Ogólna, Technologia

Déjà vu?

“Cernobylmb” by Wanrouter – Own work. Lic. CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Dokładnie 30 lat temu miał miejsce eksperyment, który zakończył się spektakularną katastrofą. 25 kwietnia 1986 roku przystąpiono do prób mających sprawdzić jak długo blok energetyczny reaktora Czwartego Bloku Elektrowni Atomowej w Czarnobylu może pracować w stanie awaryjnym. A dokładniej, chodziło o przetestowanie czy nowe agregaty prądotwórcze są w stanie zapewnić wystarczająco dużo energii do zasilenia potrzeb własnych całego bloku, po awaryjnym odłączeniu reaktora. Wcześniej wyliczono i sprawdzono, że zastosowane w czasie budowy elektrowni agregaty prądotwórcze zapewniają stosowną moc dopiero po 60 sekundach, zaś turbogenerator ma jedynie tyle energii kinetycznej, że zapewnia tylko 15 sekundowy dopływ energii elektrycznej  dla potrzeb własnych bloku.

W związku z pośpiechem przy uruchamianiu tego bloku, nie przeprowadzono tego badania, bo dopiero później zorientowano się że istnieje 45-sekundowy „problem dziury czasowej”.

Każda elektrownia atomowa działa podobnie jak elektrownia cieplna. Najprościej porównać ją do typowego, współczesnego pieca centralnego ogrzewania, jakie są w wielu polskich domach. Różnice wynikają jedynie ze skali wymienianej energii. W naszym piecyku domowym źródłem ciepła jest gaz ziemny, węgiel lub olej opałowy. Podczas procesu spalania wydziela się ciepło, które jest „przejmowane” przez płaszcz wodny lub nagrzewnicę, czyli rodzaj radiatora w którym energia płomienia „wynoszona jest” niejako na zewnątrz, a dzięki prawom fizyki lub pompie wodnej energia ta przenoszona jest do kaloryferów. Brak wody w układzie chłodzenia piecyka, lub słaby odbiór energii – spowodowany na przykład awarią pompy obiegowej – powoduje zadziałanie któregoś z zabezpieczeń i wyłączenie dopływu gazu czy innego czynnika grzewczego, czyli wyłączenie. Bez takiego mechanizmu – nastąpiło by ciągłe grzanie się pieca, a bez odbioru wytwarzanej energii po krótszym czy dłuższym czasie doszło by do przepalenia się któregoś z elementów.

Elektrownia atomowa jest „urządzeniem” niezwykle ekonomicznym, ekologicznie „czystym” i w zasadzie niezwykle prostym w założeniach. Jednak ze względu na wytwarzane przez reaktor atomowy OGROMNE ilości energii, którą STALE należy z reaktora odbierać i zamieniać ją w energię cieplną do ogrzewania miasta oraz energię elektryczną do jego oświetlenia, posiada ona bardzo skomplikowany system automatyki która zabezpiecza pracę reaktora i całej elektrowni, czyniąc ją niemal „głupoto-odporną”…

Aby przeprowadzić wspomnianą wyżej próbę na Czwartym Bloku Elektrowni w Czarnobylu, obsługa wyłączyła niemal wszystkie zabezpieczenia zmieniając założenia eksperymentu, który przerodził się w badanie pod naukowym pod tytułem “czy i jak długo będzie pracować reaktor bez odbioru energii”. Okazało się że odpowiedź na pierwsze pytanie była pozytywna. „Może pracować!!!”. Odpowiedź na drugie pytanie brzmi „niezwykle krótko!!!”.

Mija właśnie 30 lat od tej ogromnej katastrofy, której skutki są odczuwalne do dzisiaj, a będą czynić  bezpośrednią strefę awarii niemal bezludną przez dziesiątki, jeżeli nie setki lat…

Warto przypomnieć, że w wyniku katastrofy oraz w późniejszej walce z jej skutkami zginęło lub ciężko zachorowało wielu ludzi, zaś skutki gospodarcze były jedną z przyczyn upadku ZSRR.

Niemniej jednak katastrofa w Czarnobylu, mimo tragicznych skutków – jak każdy wypadek – przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa całego przemysłu elektroenergetycznego, a w szczególności wielokrotnie zwiększono stopień zabezpieczeń przez wszelkimi wypadkami, przede wszystkim przez zwyczajną ludzką omylnością…

Nadal jednak czynnik ludzki jest decydujący a na pomyłki człowieka nie ma żadnego mechanizmu zabezpieczającego. A tym bardziej na ludzką bezmyślność i głupotę!

Ponieważ jest to rozwinięcie czy raczej kontynuacja tematu, który był przeze mnie kilka razy poruszany, podam tylko skrótowo, że na terenie Ukrainy, w ich niemal wszystkich elektrowniach atomowych trwają eksperymenty mające na celu zamianę stosowanego i przystosowanego do tych poradzieckich a wymagających już pilnych remontów i dożywających swoich ostatnich chwil reaktorów paliwa, na „lepsze” bo „amerykańskie”.

Prowadzone od kilku lat eksperymenty nad zamianą kaset paliwowych są niebezpieczne, spowodowały już kilka awarii a do tego są niezwykle kosztowne. Szaleństwo tych eksperymentów polega na zamianie rosyjskich kaset na amerykańskie, które pracują 20-25% krócej, są od rosyjskich  przeszło 25% droższe, a do tego nadal nie rozwiązano problemu ich przyspieszonej korozji i zakleszczania się w reaktorze…

Do problemów energetyki atomowej Ukrainy dołożyły się problemy ukraińskiej energetyki konwencjonalnej. Wywołana przez Kijów wojna domowa, spowodowała braki gazu i węgla – czyli wyłączenie niemal wszystkich elektrowni i elektrociepłowni konwencjonalnych. A cały dotychczasowy system ukraińskiej energetyki zbudowany był na istniejącej równowadze porównywalnych ilości energii produkowanej konwencjonalnie i „nuklearnie”. Wszak elektrownia atomowa „nie lubi” pracować w zmiennych warunkach i w „niedociążeniu” – jak mieliśmy to zademonstrowane w spektakularnym „eksperymencie czarnobylskim”. Elektrownia konwencjonalna daje się łatwiej „sterować” niż atomowy kolos. W przypadku braku możliwości sterowania elektrowniami konwencjonalnymi – z uwagi na ich przestoje – zaczynają się problemy, jak to mieliśmy podczas zimowego odcięcia zasilania Krymu.

Po przewróceniu słupów linii energetycznych, którymi płynęła energia dla mieszkańców Krymu, co samo w sobie było nie tylko barbarzyństwem ale i aktem terrorystycznym, „osiągnięto” dodatkowy a niezamierzony przez barbarzyńców efekt, jakim stała się konieczność awaryjnego wyłączenia jednego a potem dwóch bloków Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Reaktor po prostu nie może pracować bez odbioru energii lub ze zbyt niskim zapotrzebowaniem na tę energię. W efekcie – przewrócenie paru słupów – spowodowało braki energii w okolicach Zaporoża i pogłębienie się zapaści energetycznej na terenie całej Ukrainy.

Sytuacja braku paliwa czyli węgla i gazu dla klasycznych elektrowni Ukrainy wydaje się już być trwała i permanentna, gdyż tamtejsze Ministerstwo Energetyki wydało rozporządzenie, będące wynikiem planu rządu, by do końca obecnego roku wszystkie bloki energetyczne o mocy 1000 MW przeszły na reżim pracy „manewrowy”. Ma to polegać na manewrowaniu mocą reaktora w zakresie 100 – 70 – 100 procent. Wzbudziło to ogromne protesty środowiska pracowników i osób zarządzających ukraińską „atomówką”, z uwagi na niebezpieczeństwo takiej pracy elektrowni atomowej. Z początkiem kwietnia Ministerstwo przyznało, że nie jest możliwe opracowanie odpowiednich procedur i dostosowania zabezpieczeń ukraińskich elektrowni atomowych do takiego systemu pracy jak sobie zaplanował rząd, w związku z czym ustalono, że okres przejścia na „system manewrowy” ma wynieść dwa lata…

Postscriptum

W dniu 26 kwietnia 2016 – w 30-tą rocznicę katastrofy w Czarnobylu, na terenie całej Ukrainy mają się odbyć protesty pracowników ukraińskiej energetyki atomowej, związane z zablokowaniem kont firmy „Energoatom”, co powoduje zatrzymanie dostaw paliwa i odbiór przepracowanych kaset paliwowych. Zagrożone też są płace pracowników całego, ogromnego kompleksu tamtejszej energetyki atomowej.

Nie ma pieniędzy, nie ma paliwa, planuje się niezwykle kosztowne „zabawy w Czarnobyl”…

Déjà vu?

7 komentarzy

  1. Doskonaly tekst.

  2. Niezaprzeczalnym faktem i sprawą zrozumiałą jest chęć uniezależnienia się Ukrainy od dostaw paliwa jądrowego w postaci odpowiednich prętów z Rosji. Poczyniono takie kroki i już na początku w 2005 roku a później w kwietniu 2012 próbowano zastosować amerykańskie paliwo na Południowo-ukraińskiej Elektrowni Atomowej znajdującej się w obwodzie Mikołajewskim…

    https://adnovumteam.wordpress.com/2015/03/22/b%E2%99%AB-kiedy-polacy-zaczna-sie-bac/

  3. Jerzyjj,napisz czym się to uniezależnienie skończyło? PIS pomoże ,ma kilka prętów!

  4. Dziękuję za przypomnienie paru rzetelnych informacji dotyczących tej katastrofy i przypomnienie nam że Ukraińcy od ponad roku znów niebezpiecznie bawią się reaktorami. Przed 30 laty również wydawało im się, że żadnego niebezpieczeństwa nie ma, bo przecież potrafią zapanować nad reaktorem ze zdemontowanymi układami bezpieczeństwa.

  5. Dziękuję za kolejny ciekawy artykuł, poprzednie czytałam.

  6. Cysorz to ma klawe życie …

  7. Dla mnie najbardziej zdumiewającą rzeczą jest ignorowanie tego procesu degrengolady ukraińskich EA przez UE.Szokujące,nie działa instynkt samozachowawczy!!!.Według Darwina takie twory same się eliminują z puli istnień.A prawa natury są nieubłaganie konsekwentne, należy im wierzyć…potem będzie już za późno by reagować na powstały problem, zresztą UE już reaguje na toczące ją problemy jak sparaliżowany mamut.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.