Deklaracje programowe – jak obronić dobrą zmianę? (cz.4)

fot. red.

„Po szóste: Rozwój wsi i przeciwdziałanie niedoborowi wody”

Czytamy tam: „Wiem, ile zawdzięczam polskiej wsi. Dlatego jej problemy są głównymi zagadnieniami mojej prezydentury. Zdaję sobie sprawę, że mieszkańcy obszarów, które były zaniedbywane przez lata, wymagają szczególnej opieki rządzących.” Wieś już nie jest najbiedniejsza w sensie struktury społecznej. Wieś ma emerytury, wieś ma dopłaty, wieś za te dopłaty – jak nic nie produkuje, często kupuje na kredyt dzieciom mieszkania w miastach. Jeżeli wieś coś produkuje, to musi być rentowne. Nie jest łatwo być rolnikiem, to ciężki kawałek chleba. Na pewno jednak problem wody – jest problemem strategicznym.

„Będę mocno zabiegał, aby pomoc suszowa była sprawnie wypłacana dla rolników. To ma fundamentalne znaczenie dla gospodarstw rolniczych i sprawnej polityki rolnej państwa. Ochrona producentów żywności to jedno, a przeciwdziałanie to drugie. Polska potrzebuje lepszego systemu retencji, pozwalającego nawadniać właściwie uprawy. Będę współpracował z rządem w realizacji tego zadania.” Problematyka retencji wody, a szerzej zarządzania nią – jest fundamentalna dla naszej przyszłości. Jest to problem równie ważny jak problem zabezpieczenia źródeł energii. Bez wody wszystko będzie droższe – o ile w ogóle będzie, co więcej, braki wody mogą doprowadzić do zmian w strukturze sieci osadniczej, a tego nie chcemy.

„Po siódme: Bezpieczeństwo i niezależność”

„Podczas mojej prezydentury Polska była gospodarzem szczytu NATO i wraz z największymi światowymi mocarstwami uczestniczyła w pracach Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wszystko to miało wymierny efekt. Amerykańskie wojsko jest obecne na terenie naszego kraju, a do Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu regularnie wpływają statki zwiększając dywersyfikację dostaw gazu do Polski…” Jak to dobrze, że nasze władze zdecydowały się tylko na gazoport morski i sprowadzanie drogiego gazu z nieekologicznych źródeł w USA lub z politycznie trudnego Kataru (kraj oskarżany przez sąsiadów o pośrednie wspieranie terroryzmu). Przecież mogli zbudować kosmodrom i sprowadzać gaz z planetoid, przelatujących obok ziemi!

„Głęboko wierzę, że dzięki rozbudowie gazoportu oraz budowie gazociągu Baltic-Pipe, podczas mojej kolejnej kadencji, Polacy po raz pierwszy w historii uniezależnią się od dostaw gazu ziemnego z Rosji.” Warto tylko dodać, że mówimy o uniezależnieniu się od najpewniejszych i największych możliwych i najtańszych w długiej okresie czasu źródeł dostaw gazu do Europy. Jakoś inne kraje Unii Europejskiej chcą kupować gaz w Rosji, ostatnio do gazociągu południowego (tranzyt przez Turcję) dopisały się Węgry! Nasz kraj jednak konsekwentnie chce importować drogi gaz z USA i Kataru.

„Dzięki inicjatywie Trójmorza, Polska stała się ważnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych w regionie.” Przy całym szacunku dla pana Prezydenta, to zupełna bzdura. Chyba, że za bycie parterem uznajemy stanie się klinem pomiędzy Unią Europejską a Rosją? Jeżeli pan Prezydent wierzy, że istnieje jakieś międzymorze – to naprawdę, najlepiej niech się wycofa…

„Nasz kraj ma również coraz większą rolę do odegrania w Unii Europejskiej. Pandemia koronawirusa pokazała, jak bardzo oderwane od rzeczywistości są tezy o konieczności zmniejszania roli państw narodowych na rzecz urzędniczych bytów. Polska potrzebuje Europy, a Europa potrzebuje Polski. Musimy jednak dbać o to, by celem funkcjonowania Wspólnoty była realizacja interesów mieszkańców poszczególnych krajów, a nie rozbudowa biurokracji, która próbuje przeregulować nasze codzienne życie, a w chwilach kryzysu jest bezradna. Europa musi być solidarna.” Nie można się z panem Prezydentem nie zgodzić.

„Po ósme: Prawda historyczna i wizerunek Polski”

Czytamy tam: „Dobry wizerunek Polski i Polaków za granicą wpływa nie tylko na poczucie dumy, ale to także istotny element naszej pozycji dyplomatycznej i gospodarczej. Na ten wizerunek wpływają zarówno nasze bieżące działania na scenie politycznej, ale również budowa świadomości o historii naszego kraju, co wymaga szczególnej troski w celu unikania manipulacjom na temat dziejów naszej ojczyzny.” No ale nie chodzi o to, żeby fundować komuś rejs dookoła świata za nasze pieniądze. Jak również nie chodzi o to, żeby klękać pod pomnikiem polskojęzycznych formacji uzbrojonych, które nie walczyły z Niemcami w 1944/45 roku.

„Dlatego Polska potrzebuje prezydenta, który będzie kontynuował przywracanie narodowej dumy. Jesteśmy narodem bohaterów. W swojej historii prezentowaliśmy odwagę i niezłomność. Dziś Polacy mogą i powinni być beneficjentami postawy swoich dziadków, dla których nie było sprawy ważniejszej niż honor.” Z tym honorem to pan Prezydent trochę przesadził. Ponieważ wielu za ten honor zapłaciło szybką i często – niepotrzebną śmiercią. A czy jesteśmy narodem bohaterów?

[Źródło: https://www.andrzejduda.pl/program dostęp 2.07.2020 g. 7:30, wszystkie cytaty za źródłem].

Zapraszamy jutro na kontynuację felietonu.

9 thoughts on “Deklaracje programowe – jak obronić dobrą zmianę? (cz.4)

  • 6 lipca 2020 o 05:26
    Permalink

    Dalszy ciąg doskonałej analizy programowej A. Dudy (nazwisko nie kończące się na -ski).

    Cenne spostrzeżenie: “[Polska] wraz z największymi światowymi mocarstwami uczestniczyła w pracach Rady Bezpieczeństwa ONZ”.

    I tego się trzymajmy – tej wizji mocarstwowej: jaka Mrówka szła przez most wraz ze słoniem, to się POD NIMI dźwigary uginały …

    Drugi kandydat (nazwisko kończące się na -ski), jakoś tam zabiega o głosy, ale to wszystko daremne.

    Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że dopiero teraz kończy się rewolucja ustrojowa rozpoczęta w 1944 roku, 76 lat temu – trzy pokolenia temu …

    Kandydat o nazwisku kończącym się na -ski niewątpliwie prezentuje tę cześć społeczeństwa, co zostało odsunięte od konfitur latem 1944 roku.

    Zyskiwali (w długim okresie czasu!) – Ci, co jak obecny Prezydent mają nazwiska nie kończące się na -ski.

    Nie chcę tu wartościować i zbytnio upraszczać, ale bagnety Armii Czerwonej umożliwiły AWANS milionom Polaków.

    Upłynęły lata, czas życia trzech pokoleń.

    i wszystko wraca do prapoczątków, tej NIEDOKOŃCZONEJ Rewolucji.

    Oczywiście bez odnoszenia się do czerwieni sztandarów i przy powrocie do Boga, bo LUD Go potrzebował i chyba nadal potrzebuje.

    Podsumowanie: kandydat Duda jest kandydatem Ludu, co widać na spotkaniach wyborczych – On ten lud czuje i Lud czuje że On jest ICH!

    Kandydat drugi, syn znanego jazzmana, prezentuje elity.

    Takie elity, jaki naród – ale zawsze nawiązujące do ETOSU.

    Zeszło elicie na ośmiorniczki, jakby nie mogli biesiadować przy schabowym i pół litra czystej ( a nie butelce wina za 1500 zł!) – i teraz ponoszą tego skutki.

    Ich czas mija, bo Lud w międzyczasie się umocnił.

    Odszedł od żelaznych kół na wozach drabiniastych – do nowych modeli SUV-ów zachodniej i japońskiej produkcji.

    Wiem że skaczę po frazach, jak żaba uciekająca z wysychającego bajora.

    Stąd słuszny apel Prezydenta o retencję.

    Niech te żaby sobie w tych stawach i bajorach siedzą i kumkają, a nie skaczą w poszukiwaniu wody.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 6 lipca 2020 o 06:26
    Permalink

    “Problematyka retencji wody, a szerzej zarządzania nią – jest fundamentalna dla naszej przyszłości. Jest to problem równie ważny jak problem zabezpieczenia źródeł energii. Bez wody wszystko będzie droższe – o ile w ogóle będzie, co więcej, braki wody mogą doprowadzić do zmian w strukturze sieci osadniczej, a tego nie chcemy.”

    pozwólcie hodować świnie, wygońcie korporacje, nie zajmujcie się wodą, jak kiedyś się zajęliście to rzeki nam wylały.

    Odpowiedz
    • 6 lipca 2020 o 10:11
      Permalink

      Tylko “kto winien”? Rozumiem że winien Kaczyński (w Rosji byłby to Putin) śpiewacie z ‘tego samego klucza”!

      …pozwólcie hodować świnie, wygońcie korporacje, nie zajmujcie się wodą, ” Pełna zgoda, dodam że świnie rasy takiej jakie były hodowane w Polsce Ludowej, ‘słonina (sało) na pięć co najmniej palców”…

      Odpowiedz
  • 6 lipca 2020 o 11:20
    Permalink

    Marzenia: “Zobaczyć minę Dudy po przegranych wyborach, to byłoby bezcenne. Częściowa rekomendator za pięć zmarnowanych lat. Pięć lat wstydu za kogoś, kto nieustannie ośmieszał urząd prezydenta. Kto przez cała kadencje szczuł ludzi na sobie. Marionetkę w rękach prezesa Kaczyńskiego. Człowieka bez właściwości.” itd…

    Odpowiedz
    • 6 lipca 2020 o 13:02
      Permalink

      …….. zobaczyć minę Dudy… Alternatywa równie marna raczej nie z tych do przyjęcia , być tresowanym przez następne pięć lat do rewolucyjnej jewropolitpoprawności? . I w tym momencie pojawia się
      leninowskie “co robić”?! Wyjeżdżać od razu na Białoruś czy do Rosji, no BO raczej nie do ojczyzny nowego komunizmu-na Zachód?!! https://monitorpostepu.pl/przed-wyborami-prezydenckimi-2020/
      W stopce dodano: “Centrum monitorowania odradzającego się faszyzmu i rasizmu wobec białych.”

      Odpowiedz
  • 6 lipca 2020 o 17:08
    Permalink

    W nawiązaniu do linkowanego filmiku z Jabłonowskim, https://www.youtube.com/watch?v=pfWTIYL3wvc&t=1s gdzie mowa jest o poważnych zmianach wpisanych do Konstytucji FR i ułatwieniach dla normalnych ludzi – generalnie bezbożna,(no BO chrzest w wieku kilkudziesięciu lat niekoniecznie przyjąć się musi…) liberalno-lewicowa gazeta tak TO widzi “Kulisy referendum w Rosji. Rozdawano samochody, “zaszyto” zapis o “małżeństwie kobiety i mężczyzny” . Wot, lewacko-postkomunistyczne rozłożenie akcentów… 🙂
    …ich ma’t b. czerwoncy. więc mówię z rosyjska, każdą znaną mi lewicę – dołoj do wora… 🙂

    W temacie: https://konserwatyzm.pl/rekas-czy-putin-zostal-carem/

    Pro II tury: Ostatni raz na II turę poszedłem w 1995 r. Od tamtej pory ani razu nie wydarzyło się nic, żebym musiał się fatygować ponownym głosowaniem w tych samych wyborach. Tym razem też nic takiego nie zachodzi – 12. lipca zostanę więc we własnym ogródku. Gdyby ktoś jednak uznał, że iść wypada – podzielę się jeszcze jednym osobistym doświadczeniem. Z różnych względów, tak taktycznych, jak i koleżeńskich zdarzało mi się w przeszłości głosować i na kandydatów PiS, i PO (raz, ale zawsze). Nigdy jednak nie głosowałem i nie zagłosowałbym na nikogo z Unii Wolności, a wyłącznie przeciw takim. Co i Państwa życzliwej uwadze polecam.
    https://konserwatyzm.pl/rekas-chlop-z-chlopem-czyli-z-trzaskowskim-duda

    Odpowiedz
    • 6 lipca 2020 o 19:50
      Permalink

      Jeszcze do końca nie wysłuchałem a już (awansem) zapodaję, DOSKONAŁA lekcja historii, geopolityki jak
      i REALpolityki – towarzyszy lewicowcy, lewaki i neokomuniści… 🙂 “Kierunek Wschód” odc.10 – “Putin zwycięzca” 6.07.2020. Aleksander Jabłonowski, Maciej Poręba. Czy jest TO (o czy panowie mówią) novum,
      gdzie tam, utwierdzam się tylko we własnym przekonaniu ….

      https://www.youtube.com/watch?v=xTa-7hlKsh4

      Odpowiedz
    • 6 lipca 2020 o 21:07
      Permalink

      @krzyk58

      A jednak powinieneś iść na wybory i ewentualnie skreślić obu kandydatów, tak aby nikt twojego głosu nie wykorzystał do sfałszowania wyników wyborów.

      Bo przeczytaniu poniższych faktów nie mam już wątpliwości jak się w Polsce fałszuje wybory, gdy tylko jest to możliwe i brakuje czujnych oczu mężów zaufania publicznego w komisjach, którym należy patrzeć na ręce.

      Cyt. wybrane:
      „Dzięki nam może się zmienić wynik wyborów.
      1. Media donoszą o wielu nadużyciach w komisjach wyborczych podczas I tury wyborów prezydenckich
      2. Swoje doświadczenie opisała pani Małgorzata Kieras, która postanowiła zainspirować Polki i Polaków do wzięcia sprawy w swoje ręce
      3. Mężem zaufania (lub “damą zaufania”, choć taka nazwa oficjalnie nie figuruje) może zostać każdy pełnoletni obywatel
      4. Od takich osób zależy, czy wybory 12 lipca zostaną uczciwie przeprowadzone
      Kim jest mąż zaufania?
      Nie wszyscy wiedzą, że mężem zaufania może zostać każda pełnoletnia osoba, która zgłosi się telefonicznie do jednego z komitetów wyborczych. To wolontariat, dlatego stosunkowo niewiele osób się na niego decyduje. Między innymi dzięki pani Małgorzacie Polacy zrozumieli, jak ważna jest ta funkcja w procesie przeprowadzania uczciwych wyborów.
      Co więc wydarzyło się 28 czerwca w krakowskich komisjach wyborczych?
      Próby oszustw wyborczych
      – Obserwując przez ostatnie lata, jak PIS-owski walec rozjeżdżał ważne instytucje, uznałam, że istnieją uzasadnione obawy co do uczciwości wyborów, więc zgłosiłam się do komisji wyborczej jako mąż zaufania. Nie spodziewałam się, że możliwości przekrętów jest tak wiele, do tej pory raczej wierzyłam w ludzką uczciwość i demokrację. Teraz byłam naocznym świadkiem prób oszustwa. Kiedyś pracowałam jako nauczycielka i widzę, że wybory są gorzej chronione niż matury – mówi Małgorzata Kieres, która nadzorowała dwie krakowskie komisje.
      Nie wierzy, że jest pierwszą i jedyną osobą, która to zauważyła. Jest jednak pierwszą, która zaczęła głośno o tym mówić i zachęcać do wolontariatu w charakterze męża zaufania, który nadzoruje pracę komisji i jest gwarantem dotrzymania procedur i uczciwości. – Mąż zaufania budzi respekt. Kiedy wchodziłam do sali, milkły rozmowy. Czułam się jak wizytatorka. To dość miłe, bo miałam wrażenie, że moja funkcja jest istotna, że nikt się nie odważy kombinować. Okazało się, że moje przypuszczenia były mylne – mówi.
      1) Kiedy po zamknięciu lokalu wyborczego, zaczęto liczyć głosy, przewodniczący zarządził, by podzielono się w podgrupy. Pani Małgorzata zaprotestowała – to niezgodne z prawem, wszystkie głosy należy liczyć wspólnie. Posłuchano jej.
      Gdy karty pogrupowane już były nazwiskami kandydatów, znowu chciano przyspieszyć sprawę i liczyć je “w taki sposób, jak kasjerka liczy pieniądze w kasie”, czyli tylko odchylając ich rogi.
      Znowu zaprotestowała – karty muszą być podczas podliczania widoczne. Mimo rozżalenia członków komisji, którzy “chcieli już iść do domu”, przewodniczący przychylił się do jej prośby.
      Na szczęście – bo okazało się, że na stosiku kart Andrzeja Dudy leżało wiele kart z innymi nazwiskami. Żadnego z innych kandydatów to nie dotyczyło. Do stosiku Trzaskowskiego ani jeden głos na Dudę się nie przypałętał. Oznacza to, że gdyby policzono je tak, jak proponowali członkowie komisji, urzędującemu prezydentowi przypisano by kilkadziesiąt głosów więcej.
      W komisji była przewaga sympatyków PiS-u. Jedna dziewczyna mówiła, że go bardzo lubi, bo “ślicznie się uśmiecha”. Inny chłopak, że jest “jego fanatykiem”.
      2) Podczas liczenia głosów kontaktowała się z Małgorzatą bliska osoba, która mężem zaufania była w innej komisji. Pełnej zagadek: do lokalu dotarło bowiem 1000 kart, spośród których 100 pod koniec dnia pozostało pustych. Wynikało z tego, że podpisów i wypełnionych kart powinno być 900.
      Najpierw zaczęto liczyć podpisy wyborców. Cztery razy, bo za każdym razem brakowało ich 98. W końcu mozolnie i samodzielnie, na oczach wszystkich, policzył to przewodniczący. Dodatkowe 98 podpisów się znalazło. Wówczas wysypano karty z urny… i bardzo szybko się okazało, że brakuje dokładnie 98 kart do głosowania.
      Członkowie komisji marudzili, że chcą przecież szybko skończyć, ale policzyli drugi raz i trzeci. Kart wciąż brakowało.
      – W końcu ta osoba powiedziała, że musi wyjść ochłonąć i że jak wróci, to karty mają być na stole, bo inaczej wezwie policję – opowiada pani Małgorzata.
      Kiedy wróciła, karty się znalazły.
      3) Kiedy już liczba kart (pustych i wypełnionych) oraz podpisów w rejestrze się zgadzała, zaczęto liczyć głosy na poszczególnych kandydatów, ponownie (niezgodnie z prawem) dzieląc się kandydatami.
      – Ten mąż zaufania, o którym mówię, był zaniepokojony wcześniejszą sytuacją i po fakcie postanowił głosy na Dudę przeliczyć ponownie sam. Mimo protestów komisji, której członkowie byli już zmęczeni. Okazało się, że liczący “pomylił się” na korzyść urzędującego prezydenta. Nie o jeden czy dwa głosy, lecz o 30!
      – Nie wierzę w tyle przypadków. Wiem już, że w każdych następnych wyborach będę mężem zaufania. Albo “damą zaufania”, bo ta nomenklatura nie nadąża za rzeczywistością. W każdym razie byłam świadkiem mnóstwa sytuacji, które sprzyjały oszustwom – mówi Małgorzata Kieras.”
      https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/to-dla-nas-wazne/kim-jest-maz-zaufania-co-robi-maz-zaufania-zapisz-sie/0hx1k7v

      No a na Prezydenta polecam ci. 🙂
      https://1.bp.blogspot.com/-bwnIBjA5-Uc/Xu5XclvHaQI/AAAAAAAAB64/7mGlEfNzYo0thHDHsH0Kr_FRIhu6rXWYgCPcBGAYYCw/s1600/Boleslaw_Bierut_prezydent_2020.png

      gggggggggggggggggggggggggg

      Jeszcze żadna partia i jej Prezydent tyle wstydu Polakom nie przynieśli za granicą, co pisowska polityka histeryczna i jej nieudolność prowadzenia polityki międzynarodowej.

      „Zdaniem politologa i historyka, profesora Antoniego Dudka, elity polityczne od czasu upadku komunizmu stały się w pełni uzależnione od Stanów Zjednoczonych. Choć jest tak od ponad trzydziestu lat, to jego zdaniem największe rozmiary zjawisko te przybrało podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości. Można się o tym przekonać obserwując zwłaszcza tolerowanie zachowania amerykańskiej ambasador Georgetty Mosbacher.”
      Dudek w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” powraca do genezy uległości polskich elit wobec Amerykanów. Przypomina, że już na przełomie 1989 i 1990 roku władze przeorientowały politykę zagraniczną ze Związku Radzieckiego na Stany Zjednoczone, dlatego polscy agenci wywieźli chociażby pracowników amerykańskiego CIA z Iraku Saddama Husajna oraz brali udział w operacji przerzucania Żydów z ZSRR do Izraela.
      „Jeszcze w 1990 r. wysyłano pokaźną grupę ludzi z różnych sfer aparatu państwowego na szkolenia do Stanów Zjednoczonych. To dotyczyło ludzi z dyplomacji, służb specjalnych, sektora gospodarczego, wreszcie z wojska. I tu się zaczynają obszary bardzo wrażliwe, o których nikt szerzej opowiadać nie będzie. To są sprawy wciąż objęte tajemnicą” – dodaje politolog i historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
      (…)
      Według Dudka nic nie przebije jednak obecnych rządów PiS-u. W tym kontekście wspomina on między innymi o wycofaniu się rządzących z nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, ale przede wszystkim zwraca uwagę na działalność dyplomacji USA. Nie ukrywa on nawet, że Mosbacher powinna już dawno stracić swoją funkcję z powodu kilku przypadków wywierania skandalicznego nacisku na polskie władze.”
      https://wolnemedia.net/profesor-dudek-o-amerykanofilii-polskich-elit/

      Ich polityka histeryczna:
      „Tworzy się alternatywną historię, która jest zwyczajnym kłamstwem” – Stanisław Aronson o kulcie „żołnierzy wyklętych”. Przegląd nr 42/2017, s. 63.
      Prof. Andrzej Friszke o władzy PiS – „Nienawidzi się ekspertów, wiedzy, buduje się społeczeństwo antyintelektualne, antyinteligenckie i antyoświatowe”. Źródło: Przegląd nr 27/2019, s. 63.
      Prof. Marcin Król o patriotyzmie: „Patriotyzm to wspólnota ducha, a nie powtarzanie frazesów o ojczyźnie”. Przegląd nr 50/2018, s. 63.

      Lew Trocki:
      „ Klasa rządząca narzuca swoje cele i przyzwyczaja społeczeństwo do uważania wszystkich tych środków, które zaprzeczają jej celom za niemoralne. To główna funkcja oficjalnej moralności. Realizuje idee „największego możliwego szczęścia” nie dla większości, lecz dla stale zmniejszającej się niewielkiej mniejszości. Taki reżim nie mógłby przetrwać nawet tygodnia jedynie używając siły. Do swojego zacementowania potrzebuje moralności.” Lew Trocki, Ich moralność a Nasza, 1938).

      „Polskie umizgi do Amerykanów, przy jednoczesnym konfliktowaniu się z Niemcami i Rosją, są dowodem trwałości głupoty polskiej prawicy. Od odzyskania niepodległości ma ona te same fobie. Przyjaciół szuka daleko, a wrogów blisko. Za tę trwałą bezmyślność zapłaciliśmy już parę razy straszną cenę” – Jerzy Domański, redaktor naczelny tygodnika Przegląd nr 40/2017, s. 3.

      Odpowiedz
      • 7 lipca 2020 o 03:23
        Permalink

        CZYLI JÓZIO STALIN MIAŁ RACJĘ.
        NIE WAŻNE KTO JAK GŁOSUJE,WAŻNE KTO LICZY GŁOSY !!!
        Z TEGO WYNIKA,ŻE WYBORY W POLSCE TO JEDEN WIELKI PRZEKRĘT Z LICZENIEM GŁOSÓW…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.