździerze?? Wprawdzie nauczyć się strzelać każy Polak by mógł w dwa tygodnie po intensywnych prywatnych samodzielnych treningach. Na żadne tam ogromnie kosztowne bezsensowne mobilizacje gwardii narodowej itp. pospolitego ruszenia Polski po prostu nie stać, ale i po co. Najlepiej się nauczyć obsługiwać broń mógłby każdy koło swojego własnego domu, czy na wojskowej strzelnicy w pobliżu /jeszcze by wojsko potężnie na tym zarabiało!/. Ale reżim uparcie nawet w sytuacji swojego zagrożenia nie chce nam Polakom przyznać prawa posiadania broni w domu. Z cegłami wyrwanymi z bruku i wystruganymi z drewna maczugami /to tylko do czasu dopokąd jeszcze będą jakieś „państwowe lasy”/ mamy iść na czołgi i samoloty? Dalej, mamy w Polsce ze 20 tysięcy żołnierzy oraz sto tysięcy urzędników, czyli „śwagrów” ubranych dla niepoznaki w wojenne uniformy. Urzędników z których „jakby co”, to połowa dostanie ze strachu zawału, a druga połowa zwieje z pełnymi gaciami. Ale dla tych 20 tysięcy zawodowców – jak się ostatnio pisze – nie ma już nawet karabinów, już nie wspominając o zapasach amunicji. Bo nie ma żadnych zapasów, ani sprzętu ani amunicji. Mamy około 900 czołgów, ale ile tam: po 1 czy dwa przestarzałe pociski do każdego? Czym tu panie straszyć. Przecież zapasy wojenne powinny być żelazne, powinny starczać na najmniej dziesięć lat nieprzerwanego ognia bez uzupełnienia zapasów tudzież żelazne wieloletnie zapasy paliwa, jedzenia, ubrania dla całej populacji, et cetera. Powinniśmy mieć nowoczesną armię –niekoniecznie liczną, ale koniecznie zawodową – z dziesiątkami tysięcy samolotów, tyleż czołgów, tyleż armat, miliardy sztuk amunicji wszelkiego typu, setki tysięcy wyrzutni grad i bazuk, oraz setki tysięcy dronów i innego nowoczesnego sprzętu. A nie mamy nic. Także panie autorze „daj se Pan siana”! A zresztą: nie mam najmniejszego zamiaru ani bronić tego obecnego burdelu, ani w ogóle zabijać jakiegokolwiek człowieka który jest moim bliźnim stworzonym na podobieństwo boże. Zabicie jednego nawet niewinnego choćby otumanionego propagandą człowieka jest gigantyczną tragedią i nie wolno tego robić pod żadnym pozorem, raczej sam zginę, trudno. Odmawiam zatem walki i niepotrzebnego a szkodliwego przelewania krwi. Jeśli żołnierze napastników pochodzący z europejskiej bizantyńskiej czy zbizantynizowanej łacińskiej cywilizacji monarchicznej nie napotkają wrogiego oporu, to prawdopodobnie również nie będą zbyt chętni do wstępnego mordowania niewinnych i w tej sytuacji najlepiej uchronić polski lud w obecnej trudnej sytuacji. Co innego w wypadku napadu muzułmanów, wtedy nie ma wyjścia, albo walka do śmierci albo utną głowy. To samo jeśliby napadli na nas przedstawiciele cywilizacji obozowej zwanej turańską /a tacy ludzie dominują na Ukrainie i to w skrajnie okrutnej wrogiej nam wersji/, ci będą nas po prostu rąbać na kawałki czy dosłownie obdzierać ze skóry w potwornej męczarni, na szczęście chwilowo są zajęci sami sobą.
      Polskę można zresztą postawić na gigantyczne nogi prędko w parę tygodni i zupełnie banalnym łatwym sposobem i nie jest to sposób militarny. Militarnie jesteśmy kompletnym zerem i niech Pan Bóg nas broni prowokować obecnie kogokolwiek /jak to robi reżim tych szubrawców z siuchty/ i machać nędzną zardzewiałą szabelką.

      Pytanie do Autora: czy w Polsce wolno sobie w celach samoobrony zrobić albo gdzieś kupić jakiś łuk, kuszę, czy szablę, albo miecz, wolno czy nie wolno? Czy wolno kupić bojowy kask oraz kamizelkę kulpodporną, itp. I gdzie i jak to wszystko tanio i legalnie nabyć. Jak najlepszej jakości /czyli nie chińskie/, ale tanio, bo kasy wcale nie ma, przeciwnie dziewięciu z nas na dziesięciu tkwi w poważnych kilku i więcej rolowanych długach, bez dobrych perspektyw wyjścia z tego lichwiarskiego zniewolenia.

      PS Jak pomyślę o tych długach, to może nawet dobrze byłoby się od razu poddać komuś, kto natychmiast skasuje te długi. Może pan Łukaszenko mógłby zaatakować, można by się od razu poddać, a on skasowałby wszelkie długi Polaków w bankach. Jak by go tu nawet zachęcić do takiej akcji?! Ależ to byłby Dobrodziej, można by go za to szanować kolosalnie. No i inne rzeczy by prędko naprawił: skasowałby GMO, zabronił zamykać kopalnie, zlikwidowałby publiczne zgorszenia wszelkich zboczeńców, szubrawców urzędników wpakowałby za kraty na dożywocie albo skazał na karę śmierci, to samo tak zwanych „sędziów” /kara śmierci lub dożywocie, na nic innego toto nie zasługuje/, a ilość urzędników zmniejszyłby o 99 rocent, itp. Może nawet zabroniłby w Polsce naruszać Prawa Naturalne ludzie niewinnych?! Może by nam też nawet podatki zmniejszył chociaż o połowę?! I my mamy z takim Dobrodziejem walczyć? Jeszcześmy na głowę nie upadli.

  2. Dzień Dobry
    Drogi Autorze. Ciekawe to rozważania jednak cześć z nich jest pod określoną tezę: skąd przyjdzie zagrożenie. Bacząc na faktyczny stan sytuacji geopolitycznej oraz bez rozgłosu wprowadzane zmiany proponuję poczynić rozważania uwzględniając każdego z sąsiadów jako agresora oraz uwarunkowania teatru działań oraz analizę środowiskową Obywateli Rzeczypospolitej na określonych obszarach tejże. Abstrahując od obowiązującej oficjalnej linii w kontekście stosunków geopolitycznych i gospodarczych to samą obronność Rzeczypospolitej winno się mając na uwadze właśnie ją a nie skąd być może przyjdzie zagrożenie bo teoretycznie przyjść może z każdej strony. Tedy i obronę tak należy planować jak i wszystkie środki, zasoby i ich dyslokację, jakby nas zaatakować mieli choćby z kierunku Czech czy Dani (nieważne kto).
    Pozdrawiam

  3. inicjator_wzrostu

    Te miliony żołnierzy w OT/OC należy mieć z czego opłacić.
    Dziś już nikt nic za darmo nie zrobi, zwłaszcza młodzi – w tym ci Polacy ze zmywaków w Londynie …
    Zwłaszcza jak ta PRACA, bo służba wojskowa jest wykonywaniem pracy w warunkach stałego zagrożenia i ograniczenia wolności osobistej – z pominięciem zasad BHP – może skończyć się śmiercią …

    Czasy DARMOWEGO bohaterstwa minęły.
    Zwłaszcza jak ogłaszane są zbiórki pieniędzy na protezy dla rannych polskich żołnierzy z Iraku czy Afganistanu
    Bo mówimy o UTWORZENIU działającego systemu OT/OC i to na lata.

  4. Trochę jest śmiesznym dywagować nad “pustą kieszenią”.

  5. A pani Ogórek stanie na czele bojówek…Kto wymyśla takie bzdury???

    • To nie są bzdury, Marusia kocha czołgistów. Trzeba było oglądać czterech pancernych i psa. Marusia była dzielną żołnierką. W każdym razie Janek Kos Gajos dowodził czołgiem, a Marusia skutecznie dowodziła Jankiem, a ów czołg wygrał był wojnę, no to chyba może Mausia stanąć na czele zwycięskiego czołgu?!

  6. Powyższy artykuł stręczy i judzi nas Polaków do bohaterskiego oddania życia dla cudzego pokrętnego interesu. Chodzi innymi słowy o to, aby nas podjudzić, by nas w rewanżu za mordowanie napastników skasowali beznamiętnie. Aby nas potężnie zdepopulowano. Bo za dużo nas jest według podjudzaczy. Najlepiej tak samo jak w okresie II wojny światowej, tj. zdepopulować nas o połowę Polaków z dziada pradziada.

    Tylko że jaki my mamy w tym interes. I po co bronić tego śmierdzącego etatystycznego socjalistycznego korporacyjnego ścierwa, w jakim teraz tkwi Polska. A ponadto Pismo Święte wyraźnie zachęca nas, byśmy nim przystąpimy do walki dobrze policzyli siły na zamiary. Jeśli nie mamy równorzędnych sił, to zanim wróg wejdzie w granice mamy zgodnie z Pismem Świętym poprosić o pertraktacje. I to jest słuszne. Skoro i tak przegramy, to po jakie licho narażać zdrowie i życie milionów Polaków nie mówiąc już o nieuchronnym zniszczeniu mienia? Jeśli chcą u nas rządzić jacyś obcy, to trudno. I tak już obcy nami rządzą, tyle że fatalnie. Będą mniej więcej tacy jak obecny reżim i co z tego. Najwyżej zwiejemy chyłkiem całą resztą za granicę, prędzej niż teraz. Ale z całą pewnością w razie wojny nie uratuje życia więcej Polaków niż w razie pertraktacji, a i zniszczeń będzie mniej po pertraktacjach. Być może przed ucieczką będzie nawet można przynajmniej sprzedać jakieś nieruchomości. A i śmieszna rzecz, czy naprawdę jest jeszcze ktoś, kto zechce wziąć na utrzymanię tę obecną polską nędzę?

    W kwestii OTK. Jest to jeden wielki absurd. Wszelka koncentracja wojskowa spowoduje zrzucenie po kilka bomb paliwowo-próżniowych w takie miejsca i żywa dusza tego tam nie przetrwa. Kilkanaście sekund i koniec. Już nie wspomnę o atakach jądrowych. Ponadto nie bez znaczenia jest, kto ma tymi oddziałami OTK dowodzić. Bo jak szubrawcy rezimowi, to prędko się to OTK przedzierzgnie w oddziały służące naszym wrogom. A przecież w kraju w którym panuje siuchta dowódcy też będą z siuchty. Kasy zwykli ludzie w Polsce nie mają. Zapasów na nawet krótkie przetrwanie też nie. Dobrze chociaż, że pan Putin zrobił te sankcje, bo dzięki temu jedzenie jest tańsze, ale co obserwuję w sklepach w Krakowie, ludzie kupują po 2-3 jabłuszka, jeden biały serek, czy 10-15 deko najtańszego zółtego i parę kromek chleba co kilka dni. To jest polska nędza. Setki tysięcy polskich wymizerowanych dzieciaków codziennie chodzą do szkoły głodne. Przecież nie z powodu braku miłości rodziców, ale z powodu straszliwej nędzy. Zamiast stręczyć do prowokacji i depopulacji, może by szanowny autor nagłośnił konieczność zorganizowania międzynarodowych darów żywnościowych dla tych obecnych kilkunastu milionów Polaków, którzy notorycznie głodują?? Może by nas nawet w potrzebie wsparł pan Łukaszenko, który chwali się świetną sytuacją żywnościową na Biłorusi. Wszakże są obszarem pod narastającą dominacją cywilizacji bizantyńskiej w wersji rosyjskiej, a przedtem przez trzysta lat byli pod dominacją naszej monarchicznej cywilizacji łacińskiej nie licząc wyniszczającej ich i gigantycznie wrogiej zarówno nam i im cywilizaji talmudycznej w okresie sowieckim. To są zatem chrześcijanie, którzy jako syci mogliby wesprzeć obecną polską nędzę. Podatki mamy teraz w Polsce wielokrotnie większe niż za okupacji. Z czym do ludzi? Dalej: w Polsce nie ma pozwolenia na jakąkolwiek broń. Nikt praktycznie nie umie strzelać i nikt nie ma broni opócz zdrajców i pachołków reżimu. Jakie moździerze?? Wprawdzie nauczyć się strzelać każy Polak by mógł w dwa tygodnie po intensywnych prywatnych samodzielnych treningach. Na żadne tam ogromnie kosztowne bezsensowne mobillizacje gwardii narodowej itp. pospolitego ruszenia Polski po prostu nie stać, ale i po co. Najlepiej się nauczyć obsługiwać broń mógłby każdy koło swojego własnego domu, czy na wojskowej strzelnicy w pobliżu /jeszcze by wojsko potężnie na tym zarabiało!/. Ale reżim uparcie nawet w sytuacji swojego zagrożenia nie chce nam Polakom przyznać prawa posiadania broni w domu. Z cegłami wyrwanymi z bruku i wystruganymi z drewna maczugami /to tylko do czasu dopokąd jeszcze będą jakieś „państwowe lasy”/ mamy iść na czołgi i samoloty? Dalej, mamy w Polsce ze 20 tysięcy żołnierzy oraz sto tysięcy urzędników, czyli „śwagrów” ubranych dla niepoznaki w wojenne uniformy. Urzędników z których „jakby co”, to połowa dostanie ze strachu zawału, a druga połowa zwieje z pełnymi gaciami. Ale dla tych 20 tysięcy zawodowców – jak się ostatnio pisze – nie ma już nawet karabinów, już nie wspominając o zapasach amunicji. Bo nie ma żadnych zapasów, ani sprzętu ani amunicji. Mamy około 900 czołgów, ale ile tam: po 1 czy dwa przestarzałe pociski do każdego? Czym tu panie straszyć. Przecież zapasy wojenne powinny być żelazne, powinny starczać na najmniej dziesięć lat nieprzerwanego ognia bez uzupełnienia zapasów tudzież żelazne wieloletnie zapasy paliwa, jedzenia, ubrania dla całej populacji, et cetera. Powinniśmy mieć nowoczesną armię –niekoniecznie liczną, ale koniecznie zawodową – z dziesiątkami tysięcy samolotów, tyleż czołgów, tyleż armat, miliardy sztuk amunicji wszelkiego typu, setki tysięcy wyrzutni grad i bazuk, oraz setki tysięcy dronów i innego nowoczesnego sprzętu. A nie mamy nic. Także panie autorze „daj se Pan siana”! A zresztą: nie mam najmniejszego zamiaru ani bronić tego obecnego burdelu, ani w ogóle zabijać jakiegokolwiek człowieka który jest moim bliźnim storzonym na podobieństwo boże. Zabicie jednego nawet niewinnego choćby otumanionego propagandą człowieka jest gigantyczną tragedią i nie wolno tego robić pod żadnym pozorem, raczej sam zginę, trudno. Odmawiam zatem walki i niepotrzebnego a szkodliwego przelewania krwi. Jeśli żołnierze napastników pochodzący z europejskiej bizantyńskiej czy zbizantynizowanej łacińskiej cywilizacji monarchicznej nie napotkają wrogiego oporu, to prawdopodobnie również nie będą zbyt chętni do wstępnego mordowania niewinnych i w tej sytuacji najlepiej uchronić polski lud w obecnej trudnej sytuacji. Co innego w wypadku napadu muzułmanów, wtedy nie ma wyjścia, albo walka do śmierci albo utną głowy. To samo jeśliby napadli na nas przedstawiciele cywilizacji obozowej zwanej turańską /a tacy ludzie dominują na Ukrainie i to w skrajnie okrutnej wrogiej nam wersji/, ci będą nas po prostu rąbać na kawałki czy dosłownie obdzierać ze skóry w potwornej męczarni, na szczęście chwilowo sami są zajęci sami sobą.
    Polskę można zresztą postawić na gigantyczne nogi prędko w parę tygodni i zupełnie banalnym łatwym sposobem i nie jest to sposób militarny. Militarnie jesteśmy kompletnym zerem i niech Pan Bóg nas broni prowokować obecnie kogokolwiek /jak to robi reżim tych szubrawców z siuchty/ i machać nędzną zardzewiałą szabelką.

    Pytanie do Autora: czy w Polsce wolno sobie w celach samoobrony zrobić albo gdzieś kupić jakiś łuk, kuszę, czy szablę, albo miecz, wolno czy nie wolno? Czy wolno kupić bojowy kask oraz kamizelkę kulpodporną, itp. I gdzie i jak to wszystko tanio i legalnie nabyć. Jak najlepszej jakości /czyli nie chińskie/, ale tanio, bo kasy wcale nie ma, przeciwnie dziewięciu z nas na dziesięciu tkwi w poważnych kilku i więcej rolowanych długach, bez dobrych perspektyw wyjścia z tego lichwiarskiego zniewolenia.

    PS Jak pomyślę o tych długach, to może nawet dobrze byłoby się od razu poddać komuś, kto natychmiast skasuje te długi. Może pan Łukaszenko mógłby zaatakować, można by się od razu poddać, a on skasowałby wszelkie długi Polaków w bankach. Jak by go tu nawet zachęcić do takiej akcji?! Ależ to byłby Dobrodziej, można by go za to szanować kolosalnie. No i inne rzeczy by prędko naprawił: skasowałby GMO, zabronił zamykać kopalnie, zlikwidowałby publiczne zgorszenia wszelkich zboczeńców, szubrawców urzędników wpakowałby za kraty na dożywocie albo skazał na karę śmierci, to samo tak zwanych „sędziów” /kara śmierci lub dożywocie, na nic innego toto nie zasługuje/, a ilość urzędników zmniejszyłby o 99 rocent, itp. Może nawet zabroniłby w Polsce naruszać Prawa Naturalne ludzie niewinnych?! Może by nam też nawet podatki zmniejszył chociaż o połowę?! I my mamy z takim Dobrodziejem walczyć? Jeszcześmy na głowę nie upadli.

  7. A ZA KOGO UMIERAC

    ZA GRUBEGO knura i TŁUSTA maciorę!! ….Z ZOO !!!?

    za AMBER GOLDY I służalczą Policję ??!

    A WALTA SE NA TWARZ !!!
    I CO PUTIN TU ZNAJDZIE – BIEDRONKI ,LIDLE , BO NATĄPIŁ HOLOKAUST!!!!!!!!!!! POLSKIEGO PRZEMYSŁU I KLASY ROBOTNICZEJ!!!

  8. A BAJKI PAN OPOWIADZASZ

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.