Deklaracje programowe – jak obronić dobrą zmianę? (cz.3)

fot. red.

„Po piąte: Produkt Polski i skuteczna dyplomacja ekonomiczna”

Czytany tam: „Zapoczątkowana w mojej pierwszej kadencji akcja „Produkt Polski” musi mieć swoją kontynuację. Jako prezydent chcę nadal promować polskie produkty za granicą. Ale wiele jest też do zrobienia w kraju i to nie tylko na polu edukacji. W obecnej sytuacji gospodarczej ważna jest każda złotówka, która zostaje w ojczyźnie…” Z pewnością w jakimś zakresie tak, ale generalnie nie ma już takiej bezpośredniej zależności, bo trzeba pamiętać o tym, że wiele dóbr w naszym kraju jest tworzone z półproduktów lub za pomocą licencji jakie otrzymujemy z zagranicy. Poza tym wiele jest produkowane i reeksportowane przez firmy zagraniczne. W tym kontekście, ciężko jest powiedzieć, czy nawet pomidor, hodowany z nasion importowanych od jednego z dominujących producentów nasion np. z Francji, który ma wielkie szklarnie w Izraelu, jest pomidorem polskim? Dobrze jest kupować polskie produkty, tylko nic już nie jest zero-jedynkowe. Na pewno zaś, warto kupować produkty dobre, jak najlepsze – i produkty europejskie.

Inne myślenie jest nieracjonalne, bo się nie sumuje. Czasy, kiedy sami produkowaliśmy np. samochody – to prehistoria. Proszę sobie wyobrazić, że np. Niemcy, poprzez swojego Prezydenta zaczęliby wzywać swoje koncerny motoryzacyjne do produkowania części i montażu gotowych samochodów tylko w Niemczech. Czy jesteśmy sobie w stanie uświadomić, jakie to by miało konsekwencje dla naszego kraju, jak i innych krajów Europy Środkowej?Nie można wzywać do niszczenia łańcuchów współzależności, one zwłaszcza teraz w świecie po pandemii, muszą być co prawda zacieśniane, ale zależy nam na tym, żeby być ważnym hubem dla globalnych korporacji – bo na tym tylko zyskujemy. Przykładowo w trakcie pandemii zablokowano wywóz z Polski wielu towarów, które są składowane w centrach dystrybucyjnych ulokowanych na terenie naszego kraju. To olbrzymi biznes, co więcej – to są kwestie strategiczne, wręcz to nerw współczesnej gospodarki. Musimy pomyśleć, jak na przyszłość możemy zabezpieczyć swoje interesy, a zarazem być wiarygodnym dla naszych sąsiadów i biznesu.

„Polacy powinni kupować więcej rodzimych produktów i mieć pewność, że nie są wprowadzani w błąd. Inspekcja Handlowa co roku znajduje w sklepach produkty, które są błędnie oznaczone jako pochodzące z Polski. To musi się skończyć, a ochrona naszych produktów musi być zapewniona ustawowo. Informacja o tym, które produkty zostały wyprodukowane w  Polsce, powinna znaleźć się na paragonie, by każdy widział, jaka część jego zakupów zasila naszą gospodarkę. Oczywiście sklepy muszą mieć czas na przygotowanie się i wymianę kas fiskalnych. Deklaruję, że na koniec mojej drugiej kadencji, na każdym paragonie znajdzie się suma wydana na zakupy, które wyprodukowano w Polsce.” To czysty populizm i nie ma sensu, bo to dodatkowy koszt dla przedsiębiorców, który przeniosą na klientów. Wystarczy znajomość kodu kreskowego, jeżeli zaczyna się od 590, to jest to produkt wytworzony w Polsce (w swojej finalnej – sprzedawanej postaci).

„Duże sieci handlowe w Polsce zostaną zobligowane do zaopatrzenia się w określony przez państwo asortyment rolno-spożywczy pochodzący z naszego kraju, a nawet powiatu, w którym działają, by pieniądz krążył w lokalnej gospodarce i generował miejsca pracy. Tak dzieje się w niektórych państwach Unii Europejskiej i Polska powinna korzystać z dobrych wzorców kreowania wzrostu i generowania miejsc pracy. Skorzystają na tym również klienci, którzy będą mogli kupić pieczywo, nabiał, warzywa, owoce czy wędlinę od krajowego producenta, a nie z miejsc, które przypominają fabryki żywności. Oprócz pozytywnych skutków dla gospodarki, będzie to nieść również dobre skutki zdrowotne, bo skrócenie czasu transportu to mniej szkodliwych substancji konserwujących. Jak wynika z obliczeń przedstawianych mi przez parlamentarzystów, w samym tylko województwie świętokrzyskim, ekspansja dużych sieci handlowych spowodowała likwidację 800 rodzinnych sklepików, gdzie pracowało 3 tys. osób, generujących kolejne miejsca pracy w regionie. Wielkie sieci nie mogą jedynie czerpać zysków z miejsc, gdzie funkcjonują. Muszą napędzać lokalną gospodarkę, dając pracę w piekarniach, masarniach, przetwórniach czy w transporcie.” Generalnie tak, jednakże również nie można popadać w skrajności, bo będzie to gospodarka centralnie sterowana. Sam postulat zaopatrywania handlu lokalnie – jest doskonały i należy go promować, jednak nie może być tak, żeby w jakiejkolwiek formie ograniczać swobodę handlu w Unii Europejskiej, a zarazem pozbawiać konsumentów prawa wyboru. Faktem jest, że dochodzi do nonsensów i o jednej porze roku – np.,. mandarynki lub brzoskwinie w puszkach, są tańsze niż ich świeże odpowiedniki. Jednak mechanikę rynku, który regulowało państwo to my już znamy. Od 4 miesięcy nie da się kupić w normalnych cenach rękawiczek gumowych jednorazowych i jakoś nasze państwo sobie z tym problemem nie może poradzić.

[Źródło: https://www.andrzejduda.pl/program dostęp 2.07.2020 g. 7:30, wszystkie cytaty za źródłem].

Zapraszamy jutro na kontynuację felietonu.

4 myśli na temat “Deklaracje programowe – jak obronić dobrą zmianę? (cz.3)

  • 5 lipca 2020 o 08:32
    Permalink

    Żeby obronić dobrą zmianę należy oddać głos na urzędującego Prezydenta.

    Nic więcej.

    A o co On mówi czy pisze albo obiecuje – nie ma żadnego znaczenia.

    Jesteś za tym co jest, tylko w wersji MAX i to przez kolejne 5 lat (albo i dłużej) – głosuj na obecnego Prezydenta RP.

    I to jest wszystko w temacie: WYBORY.

    Jeśli chcesz nie wiadomo czego i nie wiadomo jak dużo, nawet w Euro – to głosuj na Jego przeciwnika w tych wyborach.

    To są proste sprawy.

    Albo-albo.

    I nie ma co się podniecać.

    Wygra lepszy, czym uszczęśliwi nas.

    Byle był spokój.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 5 lipca 2020 o 12:40
      Permalink

      Cd. epopei kagańcowej… https://nczas.com/2020/07/04/przelomowy-wyrok-sadu-nie-mozna-karac-za-brak-maseczki-rozporzadzenie-rzadu-bezprawne/
      W …dziesiątym stanie USA – precedensy sądowe nie maja zastosowania (przy powoływaniu się),
      ale ‘jest jaskółka”!

      Sanitarna V Rzesza – Ewa Pawela https://www.youtube.com/watch?v=RTZ1or3xcuU&t=585s

      “W przypadku, gdy w jakimkolwiek sklepie/lokalu jakiś cieć próbuje was
      wygonić “bo bez maseczki”, robicie następująco:
      1) Wyjaśniacie cieciowi treść Poz. 697 par. 18 ust. 2 pkt 3 (str. 13)
      Dziennika Ustaw RP, gdzie wyraźnie stwierdzono, iż “obowiązku
      [noszenia maseczki] nie stosuje się w przypadku [m.in.] osoby, która nie
      może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia” – i wyjaśniacie,
      że wy właśnie jesteście taką osobą, bo noszenie maseczki powoduje u
      was duszności. Pamiętajcie, ze nie musicie okazywać żadnych
      zaświadczeń. Proponujecie cieciowi, aby się odczepił – wyjaśniając,
      że jest to jego ostatnia szansa na uniknięcie kłopotów.
      Warto także pamiętać, że w ogóle narzucanie ludziom noszenia maseczek
      w drodze rozporządzenia jest z mocy prawa nieważne – bo można byłoby to
      uczynić wyłącznie w drodze ustawy; sądy obecnie “hurtowo”
      uchylają tysiące nałożonych mandatów “za nienoszenie
      maseczek”.
      2) Jeśli cieć upiera się przy swoim – wyciągacie “komórkę”,
      robicie mu zdjęcia oraz włączacie nagrywanie. Pytacie go o nazwisko i
      stanowisko pracy – bo trzeba mieć dowód, kto wam uniemożliwił
      skorzystanie z możliwości dokonania zakupu (bądź skorzystanie z
      usługi). Możecie jeszcze raz – nagrywając – przepytać go, o co mu
      właściwie chodzi, aby pozostał “ślad” w postaci nagrania, że
      nie pozwolono wam dokonać zakupów.
      3) Dzwonicie na najbliższy posterunek policji (wpiszcie w telefon ich
      numer jeszcze w domu, bo 112 w zasadzie jest tylko dla przypadków
      nagłych) i prosicie o przyjazd patrolu. Gdy przyjadą – zgłaszacie
      dokonanie przez personel sklepu/lokalu wykroczenia z art. 135 Kodeksu
      Wykroczeń, jeśli chodziło o przeszkadzanie w zakupach, lub z artykułu
      138 jeśli chodziło o uniemożliwienie skorzystania z usługi. Prosicie o
      spisanie personaliów ciecia (oraz innego personelu, jeśli przyglądał
      się, a nie reagował – to są świadkowie!) oraz o sporządzenie
      protokołu, bo zamierzacie skierować sprawę do sądu.
      3a) Jeśli odmówią przysłania patrolu – nie ma dużego problemu,
      pamiętajcie o zdjęciach, nagraniach oraz dobrze byłoby wziąć
      personalia paru świadków zdarzenia – i możecie stosowne zawiadomienie
      złożyć na komisariacie – dokładnie, ze szczegółami opisane.
      4) Sprawę wytaczacie nie cieciowi – tylko firmie, która go zatrudnia,
      domagając się np. “1 mln zł. odszkodowania za straty moralne”.
      Może pełnego miliona nie dostaniecie, ale jakieś 100-300 tys. zł. jest
      całkiem realne. Dobrze byłoby przedtem pogadać z jakimś radcą prawnym
      lub adwokatem, jak to najskuteczniej przeprowadzić.
      (skopiuj – rozpowszechniaj)

      Zapomniał (?) pan podać ‘stan na dzisiaj”…. 🙂

      Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego. Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach…

      Odpowiedz
  • 5 lipca 2020 o 10:51
    Permalink

    Co do zasady tezy są słuszne, trzeba dbać w własną gospodarkę, tyle tylko, że świadomi Polacy to wiedzą od zawsze i po 90 roku ja zawsze starałem się kupować polskie produkty zarówno spożywcze, jak i przemysłowe, jeżeli miałem wybór porównywalnej jakości. W zasadzie żywność zawsze tylko z polskiego pewnego źródła, aby ograniczyć chemię i tak od lat.

    Jednakże to nie jest zasługa rzekomo dobrej zmiany, bo taką retorykę znamy w przekazie choćby od lobby polskiego drobnego biznesu czy rolników. Ile Lepper o tym mówił? A co wtedy pisowcy robili? Wyśmiewali się i szydzili z niego, bo wtedy kapitał nie miał podobno narodowości. Jaką prezes prowadził wtedy politykę? Dalej sprzedawali Polskę i zajmowali się polityką histeryczną zamiast gospodarką, społeczeństwem i nauką. Teraz jak jesteśmy na skraju upadku zawinionego przez nich to dopiero się obudzili? Na pewne rzeczy jest już za późno i tu Sz. Krakauer ma rację, trzeba umieć współpracować, aby zachować przynajmniej status quo.

    A dziś możemy sobie popatrzeć ile w miasteczkach upadło drobnych sklepików przez ich styropianową politykę. Takim politykom już ufać nie można.

    Ostatnio spotkała mnie miła niespodzianka w pobliskim mieście, gdzie zaszedłem obejrzeć marynarki. Pani zachęcała do kupna bo ma wszystko tylko od polskich producentów. Faktycznie obejrzałem przymierzyłem, świetne wyroby na światowym poziomie a nie sieciowe badziewie szyte np. w Bangladeszu dla korpo. Cena lekko większa niż badziewia sieciowego, ale przystępna. Kupiłem, chodzę już rok czasu, rewelacja, dobry produkt Polski, jak kiedyś w PRL-u.

    Tak, trzeba kupować polskie produkty i ja to robię, ale styropianowi i niedobrej zmianie już dziękuję, za te lata upokorzeń i życie na kredyt, aby uratować to co zbudowałem sobie w PRL-u.

    Odpowiedz
  • 5 lipca 2020 o 12:06
    Permalink

    Skoro ważna jest każda złotówka, która zostaje w kraju, to dlaczego miliardami dolarów wspieramy amerykański przemysł zbrojeniowy i nie tylko?

    Skoro ważna jest każda złotówka, która zostaje w kraju, to dlaczego KGKM kupuje za ciężkie miliony dolarów nierentowne kopalnie miedzi w Peru czy Kanadzie, a w tym samym czasie polskie władze udzielają koncesji Kanadyjczykom na wydobycie miedzi i srebra z właśnie odkrytych złóż u nas w Polsce, których wartość jest oceniana na 65 mld dolarów?

    Pytania można mnożyć…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.