Polityka

Nie da się respektować cudzej suwerenności będąc wiarygodnym supermocarstwem

 Stosunki amerykańsko-chińskie to wyzwanie dla świata na to stulecie, które zdeterminuje albo harmonijny rozwój świata, albo konflikt cywilizacji i ideologii. Jakiekolwiek nawoływanie do respektowania przez te kraje suwerenności drugiego z super graczy to nic innego jak wezwanie do poddania się i przyznania do tego, że jest się państwem słabszym od konkurenta.

Supermocarstwa mogą tylko i wyłącznie dążyć do supremacji. Wiedział o tym doskonale ZSRR, wiedział o tym Napoleon, wiedział o tym Hitler, wiedział o tym Rzym. Jeżeli supermocarstwo zaczyna postrzegać siebie w układzie bipolarnym wobec drugiego podmiotu gry, to już jest niedobrze, albowiem naturalnym rozwojem relacji jest rywalizacja, której podsumowaniem będzie zawsze konflikt. Nie da się inaczej ułożyć logiki supermocarstwa, albo dąży do dominacji nad otoczeniem, albo supermocarstwem być przestaje. Rzym upadł ponieważ uwierzył we własną doskonałość, Hitler był psychopatą, Napoleonowi zabrakło dwóch godzin a ZSRR zostało wykończone gospodarczo przez USA i sprzymierzony z nim „wolny świat”.

Dzisiaj mamy sytuację, w której wielkie Chiny wzmacniają swój potencjał w sposób budzący nie tylko zazdrość, ale także strach. Dynamika tego państwa musi przerażać stare potęgi. Japonia ma problemy demograficzne, USA popsuły sobie ekonomię, Europa się dusi pod ciężarem kosztów opieki socjalnej. Natomiast Chiny ciągle rosną w siłę, ich skala powoduje że są gigantem, którego nie można lekceważyć w żadnych regionalnych, ani w globalnej grze. Chińska obecność gospodarcza w Afryce wprawiła w osłupienie kraje uważające afrykańskie ex-kolonie za swoją strefę wpływu. Chińczycy są wszędzie i robią interesy z każdym, nie zwracając uwagi na jakieś naiwne standardy demokratyczne, czy też przestrzeganie praw człowieka. To ich w ogóle nie interesuje, oni chcą głównie surowców i swobody handlu. Tym różnią się od byłych kolonizatorów, że płacą prawdziwymi pieniędzmi i jeżeli są traktowani po partnersku – traktują innych jak partnerów! To bardzo się podoba zarówno w krajach islamskich jak i w byłej kolonialnej Afryce, która przecież tak wiele ucierpiała ze strony swoich byłych panów i o tym doskonale pamięta.

Tymczasem w USA za bardzo zaufano supremacji technologicznej wzmacnianej możliwością swobodnej interpretacji reguł systemu, który stworzyli przodkowie dzisiaj rządzących tym potężnym krajem. Przykładowo drukowanie pieniędzy zwane eufemistycznie luzowaniem ilościowym spotkało się z poważną rezerwą Pekinu – posiadającego gigantyczne aktywa w amerykańskiej walucie, z którymi nie da się nic zrobić gwałtownie, ponieważ wyprzedaż amerykańskich obligacji oznaczałaby spadek wartości dolara, czyli obniżenie siły nabywczej posiadanej przez Chińczyków (i innych) góry zielonych banknotów z podobizną pana Jerzego Waszyngtona i innych Ojców założycieli. To bardzo perfidny kaganiec, albowiem właściciele i zarazem wierzyciele nie są w stanie swobodnie dysponować swoją własnością – są rządzeni przez dłużnika, który im łaskawie wypłaca groszową dywidendę, jednakże to jest właśnie wynik swobodnej interpretacji reguł. Nic się na to nie da poradzić we współczesnym świecie, chyba że ma się odrobinę rozumu i do transakcji używa się Euro.

O jakim więc respektowaniu suwerenności możemy tutaj w ogóle mówić? USA trzymają Chiny na dystans, totalnie wiążąc je ekonomicznie i to w pozycji na pół zgarbionej, w której to Chińczycy chociaż są wierzycielami – nie mogą swobodnie dysponować swoją własnością. Jeżeli zadysponują, natychmiast zgodnie z zasadami działania systemu stworzonego przez Amerykanów, w którym uczestniczą – stracą znaczną część zgromadzonej z olbrzymim wysiłkiem potencjalnej wartości. Jedyną strategią wyjścia dla Chin z dolarowej pułapki jest stopniowe modernizowanie swojego kraju, w tym wydatki infrastrukturalne i technologiczne, finansowane poprzez uwolnione z obligacji dolary. W skali chińskich potrzeb są to jednak środki nie wystarczające do uruchomienia w tym olbrzymim społeczeństwie wewnętrznego rynku na skalę podobną do tego jaki jest w USA. Jednakże powolna modernizacja postępuje, co jeszcze bardziej dokłada się do sumy korzyści skali stymulujących chińską potęgę.

Barierą dla rozwoju Chin jest jak wszędzie rzadkość, przy czym jednak w przypadku Chin ma ona silne znaczenie klasowe, albowiem znaczna część chińskiego społeczeństwa nadal żyje w sposób nazwijmy to „tradycyjny”. Chiny bez dostępu do odpowiedniej ilości energii i surowców wykorzystywanych w gospodarce – nie tylko nie będą w stanie eksportować dla podtrzymania przyjętego modelu, ale przede wszystkim nie będą w stanie się rozwijać w sposób gwarantujący poprawę warunków życia kolejnych warstw społecznych. Co z kolei ma silne znaczenie polityczne w tym kraju, ponieważ rządząca partia jako podstawę dla uzasadnienia swojej ideologii będącej zarazem podstawą do zachowania władzy uczyniła bogacenie się obywateli, zyskując spokój społeczny wynikający właśnie z możliwości awansu ekonomicznego.

Amerykanie dominują na Pacyfiku od połowy II Wojny Światowej, w czasach wojny w Wietnamie swoją potęgę jedynie potwierdzili, US NAVY jest nie do pokonania na tym akwenie, jednakże statki z towarami częściej płyną do Chin niż na wschodnie wybrzeże USA, gdzie płyną ale z Chin z towarami oznaczającymi kolejne uzależnienie się Ameryki od Chin. Jak dotychczas nie było pomiędzy tymi państwami rywalizacji gospodarczej, wręcz przeciwnie – Chiny było komplementarne wobec USA, właśnie na życzenie samych Amerykanów. Jednakże właśnie się to zmienia. Widać, że na pierwszym planie Chiny chciałyby dominować w swoim otoczeniu, co dla USA oznacza problem z co najmniej dwoma lub trzema istotnymi sojusznikami. Z perspektywy Chin, ich działania to ewidentna sprawiedliwość dziejowa, albowiem skoro Japończycy ich napadli, kolonizowali i masowo mordowali dopuszczając się ludobójstwa, to dlaczego Chińczycy nie mogą odpowiedzieć stanowczo? W ich kulturze nie pomszczenie krzywdy przodków powoduje utratę twarzy. Stąd też nie ma problemu z wyjaśnieniem społeczeństwu powodów stosowania stanowczej polityki wobec sąsiadów i znalezienie akceptacji dla wszelkich metod i decyzji.

USA natomiast nie mogą sobie pozwolić na utratę któregokolwiek z sojuszników, ponieważ natychmiast straciłyby wiarygodność i od tego momentu gry byłyby stroną broniącą się, czy może raczej próbującą powstrzymać Chiny. Z tego względu ryzyko wybuchnięcia gwałtownego konfliktu „o wszystko” jest przerażające.

Skutków starcia potęg, nawet poprzez wspieranie przez USA jednego ze swoich sojuszników w regionie – prowadzącego wojnę z Chinami – lepiej jest sobie nie wyobrażać. Mielibyśmy bardzo  ciekawą sytuację, zwłaszcza w kontekście gospodarczym i finansowym, bardzo istotnie urealniającą obecny porządek światowy, ponieważ nagle Chińczycy uświadomiliby sobie, że mogą liczyć tylko na siebie, a uczestniczenie w globalnym systemie ekonomicznym, którego nie są beneficjentami – pomimo olbrzymich aktywów jest ślepą uliczką. Ten problem – zaprogramowanej niesprawiedliwości musi doprowadzić do konfliktu, ponieważ Amerykanie nie mają pokrycia dla swoich drukowanych pieniędzy, a na wykupienie swojego kraju nie chcą pozwolić.

O tym jak ułożą się losy świata zdecyduje postęp technologiczny, którego dzisiaj USA są liderem. Jeżeli USA uda się zdystansować od świata dzięki supremacji technologicznej i mieć z tego odpowiednią rentę, to nikt rozsądny nawet nie będzie myślał o wchodzeniu w ich buty. Poza tym, co jest najważniejsze – ograniczą problem konkurencji o rzadkie dobra. Jeżeli jednak Chinom uda się zbliżyć poziomem rozwoju lub przewagą ilościową – zrównoważyć amerykańską supremację, to wówczas czeka nas bardzo ciekawa gra, której wynik będzie jeszcze ciekawszy. Przeznaczeniem supermocarstwa jest supremacja.

One Comment

  1. …Jedyną strategią wyjścia dla Chin z dolarowej pułapki jest stopniowe modernizowanie swojego kraju, w tym wydatki infrastrukturalne i technologiczne, finansowane poprzez uwolnione z obligacji dolary…

    … Kontrolowany przez USA Kanał Panamski zapewne nie wydaje się Chinom pewną drogą. Wolą chyba mieć swój Kanał Nikaraguański (równolegle z nim powstać ma zresztą ropociąg). Nasze wiodące media jakby tego nie widziały.

    http://prawica.net/38844

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.