Społeczeństwo

Dlaczego nie podniesiemy się po kolejnym rozbiorze Rzeczpospolitej wyrzeczeń?

 Uświadamianie trudności wynikających z naszego położenia geograficznego powinno być jednym z pierwszych zadań dla nauczycieli na wszystkich przedmiotach związanych z państwowością. Ostatnie trzy wieki były bardzo trudne dla naszego narodu, który przez długi okres czasu nie posiadał własnej państwowości. Skutkiem tego stanu stało się totalne i zupełne zerwanie tradycji narodowo-państwowej, dzisiejsi Polacy, to zupełnie inny naród niż społeczeństwo Rzeczpospolitej z końca XVII wieku, – czyli ostatnich podrygów sarmackiej potęgi. Nie mamy ciągłości historycznej, prawnej, społecznej, narodowej, mentalnej i terytorialnej. Dorobek wielu pokoleń Polaków przepadł, pomniki naszej kultury niszczeją samotnie na terytoriach innych państw, często najdelikatniej mówiąc obojętnych wobec naszego wspólnego dziedzictwa.

Jednakże pomimo nieskończoności rozmiarów zniszczenia, których momentem fundamentalnym było zniszczenie polskich insygniów koronnych ukradzionych przez pruskich złodziei z Wawelu a germanizacja, rusyfikacja i alkoholizacja – stanowiły moment kulminacyjny, nie udało się okupantom zniszczyć polskości i polskiego ducha. Polski żywioł narodowy przetrwał rugi pruskie, „wywózki ruskie” i działania austriackiego wywiadu zmierzające do uczynienia z tzw. Galicji – ziem ukraińskich. Nie udało się okupantom złamać ducha narodowego, nawet przy biernej i zachowawczej postawie ostatniej ostoi polskości, jaką stanowił Kościół Katolicki. Naród odrodził się, dzięki jednostkom wybitnym, wspaniałym piewcom minionej chwały, żołnierzom, robotnikom i temu jednemu, któremu Naród winien jest wieczną pamięć, albowiem w nim była cała nadzieja w momencie największej próby. Szkoda jedynie, że odszedł przedwcześnie!

Obecnie pomimo niepodległości, która naprawdę nie jest dla nas stanem naturalnym, zwyczajnym zupełnie się o niej nie myśli, w tym znaczeniu, że 11 listopada przemija pod hasłem długiego weekendu a nie refleksji o najważniejszej rocznicy dla wszystkich Polaków, albowiem ważniejszego wydarzenia od tego momentu Rzeczpospolita nie widziała.

Stosunek Polaków, zwłaszcza młodszych pokoleń do pojęć – państwo, naród, Słowianie, jest najdelikatniej mówiąc poniżej jakichkolwiek oczekiwań. Państwo, jako takie generalnie nie dostarcza powodów, żeby je kochać. Polska nie wywiązuje się z podstawowych zobowiązań zapisanych w jej najnowszej Konstytucji względem własnych obywateli. Państwo to podatki, głupi lub skrajnie debilni urzędnicy, niezrozumiałe wyroki sądowe, policja kopiąca ludzi po głowach, tłok w codziennej komunikacji, umowy śmieciowe, życie za 1500, brak opieki medycznej, brak szans na mieszkanie itd. Można wymieniać w nieskończoność.

Ponieważ nie ma zupełnie wychowania patriotycznego, państwo, jako takie cały swój przekaz opiera na oświacie, której jakość jest mniej niż żadna zwłaszcza, jeżeli chodzi o przekaz patriotyczny oraz na komunikatach mediów mainstreamowych zapewniających sraczkowatą rozrywkę umysłom nieprzyzwyczajonym do głębszej refleksji.

Czy bylibyśmy w stanie utrzymać tożsamość narodową w przypadku kolejnego rozbioru państwowości i kolejnego zerwania ciągłości tego czegoś, co zwykliśmy uważać za nie do końca udane państwo?

Otóż cały problem polega już chyba na tym, że prawdopodobnie nie stanowiłoby problemu zachowanie tożsamości narodowej w sensie walki o polskość, jaką znamy i o której póki, co pamiętamy. Problem jest o wiele inny, mianowicie czy ktokolwiek by o czymś takim jak polska świadomość i tożsamość narodowa pamiętał? Odrobina sprytnego marketingu i w zasadzie byłoby po sprawie.

Wniosek – polskość i państwo nie może opierać się na popularnym piwie, pierogach (zresztą ruskich) i schabowym. Problem polega na tym, że prawdopodobnie nikt z ciemnej masy pracującej tego narodu nie będzie miał po tym państwie przyjemniejszych skojarzeń. Po prostu znowu się nie udało. Tak bywa! Nie chcemy Rzeczpospolitej wyrzeczeń.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.