Polityka

Destrukcja państwa postępuje na naszych oczach

 W demokracji, która jest wartością samą w sobie – na oczach całego społeczeństwa postępuje jawnie destrukcja państwa. To się dzieje teraz i dzisiaj na naszych oczach, kiedy związki zawodowe wystawiają żądania antysystemowe, których spełnienie oznacza anarchię (obalenie rządu) a czołowa partia opozycyjna wypina się na Sejm Rzeczpospolitej i sobie wychodzi bo ma akurat taki kaprys. Owszem i takie zachowania związkowców i takie zachowania parlamentarzystów można w demokracji tolerować, jednakże trzeba sobie uświadomić z czym mamy do czynienia, no bo z kim to mniej więcej wiadomo.

W demokracji nie ma ważniejszego miejsca niż parlament, to tam zgodnie z regułami odbywa się spór polityczny, którego ukoronowaniem za każdym razem jest głosowanie. Bardzo ważna jest praca w komisjach sejmowych, albowiem to tam na spotkaniach z ekspertami, urzędnikami ministerstw, samorządowcami – zawsze wyrazicielami jakichś interesów lub gestorami kompetencji – wykłuwa się kształt merytoryczny zapisów nowego prawa. To znaczy posłowie mają możliwość przedyskutowania tam z ekspertami merytorycznymi swoich pomysłów, uwag i zastrzeżeń. Na sali sejmowej, w trakcie dyskusji już bardziej mogą się powymieniać opiniami lub wyładować swoje żale, merytorycznie sprawy decydują się tak naprawdę w komisjach. Jeżeli ktoś jest pieniaczem lub idzie po najmniejszej linii oporu, albo stosuje obstrukcję w czystej postaci – może przedłożyć 1000 poprawek na posiedzeniu Sejmu, ale nie z takimi sprawami nasza demokracja sobie umie poradzić. Liczy się to, że co do zasady merytorycznie dyskutujemy na komisji sejmowej. Potem w parlamencie na forum, można do sprawy podejść politycznie – uzasadniając swoje głosowanie i to wszystko, na tym się kończy przekaz. Meritum do nas nie dociera, głównie dlatego bo mało jest posłów znających się na wszystkim, chociaż niestety dla naszej demokracji jest u nas wiele spraw, które są tak konstruowane i przedstawiane że mogą się na nich znać wszyscy.

Rząd a właściwie Rada Ministrów – zgodnie z Konstytucją podlega kontroli parlamentarnej, głównie w ten sposób że po prostu wybiera Prezesa Rady Ministrów – w głosowaniu, udzielając votum zaufania lub nie. Rada Ministrów to ciało kolegialne, zdecydowanie polityczne, ale zobowiązane do wykonywania władzy administracyjnej w znaczeniu wykonawczym, czyli pod pewnymi względami rządzący muszą być w swoich ocenach i decyzjach, chociaż są mianowania politycznego – zupełnie apartyjni. O pracach i kształcie rządu decyduje premier, w praktyce współdziałając z Prezydentem RP i oczywiście koalicjantem, jeżeli takiego posiada. Rząd jaki jest każdy widzi, może się banalnie przekonać włączając telewizor.

Obecnie mamy taką sytuację, że potężne związki zawodowe domagają się odejścia rządu (to naprawdę świetny postulat) a potężna partia opozycyjna mająca dokładnie ten sam postulat – potrafi dodatkowo pokazać jak nisko sobie ceni wspólną wartość – demokrację i wychodzi z sali, demonstrując swój brak udziału w sprawowaniu władzy, której demokratycznie nie może odwołać, więc demonstracyjnie przychodzi tam gdzie propaguje się anarchię.

Czym byśmy byli gdyby nie obowiązek poszanowania prawa? Partie po prostu ot tak sobie by się zmieniały poprzez okrzyk lub rozstąpienie? To już było szanowni państwo – na samym końcu wielkiej i wspaniałej w swojej żałosności I-szej Rzeczpospolitej. To właśnie wówczas opozycja sobie pozwalała na zawiązanie konfederacji, oczywiście z najlepszymi zamiarami – ochrony porządku i praw Rzeczpospolitej – udając się pod opiekuńcze skrzydła sąsiedniej imperatorowej, naszej krajanki spod Szczecina, która załapała się do pracy u naszych wielkich wschodnich sąsiadów. To właśnie wówczas panowało takie przyzwolenie na rozmiękczanie demokracji. Dzisiaj nie można na to pozwolić i nie można tego tolerować – trzeba nazywać szambo szambem a nie perfumerią – cytując klasyka!

Można się nie zgadzać w pełni, w całości i totalnie ze sprawującymi władzę, można sobie napisać alternatywną konstytucję, można nawet pokazywać premiera z tabletu! Wszystko można, tylko trzeba po pierwsze mieć świadomość, że pełna negacja – jest od tego momentu uprawniona a po drugie, że psucie państwa rozpoczęło się samemu. W momencie nieoczekiwanej zamiany miejsc u sterów władzy, to na obecnej opozycji – będzie odpowiedzialność za państwo, czyli za domy i ulice także tych, którzy na nich nie głosowali a nawet totalnie się z nimi i ich alternatywną wizją rzeczywistości nie zgadzają.

Być może wówczas odczujemy różnicę pomiędzy tą władzą, która pozostawiała opozycję pomimo jej antysystemowości i obstrukcji w spokoju a nową władzą i jej nowymi standardami, które jako zmiany systemowe i totalne – będą dotyczyć każdego, nawet osób, które nie wyobrażają sobie takiej nowej rzeczywistości.

Co będzie zobaczymy, w każdym bądź razie obecnie rządzący – pod rządami obecnej opozycji będą mieli pełne prawo i totalny mandat społeczny do stosowania najbardziej wyrafinowanych metod obstrukcji, nihilizmu i niszczenia państwa, po prostu powielając działania opozycji. Prosta zasada – jeżeli ty rzucałeś w kogoś jajkami, ponieważ nie zgadzałeś się z pełnieniem przez tego kogoś funkcji publicznej, to nie oburzaj się, że sam dostaniesz jajem. Po prostu! Oko za oko, ząb za ząb – żegnaj cywilizacjo!

4 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Ale autor pojechał!
    Jakie komisje, jakie ucieranie poglądów w Sejmie, skoro o wszystkim i tak decyduje JEDNA PARTIA (aktualnie: koalicja), która ma większość.
    Zero uwzględniania racji mniejszości – bo też jest istota demokracji.
    Obecnie rządząca PO ma tylko jeden argument do opozycji: jak chcecie mieć racje – to wygrajcie wybory!
    I tu jest pies pogrzebany!
    Nie istnieje niezależna opinia społeczna, która każe rządzącym POCHYLAĆ się nad (niekiedy głupimi) postulatami i pomysłami mniejszości.
    Po prostu utarł się zwyczaj aroganckiego traktowania oponentów.
    I ten obyczaj przenosi się na kolejne rządy.
    Obecna opozycja jak dojdzie do władzy – też będzie robić to samo.
    Po prostu ONI zawłaszczają Państwo dla siebie.
    Dla innych nie ma już miejsca.
    Stąd te protesty Związków, bo jak można reagować na CZYSTĄ AROGANCJĘ?

    • Stach Głąbiński

      Inicjator_wzrostu w niezrozumiały sposób podał szereg twierdzeń bez uzasadnienia, traktując je jako powszechnie uznawane pewniki. Na podstawie jakich faktów można np. stwierdzić, że “nie istnieje niezależna opinia społeczna”? Wątpliwość budzi również twierdzenie o arogancji rządu. Nie jest przecież arogancją korzystanie z faktu posiadania większości głosów w parlamencie. Arogancją jest odmawianie wyjaśnień i równoprawnej dyskusji, co praktykował przewodniczący partii, której jestem członkiem – Miller. Nie znam natomiast przykładów tego, by aktualny premier, którego zwolennikiem nie jestem, w podobny sposób traktował krytykujących go.

      • Sam Pan sobie odpowiedział na zgłoszone przeze mnie zastrzeżenia. Nie mamy niezależnych mediów, które powinny kumulować główne nurty opinii społecznej.
        Za wyjątkiem takich czasopism, jak OP, na którego łamach, w sposób w miarę swobodny – dyskutujemy.
        MAINSTREAM “mendiów” zajmuje się zaciemniającymi rzeczywistość pierdułami, nieistotnymi dla kraju sprawami, a są nimi:

        – narastające rozwarstwienie

        – bez możliwości powrotu na ścieżkę wzrostu całych warstw społecznych,

        – a tym samym narastająca NERÓWNOWAGA.

        I to się utrwala, a MEDIA usiłują nam wmówić że jest coraz lepiej!
        Ponadto całe stada pseudonaukowców usiłują nam wcisnąć, że to co się dzieje to konieczność dziejowa i że tak powinno być.

        Jeszcze parę lat i rządzący będą poruszali się po ulicach Warszawy ROSOMAKAMI.

        A Pan tu mówi o braku arogancji u rządzących!

        Proszę się ocknąć i pojechać np. do Łodzi na ulicę Zachodnią.
        To niedaleko od LŚNIĄCEJ ulicy Piotrowskiej.

  2. Stach Głąbiński

    Co racja, to fakt. Mam jednak kilka zatrzeżeń. Np. nie można nazwać “potężnymi” związków, które, aby uzyskaćdostrzegalny efekt, muszą wynajętymi autokarami zwozić zadymiarzy z całego kraju.
    Z kolei w zdaniu “mało jest posłów znających się na wszystkim” odbija się powszechne falszywe przekonanie o podziale funkcji między władzami: ustawodawczą i wykonawczą. Nasi posłowie rzeczywiście decydują o szczegółach wymagających niemożliwej do opanowania wiedzy o wszystkich aspektach zarządzania państwem, gdy poprawne wykonanie tej pracy jest możliwe dopiero przez fchowców zgrupowanych w odpowiednich ministerstwach. Sejm winien uchwalać ogólne wytyczne, a te należy kierować do odpowiednich resortów. Rząd jest od rządzenia, a sejm ma wskazywać cele i kontrolować poprawność ich realizowania.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.