Wojskowość

Co da nam wydanie 100 mld złotych na zbrojenia?

 W najbliższych latach mamy w planie wydać około 100 mld złotych na zbrojenia. To szczytny pomysł, mniej więcej na miarę naszych potrzeb, ponieważ potrzebujemy dużych ilości nowego uzbrojenia dla naszej armii. Jednakże co nam wydanie tych pieniędzy da w istocie?

Wiadomo, że nową broń, zwłaszcza tą, która zawiera w sobie komponent technologiczny musimy kupić za granicą, ewentualnie kupić licencję do produkowania ich w kraju, alternatywnie wejść w kooperację z przemysłem dostawcy. Jest wiele wariantów i możliwości, które przeważnie zawsze wiążą się z offsetem i transferem technologii.

Jednak jeden problem – niby dokąd mamy transferować technologię? Nasze zakłady przemysłowe upadły lub zostały sprywatyzowane, a na jakich zasadach rząd chce przekazywać wsparcie technologiczne prywatnym przedsiębiorcom – to chyba jedna z najbardziej fantastycznych kwestii w ogóle współcześnie w kraju. W związku z powyższym – powstaje pytanie, czy opłaca się ponosić koszty transferu technologii i licencji – jeżeli nie będziemy w stanie być beneficjentami swoich ?

Może bardziej opłaca się po prostu kupić gotowe uzbrojenie – kupimy go więcej, bez opłat za transfer technologii? Ma to ten logiczny sens, że uzbrojenie kupowane w epoce elektronicznej bardzo szybko „moralnie się starzeje”, chociaż przeważnie zachowuje swoją bojową skuteczność. Poza tym proszę się nie oszukiwać, że będziemy produkować seriami w kraju okręty podwodne lub nowoczesne czołgi. Nie stać nas bowiem na spożytkowanie potencjału, za który zapłacimy. Wybór jest prosty – więcej sprzętu w koszarach, czy więcej licencji w zakresie możliwości produkcyjnych?

We wszystkim trzeba poszukać złotego środka, w naszym przypadku najlepiej byłoby jakbyśmy inwestowali w technologie podwójnego zastosowania, tj. nadające się do zastosowania w przemyśle cywilnym. Jednakże do tego potrzeba odwagi i wizji – co chce się zrobić w gospodarce. W naszych realiach jest to podwójnie niemożliwe, ponieważ inwestując w sektor prywatny, de facto w znacznej mierze wspieralibyśmy – zagraniczne firmy obecne na naszym rynku, czyli zamknęli koło inwestycyjne.

Mając na uwadze powyższe, być może opłacałoby się nam powiązać wydatki na uzbrojenie z jakimś dużym projektem infrastrukturalnym, który moglibyśmy zbudować z pomocą technologiczną, finansową i polityczną – potężnych zagranicznych konsorcjów? Oczywiście mówimy tutaj o budowie elektrowni jądrowej. Tutaj nie można wykluczyć offsetu, wręcz byłby wskazany, ponieważ jest to branża wysoce technologiczna i wymagająca olbrzymich nakładów kapitałowych. Nawet „załatwienie” finansowania w zamian za offset – oczywiście odpowiednio korzystnego – byłoby doskonałym i pożądanym rozwiązaniem, albowiem koszty elektrowni są olbrzymie. Zyskiem z takiego układu byłoby, że mielibyśmy dużo fajnych zabawek dla wojska oraz elektrownie atomową – jedną lub dwie. Wadą byłoby to, że generalnie zdeterminowalibyśmy kierunek wydatkowania środków na jednego z dwóch generalnych dostawców – Francję lub USA. Co powoduje, że ze względu na unijne przepisy – powinniśmy wybrać jako partnera militarno-technologicznego Francję. Można o tym powiedzieć mniej więcej tyle, że BYŁBY TO DOSKONAŁY WYBÓR.

Postępując klasycznie, czyli w interesie polskiego przemysłu zbrojeniowego domagając się drobiazgowo rozpisanych programów offsetowych – ryzykujemy, że pozostaniemy z technologiami, na których nie będziemy w stanie zarobić, a ze względu na ich koszt kupimy mniej sprzętu. Decydując się na wariant – strategicznej współpracy i generalnego programu offsetowego lub może raczej kompensacyjnego – zyskujemy dwie rzeczy na raz, których potrzebujemy dla zapewnienia rozwoju kraju, w tym w niesłychanie ważnym aspekcie bezpieczeństwa energetycznego.

Wszystko jest kwestią wyborów i uzgodnień. Mamy potencjał, jak się okazuje mamy niemałe pieniądze, możemy połączyć ze sobą kilka spraw w taki sposób, żeby wynik był dla nas jak najbardziej korzystny. Jeżeli przy tym można połączyć kilka spraw w celu uzyskania synergii – to warto to przynajmniej próbować rozważyć. Tajemnicą przecież nie jest, że nawet jak wydamy te planowane 100 mld złotych na uzbrojenie, to będziemy planować następne bo to nie są żadne cudowne środki „z łupków”, tylko ciężko wyduszone z budżetu pieniądze składane przez kilka lat.

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Nowe firanki w generalskich gabinetach Wojska Polskiego.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.