Ekonomia

Dialog społeczny

 Nie sądzę, że Pan o tym nie wie – ale mimo to informuję Pana, że przedsiębiorcy mają głęboko w dupie, jaką Pan zechce ustanowić płacę minimalną oraz czy zlikwiduje Pan umowy cywilno-prawne.” Napisał otwarcie, a więc dość arogancko, prezes pracodawców do szefa związkowców.

O czym zresztą nie wiedzieli do tej pory tylko najbardziej naiwni i ufni spośród nas. Od początku więc wiedział, gdzie mają go pracodawcy, szef związkowców. Sądzę, że w podobnym poważaniu ma szefa pracodawców szef związkowców. Jak to w Polsce, bo w innych krajach – może poza Ameryką Południową – i związki i pracodawcy MUSZĄ się dogadywać. Dla wspólnego dobra, podobnie jak muszą się dogadywać obywatele o różnych poglądach i różnych interesach, dla dobra wspólnego państwa. Na tym polega demokracja, podobno, choć prezes naszych żywicieli nie zdaje sobie z tego sprawy. Jakiekolwiek tam więc szkoły pokończył, stanowi kolejny dowód na upadek polskiej edukacji.

Warto ujrzeć czasem czyjeś prawdziwe oblicze, choć nie jest to miłe. Gdy w sobotę wieczorem udostępniałem tę informację na facebooku, czyniłem to z niepokojem, że być może ktoś wpuszcza mnie w maliny – tak wydawała się nieprawdopodobna. W niedzielę mam potwierdzenie, że to autentyk. Zgroza. Pełne uzasadnienie powołania Platformy Oburzonych. Jedną z przyczyn jej powołania był przecież zanik dialogu społecznego, bo rząd się z niego wycofał, a pracodawcy zachowują się – teraz każdy zobaczył jak.

Przy okazji, śledząc fora, co rusz trafiam na wypowiedzi, zapewne cynicznie udających głupotę pracodawców, ale i zdezorientowanych pracowników, jak to państwo grabi ich pieniądze. Zabierając aż 70 procent wynagrodzenia, skąd nasza wspólna bieda. Gdyby nie to, opływalibyśmy wszyscy w dostatek. Ciekawe, że w ten dostatek nie opływają pracownicy zatrudnieni na nieozusowane umowy o dzieło…

Jaka jest zatem prawda? Państwo zabiera z reguły 18 procent wynagrodzenia. To jak w całym cywilizowanym świecie, ani dużo, ani mało. Wszystko co ewentualnie zabiera ponadto, także od pracodawcy, w ostatecznym rozrachunku jakoś do pracownika wraca. A to w postaci emerytury bądź renty, a to w postaci opieki zdrowotnej. Można oczywiście pozwolić na alternatywne systemy emerytalne, jednak dotychczasowych emerytów, niczemu niewinnych, trzeba za coś utrzymać przy życiu i zdrowiu. A ludziom niemajętnym, czyli większości, zapewnić opiekę medyczną. Może ktoś powie otwarcie, że nie?!

Spróbujcie nie ubezpieczyć się w NFZ i pójść do lekarza… możecie zrobić to dziś wyłącznie odpłatnie. Lekarz bierze najmarniej 50 zł za samo wystawienie recepty, zresztą pełnopłatnej. Chciałbym zarabiać50 zł za pięć minut pracy, może tu więc leży źródło niechęci do NFZ… Spróbujcie nie płacić odpowiednio wysokiej składki do ZUS, a na emeryturze najecie się wyłącznie uczestnicząc w wigilii dla bezdomnych. Nikt nie zagwarantuje wam pozostałych kolacji, ani nawet obiadów. O skomercjalizowanym już dachu nad głową nie wspominając.

I wreszcie rudymenta. Gdzie jest polskie państwo, z takim trudem, podobno, odzyskane? Czym się zajmuje? Bo czy potrzebny byłby jakiś, rozpaczliwe gesty wykonujący, ruch oburzonych, gdyby państwo po prostu pilnowało przestrzegania prawa, które samo ustanowiło, do czego jest konstytucyjnie zobowiązane? Państwem, które nie wywiązuje się z obowiązków, należy zdrowo potrząsnąć, by się obudziło, i to właśnie próbuje zrobić Platforma Oburzonych. Na którą tak oburzają się pracodawcy, choć mam nadzieję, że nie wszyscy. I tvn24, oczywiście, zarejestrowana w Luksemburgu, by nie płacić podatków na polskich darmozjadów. Ale mieszać im w głowach, jak to są wykorzystywani przez państwo.

Prawo jest jasne. Jeśli zatrudnia się kogoś wyznaczając mu godziny pracy i przełożonego, powstaje stosunek pracy, a JEDYNĄ zgodną z prawem umową jest w tym wypadku umowa o pracę lub, w wypadku zadań krótkoterminowych – umowa-zlecenie. Wszelkie umowy o dzieła lub umowy z „jednoosobową firmą” są w takiej sytuacji bezprawne a więc nieobowiązujące. Rzesze Polaków, nawet o tym nie wiedząc, pracują więc nielegalnie z punktu widzenia prawa. A jeśli o tym wiedzą, milczą jak owce, bojąc się bezrobocia, co bezwzględnie wykorzystuje pracodawca, np. obywatel Kazimierczak. Koniec i bomba, kto nie wierzy, ten trąba.

To taka polska tradycja, o szlacheckich korzeniach wyrastających z czarnej otchłani liberum veto, by postrzegać państwo w roli oprawcy i ciemiężyciela. A przecież powołane ono zostało głównie w celu obrony słabych przed silnymi. Czyżby Polskę, jako światowy ewenement, zamieszkiwali wyłącznie silni, przed którymi państwo broni samo siebie?

Nasze państwo woli stawiać radary, jako że łatwiej łapać przekraczających prędkość bogatych, których stać na szybkie samochody, ale na rozum już nie. A niech giną, skoro głupi. Niestety: wykrywanie i karanie bogatych nagminnie już łamiących prawo pracy naszemu państwu się dziwnie nie opłaca. Może dlatego, że nie stworzono jeszcze w tym celu jakże wygodnych radarów.

Mam na koniec pytanie do moich współobywateli, PT Pracodawców: skoro pracownicy, szukając lepszych warunków pracy i płacy, emigrują, czemuż to z tej okropnej, okradającej ich Polski, nie emigrują pracodawcy?!

11 komentarzy

  1. Ewa Gąsowska

    Szanowny Autorze, ale się Panu marzy, demokracja, obywatele… A kto Szanownemu Panu gwarantował i gdzie to jest napisane, że Solidarność i elity polityczne z nią związane, po przejęciu 23 lata temu władzy, będą budować państwo nowoczesne, dostanie, i że się tak wyrażę demokratyczne, w którym istotną rolę będzie odgrywał obywatel? Elity solidarnościowe po przejęciu władzy, potraktowały państwo jak łup wojenny a obywateli jak wrogów. I to są konsekwencje ówczesnych decyzji np. prywatyzacyjnych, gdzie za bezcen sprzedano majątek tylko dlatego, że był państwowy, a przecież wiadomo, że takim majątkiem nie da się zarządzać. Tak mówili i mówią ci, którzy nigdy niczym nie zarządzali, natomiast podejmowali różne decyzje polityczne, niestety niekonieczne korzystne dla państwa i społeczeństwa. A pan przewodniczący Duda, delikatny człowiek, dorastający w atmosferze nienawiści do komuny, i sam biorący udział w tej polityce nienawiści do państwa i społeczeństwa, próbuje naśladować i tworzyć “ruch oburzonych”, nadając mu znaczenie sprzeciwu, choć chyba nie bardzo rozumiejącego przeciwko czemu, a wyraźnie skierowanego przeciwko komu. Pan przewodniczący “Solidarności” gdyby rzeczywiście zaangażował się po stronie ludzi wykluczonych przez system, to powienien zaangażować się po stronie komunistów i bronić marksizmu jak niepodległości. Wtedy pokazałby j..a i byłby wiarygodny. Czy stać go na to? A tak tylko wpisuje się w ogólnopolski lament. Pozdrawiam

    • Pan Duda jest tak dziwacznie zindoktrynowany, że traci co najmniej drugie tyle zwolenników, jakich ma, a których by zyskał, gdyby nie jego zaślepienie. Pan Duda z jednej strony pasowałby do Argentyny z czasów młodości papieża, z drugiej brzmi jak śp. Chávez. Dziwne, że go to nie rozerwie, ale to taka idiotyczna polska specyfika. Ale był tam też Pan Guz. Ten chyba nie ma lewowstrętu.

  2. Ależ emigrują i to częściej niż wielu się wydaje.
    Emigrują do rozsądniejszych systemów podatkowych, do lepszych systemów ubezpieczeniowych. Emigrują z kraju /Polski/ – by mieć pewność obrotu gospodarczego. Wystarczy założyć firmą na Słowacji i już jest normalniej….
    Nie mówiąc o Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
    Logiczny, stały, w miarę jednoznaczny system podatkowy, obciążenia kosztów pracy prawie w całej Europie są mniejsze niż w Polsce /procentowo rzecz jasna/.
    ….Odpuszczam Skandynawie – ale to inna inszość:)

    Polskie obciążenia kosztów pracy uniemożliwiają legalne, uczciwe zatrudnienie a “zmuszenie” polskiego pracodawcy do zatrudniania “z ZUSem” na czas nieokreślony…powoduje bankructwo /nie zawsze i nie we wszystkich branżach/ ale obciążenia ZUSowskie i podatkowe kosztów pracy przy niewydolnym systemie ubezpieczeń zdrowotnych, rentalnych i emerytalnych /lub ich braku/ powodują właśnie “ucieczkę” młodych i starych do ciepłych krajów…
    Czy nam się to podoba czy nie…

    • Widzę, że czytają mnie także pracokradcy. I bardzo dobrze. Ja rozumiem, Drogi Panie, że według Pana w innych krajach Unii koszty pracy są zdecydowanie niższe niż w Polsce, a być może nawet żadne. Gratuluję orientacji. Kiedy ostatnio zatrudniał się Pan, legalnie, w Niemczech? Gdyby w Niemczech jakiś pracodawca śmiał ostrzec Państwo Niemieckie, że będzie łamał jego prawo… dalej proszę sobie dopowiedzieć.

      • 1. Córka pracuje w Berlinie /jest pracobiorcą/ – to po pierwsze.
        2. Mam firmę w Niemczech /informatyka/ – więc mam informacje z “pierwszej” ręki….
        3. Oczywiście, że koszty pracy w Niemczech są PROCENTOWO niższe niż w Polsce.
        4. System ubezpieczeń nieporównywalnie lepszy i logiczniejszy niż w Polsce.
        5. “Łamanie prawa” – werbalne oczywiście. Proszę wejść na byle portal niemiecki, posłuchać telewizji, radia – i dopiero wtedy, Drogi Panie Nemo, twierdzić….to co Pan twierdzi:))
        6. “pracokradcy” – dzięki takim ma pan szanowny na zupkę i kieliszek wódki. Nie musi pan korzystać z zasiłku dla bezrobotnych.

  3. Wierny_czytelnik

    jak widać na załączonym obrazku dialog społeczny sięgnął bruku

    • niczego nie sięgnął, bo go nie ma, a jedyny argument prackradców to ich własna d..a, gdzie mają wszystkich pracobiorców

  4. Hmmm.A może PT. nemo zastanowi się skąd będzie “czerpał” pieniążki na chlebuś i mleczko i ratkę na mieszkanie….
    Jak wykończy pracodawcę….
    Państwo mu da?
    Państwo da Ci Drogi nemo zasiłek…przez 6 miesięcy.
    Później będziesz musiał sobie dokraść.
    Lub najeść się szczawiu – jak naucza Niesiołowski.

  5. Nemo nie wykończy pracodawcy, jest na to za malutki, jak słusznie szanowny leszek to zauważył. Na chlebuś, mleczko już dawno nie ma, a kredyciku przezornie nie zaciągnął. Nemusiowi jednak nie podoba się, gdy jeden z naczelnych pracodawców Rzeczpospolitej, zapewne werbalizując poglądy innych pracodawców głoszone przy wódeczce właśnie, obraża i związki zawodowe, i pracowników, i własne państwo nawet, twierdząc, że ma w dupie prawa Rzeczypospolitej. A może tak, panie leszku, zamiast farmazonić, każdy pracodawca uczciwie przedstawi swym pracownikom – faktycznym twórcom jego dochodu (lub straty) – na jakiejś pracowniczej radzie – prawdziwy bilans firmy? Jeśli firma rzeczywiście generuje straty, niech idzie do diabła, widać jej właściciel nie zna się na swojej robocie. Jeśli jednak notuje zysk, to może zechce podzielić się uczciwie z jego współtwórcami? Zamiast tezauryzować miliardy na “czarną godzinę”, bo ta dla wielu pracowników właśnie nadeszła. Reasumując, bo szkoda czasu Pana Leszka zapewne, który popija koniaczek pod astrachański kawior, nadesłany przez córkę via Berlin. Niech rzeczywiście pracodawcy, którzy w Polsce jęczą pod butem swych zobowiązań wobec pracowników i państwa, jak najszybciej to państwo opuszczą i szukają naiwnych gdzie indziej. Na ich miejsce przyjdą zapewne inni, mniej aroganccy i bardziej uczciwi, którzy dotychczas nie mieli szans. A tym ich pracownicy bardzo chętnie pomogą w ich biznesach. Jeśli poznają realną sytuację SWOICH przedsiębiorstw.

  6. Jeszcze do Pana Leszka
    Jako człowiek dociekliwy mam jeszcze do pana Leszka pytanie: co to znaczy, że koszty pracy są “procentowo” niższe? W stosunku do czego? Dzięki pracokradcom właśnie mam na zupkę i kieliszek wódki, ale ponieważ nie piję, odkładam z tego na buty dla najmłodszego dziecka, bo starsze przywykło już chodzić boso, jako że stopy mu zrogowaciały, gdy szlifował bruki szukając pracy. Ale tacy jak Pan myślą, że miliony ludzi powinni się zadowolić jałmużną (zupką i znieczulaczem), ciężko pracując na prawdziwe pieniądze wyłącznie dla Pana. Tacy pracodawcy faktycznie lepiej niech siedzą w Niemczech. Choć nie wierzę, by ośmielali się płacić tam Niemcom jak w Polsce Polakom. Na temat logiki systemu emerytalnego się nie wypowiadam, wiem, że to Tusk ją zepsuł. Jednak wiem też, że miliony Polaków mogą liczyć wyłącznie na emeryturę z ZUS, jakkolwiek by on był nielogiczny, to bez niego zginą. Przecież pracodawcy nie płacą im tyle, by zdążyli odłożyć sensowny kapitał na starość i potem żyć z procentów. I choćbyś pan system zmienił z dnia na dzień, tych milionów on nie obejmie, a na nich właśnie państwo pieniądze musi znaleźć. Jak i na bezrobotnych, których Pan do niczego nie potrzebuje, jednak państwo musi o nich myśleć za Pana. także niemieckie, a jak ono myśli, zapewne Pan wie.

    Sam nie wiem, czemu zaszczycam Pana aż tak długą rozmową. Może wyczuwam w Panu jakąś inteligencję, na razie jeszcze drzemiącą, choć warto byłoby uzupełnić ją odrobiną empatii. Szczerze pozdrawiam.

    • Oczywiście bardzo dziękuje za zaszczyt rozmawiania z nemo i doszukanie się “jakiejś” inteligencji, doceniam, naprawdę doceniam i dziękuję:-)).

      I wyjaśniam kilka kwestii:

      1. “procentowo” znaczy procentowo, proporcjonalnie… a polega to na tym, że jeżeli nemo otrzymuje od pracodawcy np. 1000zł to sumaryczny koszt pracy /zusy, podatki, inne ubezpieczenia, narzuty BHP, 13 pensje, urlopy, utworzenie miejsca pracy, inne/ konieczny do poniesienia by p. nemo mógł pracować a pracodawca łupić nemo, w Polsce wg GUS, średniomiesięcznie, to kwota 2800zł. Dla pracy “urzędniczej”, oczywiście. – czyli wynosi to circa jebalt 180% tego co nemo ma pensji. W Niemczech to tylko 140%. UPRZEDZAM, że to wielkie uproszczenie i proszę o nie wnoszenie zarzutów:-)) – ale tak jest.
      2. “Tacy pracodawcy faktycznie lepiej niech siedzą w Niemczech” – dla nemo i innych polskich pracobiorców to będzie dopiero tragedią… PKP, Urzędy, szkoły i inne państwowe przedsiębiorstwa nie wykarmią, niestety nemo. A pracodawcy wyemigrują bo w Niemczech jest mądrzej, łatwiej.. i wrócą tu po jeszcze tańszego pracobiorcę.
      Rozsądny człowiek wybiera gdzie łatwiej…zarobić. Łatwiej żyć.

      3. Kawior żre pod zamrożoną wódeczkę a nie koniaczki…nawet astrachańskie. Tak lubię.

      4. Gwoli wyjaśnienia: córka pracuje w firmie logistycznej /ukończyła UJ i Uniwersytet Humboldta/ i zarabia aż 1600 EU brutto – do łapki dostaje około 1000UE.
      Wynajmuje mieszkanie za 500 EU…./tanio/.
      Gdyby nie tata /co okrada pracobiorców/ to nie miała by na niemiecki chleb.
      Ale serce nie sługa, swojego mężczyznę znalazła w Berlinie i tam chce żyć – co mnie złości:).

      5. “… tacy jak Pan myślą, że miliony ludzi powinni się zadowolić jałmużną…”
      Proponuję przejść na bardziej kulturalny sposób rozmowy… Zasób inteligencji, którym P. nemo dysponuje nie powinien pozwolić na takie populistyczne dywagacje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.