Debata Kopacz – Szydło – Kaczyński byłaby gwoździem do trumny Platformy Obywatelskiej

Pani Ewa Kopacz podczas sobotniej konwencji wyborczej swojej partii, publicznie wykrzyczała pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, a konkretnie pani Beaty Szydło i pana Jarosława Kaczyńskiego żądanie debaty politycznej. Zaproponowała ją w formule z każdym z polityków PiS osobno lub łącznie, co daje Prawu i Sprawiedliwości fantastyczną szansę zmiażdżyć panią Kopacz w debacie na oczach milionów Polaków siedzących przed telewizorami.

Nie trzeba, bowiem wiele, żeby pani Kopacz dobrowolnie sprowadziła na siebie błąd, którego udało się uniknąć nawet panu Komorowskiemu w pierwszej turze wyborów. Debata wielu przeciwko jednemu, bo tylko tym byłaby dowolna dyskusja kandydatów przeciwko Komorowskiemu, to nie byłoby nic innego jak jedna wielka nagonka i jedno wielkie przesłuchanie. Właśnie teraz może się zdarzyć dokładnie to samo, tj. pani Szydło i pan Kaczyński mogą najzwyczajniej przesłuchać panią Kopacz, za wszystkie grzechy, winy, błędy, zaniechania i niedociągnięcia ze strony swojego poprzednika.

Oczywiście nikt nie odmawia pani Kopacz umiejętności retorycznych, czy też w ogóle prawa do dyskusji, tylko problem polega na tym, że chyba sama nie zauważyła, że jest w silnej defensywie, nie dość, że musi się tłumaczyć, to wszystko, co zrobi, powie lub czego nie zrobi nadaje się w tej chwili do krytyki i będzie przez społeczeństwo odbierane, jako krytyka uzasadniona.

Chyba, że zdarzy się „cud” i pani Kopacz wyjmie jakiegoś trupa z szafy pana Kaczyńskiego? Chyba raczej nie ma niczego takiego, o czym byśmy do tej pory nie wiedzieli, a jeżeli nawet takich kwestii jak sprawy związane z pewnymi para-bankami nie udało się rządowi odpowiednio nagłośnić i ukazać w rzeczywistym kontekście, to znaczy się, że rządowy PR jest słabiutki. Widać dzisiaj jak wielkim błędem było zrobienie przez rząd Tuska wolnej wyspy z Prokuratury, właśnie o to chodzi w zrozumieniu tego problemu – dzisiaj ta instytucja jest wyspą w państwie, a nie jego samodzielną częścią. Brak możliwości wykorzystania jej potencjału – oczywiście zgodnie z prawem, dla PR-u rządowego, jest wielką słabością Platformy Obywatelskiej.

Jeżeli PiS zdecyduje się na taką debatę, to słupki poparcia dla PO mogą jeszcze bardziej zbliżyć się do gruntu. Premier Kopacz nawet jak wygra debatę, to będzie tylko i wyłącznie bronić swojej pozycji. Wajcha jest przełożona już na stronę opozycji. Nie da się prymitywnymi opowiadaniami o brzozie smoleńskiej, czy też innego rodzaju formami straszenia PiS-em, spowodować, żeby ludzie zapomnieli wszystko to, za co nienawidzą dzisiaj Platformy Obywatelskiej. Jeżeli pani Kopacz tego nie zrozumie, to tym bardziej przegra. Istotą problemu nie jest bowiem spór pomiędzy PiS a PO, ponieważ w praktyce nie ma żadnego sporu, bardziej dotyczy on emocji niż meritum. Problemem i powodem do spadku PO jest głównie suma jej win i win z nią kojarzonych. Bez wewnętrznej reformy stosunków i poprawy sytuacji, nie ma możliwości na odwrócenie trendu, tutaj nie pomoże żadna, nawet najbardziej opluwająca opozycję debata.

Jest bardzo prawdopodobne, że Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje się być jednak o wiele bardziej brutalną opozycją i nie podejmie rzuconej rękawicy, co jest jak najbardziej w interesie tej partii. Ponieważ może osiągnąć swoje cele w tym starciu bez wchodzenia w bezpośrednią relację. Ponieważ o wiele łatwiej będzie ośmieszyć panią Kopacz, mówiąc że już teraz nie mają o czym rozmawiać itp., deklasując znaczenie pani premier, niż wchodzić w nią w dyskusję. Dyskusja to zawsze jest uznanie dla przeciwnika, jeżeli z nim nie rozmawiamy, wręcz przeciwnie, jeżeli odrzucamy próbę porozumienia, a mamy wystarczająco dużo siły, tym większe jest nasze zwycięstwo, ponieważ widownia nie będzie miała, czego wspominać. Właśnie o to chodzi w polityce, odrzucając debatę i w ogóle jakikolwiek dialog z rządem – opozycja ma szansę narzucić własną interpretację faktów spornych, a nawet interpretację historii. Wystarczy tylko zwyciężyć, a im bardziej w sposób totalny się to wydarzy, tym lepiej.

Bez względu, więc na to, czy debata się odbędzie czy nie, to może być gwoździem do trumny Platformy Obywatelskiej, która nie była w stanie przełamać się do zmiany przywództwa, a tym samym do nadania sobie nowej formuły i jakiejś formy rozliczenia poprzedników i ich błędów. Właśnie tego oczekiwali ludzie, tego oczekiwali a nie cichego przepraszam od pani premier, która dla wielu jest tylko niepełnym substytutem swojego poprzednika.

Widać, że w PO brakuje pomysłów na to, co zrobić żeby wygrać wybory. Z jednej strony popełniają błąd Komorowskiego wprowadzania szybkich rozwiązań, których nie byli w stanie zrobić przez osiem lat, a z drugiej potrafią tylko prowadzić mniej lub bardziej udany PR.

Jedna myśl na temat “Debata Kopacz – Szydło – Kaczyński byłaby gwoździem do trumny Platformy Obywatelskiej

  • 22 czerwca 2015 o 20:08
    Permalink

    Pani Ewa Kopacz wpadła w panikę, może nawet histerię a to świadczy, że usłyszymy jeszcze wiele zabawnych historii/histerii z jej ust.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.