Dlaczego każde kolejne wybory będzie wygrywał PiS?

Elbląg pokazał w pierwszej turze, że nie jest zainteresowany popieraniem zbankrutowanej merytorycznie władzy lokalnej o rodowodzie partii rządzącej. To kolejne już przedterminowe wybory samorządowe traktowane jako mały sprawdzian i mały kamyczek do koszyczka na szali wyborów parlamentarnych 2015 roku. Przed nami jeszcze największy i najbardziej prestiżowy sprawdzian – referendum odwołujące Hannę Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy. Jeżeli to się uda przeprowadzić, to będzie ostateczny dowód na to że ludzie mają dość Platformy Obywatelskiej i że ten szyld już nie znaczy niczego więcej poza obciachem i zaniechaniem reform. Jeżeli zaś w Warszawie doszłoby jeszcze do tego, że zarządzone tam wybory wygrałby także przedstawiciel prawicy, a najprawdopodobniej Prawa i Sprawiedliwości – to takiego ostrzeżenia już nie można lekceważyć. Obecny premier może sobie mówić o tym gdzie jedzie i po co – ale żadne dowiadywanie się na miejscu co jego ludzie zepsuli i gdzie wykazywali zbyt małą wrażliwość – nie ma najmniejszego sensu.

To co robi premier i czego nie robi rząd to już nie jest nawet PR, o marketingu politycznym nie ma w ogóle co mówić. To jest błądzenie małego dziecka we mgle, nie mającego świadomości co się z nim dzieje i gdzie oraz dlaczego jacyś młodzi mężczyźni rzucają ogryzkami w szyby autokaru, którym tenże podróżuje. Jeżeli bierność i nieporadność machiny propagandowo-PR-owskiej rządu i Platformy potrwa nadal, to za rok nie będzie czego zbierać. Po prostu całość systemu władzy ulega erozji od wewnątrz i od zewnątrz. Nie brakuje sprytnych cwaniaków, którzy na śmierci starego lwa chcą zbić swój kapitał polityczny. To jest tym bardziej żenujące, ponieważ przez cały czas szczycili się oni być jednymi z filarów – nawet tego rządu! Jednakże zawsze tak jest, że zdrajców – władza wychowuje na własnym łonie.

Cały ten dramat Platformy i osobista tragedia Donalda Tuska będą przez lata materiałem do pracy dla wielu pokoleń politologów wyspecjalizowanych w analizach scenariuszowych, zwłaszcza w oparciu o teorię gier. Z pewnością historycy będą badać archiwa i przeprowadzać wywiady z politykami, żeby dojść do informacji – dlaczego premier polskiego rządu – w szczycie możliwości sprawczych, wyposażony w górę pieniędzy nie przeprowadził żadnych znaczących i popychających kraj do przodu reform? To będzie odpowiedź na pytanie dlaczego każde kolejne wybory będzie wygrywał PiS?

Teoretycznie do rozgrywki w 2015 roku wszystko jest możliwe, jednakże trzeba pamiętać o inercji procesów politycznych. Od zadania do systemu kolejnej zmiany – do ujawnienia się jej efektów mija sporo czasu. Co więcej może być też tak, że efekty będą innego charakteru niż wstępnie oczekiwano, albowiem ludziom nastawionym na nie – nigdy się nie dogodzi. To nie jest możliwe zwłaszcza w takim kraju jak Polska.

Swoje też do sprawy dołożą media, które czując zmianę koniunktury już od pewnego czasu zaczynają na nowo się ustawiać, z jednej strony nie do końca odpuszczając Platformę Obywatelską ale jawnie już hołubiąc swoich potencjalnych nowych mainstreamowych decydentów. Nie bez znaczenia w tych procesach jest rola prasy brukowej, co warte podkreślenia obcej własności wydawniczej, która skutecznie robi Polakom wodę z mózgu a w ostatnich miesiącach staje się tropicielem afer i kłopotów rządzącej koalicji z naciskiem na większego koalicjanta. Tu nie ma żadnej litości – każdy garnitur i każdy zgilotynowany kawałek cygara zostanie zauważony, sfotografowany i w setkach tysięcy nakładu wydrukowany i rozesłany na całą Polskę.

Platforma Obywatelska jest winna sama sobie i tylko sobie, no może nieco bardziej swoim nie do końca lojalnym działaczom. Wiele bowiem można powiedzieć złego o Donaldzie Tusku, jednakże nie można mu zarzucić złych intencji! Jeżeli bowiem jakieś jego decyzje lub co częstsze – brak decyzji nie są i nie będą zrozumiałe – to tylko i wyłącznie on ponosi za to winę. Nikt mu nie broni spotykać się nawet dwa razy dziennie z dziennikarzami w południ i około 18-tej, żeby zdążyli zmontować materiał do głównych wydań programów informacyjnych, a do tego jeszcze wieczorem odwiedzać jakiś program. Każdy go chętnie przyjmie – telewizji w kraju jest pod dostatkiem, a zwłaszcza te prywatne mogą nawet wysłać do niego swoje wozy transmisyjne, żeby się nie musiał fatygować. Wówczas pan premier mógłby mówić, mówić i jeszcze raz mówić – cały czas, w taki sposób, żeby zdominować przestrzeń publiczną swoimi informacjami – ze źródła o niepodważalnym autorytecie. Oczywiście najpierw musiałby przełknąć kilka żab, jednakże po pierwszym miesiącu ofensywy medialnej – bezapelacyjnie rządziłby w mediach a dziennikarze nie mogliby się podniecać byle informacją – a starannie analizować i dobierać informacje. Gdyby do podobnego maratonu zmusił swoich ministrów i czołowych polityków a szeregowych polityków pchnął do spotkań z mieszkańcami – wszędzie – gdzie się da, żeby codziennie zwykli obywatele mogli przyjść i zapytać rządzących co dalej zamierzają, ewentualne coś im podpowiedzieć. Wówczas być może sytuację dałoby się odwrócić w tym znaczeniu, że to Platforma Obywatelska – mogłaby mówić o przygotowywaniu wielkiego dzieła reformy państwa.

Tymczasem jest tak jak jest, w niektórych rejonach kraju – nawet sympatyczny „tuskobus” pana premiera nie jest i nie będzie mile widzianym gościem. Są nawet takie miejsca, gdzie ludzie wierzą, że mały Donald – heilował sobie do śniadania no i ma wilcze zębiska, które musi spiłowywać szlifierką kątową co trzeci dzień jak podrosną. Niestety – ten premier jako mało który nie miał łatwo z mediami, co się zaczęło bodajże od bardzo sympatycznej peruwiańskiej czapki. No ale to wszystko to naprawdę jego wina. Sami oddadzą władzę na własne życzenie.

One thought on “Dlaczego każde kolejne wybory będzie wygrywał PiS?

  • 25 czerwca 2013 o 13:03
    Permalink

    Nie kolejne – tylko najbliższe, bo PiS nie ma tzw. zdolności koalicyjnej.
    PO rządach PiS zatęsknimy do Tuska i jego ciepłej wody!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.