Polityka

Demokracja oddolna: zmiana układu sił w polskim systemie politycznym

 Oddolna demokracja, oparta na instrumentach referendum, inicjatywy obywatelskiej i weta obywatelskiego, powinna doprowadzić do długo oczekiwanego przez Polki i Polaków przesunięcia środka ciężkości w procesie polityczno-decyzyjnym na korzyść obywatela. To właśnie obywatel w ramach tego typu demokracji zaczyna pojmować należną mu funkcję w społeczeństwie – funkcję suwerena i (współ)decydenta. Przyjrzyjmy się bliżej zmianie układu sił w polskim systemie politycznym po ewentualnym wprowadzeniu narzędzi oddolnej demokracji.

Pozytywne osłabienie roli organów państwowych

Stosując oddolno-demokratyczne instrumenty, dochodzi do oczekiwanego osłabienia wszechmocnego i partyjnie wybieranego Sejmu, który musi się liczyć z siłą i potencjałem naturalnej opozycji, jaka staje się społeczeństwo/elektorat.

To właśnie społeczeństwo przejmuje po części funkcje decyzyjna, ale wbrew pozorom nie ona jest najważniejsza. Dużo ważniejsza staje się funkcja kontrolna obywateli, którzy reagują w sposób bardzo wrażliwy na wszelkie posunięcia i decyzje parlamentu i rządu. Sejm i Senat nie mogą w tych warunkach odgrywać nadal roli „niekoronowanych królów”. Mają świadomość tego, że każda uchwalona przez te organy ustawa może spotkać się z protestem elektoratu w postaci weta obywatelskiego. Również rząd staje się ostrożniejszy w swoich posunięciach. Społeczeństwo „nie śpi i czuwa” – kontroluje poczynania najwyższych organów państwa. Funkcja kontrolna jest bez wątpienia najważniejszym zadaniem demokracji oddolnej.

Przeciwnicy demokracji bezpośredniej zarzucają często temu systemowi politycznemu osłabienie roli parlamentu. Paradoksem w polskich uwarunkowaniach politycznych jest to, że w istocie o to chodzi – o osłabienie wszechmocnej roli partyjnego parlamentu. Posłowie i senatorowie musza reprezentować interesy swoich wyborców i konsultować się z nimi – w przeciwnym razie „lud sięgnie po swoją broń”: weto lub inicjatywę. Parlament staje się, bo musi się stać, bardziej obywatelski i demokratyczny.

Poza tym, niezadowolenie społeczeństwa lub jego poszczególnych ugrupowań nie musi się przejawiać w demonstracjach ulicznych, marszach i publicznych protestach. Inicjatywa obywatelska i weto obywatelskie to najskuteczniejsze metody protestu – usankcjonowanego prawnie, pokojowego i wchodzącego w skład systemu politycznego. Społeczeństwo, świadome posiadania tych instrumentów w swoim ręku, staje się bardziej odpowiedzialne za sprawy państwa i narodu i bardziej obywatelskie, a jego protesty – bardziej skuteczne.

Osłabienie partii politycznych

W demokracji oddolnej dochodzi również do osłabienia partii politycznych – obywatele nie muszą „stawiać” na którąś z nich, aby się ponownie rozczarować, bo sami współdecydują. Przynależność partyjna przestaje być atrakcyjna, gdyż pojawiają się inne możliwości wpływu na decyzje instytucji państwowych. Dzięki praktyce weta obywatelskiego, inicjatywy obywatelskiej i referendum następuje zdezawuowanie roli wiodących partii masowych typu wodzowskiego. Krótko mówiąc, przywódcze partie tracą monopol pełni władzy, czyli dominacji nad narodem, która de facto należy do społeczeństwa obywatelskiego, a więc rzeczywistego suwerena.

Partie polityczne muszą walczyć o głosy wyborców, proponując im konkretne rozwiązania problemów, a nie „jałmużnę”.

Rola rządu i administracji

Rząd posiada w demokracji oddolnej taki charakter, jaki powinien posiadać, a więc nie władczy, ale wykonawczy. Do jego zadań należy miedzy innymi sprawne i zgodne z obowiązującym prawem przeprowadzanie referendum i wdrażanie w życie decyzji głosowań ogólnokrajowych (ustaw i zmian Konstytucji).

Administracja państwowa traci swoja niekontrolowana i wszechmocną rolę, której dzisiaj nikt nie jest w stanie zrozumieć. W rękach elektoratu znajduje się instrument (weto obywatelskie), dzięki któremu może (i powinno) dojść do redukcji nadmiernej biurokracji w kraju. Kto (współ)decyduje i płaci podatki, ten wymaga odpowiedniego traktowania go w urzędach.

Pozytywna energia

Świadomość współrządzenia wywołuje w społeczeństwie pozytywną energię, a to dzięki poczuciu współodpowiedzialności nie tylko za przyszłe losy kraju, ale także za bieżąca politykę. Zjawisko to sprawia, że dotąd potulna i letargiczna część narodu czuje się doceniana, potrzebna i zainteresowana polityka. Rozwija się społeczeństwo w pełni uczestniczące, a proces politycznej socjalizacji obywateli przybiera pozytywny kierunek. Debaty przedreferendalne są rzeczowe, a nie ideologiczne. Nie może być inaczej, bowiem obywatele głosują we własnym interesie, znając najlepiej swoje problemy i bolączki, a nie w imię partii politycznej. Funkcjonuje to na zasadzie: „ja i tak wiem lepiej, czego potrzebuje”.

Obojętne czy to Szwajcaria, Polska czy jakikolwiek inny kraj, obywatele decydują przy urnie zawsze według następującego schematu:

– głosują „portfelem”, czyli preferują własne, indywidualne korzyści i w zależności od własnego interesu oddają glos za lub przeciw,

– kierują się w glosowaniu sercem, tzn. oddają taki glos, jaki im sugerują ich autorytety: religia, postawa patriotyczna, tradycja, rodzina itd.

– kierują się w glosowaniu tym, co im sugeruje opcja polityczna, z którą sympatyzują.

Problem produkcji ustaw i podziału społeczeństwa

Proces decyzyjny w demokracji oddolnej/komplementarnej jest nieco dłuższy niż, w demokracji parlamentarnej, ale redukowana zostaje ilość „produkowanych” ustaw.

Uchwalone ustawy są filtrowane w ramach całego elektoratu. Poza tym Konstytucja odzyskuje swoje wiodące znaczenie, jako prawo praw i obowiązków. Sztuka efektywnego rządzenia polega bowiem na respektowaniu dobrej Konstytucji i uchwalaniu rzeczowych i „ludzkich” ustaw, po ich uprzedniej konsultacji ze społeczeństwem. W procesie rządzenia liczy się przecież jakość i efektywność, a nie ilość i pospiech.

Instrumenty demokracji oddolnej uniemożliwiają, albo ograniczają korupcję, afery gospodarcze, nieuczciwe bogacenie się polityków, marnotrawstwo i rozkradanie majątku narodowego oraz podział społeczeństwa na „lepszych” i „gorszych”.

Czy wprowadzenie instrumentów demokracji bezpośredniej w Polsce to utopia czy może szansa na lepszą przyszłość dla milionów Polek i Polaków?

No cóż, przykra prawda jest taka, że do stracenia mamy niewiele, a do zyskania ustrój prawdziwie demokratyczny, w którym obywatel przestaje być pionkiem na szachownicy, na której swój mecz szachowy rozgrywają nieudolni gracze.

prof. Mirosław Matyja

10 komentarzy

  1. Ma Pan rację Panie Profesorze, ale na realizację tych wniosków potrzeba czasu.

    To co Pan pisze jest ciekawą publicystyką w stylu powieści Juliusza Verne’a.

    Tu jest Macondo Nadwiślańskie.

  2. Eustachy Sapiecha

    świetna analiza naszej rzeczywistości,.

  3. Pomarzyć dobra rzecz,ale nie w odniesieniu do społeczeństwa żyjącego mitami gdzie ” każdy pan na zagrodzie równy Wojewodzie”A nawoływania do koronacji Jezusa na króla Polski to nie żart umysłowo chorych.Do demokracji trzeba dorosnąć,A do tego trzeba czasu i autorytetów.A my nie mamy ani jednego ani drugiego.

  4. Racja Panie Profesorze, mądra opinia.

    Czasami Pan w swoich opiniach niezbyt przychylnie odnosi się do demokracji socjalistycznej. Proszę zainteresować się historią początku Polski Ludowej i tworzeniu się Rad Narodowych, jako oddolnej władzy, wtedy także zwykli ludzie uzyskali pozytywną energię, o której tak pięknie Pan pisze, a nie mieli jej podczas dyktatury sanacyjnej w II RP.

    Ten fragment felietonu jest więc szczególnie cenny z punktu widzenia psychologii społecznej, którą się po trosze zajmuję i socjologii. Każdy Polak powinien sobie to kilka razy przeczytać celem nabyci zwiększonej świadomości:
    “Świadomość współrządzenia wywołuje w społeczeństwie pozytywną energię, a to dzięki poczuciu współodpowiedzialności nie tylko za przyszłe losy kraju, ale także za bieżąca politykę. Zjawisko to sprawia, że dotąd potulna i letargiczna część narodu czuje się doceniana, potrzebna i zainteresowana polityka. Rozwija się społeczeństwo w pełni uczestniczące, a proces politycznej socjalizacji obywateli przybiera pozytywny kierunek.”

    A katolikom księża powinni to czytać z ambony na mszy zamiast kolejnego nic nie wnoszącego listu pasterskiego.!!! 🙂
    Oczywiście wiemy doskonale, że jest to wykluczone, bo w interesie tej korporacji religijnej nie jest tworzenie pozytywnej energii tylko umartwianie się, czyli pozbywanie pozytywnej energii. Wiele pisał o tym Stachniuk. Gorąco polecam jego publikacje.

  5. @wodek. “”A nawoływania do koronacji Jezusa na króla Polski to nie żart umysłowo chorych.’

    No, no ….

    Tak jak powoływanie się na Marxa (Karola) “to nie jest żart umysłowo chorych”.

  6. krzyku, wolę nie odpowiadać aby nie zniżać się do poziomu “prawicowej stajni”. Argumentów niet to pozostał K.Marks

  7. wlodku, wolę nie odpowiadać aby nie zniżać się do poziomu “lewicowej stajni”. Argumentów niet to pozostał J. Chrystus.
    🙂

  8. “…Demokracja Demokracją ale ktoś tym musi rządzić!” 🙂

    ——————————————-

    https://demotywatory.pl/4650029/Demokracja

  9. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

    W czasach “Matura to Bzdura” (polecam na YT tę serie wszystkim mającym nadzieję) ja to bałbym się oddać wszystko w ręce takiego zgłupiałego społeczeństwa. Naprawa powinna odbywać się dwutorowo – na tym drugim torze powinien jechać pociąg z porządną edukacją, na pewno nie opartą na testach szkolnych. Te, z założenia i rachunku prawdopodobieństwa, zda nawet podobno małpa.

    Bez tego, nic tutaj się nie zmieni.

    Kiedyś wspólnie z udzielającym się tutaj użytkownikiem, napisałem to:

    “System Elektorski

    1. W każdej miejscowości w Polsce (miasto i wieś) wybieramy naszego przedstawiciela (elektora). Człowieka zaufanego, znanego w miejscowości, doświadczonego. Mógłby to być człowiek który jest rzemieślnikiem, ekonomistą, nauczycielem, lekarzem, prawnikiem i takiego który ma doświadczenie jako radny, sołtys czy też burmistrz a więc byliby to ludzie z różnych środowisk reprezentujący szeroki zakres wiedzy o funkcjonowaniu ich regionu i państwa jako całości. Wszystko zależałoby od mieszkańców. Elektor już wybrany otrzymywałby zwrot swoich wydatków związanych z funkcją tak, jak to się odbywa wśród radnych gminy.

    2. Tak wybrani elektorzy spotykaliby się na zebraniach w okręgu wyborczym np. w Starostwie Powiatowym. Jeśli więc w powiecie jest 20 miejscowości to siłą rzeczy mielibyśmy 20-stu elektorów reprezentujących cały powiat. Przed elektorami prezentowaliby się kandydaci do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z całym swoim programem czy też propozycjami na zbudowanie ogólnie rzecz biorąc lepszej Polski. Jako że wśrod elektorów znajdują się ludzie z różnych środowisk/zawodów to każdy z nich miałby osobiste oczekiwania dot. właśnie swojego stanowiska. Kandydatów na pewno byłoby wielu i byliby to miejscowi reprezentanci dlatego ich wybór byłby staranny ponieważ każdy z elektorów musiałby z kolei odpowiadać za wybór kandydata przed nami…mieszkańcami/obywatelami a nie władzami partyjnymi.

    3. Wybrany kandydat reprezentowałby już jako parlamentarzysta w wyważony sposób swój okręg wyborczy i interesy całej Rzeczpospolitej i przed wyborcami swojego okręgu a nie przed władzami partyjnymi musiałby się rozliczać ze swojej działalności. Niedługo przed następnymi wyborami ponownie stawałby przed komisją elektorską. Przed komisją mógłby udowadniać iż głosował w zgodzie z interesami lokalnymi i ogółu Polaków. W przypadku niezadowolenia komisji elektorskiej traciłby szansę na następną kadencję. Na jego miejsce mógłby być wybrany inny, lepszy i bardziej doświadczony. Gdyby jednak okazało się, że kandydat spełnił oczekiwania wówczas rosłyby jego szanse w kolejnych wyborach.

    Podsumowanie korzyści:

    Wyborów elektorów dokonywaliby wszyscy wyborcy kierując się osobistą znajomością kandydatów i ich walorami moralnymi i intelektualnymi. Oczywiście byliby to ludzie o lepszym przygotowaniu intelektualnym (niż w przypadku ogółu wyborców), do oceny programów wyborczych i dotychczasowych osiągnięć kandydatów na parlamentarzystów.

    Kandydaci do Sejmu już jako parlamentarzyści na pewno reprezentowaliby nasze interesy ponieważ firmują nazwiskiem swój powiat a ponowny wybór zależałby od jakości reprezentacji swoich regionów. Pensja i wszystko związane z zarobkiem (występy w telewizji, lobby) byłoby dozwolone ponieważ zapewniałoby stabilność na wiele lat. Pod warunkiem konsekwencji w realizowaniu zobowiązań oczywiście.

    Parlamentarzyści nie zawiązywaliby koalicji z innymi w Parlamencie bo zwyczajnie nie musieliby się obawiać prezesów partii, od których zależałby ich los. Ich los zależałby od nich samych i od tego JAK głosują.

    Zwykły mieszkaniec ma wpływ na wybór, ma także bezpośredni dostęp do elektorów którym może zgłaszać pretensje i roszczenia dot. jakości życia w Polsce. Ogół wyborców utrzymuje codzienne kontakty ze swoimi elektorami i ma możliwość bieżącego kierowania swoich ocen, oczekiwań i zarzutów i pochwał. Ma także wpływ na wybór samego elektora w kolejnej kadencji.

    Wg mnie to jedyny i uczciwy sposób na polepszenie.

    pozdrawiam

  10. @krzyk58. 4 lutego 2019 at 16:37

    Jezus Królem Polski to nie jest zły wybór, w końcu on też był “lewakiem” w swoich czasach. Lewicowy i komunistyczny Król, dlaczego by nie? Inna sprawa czy on chciałby, aby tacy ludzie go intronizowali.:-) Skoro nie znają nawet jego nauki społecznej i się do niej nie stosują!
    https://demotywatory.pl/4157845/Predzej-wielblad-przejdzie-przez-ucho-igielne-niz-bogaty-wejdzie-do-krolestwa-niebieskiego

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.