Different types of democracy in different countries

graf.red

“Demokracja” jest niewątpliwie jednym z najczęściej używanych słów w politycznej narracji, uwielbianym przez polityków wszelkiej maści – od lewicy do prawicy. Jednak pojęcie to ma wiele znaczeń. Czym zatem jest demokracja? I czy system, w którym żyjemy jest demokracją czy nie jest?

W mediach codziennie napotykamy takie zwroty jak „w imię demokracji”, „dla demokracji”, „demokratyczny porządek”, „demokratyczne rozwiązania”. Oczywiście wiadomo, że demokracja to forma ustroju państwowego wraz z mechanizmami sprawowania władzy.

Jednak kluczowym w demokracji jest to, że źródłem władzy powinna być wola większości obywateli. Właśnie ta wola większości jest tym, co zasadniczo odróżnia, albo powinno odróżniać, demokrację od innych systemów politycznych.

Etykietkę „demokracji” przylepiają sobie niemal wszystkie systemy i elity polityczne, bez względu na ich ideowe interpretacje i praktykę rządzenia. Próbują się okryć niejednokrotnie tym określeniem jak siatką, maskującą ich mniej lub bardziej problematyczne i subiektywne cele. Jednym się to udaje, a inni wcześniej czy później zostają konfrontowani z niezadowoleniem ludu, w imieniu którego rządzą.

Mało tego – nawet każda współczesna wojna toczy się w imię demokracji, a jej celem – tu oczywiście ironizuję – nie jest zdobycie nowych pól naftowych czy dominacji nad innymi państwami, lecz przeprowadzenie wolnych wyborów i budowa demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa.

Krótko mówiąc, w zasadzie wszystkie państwa na świecie, uważają się za demokratyczne – począwszy od USA, a skończywszy na Mongolii i Korei Północnej.

Powyższe przemyślenia sprowokowały u mnie pomysł zorganizowania międzynarodowej konferencji dotyczącej różnych odmian systemów demokratycznych w różnych państwach.

Uniwersytety, na których pracuje jako profesor (Bolonia, Miami i Mumbaj) podjęły moj pomysł z entuzjazmem i przyjęły zaproponowany przeze mnie tytuł konferencji: “Different types of democracy in different countries”.

Do udziału w konferencji zaprosiłem kilkunastu ekspertów systemów politycznych z różnych państw ze wszystkich zakątków kuli ziemskiej. Ci naukowcy wygłoszą wykłady na temat demokracji albo semidemokracji w ich rodzimych krajach.

Ja sam przedstawię funkcjonowanie demokracji bezpośredniej w Szwajcarii jako przykład systemu politycznego, który jest najbliższy obywatelom.

Celem konferencji jest sprowokowanie międzynarodowej debaty na temat najprzeróżniejszych systemów politycznych, które nazywają się demokratycznymi.

Czy jednak są one naprawdę demokratyczne? Konferencja i debata pokonferencyjna powinny pomóc w odpowiedzi na to pytanie.

Konferencja w formie webinaru odbędzie się w lutym 2021 – szczegóły i program podane zostaną początkiem przyszłego roku.

Prof. Mirosław Matyja

4 thoughts on “Different types of democracy in different countries

  • 3 grudnia 2020 o 05:13
    Permalink

    Akurat przykład Szwajcarii jest dobry, jeśli chodzi o tzw. mechanizmy demokracji (te referenda).

    No i jest dobry, ale do szczebla kantonu.

    To ma już kilkaset lat i wynikało z wieloreligijności i wielojęzyczności tego kraju, pomiędzy sąsiednimi potęgami.

    Udaje im się zachować odrębną państwowość, bo ciągle zawierają kompromisy.

    To jest istota ich demokracji.

    4 języki narodowe, w tym dla bardzo małej mniejszości “romansz”.

    Elity Szwajcarii są stabilne i “dogadane”, nikomu nie chce się dominować nad innymi, bo drugą ważną cechą ich “mechanizmów”, jest POWŚCIĄGLIWOŚĆ.

    To można latami omawiać i z tego dobrze żyć, ale tego modelu nie da się nigdzie przenieść, np. do Bombaju.

    Do Nadwiślańskiego Macondo zapewne da się przenieść niektóre rozwiązania, co pokazuje obecne młode pokolenie podczas Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, wyłączywszy bardzo energetyczną (zarazem wulgarną) jego przywódczynię.

    Bo demokracja to też proces albo jak rower.

    Rower jest ważny i działa, jak nim jedziemy …

    Jak stoi w piwnicy albo oparty o stojak (konieczna “linka”!) – to jest taka sytuacja jak obecnie w Polsce. Mamy niby “demokrację”, ale na tyle wypaczono jej zasady, że staje się karykaturą.

    Rządzi większość, nie licząc się z interesami mniejszości, a to jest bardzo istotne w postępowaniach referendalnych we Szwajcarii. Uwzględniać interes mniejszości, na co u nas długo się nie zanosi.

    Może za 200 lat?

    Bo zmieniać można wszystko, tylko poza zapisami Konstytucji istotna jest też PRAKTYKA stosowania Jej zapisów i wszelkie mechanizmy z nich wynikające.

    Nie da się przewidzieć, jakie oszołomy albo bierne miernoty – dojdą do władzy za 50 lat!

    Społeczeństwa się zmieniają i ich obyczaje również.

    Dochodzą zmienne tzw. otoczenia systemowego, jak klimat, pandemie, wpływ globalnego neoliberalnego kapitalizmu, który opiera się na CHCIWOŚCI, bo tak już ma.

    Zresztą Szwajcarzy też tego nie uniknęli, przyjmując na “przechowanie” złoto “dentystyczne” od nazistów podczas II-giej wojny światowej.

    Wybrnęli z tego po latach płacąc Stanom Zjednoczonym równowartość około 2 mld USD, co zostało uznane jako ich “sukces” finansowy, bo mogło być dużo więcej.

    A co z moralnością?

    Ją też należy uwzględniać w codziennym stosowaniu DEMOKRACJI.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 3 grudnia 2020 o 09:24
      Permalink

      Nasz rower z pewnością jest bez siodełka, bo za każdym razem kiedy próbujemy na niego wsiąść, to coś nam włazi w tyłek.

      Odpowiedz
  • 3 grudnia 2020 o 11:48
    Permalink

    Inny typ demokracji budują Amerykanie w różnych krajach świata. Oto szczegóły: https://www.strategic-culture.org/news/2020/12/02/the-cheering-section-for-world-war-iii/ I wstęp:
    “America repeatedly elects and re-elects champions of “regime change” in nations abroad (George W. Bush in 2000, Barack Obama in 2008, Donald Trump in 2016, and Joe Biden in 2020), such as in Iraq in 2003, and in Afghanistan in 2001, and in Libya in 2011, and in Syria in 2011-2020, and in Yemen in 2015-2020, and in Ukraine in 2010-2014; and, in all instances, has destroyed those nations while claiming to be supporting ‘human rights’ and ‘democracy’ and to be ‘opposing corruption’ in all of those nations that it was actually destroying.”

    Odpowiedz
  • 3 grudnia 2020 o 17:08
    Permalink

    O widzi Pan, Panie Profesorze, nareszcie coś rozsądnego i pożytecznego !
    – oczywiście, co z tego wyniknie, to inna sprawa, ale pomysł jest bardzo słuszny,,,.

    “Demokracja”, teoretycznie takie to proste, ale w zastosowaniu praktycznym…

    W tym przypadku, podzielam Pana zdanie, w pierwszym rzędzie powinno się prawidłowo zdefiniować, co właściwie jest i jak powinny wyglądać “demokratyczne” struktury państwa…

    A swoją drogą, już kiedyś tam, w nawiązaniu do pomysłu organizacji struktur jednego rządu “światowego”, spontanicznie przyszedł mi następujący pomysł do głowy, a mianowicie:

    – podstawowy “głos” (decyzja) stanowi pełnoletni obywatel…
    ——————————————————————————-

    – podsawową “komórkę” staniowi (zarejestrowany i o określonym “minimum”) lokalny zbiór obywateli (obojętnie, może to być “miejscowość, dzielnica, grupa społeczna, a nawet rodzina”, no i oczywiście, każdy miałby tylko JEDEN głos, więc “przynależąc np. do jakiejś “grupy” nie można byłoby już powielać głosu np. w “dzielnicy”)…

    – każda “komórka” wybiera swojego JEDNEGO przedstawiciela (który reprezentuje oczywiście, tylko i wyłącznie GŁOS/DECYZJę GRUPY)…

    – by wyeliminować potencjalne machlojki, fałszerstwa, czy kombinacje, “grupa” ma prawo “natychmiastowego odwołania” swojego “przedstawiciela” (np. ponad 50% “przeciw” i automatycznie wybierany jest nowy – na pewno koszty i uciążliwość takiego postępowania nie stanowią wielkiego problemu i możliwe są do przeprowadzenia w bardzo krótkim czasie) i ZMIANY GLOSU/DECYZJI (np. zmanipulowanych przez odwołanego)…

    – tworzy się “regionalne okręgi” do których należą “przedstawiciele komórek podstawowych” (oczywiście, którzy reprezentują tylko i wyłącznie “głosy/decyzje” swoich grup)…

    – by wyeliminować nieścisłości, “regiony” musiałyby reprezentować bodobną liczbę obywateli (niezależnie od ilości “komórek”), te można by już tworzyć “sztucznie”….

    – każdy “region” również wybiera swojego JEDNEGO “przedstawiciela”, który tym razem reprezentuje DECYZJę/GŁOS regionu (wynikły z ilości i wyniku głosowania “przedstawicieli grup”)…

    – oczywiście, podobnie, jak w “komórce/grupie”, reprezentanci “regionu” w każdej chwili odwołać mogą większością głosów wybranego przez siebie “przedstawiciela regionu”…

    – przedstawiciele “regionu”, teoretycznie mogliby stanowić już “RZąD”, ale, przy dużej ich ilości, na pewno wiązałoby się to z wielkimi kosztami, więc można by ewentualnie stworzyć jeszcze jeden, analogicznie skonstruowany “poziom”, np. “okręg” do którego wchodziliby POJEDYNCZY przedstawiciele “regionów”…

    – oczywiście, niezależnie od ilości “poziomów”, każdy “poziom” w każdej chwili mógłby odwołać większością głosów swojego PRZEDSTAWICIELA…

    W ten sposób wyłoniona (wybrana) “ścisła elita” narodu mogłaby równocześnie reprezentować rzeczywiste nastawienie Narodu na “zewnątrz” Polski…

    Oczywiście, “wybrańcy/liderzy”, mogliby, ale nie musieliby zarazem wchodzić w skład rządu…
    Ba, moim zdaniem, nawet nie powinniby tego czynić !
    – stanowiliby coś w rodzaju “rady starszych/mądrych” i to do ich obowiązków należałoby wyłanianie, tworzenie, czy KONTROLA rządu…
    Rządu opartego na rzeczywistych fachowcach w danych dziedzinach, a nie na “swoich”, t.j. członkach wygranej partii…

    Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, iż, by zapewnić kontynuację państwowości i działania wszystkich struktur tworzących państwo, jako całość nie wystarczy tylko “decydować”, czy “wybierać”. Wszystkie dotychczasowe podstawowe i potrzebne struktury (ministerstwa itd.) powinne nadal istnieć i działać. Jedynie, jak już wyżej o tym wspomniałem, fachowcy nimi zarządzający (i to na każdym poziomie!) nie powinni być z “nadania” (partyjnego), a powinni reprezentować fachowość i kompetencje w danej dziedzinie.

    Tak samo pozostałe kwestie prawidłowego działania państwa…
    – prawo, przepisy, podatki, nowelizacje, legislacje, edukacja, obronność, bezpieczeństwo, systemy ubezpieczeń, zdrowie, zabezpieczenie energetyczne, plany, koncepcje, fundusze itd., itp., to wszystko powinno być robione/przygotowywane w odpowiednich ministerstwach, czy powołanych do tego komórkach…
    Zadaniem “rady starszych/wybranych” byłaby jedynie akceptacja, a w kontrowersyjnych sprawach, przeprowadzenie ogólnokrajowego “referendum” (“głos na “dole” decyduje o wyniku “głosu na górze”)…

    Tworząc podobne struktury we wszystkich krajach, nie stanowiłoby by żadnego problemu wyłonienie podobnych “liderów” np. w EU i wybranie JEDNEGO PRZEDSTAWICIELA EU, który reprezentowałby RZECZYWISTY GŁOS EUROPY…!
    A to mogłoby stanowić podwaliny do stworzenia DEMOKRATYCZNIE WYBRANEJ RADY śWIATOWEJ…

    No cóż, właściwie, to nie jest mój pomysł…
    – bazuję na już kiedyś stworzonych podobnych strukturach bloku ZSRR, a u nas za PRLu, PZPRu…

    Jedyna, ale diametralna różnica polega na tym, że wówczas to “góra” określała/wybierała “dół”, a moim pomysłem jest, że to DóŁ WYBIERA GóRę !
    – tylko i wyłącznie od “dołu” zależy, czy ktoś znajdzie się (i zostanie!) na “górze”…

    Zyczę Panu, Panie profesorze sukcesu…
    – jeśli Pan nic “nie wskóra”, to przynajmniej zasygnalizuje Pan Swiatu, że z tą “demokracją” jest coś nie tak…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.