Ekonomia

Dla kogo ten wzrost?

 Nie tylko z badań, ale i z pobieżnych obserwacji wynika, że nieustanna pogoń za dalszym wzrostem gospodarczym albo nie ma żadnego wpływu na poprawę jakości życia całych społeczeństw, albo tę jakość wręcz systematycznie pogarsza. Jego owoce trafiają bowiem do coraz węższej grupy beneficjentów, podczas gdy reszta populacji doznaje potęgującego się stresu, podczas gdy środowisko, nie tylko biologiczne ale i społeczne, ulega postępującej dewastacji. Nigdy jeszcze w historii tak wielki wysiłek tak licznych nie służył dobru tak nielicznych i nie zaangażowanych w pracę na rzecz dobra ludzkiej wspólnoty.

Gospodarka neoliberalna i jej sternicy nie kierują się logiką zaspokajania potrzeb, ale jaskiniową logiką ZYSKU ponad wszystko. W myśl zasad neoliberalnych lepiej jest np. by mieszkania stały puste niż zasiedlone przez lokatorów, wprawdzie dotychczas bezdomnych, ale i bez środków na horrendalne opłaty. Korzystniej i opłacalniej jest żywność wyrzucić niż nakarmić nią niedojadających. Łatwiej podnieść ceny, sprzedając mniej niż obniżyć sprzedając więcej. O wiele prościej obniżać więc zatrudnienie i płace niż dać zatrudnienie i pieniądze, choćby to miało podnieść popyt wpływając pozytywnie na całą gospodarkę.

Dlaczego tak się dzieje? Bo kierująca się absurdalną zasadą maksymalizacji zysku gospodarka zawsze szuka drogi najmniejszego oporu – najkrótszej i najłatwiejszej. Jak woda, ściekająca w dół, posłuszna sile grawitacji, szuka drogi najkrótszej, choć nie zawsze najlepszej. Gospodarka inteligentna i choćby minimalnie kierowana, widziałaby interes społeczny. Gospodarka dzika i naturalna zawsze wyciśnie z pracownika ostatnią kroplę potu obniżając mu pensję do minimum, a zatrudni więcej ludzi tylko wtedy, gdy ta najłatwiejsza droga napotka zdecydowany i rozpaczliwy opór.

Absurd systemu maksymalizującego zysk, bez troski o inne dobra, jak da dłoni widać w przypadku OFE, które powołane do zaspokajania potrzeb społecznych, zamiast walczyć o rentowność, walczą o – WŁASNY – zysk przede wszystkim. Nigdzie nie osiąga się takiej rentowności, jak podczas bezproduktywnego obracania pieniędzmi pozbawionymi zakotwiczenia w realnej wartości. Tak właśnie gospodarka nastawiona na zaspokajanie potrzeby zysku, nie zaś na zaspokajanie innych, ważniejszych potrzeb, wyradza się w potwora.

Nieliczna klasa beneficjentów żywi się sama, co widzimy codziennie w reklamach telewizyjnych, potęgujących ludzkie coraz bardziej absurdalne żądze a jednocześnie frustrujących rzesze ludzi żyjących w niedostatku. Bo wiele z tych reklam to dla przeciętnego obywatela wieści z innego, niedostępnego dlań świata. Świata blichtru i nadmiaru, marnotrawstwa i zwykłej głupoty. Przeciętny obywatel naszego kraju nie myśli przecież o nowym jeszcze bardziej inteligentnym, otwieranym nogą bagażniku w samochodzie, ale o przeżyciu do następnej wypłaty. I reklama tak nieosiągalnego dobra nie skłania go do jeszcze większego wysiłku, ale budzi myśli… sprzeczne z interesami najbogatszych, nazwijmy to tak, dość łagodnie.

Powtórzmy: nigdy jeszcze w historii wysiłek tak licznych i tak wyzutych z praw nie służył dobru tak nielicznych, tak pazernych i tak wszechmocnych. Jak człowiek inteligentny – Homo sapiens sapiens – może się godzić na te wynaturzone zasady społecznego współżycia? Twierdząc w dodatku, że nic lepszego nie wysapie…

2 komentarze

  1. Lapidarnie i trafnie.
    Pozdrawiam.

  2. Nawiążę tylko do maksymalizacji zysku. Ponieważ tenże zysk to głównie cyferki na ekranie komputera zatem wyobraźmy sobie, że zabraknie prądu. Cyferki znikną, zniknie również sam zysk, zwykli ludzie jakoś sobie poradzą. Natomiast zabraknie milionów, miliardów na ekranie komputera i właśnie tego życzę właścicielom cyferek na ekranie.
    Bardzo ciekawie przedstawiony temat, pozdrawiam autora.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.