Soft Power

Dlaczego Aleksander Kwaśniewski nigdzie się nie załapał?

 Fakt zmarnowania politycznego talentu i wielkiego osobowego potencjału, – jakim dla polskiej polityki jest osoba byłego prezydenta pana Aleksandra Kwaśniewskiego – jest jednym z najjaskrawszych przykładów marnowania potencjału kapitału ludzkiego przez państwo polskie. Nie zatrudnienie Aleksandra Kwaśniewskiego – na odpowiednim stanowisku, umożliwiającym mu aktywne działanie i wpływanie na bieg spraw na poziomie adekwatnym do jego możliwości – obciąża głównie Donalda Tuska, ale równolegle także pana Jarosława Kaczyńskiego. Polska pod ich rządami – w ogóle zapomniała o Aleksandrze Kwaśniewskim, pozwalając na przygaśnięcie tego wspaniałego talentu, który tak wiele dla Polski znaczył i mógłby znaczyć, gdyby miał należne wsparcie.

Siłę państwa mierzy się między innymi poprzez ilość jego przedstawicieli w różnego rodzaju między narodowych organizacjach członkowskich, w których danych kraj jest zaangażowany. Tak się ciekawie składa, że Polska należy do całego szeregu tego typu organizacji, przy czym dwie z nich w istocie najważniejsze tj. członkostwo w Unii Europejskiej i NATO – zawdzięczamy m.in. osobistym staraniom pana Kwaśniewskiego.

Jest oczywistym, że rządzący nie mają żadnego obowiązku zapewnić pracy tracącym władzę, jednakże w przypadku byłych prezydentów warto z braku obowiązku zrobić zasadę, albowiem były prezydent państwa europejskiego – członka NATO i UE – zawsze pozostanie osobą, której chce się słuchać. Warto, zatem pomyśleć o wykorzystaniu potencjałów, jaki mają te osoby, zwłaszcza, że nikt nie jest wieczny, a ich misja dla Polski nie wygasa w momencie zakończenia funkcji, gdyż do końca życia będą kojarzeni już tylko z jednym.

W kontekście pana Kwaśniewskiego mówiło się o szefowaniu NATO, Komisji Europejskiej, funkcji Sekretarza Generalnego ONZ czy też Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Nic z tego nie wyszło, głównie, dlatego ponieważ bardzo mało znaczymy, jako kraj na arenie międzynarodowej i nie mamy realnej siły przebicia – umożliwiającej realizację naszych interesów narodowych w stopniu pożądanym.

W przypadku NATO porażka Aleksandra Kwaśniewskiego była dowodem na słabość znaczenia Polski i raczej papierowe członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Szefem został były premier małej Danii – zamiast były prezydent państwa frontowego – nowego członka. To bardzo ważna deklaracja polityczna Sojuszu względem jego największego potencjalnego wroga – Rosji. Mianowanie pana Kwaśniewskiego byłoby wówczas wyraźnym sygnałem, że Sojusz myśli o wschodzie w sposób konkretny i planuje rzeczywiste i realne zaangażowanie na wschodzie a nie fikcyjne poklepywanie po plecach, obdarowywanie zdezelowanym sprzętem, zabawy w nie umieszczanie rakiet, ewentualnie przysyłanie rakiet bez głowic. Kwaśniewski był na to stanowisko politykiem zbyt wyrazistym, który zmuszałby państwa NATO do podejmowania aktywnych decyzji. Prawdopodobnie na negatywnej decyzji zaważyła też okoliczność, że nasz kraj – za zgodą Aleksandra Kwaśniewskiego – pełniącego funkcję naczelnego dowódcy sił zbrojnych zaangażował się w agresywną wojnę w Iraku i okupację tego kraju – pomimo apeli o rozsądek ze strony wszystkich państw europejskich – członków Sojuszu. Widać na tym tle, że z punktu widzenia Amerykanów, nasze pomagierstwo nie miało w istocie żadnego poza – wówczas medialnym – znaczenia.

W przypadku Komisji Europejskiej, – jako naczelnego organu decyzyjnego Unii Europejskiej – można i należy zrozumieć wstrzemięźliwość państw członkowskich do powierzenia tak ważnej funkcji ex-prezydentowi nowego państwa członkowskiego, dodajmy – państwa będącego wielkim workiem bez dna, ciągle oczekującym unijnej pomocy i wsparcia ze środków wspólnotowych. Ewentualna nominacja Kwaśniewskiego na to stanowisko oznaczałaby prawdopodobnie – nieznośność polityczną i osłabienie w istocie wiodącej funkcji szefa Komisji w strukturach unijnych i w polityce międzynarodowej. To stary problem, – do kogo zadzwonić dzwoniąc z Moskwy lub Waszyngtonu do Brukseli? Nie oszukujmy się – nikt z zamożnych państw zachodu nie wytrzymałby rzeczywistości, w której taki telefon odbierałby Polak! Nie liczymy się na tyle nawet w Unii Europejskiej! Wielka szkoda, albowiem na tym stanowisku pan Kwaśniewski mógłby ze względu na swój wysoce koncyliacyjny charakter i naprawdę tonujący emocje sposób działania – doskonale się sprawdzić z pożytkiem dla Polski i przede wszystkim Europy.

Stanowisko Sekretarza Generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, to byłaby prawdopodobnie funkcja, która najbardziej zainteresowałaby pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Jeszcze żaden Polak nie piastował tak wysokiego urzędu w strukturach wspólnoty międzynarodowej i wielka szkoda, że nie udało się nam tego stanowiska nieformalnie-formalnie przeforsować. Tutaj problemem byłaby zapewne Rosja, która nie wybaczy Kwaśniewskiemu tego „fermentu”, którego narobił na Ukrainie swoją osobistą mediacją. Poza tym, nie ma, co ukrywać, ale dla wielu państw jesteśmy nieznanym dziwnym krajem, którego prezydent – niewiele znaczy. Przykładowo taka Korea Południowa – może przynajmniej stworzyć program grantowy dla studentów z kilkunastu krajów Afryki i Ameryki Południowej – i już ma poparcie kilkunastu krajów. My jesteśmy za biedni na rozgrywanie polityki na tym poziomie.

Natomiast pomysły w rodzaju szefowanie Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu są po prostu żenujące, dla polityka z takim potencjałem. Dlatego chociaż prestiżowo – nie jest to złe zajęcie, jednakże tego akurat nie ma, po co komentować.

Dobrym pomysłem na zaangażowanie pana Kwaśniewskiego – byłoby coś na kształt zaangażowania osobowego byłego kanclerza Niemiec pana Gerharda Schrödera w konsorcjum budującym gazociąg północny. Jednakże wymagałoby to najpierw posiadania przez Polskę tego typu przedsięwzięcia – może Program Inwestycje Polskie byłby dobrym początkiem dla tego typu działalności i wykorzystania potencjału tej wybitnej osoby? Wielka szkoda, że biznes prywatny –majętnych Polaków nie konkretyzuje swojej działalności w struktury holdingowe zdolne do wygenerowania zapotrzebowania na tak wielkie jednostki jak pan Kwaśniewski.

4 komentarze

  1. Doskonaly przyklad efektow wojny plemiennej w Polsce. Inwestycje Polskie to projekt wewnetrzny, wiec troche za malo jak dla “Kwacha” moim zdaniem, ktory potrafil sie odnalezc w miedzynarodowych realiach. Ale, ze nie potrafi sie wykorzystac jego wizerunku do zalatwienia interesow na wschodzie to zaiste kuriozum – rurociagi z kaspijska ropa i gazem zaczynaja sie i prowadza przez Wschod.

  2. Podczas kampanii wyborczej kontrowersje wzbudziła kwestia wykształcenia Aleksandra Kwaśniewskiego, który w ankietach sejmowych podawał, że legitymuje się wykształceniem wyższym. Informacja została zamieszczona w oficjalnym obwieszczeniu Państwowej Komisji Wyborczej. Potwierdzał to sam Aleksander Kwaśniewski w kolejnych wywiadach. 16 listopada 1995, profesor Brunon Synak, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego, oświadczył, że 5 października 1978 Aleksander Kwaśniewski został skreślony z listy studentów Wydziału Ekonomiki i Transportu Uniwersytetu Gdańskiego. Potwierdził to także rektor UG Zbigniew Grzonka. Aleksander Kwaśniewski kolejny raz powtórzył tezę o swoim wyższym wykształceniu w wywiadzie dla „Frankfurter Rundschau” z 24 listopada 1995, nazywając odmienne stwierdzenie rektora „manewrem wyborczym”. 2 grudnia 1995 już jako prezydent elekt przyznał na łamach „Polityki”, że nie zrobił magisterium, lecz myślał, iż ma wykształcenie wyższe, ponieważ rzekomo zdał wszystkie egzaminy na studiach. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone przez prokuratora w 1996 wobec braku znamion przestępstwa.

  3. Wierny_czytelnik

    To prawdopodobnie jest jeden z najważniejszych tekstów politycznych w Polsce po 1990 roku !
    Wszystko pięknie wytłumaczone krok po kroku i łopatologicznie!

  4. Gajowy_Marucha

    Zasadniczo można ronić krokodyle łzy nad losem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ale po trosze mam wrażenie, iż sam jest sobie nieco winien. Po pierwsze pamiętajmy, iż koniec aktywności politycznej A.Kwaśniewskiego wypadł na ujmując rzecz delikatnie trudne czasy polskiej lewicy, w których po okresie dominacji SLD na scenie politycznej pojawiły się lata chude, by nie powiedzieć głodowe. Ta wielka lewicowa smuta jest zasługą, czegoś co w odbiorze ludowym nazwałbym gniewem Bożym (jak Bóg chce kogo ukarać to mu rozum odbiera). Jak bowiem, poza odebraniem rozumu, inaczej wytłumaczyć działania zdawałoby się ludzi pragmatycznych, którzy mimo bardzo sprzyjających warunków trwonią 30-40% poparcie społeczne i ledwie załapują się na wejście do Sejmu? Rozmawiamy o byłym prezydencie zatem pomijam szczegóły, które nie wiążą się z jego osobą bezpośrednio. Ale przecież nie był to człowiek urwany z choinki tylko polityk obiema nogami twardo stojący po stronie lewicowej politycznego boiska. Stamtąd się wywodzi i czego dowodził niejednokrotnie serce miał po lewej stronie. Zasadniczo nic w tym złego – przynajmniej z mojego punktu widzenia ale.. ale… Odbiór społeczny lewicy w schyłkowym okresie, zwłaszcza po tzw. aferze Rywina, po ukazaniu kulisów władzy na ekranie telewizji publicznej był fatalny. Siłą rzeczy musiało to obciążać wizerunkowo także Aleksandra Kwaśniewskiego. Oczywiście czynił on wówczas starania w kierunku odcięcia się od części środowiska SLD (pamiętna szorstka przyjaźń z Leszkiem Millerem), ale jak wielbłąd może przekonać, że nie jest wielbłądem? Suma sumarum zakończenie drugiej kadencji prezydenta A.Kwaśniewskiego połączyło się z fatalnym obniżeniem popularności lewicy, konkurencyjne ruchy polityczne wypłynęły na fali głębokiej i b.często nieuzasadnionej krytyki, która wydaje się była mniej merytoryczna a bardziej opierała się na wyjściu na przeciw nastrojom i oczekiwaniom społecznym. I teraz następuje pytanie zasadnicze, jak partia jedna czy druga opozycyjna, która swój byt w ciągu ostatnich dwóch latach oparła na krytyce totalnej rządu oraz koalicji może dopuścić do objęcia jakiegoś poważnego stanowiska międzynarodowego przez ustępującego prezydenta? Uważam, że w Polsce to niemożliwe, niemożliwe w Platformie Obywatelskiej a co dopiero w PIS, o PSL (gdzie jest to niemożliwe z zupełnie innych powodów) nie wspominam. Niestety mój czas dobiegł właśnie końca – moja trzytygodniowa córka płacze zatem wszystkich pozostawiam sam na sam z myślą, czy A.Kwaśniewski choćby zaśpiewał i zatańczył miał w ogóle obiektywnie szanse na objęcie poważnego stanowiska w organizacjach międzynarodowych i czyjekolwiek poparcie? Nie mówię tu o prezesurze honorowej lub nie międzynarodowego związku hodowców gołębi lub stanowisk quasi biznesowych typu działalność w EBRD byłego premiera Marcinkiewicza (swoją drogą to jest rewelacyjny model polskiego polityka). Uważam, że A.Kwaśniewski jest politykiem bardzo skutecznym o ile nie najskuteczniejszym w Polsce – wszystkie racjonalnie dostępne mu możliwości wykorzystał niemal w 100%. To czego nie mógł osiągnąć, pozostało poza jego oficjalnymi dążeniami. Parafrazując, jego Pan Bóg utratą rozumu nie pokarał….
    Dodam jeszcze, iż o ile konwencja artykułu bardzo mi odpowiada, o tyle uważam, że nie ma sensu rozpatrywać zagadnienia w kategorii utraconej szansy. Nie ulegajmy pokusie wiary w ogromne znaczenie III lub też IV RP na arenie europejskiej czy też światowej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.