Dla dobra kraju zwycięski obóz polityczny powinien przejąć przegrany obóz polityczny

Istniejąca dychotomia podziałów pomiędzy obozami politycznymi prawicy jest nie do zaakceptowania na dłuższą metę i jest najgroźniejszym czynnikiem osłabiającym państwo i społeczeństwo, a nawet zagraża Narodowi, jako podmiotowości ponadczasowej w miejscu i czasie, ponieważ strony prowadzą spór emocjonalny – licytując się polskością i obciachem. Bez najmniejszego poszanowania wszelkich świętości, czy też nawet elementarnego myślenia w kategoriach interesu narodowego i racji stanu.

Jeżeli prezydent i premier – obecni w tym samy miejscu, w tym samym czasie o około 5 metrów od siebie – nie potrafią lub nie chcą, ewentualnie nie są w stanie się zauważyć i zwyczajowo zgodnie z przyjętym obyczajem międzyludzkim i kulturowym – przywitać się, to znaczy, że tylko przeszkadzają i nie są potrzebni.

Mówiąc wprost chodzi o to, że w kraju z takim konfliktem – w istocie o nic, albowiem nie można go nazwać wyborem pomiędzy budowaniem dworców i autostrad a pomników – dochodzi do takiej fikcji, to nie ma, o czym mówić. Jest tylko kwestią czasu, aż ktoś z zewnątrz to wykorzysta, a afery w rodzaju „kelnerów” z podsłuchami rozedrą konającą Rzeczpospolitą od środka.

Co można zbudować na systemie państwowym, w którym najważniejsi ludzie są tak nazwijmy to – ograniczeni w swoim postrzeganiu rzeczywistości, że nie są w stanie nawet zachować pozorów państwowej jedności, okazując sobie wzajemny, nawet egzaltowany szacunek?

Po tych wyborach – ci, którzy je wygrają powinni zrobić wszystko, żeby przejąć przegrany obóz polityczny, ponieważ lepiej żeby Polska była pomnikowa lub jakakolwiek, ale żeby była jakaś Polska – niż, żeby jej mogło nie być, a w sytuacji podziału politycznego o nic, – bo proszę wskazać, o co jest ten podział? To dłużej jest naprawdę tylko kwestią czasu. Prawdopodobnie nawet eskalacja konfliktu na Ukrainie i fala uchodźców – mogłyby zburzyć stabilność polityczną w Polsce.

Chodzi o to, że porozumienie pomiędzy obozami jest niemożliwe. Koryto jest za płytkie, żeby wszyscy się nasycili, więc zwycięzca bierze wszystko. Jednakże o ile porozumienie pomiędzy obozami nie jest możliwe, to DYFUZJA jest możliwa i to jak najbardziej, a nawet w zasadzie stale się dokonuje i mamy wiele dowodów na to, że jest możliwa. Najlepszym chyba jest osoba pana Ludwika Dorna, polityka prawicy z pierwszego szeregu, który od wczoraj jest częścią aparatu politycznego Platformy Obywatelskiej.

Być może w wyniku przejęcia, czyli dyfuzji pomiędzy tymi obozami politycznymi, będzie możliwe porozumienie polityczne w kraju. Co więcej – będzie możliwa jedność, współpraca, rzeczywiste myślenie o wspólnocie, państwie, reformach – znikną idiotyczne ograniczenia wynikające z fikcyjnych podziałów. Poza tym stanie się najważniejsze – w wyniku dyfuzji, w zwycięskim obozie politycznym zachowają się osoby bardziej wyraziste politycznie, zdolne do przełożenia przekazu politycznego – zwycięskiego obozu dla określonej części elektoratu obozu przejmowanego. Ewentualnie można powiedzieć tak, że po prostu lepiej podzielą się dostępem do koryta i wszyscy będą zadowoleni, albo przynajmniej większość z nich. W ten sposób dokona się realne zjednoczenie polityczne na naszej scenie politycznej. Chyba nie da się inaczej, a na pewno jest to bardzo trudne w naszych warunkach, powtórzmy głównie, dlatego ponieważ nie wiadomo, o co, poza emocjami toczy się ten spór. Może widzieliście państwo jakiś racjonalny program polityczny, wyrażający kompleksową wizję rozwoju kraju? Jeżeli tak, prosimy o informacje poniżej na forum, będzie, o czym napisać – z przyjemnością.

Jeżeli więc władza w Polsce opiera się na paradygmacie kontynuacji, to nie ma znaczenia, kto rządzi, żeby tylko nie dopuścił do przekroczenia wskaźników krytycznych. Jeżeli wydamy zbyt dużo, będziemy mieli inflację, a jak będziemy ją mieli to nasza waluta się osłabi z przyczyn wewnętrznych itd. Nie ma znaczenia ile państwo da na każde drugie i następne dziecko w rodzinie, jak również czy podniesie próg kwoty wolnej od podatku – liczy się, żebyśmy przeprowadzane reformy byli w stanie zbilansować. Dzisiaj niestety w wyniku ścierania się obozów politycznych mamy licytowanie się na populizmy i najdelikatniej mówiąc grozi nam ryzyko utraty tego, co z takim trudem wypracowaliśmy. Uwaga nikt nie mówi, że panuje dobrobyt. Chodzi o to, żeby procent Polaków odżywiających się na śmietnikach, nie przekraczał stabilnych około 15% społeczeństwa! Wręcz przeciwnie, dobrze żeby ulegał zmianie – był obniżany. Jeżeli padnie system finansów publicznych – to NIKT NAM NIE POMOŻE! Podzielimy los Ukrainy, której obce mocarstwa narzuciły zmianę konstytucji – ingerując w sprawy wewnętrzne kraju, ale przecież nie ma z tym żadnego problemu, bo co to, kogo obchodzi? Właśnie w ten sam sposób nikogo nie będzie obchodził nasz los.

Możemy sobie życzyć takiej władzy, która dokonałaby zbilansowania całości naszych dochodów i wydatków a następnie zarządziła, jako element strategii narodowej – ograniczanie zadłużenia o np. 1-3% rocznie w zależności od tego ile mamy wzrostu.

5 thoughts on “Dla dobra kraju zwycięski obóz polityczny powinien przejąć przegrany obóz polityczny

  • 3 września 2015 o 08:17
    Permalink

    Co się dziwić ccc rząd, cccc senat, cccc sejm, ccccc premier i w końcu ccccc kraj i tyle, przykre ale prawdziwe. Narodzie obudż się!

    Odpowiedz
  • 3 września 2015 o 12:56
    Permalink

    To się właśnie dzieje już mają Ludwiczka i Grzesia oraz udane nazwisko

    Odpowiedz
  • 3 września 2015 o 19:58
    Permalink

    Ale z innej strony, jeżeli rządząca partia całkowicie przejmie kontrolę nad przegraną, powstanie ani mniej ani więcej, niż system jednopartyjny, gdzie wszystkie pozostałe siły polityczne zostaną zepchnięte na margines.
    Wdaje mi się, że taki Zjednoczony PoPis raczej nie będzie lepszy, niż PO i PiS osobno.

    Odpowiedz
    • 3 września 2015 o 20:21
      Permalink

      Jeżeli powstanie system jednopartyjny to wówczas będziemy mieli PZPR, historia zatoczy koło a Polacy wezmą się po raz kolejny za odbudowę własnej Ojczyzny.

      Odpowiedz
      • 4 września 2015 o 00:03
        Permalink

        No i w tym momencie mnie oświeciło. To może być wyjście! Zglajszachotowanie życia politycznego spowoduje to, co już znamy z PRL’u. Zniechęceni politykierstwem weźmiemy się do roboty od podstaw, jak to już robiliśmy z wielkim powodzeniem. A politycy i ich mowy, no cóż powróci znane powiedzenie “szumi drętwa mowa jak muszla klozetowa”. I to jest to!, czyli jak mówią bracia Czesi: to je ono!.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.