David Cameron spotkał się z kolektywem rządzącym w Polsce

Oto kolejny sukces dobrej zmiany! Zacieśniamy kontakty z państwem, które jest do tego stopnia eurosceptyczne, że chce wyjść z Unii Europejskiej! To się nazywa wielki sukces, polskiej dyplomacji, a nawet całego rządu i partii. Chociaż może to i dobrze, że rząd Rzeczpospolitej przejął się wizją opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanie i po raz kolejny daje twarz panu Cameronowi. Później brytyjskie media przedstawiają rozmowy z Polakami, jako poważny sukces w staraniach o zmniejszenie benefitów dla przyjezdnych na Wyspy z m.in. takich krajów jak Polska.

Co ciekawe tym razem rządzący byli o wiele ostrożniejsi, niż w przypadku kontaktu z panem Orbanem, z którym spotkał się tylko sam pan prezes Kaczyński. Tutaj mieliśmy nawet pokazową konferencję prasową z panią premier Szydło, coś wspaniałego! Oczywiście rozumiemy dlaczego doszło do spotkania premiera z premierem, ale nie rozumiemy dlaczego nastąpiło spotkanie z panem prezesem? Nie chodzi o samo spotkanie, wiadomo że Polska to wolny kraj i zarówno szanownemu gościowi jak i każdemu obywatelowi RP wolno się spotykać do woli z kim chcą w tym i ze sobą. Chodzi o formułę spotkania, to w dyplomacji bardzo ważna kwestia, albowiem z jej doboru mogło wynikać obniżenie rangi spotkania na poziomie rządowym lub do wyznaczenia jakiejś zupełnie nowej formuły spotkania, dotychczas niespotykanej w relacjach między naszymi krajami. Proszę mieć na uwadze, że to pytanie w istocie o kontekst postrzegania naszego państwa za granicą, przez najbliższych partnerów w ramach Unii Europejskiej.

Normalnie nie byłoby problemu – premier, prezydent – odpowiednio do rangi np. szef parlamentu itd. Króla nie mamy wiadomo, ale dajemy radę, bo mamy pana prezesa – proszę pamiętać, że dla wychowanych w systemie ścisłych podziałów klasowych społeczeństwa brytyjskiego – polityków tego kraju, coś takiego jak etykieta to fundament rozmów. To, że premier Wielkiej Brytanii spotyka się w dalekiej Polsce, z kimś bez funkcji politycznej, to naprawdę bardzo wiele znaczy, to jest mniej więcej tyle, że osoby formalnie pełniące funkcje organów administracji państwowej – mają już inną rangę dyplomatyczną, niż pan prezes.

To będzie miało swoje konsekwencje w zagranicznym postrzeganiu Polski, jak również w odbiorze naszych przedstawicieli, jako niewiarygodnych, jeżeli nie było namaszczenia do danej decyzji lub działania, ze strony ośrodka władzy politycznej. Gdyby, chociaż spotkanie było wspólne tj. w trójkę lub czwórkę – razem z panem prezydentem, to na zewnątrz nie byłoby tak bijące po oczach pod względem protokołu, albowiem jak jest coś ważnego, doprasza się osoby decyzyjne. Tutaj jednak nic z tych rzeczy, mamy osobne spotkanie z liderem politycznym, pomimo spotkania z premierem – odpowiednikiem. Coś niesamowitego! Jeżeli w ogóle jeszcze pani premier będzie brana za granicą na poważnie, to będzie duży sukces. Niestety jej rola faktyczna może być ograniczona do spraw technicznych w kraju i reprezentacyjnych, wszelkie poważne rozmowy będą się odbywać z panem prezesem. Smutne to jest.

Tłumaczenie, że pan David Cameron jest równolegle premierem swojego kraju i szefem partii rządzącej, jako powód do spotkania z panem Kaczyńskim, się nie broni. Ponieważ w dyplomacji zawsze decyduje najwyższa ranga, poza tym liczy się tematyka rozmów. Jeżeli zwykły poseł omawia sprawy kraju, dotyczące milionów rodaków za granicą, z premierem obcego kraju i mówi, że uzyskaliśmy bardzo dużo i że jest usatysfakcjonowany, to znaczy kto uzyskał? On i jego partia? Przecież ten pan, nie reprezentuje państwa polskiego, tylko swoją partię. Państwo reprezentuje pani Szydło, warto żeby o tym w PiS pamiętano.

Nie da się zrozumieć, dlaczego pan Kaczyński nie został premierem, a od zarządzania nie wziął sobie dwóch – trzech aktywnych wicepremierów. Jeżeli potrzebuje zderzaka do wymiany, to znaczy że jest jednak bardzo słaby politycznie, ponieważ taką okazję ma się w życiu tylko jeden raz, dokładnie wtedy kiedy jest się u władzy. Ten pan ma ją drugi raz przed sobą i co? Dlaczego jest tak śmiesznie? Przecież mogłoby być normalnie – silny premier, rząd, reformy, działania, spotkania na najwyższym szczeblu. No, ale jest jak jest i niech to się jak najszybciej skończy, bo nic dobrego z tego w tej formule nie będzie.

Może, żeby kolejny raz nie trzeba było spotykać się z kolektywem rządzącym w Polsce – przywróćmy znaną z PRL-u – Radę Państwa? Oczywiście nie ma znaczenia jak się będzie nazywać, chodzi o kolektywne przewodnictwo państwu, a niedorozumiane jak w tej chwili.

8 myśli na temat “David Cameron spotkał się z kolektywem rządzącym w Polsce

  • 6 lutego 2016 o 08:05
    Permalink

    Przede wszystkim to nie wiadomo o czym rozmawiał Cameron z Kaczyńskim, w ten oto sposób wchodzimy w epokę tajnej dyplomacji epoki kongresu wiedeńskiego

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 09:24
    Permalink

    Dajcie sobie spokój z tymi przesadzistymi słowami. Ktoś kto to napisał ma chyba przeczulenie. Nawiasem mówiąc autorowi pomieszały się rangi – tzn, że premier ważniejszy jest od władzy ustawodawczej – przecież wiadomo, że premierek jakikolwiek zależy od szefa władzy ustawodawczej (tak to teraz jest). Kolejny głos w sprawie – jak postrzegają nas za granicą. Nawiasem mówiąc nie wiem skąd ta fffff u Camerona, że tyle tu jeździ – chyba ma jakieś zlecienie dostał od ffffff. Widać, że fffff, grubo ciosane myślenie. Pozdrawiam z Kilonii…

    NIE MA TOLERANCJI DLA ANTYSEMITYZMU NA TYM FORUM. POWINIEN PAN./PANI. O TYM JUŻ WIEDZIEĆ. BARDZO PROSZĘ O TYM PAMIĘTAĆ. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 09:51
    Permalink

    Naczelnik Jarek,ksywa już do jednej katastrofy doprowadził, czekam na .

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 10:24
    Permalink

    Premier Camero jest realistą, dlatego spotkał się z faktycznym przywódcą Polski Dobrej Zmiany.

    To tak jakby przed laty (dla porównania), gdyby odwiedził Iran po obaleniu Szacha – spotkałby się zapewne z Chomeinim.

    Tamto zdarzenie nie mogło dojśc do skutku, a obecne w Polsce – tak!

    Oznacza to, że jesteśmy społeczeństwem bardziej od Irańczyków cywilizowanym, chociaż nie mamy ich ropy.

    Za to mamy nieprzebrane zasoby patriotyzmu i nienawiści do Rosjan, i tego się trzymajmy!

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 13:01
    Permalink

    Bardzo mnie śmieszą te “wytykanie” że nie są przestrzegane jakieś przepisy etykiety czy nie przestrzeganie jakiś zasad formalnych przy załatwianiu ważnych spraw, czy naprawdę wrogowie Jarka i PiS-u nie mają rzeczowych argumentów tylko takie zawracanie d..y duperelami. To są utyskiwania starej ciotki hrabiny, najważniejsze jest prawidłowe załatwienie sprawy a z tym to może być problem.

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 14:50
    Permalink

    Po przeczytaniu, w poniższym tekście Tomasza Kwaśnickiego, precyzyjnej wiwisekcji wypowiedzi i działań Ministra Spraw Zagranicznych RP, ciśnie się nieuchronne pytanie: czy to jest kabotyn, czy agent obcych interesów ? Jeśli PiS chce rządzić całą kadencję, to takich ludzi jak Minister Waszczykowski, będzie się musiał pozbyć najdalej w ciągu pół roku.

    Natomiast jest jedynie kwestią czasu, że Polacy wymuszą równouprawnienie we własnym kraju, czyli dobór ludzi na wszelkie stanowiska, w tym przedstawicielskie, według proporcji struktury etnicznej różnych narodowości, mających obywatelstwo polskie, poprzez sprawdzanie życiorysów do 1850 roku.

    Ps.Uwagę Redakcji KIP o obywatelstwie polskim zastąpiłbym zwrotem – pochodzenie polskie(słowiańskie).
    Rok 1850 – też nie jest żadną cezurą, ot choćby
    z uwagi na hurtową nobilitację neofickich frankistów… czyli nadreprezentację w klasie
    próżniaczej.

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/faryzejska-retoryka-polskiej-dyplomacji/

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/czy-ministrowi-waszczykowskiemu-doradzaja-obcy-agenci/

    https://socjalnacjonalista.wordpress.com/2016/02/02/pis-realizuje-nowy-porzadek-swiata-na-odcinku-polskim/

    Odpowiedz
    • 6 lutego 2016 o 16:40
      Permalink

      Krzyku, dziękuję za linki przeczytałam pobieżnie ale jest to również mój punkt widzenia. O tym, że Polska jest planem “B” czytałam ponad 1 rok temu. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  • 6 lutego 2016 o 21:49
    Permalink

    Kto zapłaci za dobrą zmianę?

    “Nie myśl jednak drogi Czytelniku, że spodziewałem się po partii Jarosława Kaczyńskiego czegoś szczególne pozytywnego. Po prostu po ośmiu latach oglądania bezczelnych facjat pieczeniarzy z Platformy mój umysł stęsknił się za nowymi wyzwaniami. W końcu nowa władza to nowi ludzie oraz nowe, twórcze pomysły na psucie państwa i niewykorzystywanie trafiających się koniunktur.
    Przegląd „dobrych zmian” zacznijmy od tego co było najbardziej przewidywalne – od polityki zagranicznej. Nastąpiła tutaj reorientacja na opcję atlantycką. W przekładzie na język polski oznacza to, że zamiast chodzić po wskazówki do Berlina otrzymujemy je obecnie z ambasady USA. Rusofobia wzrosła nieco, a ukrainofilia nie nasiliła się tylko dlatego, że już za poprzedniej ekipy osiągnęła maximum możliwe do pomiaru przy obecnym rozwoju technologicznym ludzkości.”

    http://www.mysl-polska.pl/779

    .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.