Religia i państwo

Dlaczego ludzie nie chodzą do kościoła?

 Tradycyjna obrzędowość Kościoła Katolickiego nuży, zwłaszcza przedstawicieli młodego pokolenia. Księżom nie udało się zaszczepić w narodzie bezkrytycznego podejścia do form kultu. Ludzie nie rozumieją istoty coniedzielnej mszy świętej, w której uczestniczą bardziej ze zwyczaju i „bo tak są przyzwyczajeni”, niż z powodu autentycznej potrzeby uczestnictwa we wspólnocie i udziału w odprawianiu modlitw do Boga.

Polska jest jednym z ostatnich krajów Zachodu, gdzie kościoły, co tydzień się zapełniają, w wielu miastach opustoszałe kościoły stoją z zabitymi deskami oknami lub są przejmowane przez wspólnoty muzułmańskie. Kościół stopniowo traci rząd serc i rząd dusz. Jednakże jedynie sam jest sobie winien, patrząc historycznie ciężko było stan posiadania bardziej zaprzepaścić, niż zrobił to Kościół Katolicki na przestrzeni ostatnich prawie 500 lat, (czyli mniej więcej od okresu rozpoczęcia reformacji).

Przyczyn klęski Kościoła jest wiele, jednakże najważniejszą jest zaciemnienie swojego głównego przesłania. Kościół konsekwentnie zrobił wszystko, żeby odwrócić się od wiernych, w sposób dla nich najbardziej bolesny, bo niezrozumiały. Wierni służą głównie, jako źródło utrzymania i sposób na finansowanie potrzeb struktury. Kościół trwa dzięki połączeniu dwóch narzędzi oddziaływania, wykorzystuje swoją siłę ekonomiczną do władzy nad biegiem wydarzeń, które moderuje poprzez swoją władzę nad sumieniami. Pomimo upływu lat, tradycyjna amunicja Kościoła nadal działa. Posiadana ziemia i nieruchomości stanowią doskonałe źródło dochodu i wpływu na rzeczywistość, a straszenie diabłem przybiera nową, jakość w postaci inspirowanych autentycznością faktów filmów o egzorcyzmach i walczących ze złem księżach egzorcystach.

Można powiedzieć, jeżeli coś sprawdzało się przez 2000 lat to, dlaczego miałoby się nie sprawdzać przez kolejne 100? Otóż, rzeczywistość uległa transformacji. Wcześniej przez dominująca większość swojej historii Kościół był jedną z niewielu instytucji, które posiadały globalny ogląd świata (przynajmniej w miarę poszerzania swoich wpływów). Legaci papiescy posiadali przewagę informacyjną nad monarchami nawet najpotężniejszych państw Europy. Kościół posiadał unikalną możliwość zestawiania wyników swoich działań w różnych miejscach, wyciągania wniosków i doskonalenia metod. Nie przeszkodził w tym ani upadek Konstantynopola, (za co Watykan jest prawdopodobnie do dzisiaj szczerze wdzięczny Turkom), ani reformacja. Jednakże, dzisiaj mamy do czynienia z nowego rodzaju rzeczywistością. We współczesnym świecie decyduje dostęp do informacji, której proliferowanie może rozpocząć każdy ze swojego telefonu, lub komputera. Nie ma na świecie siły zdolnej do zapanowania nad opinią publiczną, poza największymi domami medialnymi i twórcami kultury. Dla których Kościół współcześnie nie jest inspiracją.

Odwieczny zwyczaj, umożliwiający Kościołowi dotarcie z przesłaniem do wiernych nie sprawdza się współcześnie, albowiem msza w niedzielę nie jest niczym więcej niż rytuałem. Nie da się jej ani „zalajkować”, ani „otagować” i co z tego, że człowiek tam pójdzie, jeżeli przeważnie mało rozumie, albowiem księża na religii nie przekazali mu podstawowego kodu kulturowego i nie rozumie pojęć w rodzaju „drabina jakubowa”, „ucho igielne”, „belka w oku”. Starożytne teksty, odarte z kontekstu nie docierają do pokolenia Playstation, nie tylko dla tego, bo są niezrozumiałe. Młodzi widząc hipokryzję starszych pokoleń i udawanie pokory, nie dostrzegają związku pomiędzy moralnością świata, w którym żyją a jego biblijnym fundamentem.

Dla wielu nie ma związku pomiędzy realiami życia w naszej cywilizacji i kulturze a źródłami, które je ukształtowały. Przykładowo najbardziej zadziwia postawa tzw. środowisk, uznających za wyróżnik do swojej odrębności i samookreślenia sposób realizowania życia seksualnego. Osoby te, uznają, że są prześladowane przez obecną kulturę i społeczeństwo nie pozwala im się rozwijać. Zarzucają brak tolerancji rzekomo groźnej większości, upatrując źródeł wszelkiego zła w moralności propagowanej przez Kościół. Zapominając przy tym, że wyrażają się właśnie w obrębie zaproponowanych przez tą moralność dogmatów. Przykładowo w innej kulturze, np. sąsiedniej kulturze islamu, uczestnicy marszu równości zostaliby po prostu brutalnie zabici. Za co nie groziłoby sprawcom ani potępienie ani większa sankcja. Albowiem homoseksualizm jest ohydną obrazą Boga i obowiązkiem wiernych jest przerwać te oburzające w ich mniemaniu czyny. I nie ma znaczenia, że można robić, co się chce we własnym domu. Allach wszystko widzi. Dlatego też, podkopywanie tradycyjnych wartości przez zwolenników rewolucji obyczajowej, może doprowadzić nie tylko do upadku naszej cywilizacji, ale przede wszystkim do unicestwienia idei wyznawanej przez przedstawicieli tej krzykliwej mniejszości.

 Winny takiemu poglądowi rzeczy jest oczywiście znowu Kościół, albowiem nie potrafi sobie poradzić z nowym zagrożeniem, bo nie może sobie poradzić stosując stare metody. Zwłaszcza, jeżeli posługuje się retoryką, która nie dociera do adresatów. Przeważnie marnie przygotowanych lub wrogo nastawionych. Coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, ponieważ nie dociera do nich głębia jego przesłania. Nie dociera, gdyż Kościół nie potrafi skutecznie przebić się do świadomości pomimo posiadania pełnej palety narzędzi i środków oddziaływania.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że przynajmniej w naszym kraju Kościół dostał prawo autonomicznego kształtowania postaw młodych ludzi, poprzez opłacane przez państwo lekcje religii. I tą szansę także zaprzepaścił…

Z powyższych względów nie można się dziwić, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. W tym można założyć, znając naszą powierzchowną religijność, że osób rzeczywiście przeżywających liturgię i świadomie postępujących w swoim życiu wedle wyznaczników moralnych wiary jest i będzie jeszcze mniej. Na potwierdzenie tej tezy wskazuje przykład społeczeństwa czeskiego, gdzie nastąpiło masowe odejście od religii w ogóle.

9 komentarzy

  1. Jedyne co księżom udało się skutecznie wszczepić młodemu pokoleniu to ich wacki z pod sutanny. Kościół katolicki to zakłamana, manipulująca i niszcząca organizacja. Z góry zaznaczam, że nigdy nie kwestionowałem wartości ani nauk jakie płyną z Pisma Świętego, faktycznie, są uniwersalne i dobrze by było, gdyby każdy je przestrzegał. Wystarczy tylko spojrzeć na przedstawicieli tejże instytucji i tego, co sobą reprezentują.

    “Można powie­dzieć, jeżeli coś spraw­dzało się przez 2000 lat to, dla­czego mia­łoby się nie spraw­dzać przez kolejne 100?” Hahahaha. Zalecam zapoznanie się bliższe z historią kościoła katolickiego i genezy jego powstawania na przestrzeni chociażby 1000 lat. Więcej zawdzięczamy Rzymianom, jeszcze z przed czasów cesarskich.

    Proszę przesłać pozdrowienia dla ks. Natanka, mam wrażenie, że należy do “redakcji”.

    • Niestety ten duchowny nie jest członkiem naszego zespołu.
      Jednakże, jego także jak i pana serdecznie zapraszamy.

    • sądzicie że palikot ze swoją chrdą mówi prawde całe lewactwo mówi prawd o wolnići widać że jest zakłamani w dzieszej pop kulturze władzy pieniądza władzy i pzełdo wasnych poglądów jak przyjdzie bieda albo jakś poważny kryzys to pierwsi polecic do kościła
      nawet takiej laickiej fracji jest woącei świąt niż w polsce i ludzi chądzą do kośioła wiel młodych uważa że ma własne poglądy ale wykrełały je dziejszy styl życia a wiar to wiara nie bądcie frezuszami

  2. Gdyby autor poprawił ten artykuł i zastanowił się nad używaniem słowa “NIE” tekście, to byłoby lepiej dla jakże cennego przekazu. Już w drugim zdaniu jest to rażące. A tak to artykuł podoba mi się. Pozdrawiam.

  3. …Zarzu­cają brak tole­ran­cji rze­komo groź­nej więk­szo­ści, upa­tru­jąc źródeł wszel­kiego zła w moral­no­ści pro­pa­go­wa­nej przez Kościół. Zapo­mi­na­jąc przy tym, że wyra­żają się wła­śnie w obrę­bie zapro­po­no­wa­nych przez tą moral­ność dogma­tów.

    … Nie dociera, gdyż Kościół nie potrafi sku­tecz­nie prze­bić się do świa­do­mo­ści pomimo posia­da­nia peł­nej palety narzę­dzi i środ­ków oddziaływania.

    Jakich dogmatów??? Co za brednie wyssane z palca. To właśnie dzięki odważnemu prezentowaniu postaw odmienny od owych ‘dogmatów’ możliwe jest uniknięcie owej pełnej palety narzędzi. Brak polemiki i karne podporządkowywanie się dogmatom – to, że przypomnę, nie tylko domena krajów arabskich.

    Wszak w przeszłości inkwizycja czerpała pełnymi garściami z palety narzędzi. Ta część artykułu nijak nie przystaje do faktycznej historii Kościoła. Silny ruch reformatorski stojący w sprzeczności z dogmatami pozwolił na odmienne – w stosunku do Islamu – traktowanie jednostki. I nie ma w tym żadnej zasługi instytucji kościelnej.

    Podstawowym problemem jest poziom edukacji, wrażliwości i akceptacji dla odmienności. Grupa podatnych na kolorowo-złote przebrania i kazania dla chłopa pańszczyźnianego kurczy się wykładniczo. Jak młodzi ludzie mają się utożsamiać z instytucją przypominającą dom starców?

  4. Zamienić kościoły na magazyny.

  5. SromotnikBezwstydny

    “Sama obecność człowieka w pomieszczeniu może w ciągu godziny dodać do powietrza, którym oddychamy, aż 37 mln bakterii – wyliczyli inżynierowie z Uniwersytetu w Yale. W większości są to wzniecone z podłogi pozostałości po wcześniejszych gościach….
    Żyjemy w bakteryjnej zupie….”

    Wyobrazacie sobie ile tego “fruwa” w kosciołach sprzatanych raz w tygodniu/ lub w miesiacu/
    Pan J.Urban w tygodniku nie opublikował onegdaj wyniki badań laboratoryjnych tzw.” wody święconej” w koscielnych kropielnicach”
    Toć to bakteryjna zupa !Tam tyle brudnych paluchów jest moczonych przez wszystkie dewoty/które przed chwila grzebały w gębie z dziurawymi zębami lub wciagały barchanowe majty../ a każdy paluch to kolonia wszelkich mikrobów! Brrrrr…

  6. Religie według mnie dzielą ludzi. Chrześcijaństwo już się porozdzielało na odrębne frakcję, i no cóż, jakby to subtelnie powiedzieć, “kłócą” się miedzy sobą. Są jeszcze inne religie, inne filozofie (np buddyzm). Jest tego tak dużo, a przy tym każda organizacja uważa, że znają najprawdziwszą prawdę, na zasadzie “tylko my znamy prawdę”. Zawsze będą konflikty z tego powodu, bo człowiek lubi mieć prawdę. Może trochę odbiegam od samego tematu, ale mówienie komuś że myli się, albo co gorsza, co kiedyś usłyszałem od pewnego kapłana “twoje życie jest kłamstwem”, może zniechęcić, albo wzbudzić gniew. Nie, nie mam żalu do nikogo, mógł tak twierdzić, ale według mnie na świecie, to właśnie religie, i sztywne zasady, dotyczące jak człowiek ma żyć, są problemem. Bo nie każdy to przyjmie, nie każdy się zgodzi. Nie każdy uszanuje sprzeciw. Wiadomo, ludzie są różni, wierzą w różne religie, i nie zawsze da się ich pogodzić, bo to jest wpisane w subiektywne uczucia.

    Dochodzi jeszcze konflikt pokoleń, i naturalna reakcja, jaką jest bunt. Pamiętam jak sam byłem buntowniczo nastawiony, do Kościoła. Do tego stopnia że aż się nie bierzmowałem. Tu już rządzą hormony. Nie żałuję tego, bo nie chodzę do kościoła, ani nie uczestniczę w żadnej innej wspólnocie religijnej (sekta według mnie to zbyt ostre słowo, aby tak określać religie).

    Poza tym, myślę, że gdyby ludziom był potrzebny Kościół, to by chodzili do kościoła. Widocznie już przestaje być ludziom potrzebny, bo skoro mniej ludzi chodzi… Ludzie mają taką cechę, jak sentyment. To te uczucie sprawia, przywiązanie do tradycji. Ze swojego pokolenia, więc to nic dziwnego, że młodzi ludzie się odwracają od tego. Jest inna kultura, są inne czasy, niż 50, czy 100 lat temu. Niektórzy mogą to uważać za “obciachowe”. Do tego są jeszcze źródła masowego przekazu, które wpłynęły na taki stan rzeczy. Argument, że przez 2000 tysiące lat działał Kościół, to teraz też NA PEWNO przetrwa, jest bezsensowny. Bo przez okres tych 2000 tysięcy lat, nie było internetu, telewizji, i radia. Warto zauważyć, że kryzys zaczął się wtedy, kiedy ludzie zaczęli mieć takie urządzenia.

    No to tyle co mam do powiedzenia, pozdrawiam serdecznie, cześć 🙂

  7. Religie według mnie dzielą ludzi. Chrześcijaństwo już się porozdzielało na odrębne frakcję, i no cóż, jakby to subtelnie powiedzieć, “kłócą” się miedzy sobą. Są jeszcze inne religie, inne filozofie (np buddyzm). Jest tego tak dużo, a przy tym każda organizacja uważa, że znają najprawdziwszą prawdę, na zasadzie “tylko my znamy prawdę”. Zawsze będą konflikty z tego powodu, bo człowiek lubi mieć prawdę. Może trochę odbiegam od samego tematu, ale mówienie komuś że myli się, albo co gorsza, co kiedyś usłyszałem od pewnego kapłana “twoje życie jest kłamstwem”, może zniechęcić, albo wzbudzić gniew. Nie, nie mam żalu do nikogo, mógł tak twierdzić, ale według mnie na świecie, to właśnie religie, i sztywne zasady, dotyczące jak człowiek ma żyć, są problemem. Bo nie każdy to przyjmie, nie każdy się zgodzi. Nie każdy uszanuje sprzeciw. Wiadomo, ludzie są różni, wierzą w różne religie, i nie zawsze da się ich pogodzić, bo to jest wpisane w subiektywne uczucia.

    Dochodzi jeszcze konflikt pokoleń, i naturalna reakcja, jaką jest bunt. Pamiętam jak sam byłem buntowniczo nastawiony, do Kościoła. Do tego stopnia że aż się nie bierzmowałem. Tu już rządzą hormony. Nie żałuję tego, bo nie chodzę do kościoła, ani nie uczestniczę w żadnej innej wspólnocie religijnej (sekta według mnie to zbyt ostre słowo, aby tak określać religie).

    Poza tym, myślę, że gdyby ludziom był potrzebny Kościół, to by chodzili do kościoła. Widocznie już przestaje być ludziom potrzebny, bo skoro mniej ludzi chodzi… Ludzie mają taką cechę, jak sentyment. To te uczucie sprawia, przywiązanie do tradycji. Ze swojego pokolenia, więc to nic dziwnego, że młodzi ludzie się odwracają od tego. Jest inna kultura, są inne czasy, niż 50, czy 100 lat temu. Niektórzy mogą to uważać za “obciachowe”. Do tego są jeszcze źródła masowego przekazu, które wpłynęły na taki stan rzeczy. Argument, że przez 2000 tysiące lat działał Kościół, to teraz też NA PEWNO przetrwa, jest bezsensowny. Bo przez okres tych 2000 tysięcy lat, nie było internetu, telewizji, i radia. Warto zauważyć, że kryzys zaczął się wtedy, kiedy ludzie zaczęli mieć takie urządzenia.

    No to tyle co mam do powiedzenia, pozdrawiam serdecznie, cześć 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.