Polityka

Czym może zająć się rząd, który nic nie robi?

 Czym może zająć się rząd, który nic nie robi a jego kraj wymaga głębokich reform, których – dodajmy nie chcą mieszkańcy, nawet, jeżeli besztają rząd za to, że ten nic nie robi, tylko patrzy na słupki poparcia? Prawda, że to nie jest łatwa sytuacja? Właśnie w takiej jest nasz rząd i to jeszcze z oddechem opozycji na karku, która dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu wielu różnych kruczków z regularnością narastającej sinusoidy zbliża się do niego poparciem.

Faktem jest, że rząd pana Donalda Tuska zmarnował ostatni rok prawie zupełnie. Wprowadził tylko jedną reformę – po cichu oświadczając, że podwyższa wiek emerytalny. Na tyle tylko starczyło mu pary. Anonsował też wielki projekt „Program Inwestycje Polskie”, jednakże tutaj będziemy się cieszyć jak zobaczymy efekty podtrzymujące wzrost w naszej gospodarce w okresie bez funduszy unijnych (pomiędzy poprzednią a nową perspektywą jest dziura). Poza tym naprawdę nic, a było sporo porażek, chociażby klęska dyplomacji na wschodzie uprawianej przez polskiego mudżahedina Radosława Sikorskiego (ex-pisowca). Wszystko wskazuje także, że rząd śmiało zmarnuje całą kadencję, albowiem rok 2013 to już będzie przygotowywanie się do czekającego kraj maratonu wyborczego w kolejnych latach. Donald Tusk musiałby być idiotą bez instynktu, gdyby rozsierdził ludzi odbieraniem im wyimaginowanych przywilejów – zmieniał ich styl życia. Polacy dużo wybaczą, wiele zrozumieją, jeszcze więcej są w stanie przecierpieć, ale i tak się zemszczą przy urnie wyborczej. To tak działa i nie ma na to wpływu!

Czym zatem może zająć się rząd, który nic nie robi? Zarazem, żeby nie zrazić do siebie obywateli przed kolejnymi wyborami, albowiem ci po prostu nie wybaczą? Po pierwsze Pan Donald Tusk i całe środowisko Platformy Obywatelskiej doskonale wiedzą, że nie mogą przegrać kolejnych wyborów, albowiem ewentualne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości będzie oznaczać w ich rozumieniu upadek państwa – powrót do najbardziej mrocznych czasów czwartej erpe. Po drugie ci sami ludzie doskonale wiedzą, że w obecnych czasach i przy takim poziomie suwerenności, jaki nam pozostał nie da się zrobić niczego więcej poza dobre wydawanie środków unijnych i przygotowanie kraju pod ich kolejne transze. PO trzecie mają pełną świadomość, że jedynym elementem przełomowym, którego brakuje do dopięcia realizacji wielkiego master planu zjednoczenia ze strukturami zachodu jest wprowadzenie waluty Euro, jednakże nie można jej wprowadzić przed wyborami, gdyż spowodowałoby to sieczkę i prawie rewolucję wściekłej – zaściankowej części narodowo i folkloro-katolicko zorganizowanej prawicy. Jednakże, to, że Euro wprowadzić trzeba nie ulega żadnej wątpliwości. Stanie się to zadaniem na kolejną kadencję – wieńczącą sukces rządów tego pokolenia liberalnej prawicy, – która – finalnie, w ten sposób przypieczętuje model rozwojowy kraju, zarazem odsuwając widmo rządów czwartej erpe, albowiem jej lider i wódz pan Jarosław Kaczyński w tym okresie wejdzie już w wiek poważnie ograniczający ogólną sprawność i wydolność ogólną, w tym intelektualną.

Tusk wie, że ma przewagę pokolenia względem Kaczyńskiego i musi to zdyskontować, a od jego opanowania i wytrzymałości zależy przyszłość kraju, gdyż jego obóz po nim wyłoni kolejnego zdolnego lidera, natomiast prawicowa-prawica rozpadnie się i podzieli jeszcze bardziej niż jest dzisiaj. Na tym polega też wielki problem pana Tuska, bo nie może tego wszystkiego ludziom po prostu powiedzieć.

Prawdopodobnie rację ma pan Cimoszewicz, twierdzą (zresztą nie, jako pierwszy), że Donald Tusk jest wypalony, jednakże czy nie ma prawa być wypalony polityk – skazany do działania na jałowym biegu przez tak trudną we współrządzeniu krajem opozycję? To nie są Niemcy, gdzie Kanclerz może sobie pozwolić na błąd, za jaki zapłaci wielką koalicją! Tutaj zwycięzca bierze wszystko, a przegrani – zdarza się, że giną we własnych łazienkach w wyniku niewyjaśnionych okoliczności (szarpanina z policją), lub są stalinowskimi metodami przesłuchiwani i niszczeni przez tajną policję polityczną – rządzoną przez swoich ideologicznych wrogów.

Bezwzględnie na wszystko, jeżeli w trzeciej kadencji Platformy Obywatelskiej mielibyśmy przyjąć Euro, to warto było na to czekać, albowiem jest to wydarzenie wielkie i w istocie nieodwoływane, a innego sposobu niż odsuwając widmo rządzenia krajem przez żądną krwi opozycję nie ma.

Dobrze rozumiany pragmatyzm powoduje, że pomimo całego zaprzepaszczenia setek szans i po prostu straty czasu dla wielu spraw, nadal trzeba będzie popierać ten rząd, chociażby z braku alternatywy. Jednakże nie oznacza to, że nie należy go krytykować i wytykać błędów i nieróbstwa!

One Comment

  1. Premier i jego otoczenie to tylko HYDRAULICY.
    I to hydraulicy nie od projektowania i usprawniania instalacji, tylko od ich nadzoru.
    Nadzorują tylko żeby była woda, czasami ciepła.
    No i żeby nie podpaść globalnym instytucjom finansowym, stąd strach przed obniżeniem rankingu naszych obligacji.
    W ten sposób mają pewną kolejna kadencję, w czym ich wspomaga PiS.
    Wymarzona sytuacja na przetrwanie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × 5 =