Paradygmat rozwoju

Diamenty w fekaliach – proroctwa pewnego analityka zza wielkiej kałuży o Polsce

 Diamenty w fekaliach, nie da się inaczej odnieść do proroctw pewnego analityka zza wielkiej kałuży o Polsce. Nawet nie zwrócilibyśmy uwagi na kolejne już fantastyczne proroctwa tego pana o naszym kraju, jednakże jego ranga na światowej mapie „dostarczycieli usług analiz i opinii” dla m.in. rządu najbardziej zbójeckiego państwa świata to pierwsza lub druga pozycja, dlatego niestety trzeba w zarysie odnieść się do prezentowanych tez.

Wcześniejsze proroctwa, jakobyśmy to mieli stać się potęga na miarę państwa Jagiellonów były tak fantastyczne, że traktowaliśmy je w kategoriach super political-fiction. Obecne, w tym świeżo publikowane przez polskie media mainstreamowe są tak szokujące i porażające, jakby czcigodny analityk czytał regularnie „Głos Rosji”, albo przynajmniej w części nasz skromny portalik (czy też gazetkę jak państwo wolicie).

Nawet nasze elity, a w szczególności część establishmentu rządzącego nabrały wody w usta i z przerażenia szukają korka w nocniku, na którym siedzą – na dotyk. A tam zamiast korka smutne efekty ich chorej, poronionej, krótkowzrocznej, karłowatej i nieudolnej, obliczonej na fikcję, absolutnie oderwanej od realiów para-polityki konia, czy też jak swego czasu stwierdziła na forum jedna z naszych czytelniczek – osła trojańskiego.

Niestety panowie bawili się świetnie przez długi czas malując fekaliami na ścianach swoich toalet piękne widoki partactwa wschodniego, więc wyszło tak jak wyszło, czyli nie wyszło a raczej wychodzi bokiem – narodom sąsiedniego państwa.

Samo stwierdzenie, że w przypadku gdyby nasz wielki zachodni sąsiad porozumiał się poza strukturami unijnymi i natowskimi z naszym olbrzymim wschodnim sąsiadem – upadające byłe mocarstwo pomiędzy dwoma oceanami miałoby kłopot a my koszmar – to prawda. Można nawet powiedzieć, że mielibyśmy znowu koniec historii i ładu atlantyckiego, dla którego zrobiliśmy wszystko w tym szereg głupot nie biorąc pod uwagę tego, że nasi sąsiedzi mają po prostu swoje interesy i zarówno Unię jak i NATO traktują, jako narzędzia do ich realizacji, a nie cele same w sobie! Może to się w końcu przebije do świadomości naszego establishmentu, może nawet na tyle wcześnie, że będziemy mieli szansę się wzmocnić na tyle, żeby uniknąć kolejnej fali nasilenia ludobójstwa – standardowymi metodami siłowo-administracyjnymi.

Gładkość, z jaką tenże wybitny analityk ośmieszył zdolności bojowe NATO, które przecież nie ma własnej armii jest szokująca. Jeszcze wspanialsze jest szczere wyznanie na temat ichniejszych możliwości pomocy wobec naszego kraju w razie kłopotów – WYRAŹNIE STWIERDZONO GEOGRAFICZNĄ NIEMOŻLIWOŚĆ NIESIENIA POMOCY. Nie można się jednak zgodzić z dezawuowaniem Unii Europejskiej – tutaj budzi się konkurencja ichniejszej waluty o wartości śmieciowej, z walutą unijną, która aspiruje do roli ostatniej waluty globalnej świata zachodniego. Cała reszta jeżeli chodzi o diagnozę i znaczną cześć analityczną – jest święta i powinna być wybita wielkimi literami w granitowych tablicach w Sali sejmowej, tak żeby posłowie mieli te cytaty stale przed oczami. Generalnie wedle tego wybitnego człowieka – bronić mamy się sami, bo inaczej nie mamy szans a nikt efektywnie – poza jego krajem nam nie pomoże.

Przy czym uwaga – jego kraj, prawdopodobnie za jego namową zacznie nas postrzegać, jako byt nowego typu – przekleństwo jakie ujawniliśmy już w trakcie awantury irackiej jako tzw. „nowa Europa” opowiadając się przeciwko państwom z którymi dzielimy kontynent może nas zgubić po raz kolejny.

Niestety, bowiem – tamci zza wielkiej kałuży znowu szukają idiotów chętnych do odgrywania strategicznej roli osła trojańskiego, który stercząc pomiędzy dwoma potężnymi młotami – da się zmiażdżyć wyjąc przy tym z uporem maniaka, jakim to wspaniałym osłem jest i jak godnie miał honor zginąć. Analityk prezentujący ten pogląd był nawet do tego stopnia perfidny, żeby powołać się na analogie do polityki Marszałka Józefa Piłsudskiego, jakby zapomniał lub nie zauważył, że od epoki dwupłatowych samolotów, szabel, taczanek i rewolwerów Nagana do dzisiaj na polu walki zaszły pewne zmiany technologiczne, które powodują, że niektóre sprawy są po prostu niemożliwe, – jeżeli nie ma się czym antycypować np. około 8000 jądrowych i termojądrowych drobiazgów. No, ale to taki szczegół, którego nie ma, po co omawiać, albowiem to didaskalia. Wiadomo, że jak osioł ma ginąć to głośno rycząc, tzw. z honorem!

Jakakolwiek wizja stworzenia w Europie Środkowej i Wschodniej KORDONU SANITARNEGO państw, oddzielającego dwie chcące ze sobą współpracować potęgi – skończy się bardzo szybko naszą zgubą i niech Bóg ma nas w swojej opiece, bo na nikogo – zgodnie z proroctwem pana analityka, nie będziemy mogli liczyć.

Oprócz nas dostało się jeszcze biednym Rumunom, jakby mieli mało problemów – to jeszcze bierze się ich pod uwagę do zrównoważenia potęgi najsilniejszych państw tego i sąsiedniego kontynentu.

Nawet po pijanemu trudno jest sobie wyobrazić większą głupotę w znaczeniu geopolitycznym, chyba że uznamy że chcemy wszyscy popełnić zbiorowe samobójstwo smażąc się w nuklearnej kuli ognia, ewentualnie walcząc z robotami jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie państw na świecie, które – szczęście w nieszczęściu jest przecież naszym sąsiadem.

No chyba, że samarytanie zza wielkiej kałuży w ramach wsparcia – podarują nam 2500 ładunków jądrowych, w tym 500 termojądrowych i kilkanaście tysięcy środków ich przenoszenia. Dodatkowo osadzą u nas swój 300 tysięczny korpus ekspedycyjny – lotnictwo, wojska lądowe i komponenty marynarki – z gigantyczną ilością zapasów, umożliwiających co najmniej 24 miesiące obrony przynajmniej połowy naszego obecnego terytorium. W takich realiach, oczywiście po uzupełnieniu ich około milion licznym mięsem armatnim znad Wisły – moglibyśmy rzeczywiście myśleć o kreowaniu polityki.

Jednakże wymaga to decyzji wczoraj i stałych inwestycji – podnoszących naszą gospodarkę, a przede wszystkich dywersyfikujących ją w ten sposób, żebyśmy z około siedmiokrotności potencjału (nominalnego) względem zachodniego sąsiada – uzyskali przynajmniej równowagę liczoną per capita. To jest możliwe, albowiem tak postąpiono z innymi krajami, w które to swego czasu skuteczne Imperium inwestowało. Natomiast my już chyba nie będziemy mieli tyle czasu, żeby móc cokolwiek poza „zginięciem” z honorem.

Chyba, że będziemy prowadzić mądrą politykę. Ponieważ założenie, że posiadanym potencjałem możemy ustrzec się konfrontacji z potężniejszymi sąsiadami jest błędne. Wszystko, co możemy, to tylko tą konfrontację przesunąć w czasie, a sam czas agonii wydłużyć.

Nic ponadto, ponieważ w perspektywie czasu – broń inteligentna, nawet z broni termojądrowej zrobi jedynie broń ostatecznej zemsty. Wielu ekspertów twierdzi, że już dzisiaj np. skuteczne rażenie ładunkiem jądrowym kluczowych części terytorium pewnego państwa bliskowschodniego jest prawie niemożliwe. Co w połączeniu z 1000% prawdopodobieństwem skutecznej zemsty – zniechęci każdego szaleńca.

W naszych realiach osiągnięcie takich możliwości, jakie ma dzisiaj to małe, ale jakże WSPANIAŁE państwo – to kwestia 20-30 lat mądrego zarządzania, inwestowania i dotacji zza wielkiej kałuży. Jednakże, to będą dzisiejsze możliwości, które oczywiście będą odległe od miejsca, w którym to państwo będzie w przyszłości.

Wniosek, – jeżeli ktoś prorokuje żebyśmy stali się korkiem w nocniku, czy też najsilniejszym ogniwem w kordonie sanitarnym na płaskich łąkach Europy Centralnej, tego należy związać w kaftanie bezpieczeństwa, chociaż na jedną noc w szpitalu psychiatrycznym pod Warszawą, tam będzie miał szanse spotkać kolejne wcielenia Napoleona, Hitlera i innych wodzów, omówić z nimi to jak najskuteczniej się maszeruje na Wschód, zarazem powstrzymując Zachód. To jest mała cena za szerzenie poronionej propagandy, za którą miliony ludzi znowu mogą zapłacić życiem.

Szanowni państwo – obserwujcie uważnie to, co kto mówi, jeżeli zauważycie nasilenie idiotyzmów – dobrze się zastanówcie, czy uciekać, ale dzieci lepiej jest wysłać za granicę. Tutaj, – jeżeli nie zmieni się polityka na „Realpolitik” nie ma ŻADNEJ PRZYSZŁOŚCI, nie pozostaną po nas nawet groby. Decydujące mogą być lata do końca tego dziesięciolecia. Jednakże temu poświęcimy kolejny tekst… być może w przyszłości, jeżeli waszego ulubionego/znienawidzonego autora nie odwiedzi spontaniczny samobójca nad ranem…

5 komentarzy

  1. Podpalacz międzynarodowego porządku

    Niemcy zadecydowały, że ich handlowe relacje z Rosją są ważniejsze niż kwestia ukraińska, dlatego pozostają neutralne. Dlatego na razie nie mamy NATO. Bo bez Niemiec nie ma NATO

    Koszmarem Polski jest zbliżenie Niemiec i Rosji. Problemem Stanów Zjednoczonych jest to samo. My mamy problem. Wy macie koszmar. (…) Będziemy was wspierać, bo to jest w naszym interesie

    http://www.tvn24.pl/george-friedman-jestescie-zlapani-w-pulapke-pomiedzy-dwoma-panstwami,434532,s.html

  2. Wierny_Czytelnik

    jak dla mnie jest więcej fekaliów i diamenty się rozpuściły, tego zakute łby naszego establishmentu nie pojmą a jak pojmą nie wezmą pod uwagę bo ich polityka nie miałaby sensu

  3. Myślę, że już pięć minut po czasie, na rozsądne
    w……….e “polskiego” prometeizmu, łączonego
    z “polskim” partactwem wschodnim, razem z ojcami
    i wykonawcami tejże chorej, obliczonej
    na sianie nienawiści polityki,realizowanej
    od ćwierć wieku, przez układ solidarnosciowo
    katolicki – który na dłuższą metę jest klęską
    dla Polski.
    Oni przynieśli Polsce tyle nieszczęść…

    • “Podsumowując: obok trafnych uwag na temat sytuacji NATO, UE i Niemiec – mamy bajdurzenie o potędze Polski i Rumunii. Friedman jest zbyt inteligentnym i wykształconym człowiekiem, by mówił takie rzeczy przypadkiem lub by w nie wierzył. Raczej mamy do czynienia właśnie z aktualnym amerykańskim „wishful thinking”: żeby Polska była na tyle silna, żeby realizować amerykańskie czy niemieckie interesy na Wschodzie. Żeby angażowała się, ingerowała sama, „suwerennie”. A w razie potrzeby – niech broni się przez 3 miesiące na własną rękę. Potem – może – na europejską arenę wejdą Stany. W ostatnim momencie, gdy wszyscy uczestnicy będą już zmęczeni i wyniszczeni. I znów rozciągną swój protektorat nad starym kontynentem.”

      Syrenie śpiewy Georga Friedmana.

      http://www.mysl-polska.pl

  4. Artykuł bezbłędny, nie odważę się na komentarz, gratuluję Autorowi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.