Społeczeństwo

Czyściciele kamienic – mechanizm patologii

 W naszym kraju pojawiła się nowa moda, po latach problemów z komunalnym kwaterunkiem, właściciele kamienic zaczynają odzyskiwać swoją własność, budynki bardzo często zmieniają właściciela z lokatorami na stanie, którzy uzyskali prawo do lokalu na podstawie starych przydziałów, często jeszcze z czasów powojennych, kiedy to władza ludowa dogęszczała kamienice ze względu na ogólny brak mieszkań jak również często w celach politycznych. Bez względu na zaszłości historyczne i faktyczne prawo tychże osób do zamieszkiwania w zajmowanych lokalach, są oni posiadaczami tychże, na podstawie obowiązujących przepisów istniejącego państwa polskiego, które swego czasu takie uregulowania ustanowiło. Doskonale wiedzą to właściciele kamienic, mając pełną świadomość, że de facto zgodnie z polskim prawem nie mają możliwości pozbyć się lokatora z zaszłości kwaterunkowych, w tym jest to trudne nawet, jeżeli nie płaci czynszu.  Pozornie godzą się oni na nabycie kamienicy z obciążeniem, wynikającym z przydziałów kwaterunkowych państwa polskiego, po czym próbują różnymi sposobami negocjować z lokatorami ich dalsze zamieszkiwanie w kamienicach, przy czym niestety nie stronią od zachowań zniechęcających.

Mechanizm zniechęcania jest z zasady legalny, jednakże jego faktyczne wykonywanie może odbywać się w niektórych przypadkach na pograniczu prawa. Działa to mniej więcej w ten sposób, że właściciel zatrudnia pełnomocnika ds. zarządzania nieruchomością albo do jej uporządkowania. Formalnie wszystko jest w porządku, pewnego dnia wszyscy lokatorzy dostają zwyczajowo przyjęte zawiadomienie, że przedstawicielem właściciela jest taki a taki podmiot, a w jego imieniu działa taki a taki najczęściej pan posiadający następujące pełnomocnictwa. Wskazany przeważnie rozpoczyna znajomość z lokatorami od zrobienia zebrania i wyjawienia im prosto z mostu celu swoich działań – czyli de facto zamiarów właściciela kamienicy. Przy tym bardzo ważną rolę odgrywa konieczność remontu, walki ze szczurami, zagrożeniem dla życia i zdrowia mieszkańców kamienicy, zagrożeniami, jakie może powodować kamienica na zewnątrz – poprzez np.. odpadające gzymsy itp. Ilość naszych przepisów budowlanych i bezpieczeństwa w połączeniu z często dramatycznym stanem naszych ruder powoduje, że stan ich pełnego “wybebeszenia” a w konsekwencji kapitalnego remontu jest błogosławieństwem i w zasadzie można by się cieszyć, z tego powodu, że nowy właściciel przysyła swoich ludzi żeby się zajęli kompleksowo budynkiem. Formalno-prawnie wszystko jest w jak najlepszym porządku, budynek najczęściej wymaga większego lub kapitalnego remontu, odgrzybienia, przełożenia instalacji, naprawy dachu, konserwacji fasady itd. Nikomu, zwłaszcza lokatorowi (najemcy) nie wolno tego kwestionować, nawet, jeżeli jego mieszkanie w środku sypiącej się rudery jest jak najbardziej w porządku i jego stan go zadowala. W przypadku remontu, musi on udostępnić właścicielowi – a konkretnie firmie remontowej działającej na jego zlecenie także swój lokal w zakresie dostępu do koniecznych instalacji, wykonania prac niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania budynku itp.

Problem polega niestety na tym, że często wejście takiej ekipy remontowej oznacza totalną dewastację stanu posiadania, który jest w Polsce stanem prawnie chronionym, zwłaszcza w odniesieniu do lokali mieszkalnych stanowiących centrum życiowe danej osoby. Nie ma w Polsce prawa pozwalającemu właścicielowi mieszkania na niszczenie cudzej własności w lokalu znajdującym się w posiadaniu wiadomej osoby. Wszelkie tego typu działania, nawet bezprawne przestawianie mebli będących w piwnicy danego lokatora jest przestępstwem, a wejście bez zgody posiadacza do lokalu mieszkalnego bez nadzwyczajnej przyczyny (pożar, powódź, ulatnianie się gazu itp.), uzasadniającej konieczność takiej nagłości postępowania potrzebą ochrony dobra wyższego rzędu będzie zawsze włamaniem, a za włamanie idzie się w tym kraju do więzienia. Oczywiście odmienną sprawą jest wejście do lokalu na polecenie uprawnionego organu np. komornika, Policji, Straży Pożarnej. To są odmienne przypadki sankcjonowane przez prawo, albo wyrokiem sądowym, uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa albo stanem wyższej konieczności.  Poza takimi przypadkami, generalnie właściciel poza określonymi w umowie momentami sprawowania nadzoru nie ma prawa wejść do lokalu najemcy, nie wspominając już o wykonywaniu tamże jakichkolwiek prac zmieniających istniejącą substancję. Zawsze takie działanie będzie czynnościami na szkodę lokatora.

Właściciele i ich czyściciele, albowiem tak media nazywają osoby wynajmujące się do czynności oczyszczenia kamienicy ze zbędnej substancji materialnej przed właściwym remontem doskonale zdają sobie sprawę z powyższych obostrzeń, wiedzą, co to jest naruszenie miru domowego, wiedzą, co to jest wyższa konieczność, co więcej, jako podmioty profesjonalne mają pełną świadomości, a przynajmniej powinni mieć – co do następstw niedogodności prowadzonych przez nich prac. Dlatego też, pół problemu, jeżeli prace ograniczają się do drzwi i okien danego mieszkania. W tym zakresie po wywieszeniu stosownej informacji prace czyszczące mogą rozpocząć się natychmiast po uzyskaniu stosownych zezwoleń np. rozbiórkowych w odpowiednim miejscowo nadzorze budowlanym. Nie ma z tym w zasadzie żadnych problemów, ale wykonawca z mocy prawa jest zobowiązany do ograniczenia do niezbędnej konieczności uciążliwości dla dotychczasowych lokatorów. Oznacza to teoretycznie, że prowadząc prace polegające na oczyszczaniu kamienicy, jest zobowiązany zapewnić mieszkańcom możliwość względnie nieprzerwanego korzystania przez cały czas z koniecznych dla korzystania z mieszkania części wspólnych kamienicy. Przykładowo, oznacza to, że nie należy wyburzyć klatki schodowej, chyba, że jej stan jest tak katastrofalny, że jej dalsze użytkowanie grozi katastrofą budowlaną lub ryzykiem poważnego wypadku. Jednakże nawet w takim przypadku przeprowadzający prace jest zobowiązany zapewnić drogę alternatywną do poszczególnych lokali, a jeżeli to jest niemożliwe – zapewnić lokatorom lokal zastępczy na czas prowadzenia prac – obejmując nadzór nad bezpieczeństwem mienia pozostawionego przez nich pod nieobecność w mieszkaniu. Oczywiście takie działanie wymaga konsultacji i zgody lokatorów, jednakże, jeżeli ma miejsce w konsekwencji zdarzeń nagłych, to zastosowanie mają inne przepisy dopuszczające konieczne działanie prowadzącego prace. Zawsze w takich przypadkach interweniuje, a przynajmniej powinien nadzór budowlany, wyposażony w bardzo szerokie spektrum uprawnień dyscyplinujące inwestora do zachowania się zgodnie z regułami sztuki budowlanej. Należy pamiętać, że zawsze na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo ludzi a na drugim ich mienia.

Niestety rzeczywistość często przerasta najśmielsze wyobrażenia o fikcji. Ludzka zawiść i złośliwość determinuje nasze działania i często czyściciele wykorzystują pozwalające im na działanie prawo, celowo doprowadzając do sytuacji uciążliwych dla lokatorów. Standardem jest odcinanie dostępu do mediów i kanalizacji, życie bez wody nie jest możliwe w aglomeracji miejskiej, podobnie bez kanalizacji. Prąd jest bardzo łatwo odciąć, niestety czyściciele, zapominają, że po zakończeniu koniecznych prac powinni go przywrócić lokatorom, a jeżeli prace są zasadnicze i wymagają stałego przerwania dopływu prądu – powinni zapewnić dopływ tymczasowy. Z gazem sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, ale także nie do rozwiązania nawet w przypadku zrywania całej instalacji – przy odrobinie dobrej woli obu stron. Problem polega na tym, że lokatorzy w takich sytuacjach czują się zaszczuwani i stosują bierny opór nie zgadzając się na żadne działania czyścicieli ingerujące w ich prawo do użytkowania lokali i koniecznych części wspólnych. Działania tych osób bardzo często przyjmują charakter cechujący się zamiarem złamania woli posiadacza prawa do korzystania z lokalu, który staje się bezbronny wobec działań czyścicieli, stosujących szeroko zakrojone szykany, czyniące użytkowanie mieszkania zgodnie z jego przeznaczeniem w zasadzie niemożliwym lub pozbawionym cech użyteczności przynależnej miejscu zamieszkania. Pojawiają się praktyki np. przewiercania ścian i sufitów, a następnie przelewania przez powstałe “niechcący otwory” różnego rodzaju substancji, czy też celowe wrzucanie nieczystości, robaków itp. Są to najczęściej działania już na poły kryminalne, mające na celu wyrządzenie lokatorom szkody skłaniającej ich do podjęcia niekorzystnej dla nich decyzji o przeprowadzce. Cechą szczególną tego typu postępowań jest działanie skryte, podstępne, zasłanianie się prawem, wyższą koniecznością jak również nadużywaniem stanów wyższej konieczności. Przy czym, prowadzący te działania zawsze dokładają wszelkich starań, żeby nie złamać obowiązującego prawa. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie odpowiedniej dokumentacji niezbędnej do przeprowadzenia remontów, której wskazania wynikające z decyzji nadzoru budowlanego zalecają lub wręcz nakazują przeprowadzenie określonych prac np.. skucie elewacji zagrażającej przechodniom lub jej należyte zabezpieczenie siatką itp. W przypadku prawidłowo przeprowadzonego procesu oczyszczania, gdzie wszystkie działania są na prawie i w zgodzie ze sztuką budowlaną – lokatorzy nie mają prawa się nawet poskarżyć, albowiem są zobowiązani dołożyć wszelkich starań, żeby umożliwić właścicielowi przeprowadzenie remontu w sposób jak najdokładniej wypełniający zalecenia sztuki budowlanej jak również z poszanowaniem koniecznych nakładów finansowych inwestora.

Niestety praktyka postępowania w tego typu przypadkach bywa różna, przy czym co należy podkreślić – nigdy w takich sprawach nie należy kierować się emocjami, zamiast tego niezbędnym jest dużo dobrej woli ze wszystkich stron procesu. Po pierwsze każdy musi sobie uświadomić, że przeprowadzenie remontu jest nie tylko prawem właściciela, ale najczęściej koniecznością. Co więcej ponosi on koszty związane z tym procesem, albowiem nic się nie dzieje samo i za darmo. Remont, jak również prace przygotowawcze do niego z istoty swojej natury mogą być uciążliwe dla lokatorów danego budynku, albowiem niestety remont polega na zmianach dokonywanych w substancji danego budynku. Nie można mieć pretensji do właściciela, że prowadząc remont dąży do ograniczenia kosztów, albowiem jest to naturalne prawo każdego człowieka wynikające ze staranności w dysponowaniu własnym mieniem. Problemy zaczynają się tam, gdzie mieszkańcy dawnych lokali komunalnych np.. nie płacą przez lata czynszu i mają dług względem właściciela. W praktyce wygląda to mniej więcej tak, że kupujący kamienice z lokatorami spłaca ich dług względem poprzedniego właściciela lub jest on odliczany od ceny budynku, zarazem prawa do dochodzenia roszczeń z tytułu zaległych opłat przechodzą na nowego właściciela. Wówczas wychodzą na jaw wieloletnie problemy i zaniedbania wynikające ze sposobu gospodarowania nieruchomościami przez państwo i samorządy, albowiem okazuje się, że wielu lokatorów albo w ogóle od lat nie płaci, albo płaci jedynie wedle stawek zaakceptowanych do depozytu sądowego, nie przyjmując do wiadomości faktu zmiany stosunków.  Co gorsza, lokale i części wspólne kamienic bywają w opłakanym stanie, w tym często bywa tak, że urządzenia techniczne nie nadają się do normalnego użytku, lub stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia użytkowników jak również pożarowe. Bardzo często wynika to z kompletnego zużycia infrastruktury, ale zdarzają się także przypadki wieloletnich zaniedbań ze strony lokatorów lub użytkowania elementów infrastruktury w sposób niezgodny z prawem. Szczególnie bezczelne są fakty odmawiania pokrywania kosztów opłat eksploatacyjnych ze względu na niską, jakość dostarczanych mediów itp. Dochodzi do sytuacji, kiedy właściciel i działający na jego zlecenie czyściciel wchodzi w konflikt z lokatorem marnującym lub celowo niszczącym własność do niego nienależącą, a przy tym narażając właściciela na konieczność pokrywania kosztów używanych mediów na własny koszt. Są to oczywiście sytuacje bezprawia, albowiem dochodzi de facto do rabunku, czy też raczej oszustwa na szkodę właściciela, gdyż musi on zapłacić za faktyczne zużycie, ale nie otrzymuje pokrycia zwrotnego w postaci cząstkowych opłat lokatorów. Nie można się dziwić, że w takim przypadku właściciel lub podmiot działający z jego umocowania decyduje się na odcięcie dopływu mediów do danego mieszkania lub do całości budynku, jeżeli nikt nie płaci za media, a takie sytuacje mają nie raz miejsce. Nie można się na to dziwić, ponieważ jest to zwykła ekonomia, płacisz masz, nie płacisz – nie masz i kropka. Od pomocy osobom poszkodowanym przez los i niemającym środków na podstawowe media jest pomoc społeczna, którą w imieniu państwa wykonują gminy i dodatkowo często organizacje dobroczynne, a nie osoby prywatne. Nie można tolerować stanu, w którym krzykliwa grupa ludzi wymusza na właścicielu darmowe dostawy mediów i jeszcze do tego nie chce płacić czynszów.

W opisywanych przypadkach odpowiednie organy państwa mają swoje zadania. Z jednej strony jest nadzór budowlany, który jest organem uprawniającym do wykonywania określonych prac budowlanych. Bardzo ważną rolę odgrywa Policja, której zadaniem jest dbanie o zapewnienie ochrony bezpieczeństwa i porządku. To znaczy ochrony praw lokatorów do posiadania przynależnych im prawnie lokali, jak również ochrony prawa właściciela do dysponowania swoją własnością. Bardzo często tego typu sprawy są silnie konfliktowe, strony niewłaściwie odczytują zdarzenia. Dla lokatorów przebicie sufitu jest celowym działaniem właściciela, a dla firmy budowlanej działającej na zlecenie właściciela może to być zwykłe omsknięcie się młota pneumatycznego. Zawsze w tego typu sprawach organy władz państwowych muszą zważyć interesy obu stron, gdyż są one równorzędne jedynie poza przepisami o ciszy nocnej, które zdecydowanie chronią lokatorów.

Obecnie w kraju media pokazują szereg przypadków, gdzie dochodzi do patologii przy czyszczeniu kamienic. Z jednej strony mamy “poszkodowanych” i “uciskanych” lokatorów, a z drugiej tego “złego” właściciela lub jego “pełnomocnika”. Sam sposób w jaki relacjonują to media, dążące do zdobycia materiału przedstawiającego konflikt jest naganny i podsyca negatywną sytuację w załatwianiu takich spraw. Najczęściej wysłuchiwana jest tylko jedna strona tj. lokatorzy, wykazujący swoją krzywdę. Czyściciel bywa prezentowany jako podmiot naturalnie obwiniony za całe sprawstwo krzywd wyrządzonych lokatorom. Często tak nie jest lub jest tak jedynie w jakiejś części. Należy pamiętać, że nie jesteśmy w stanie dojść prawdy – czyli kto i co wylał na czyją posadzkę, przed przyjazdem kamery. Kamera filmuje jedynie plamę jak ona już jest, a może być ona wynikiem zwykłej awarii, koniecznego, ale nie celowego uszkodzenia w przypadku remontu, albo złośliwej działalności “poszkodowanych” lokatorów – działających w ukryciu na szkodę właściciela. Jest to tzw. szantaż medialny, który często odbywa się w majestacie prawa i przy biernej obecności służb ochrony bezpieczeństwa i porządku. Klasycznym przykładem działań lokatorów na szkodę właściciela bywa tarasowanie drzwi wejściowych, niszczenie sprzętu ekip budowlanych, uszkadzanie prac wykonanych, czy też zwykły wandalizm, pieniactwo i domaganie się ochrony własnych praw w tym, co jest najistotniejsze ochrony stanu posiadania – często bez pokrywania związanych z tym kosztów. Szczytem bezczelności bywa przedstawianie właścicieli w złym świetle przez media pytające się o powody zastosowania maksymalnych stawek czynszu za wynajem. Samo takie pytanie powinno być karane, albowiem głupotę należy karać zwłaszcza u dziennikarzy. Inaczej niż głupotą nie można nazwać pytania się właściciela o powody, dla których ustala taką a nie inną cenę za udostępnianie swojej własności i to jeszcze w sytuacji, gdy wiadomo, że to prawo jest sztucznie przez państwo ograniczane tzw. stawkami maksymalnymi.  Publiczne ingerowanie w prawo wykonywania własności i czerpania z niej pożytków powinno być przestępstwem ściganym na wniosek pokrzywdzonego. Dlaczego? Czasy realnego socjalizmu i własności państwowej się skończyły. Po prostu. Jeżeli jesteś u kogoś licz się z tym, że może ci kazać płacić. Nikt nie ma prawa nawet zadawać pytania o to, dlaczego tyle! Jak się nie podoba nie ma przecież obowiązku i nakazu korzystania z cudzej własności! Niestety zrozumienie tej banalnej własności bywa bardzo trudne, zwłaszcza przez osoby przez lata przywykłe do użytkowania cudzej własności i korzystania z pomocy socjalnej. Niestety na patologię nie ma innego sposobu niż użycie siły, jednakże powinno ją stosować państwo a nie właściciel dochodzący swoich praw, gdyż państwo biernie się zachowując skazuje tegoż właściciela na szkodę, gdyż nie może on korzystać z własności! Państwo, które nie chroni własności nie ma racji bytu, jest jedynie usankcjonowaną anarchią.

W ten oto sposób w wyniku dobrej woli, przy bierności państwa, dochodzi do patologii, w której uczestniczy aż pięć stron. Pierwszym uczestnikiem konfliktu jest inicjator – właściciel, wkraczający ze zmianami do swojej własności, drugim uczestnikiem konfliktu są osoby – lokatorzy mający na podstawie dawnych postanowień państwa prawo do posiadania cudzej własności, czyli użytkowania mieszkania, trzecim uczestnikiem konfliktu stają się siłą rzeczy organy bezpieczeństwa i porządku, czwartym uczestnikiem konfliktu zostają dziennikarze – zawsze zainteresowani sensacjami a na końcu za ich pośrednictwem my wszyscy, czyli opinia publiczna – odbiorcy przekazu medialnego.  Właściciel nie może wyegzekwować swoich praw (czynsze, opłaty eksploatacyjne, prawo do remontu), lokator spodziewa się najgorszego możliwego scenariusza, czyli pozbawienia go prawa do posiadania, organa bezpieczeństwa i porządku interweniują zdawkowo – tam, gdzie dostrzegają bezpośrednie złamanie prawa – czym de facto raz opowiadają się po jednej a raz po drugiej stronie – decydują najczęściej puszczone z wodzy emocje, dziennikarze w zależności od proweniencji politycznej i ideologicznej zachowują się najczęściej jak hieny dążące do sensacji za wszelką cenę – niejednokrotnie odmawiając jednej ze stron prawa do przedstawienia swoich racji, czym manipulują opinią publiczną a ta oburzona jawną krzywdą naciska na czynniki polityczne – lękające się wyborców jak ognia, które z kolei naciskają na właściciela za pomocą organów bezpieczeństwa i porządku, żeby tymczasowo zaprzestał naruszania stanu posiadania – czyli generalnie odstąpił od swojego prawa. Winni sytuacji są dziennikarze źle relacjonujący wydarzenia. Kłamstwo lub półprawda raz powtórzona staje się prawdą, na media mainstreamowe nie ma sposobu to naprawdę silna władza sprawcza.

Reasumując, jako opinia publiczna powinniśmy być wyczuleni na komunikaty jednostronne, nawet, jeżeli obwiniony medialnie rzekomy sprawca kłopotów z pozoru niewinnych ludzi odmawia wywiadu to ma do tego pełne prawo, albowiem nikt w prywatnych sprawach nie ma obowiązku wypowiadać się przed kamerami lub do prasy. Manipulacja materiałem filmowym jest banalna, nagrania z ukrytej kamery często przeplatane są z nagraniami oficjalnymi. Dobór odpowiedniego światła może być powodem ujawnienia negatywnego kontekstu np. demoniczności danej osoby itp. Należy zawsze ostrożnie podchodzić do wszelkich relacji filmowych, chyba, że pochodzą one od przypadkowych osób z kamer w telefonach komórkowych – to jest prawdziwe relacjonowanie zdarzeń, każde inne zawsze może być zmanipulowane już w momencie powstawania. Kamera wszystko przyjmie, daje ona straszną władzę. Odnosząc się natomiast do meritum poruszanej kwestii bezprawnych lub dokonywanych zgodnie z prawem czynności właścicielskich, należy pamiętać, że tak jak w restauracjach nie ma darmowych obiadów, tak też w kamienicach nie ma darmowych mieszkań. Zawsze trzeba płacić. Na podstawie informacji zamieszczonych w Internecie przez stronę reprezentującą właściciela można podejrzewać, że obserwowane obecnie w mediach bulwersujące opinię publiczną przypadki m.in. z Poznania są w pewnej części stronniczo relacjonowane, przez co wyrządza się wielką szkodę zarówno właścicielom jak i osobom działającym w ich imieniu na rzecz realizacji praw właścicielskich na obiekcie.  Można jedynie ubolewać, że mainstreamowe media starają się przedstawić tego typu ciężko pracujących ludzi jak jakieś krwiożercze potwory siłą, podstępem i przemocą dążące do bezprawnego przejęcia kontroli nad danym obiektem. Wielka szkoda, że media nie sięgają do praprzyczyn obecnych stanów patologicznych, gdzie łatwo okazałoby się, że winny całego zamieszania w przywołanym przypadku i wielu innych jest nasze ukochane państwo i wspaniałe samorządy, które nie dość, że doprowadziły do patologii w zakresie zagmatwania stanów posiadania lokali to przerzuciły problem na właścicieli, którym się naprawdę nie można dziwić. Bo kto będąc właścicielem tolerowałby stan wymuszenia darmowego użytkowania i posiadania?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.