Cytaty, Ogólna

Czym może być realna suwerenność?

 Prezes wiadomo jakiej partii odbierając jakąś nie mającą w istocie znaczenia nagrodę, od przychylnej mu redakcji jednego z czasopism powiedział bardzo ważne słowa, mianowicie zupełnie poważnie stwierdził, coś na kształt tego, że potrzebna jest realna suwerenność, oczywiście do rządzenia itd. Szczegóły jego wypowiedzi nie mają znaczenia, liczy się tylko pojęcie realnej suwerenności.
W Rosji wymyślono pojęcie suwerennej demokracji, no to my nie możemy być gorsi, mamy naszą suwerenność i to do tego realną, jako obiekt wszelkiego pożądania i marzeń – najważniejszego lidera politycznego oraz jak należy przypuszczać, jego zaplecza politycznego.
Szanowni państwo, przyjmijmy na chwilę, że autor piszący te słowa jest traszką, chodzi o to, że autor zupełnie nie rozumie pojęcia suwerenność. Jak byście Państwo wytłumaczyli autorowi stan, który jest i można go zdefiniować, tylko przez niego samego w odniesieniu do samego siebie, jako podmiotowego ja? To wcale nie jest skomplikowane, to tylko brzmi idiotycznie, w istocie to zdanie sprowadza się do prostego rachunku logicznego, z którego wynika mniej więcej tyle – jak opisać cechę, która jest klasą sama dla siebie i tylko sama siebie definiuje w jednoelementowym zbiorze desygnatów?
Język nasz ojczysty ma wiele zapożyczeń z innych języków i przykładowo ciągle wiele osób popełnia jeden i ten sam błąd w odniesieniu do słowa „alternatywa”, otóż alternatywa „dla czegoś” może być tylko jedna. Nie ma dwóch alternatyw, właśnie na tym polega to słowo, że odpowiedzią na jego definicję jest tylko jednoelementowy zbiór. Nie ma wielości alternatyw, to się nazywa opcje! Może być alternatywa dla alternatywy, ale to już inna historia. Podobnie jak się jest w ciąży, to nie można być tylko trochę.
Dokładnie tak samo jest z SUWERENNOŚCIĄ, nie ma czegoś takiego jak realna suwerenność, owszem doktryny politologiczne znają pojęcia pełnej, niepełnej, częściowej, zależnej i inne jeszcze suwerenności, te przymiotniki odnoszą się do jednego pojęcia w różnych znaczeniach – tak jak czerwony, niebieski, żółty i inne samochody danej marki o różnych kolorach. Z samej istoty suwerenność wynika to, że musi być ona realna. Może być ograniczona, ale nie może być nierealna. Nierealne są nasze przeżycia duchowe, jednakże suwerenność ma się tak daleko od pojęć kwalifikujących jej sam sens, jak fantastyka od logiki.
Jednakże bylibyśmy głupcami, gdybyśmy zamykali się we własnym świecie, jakichś definicji normatywnych. Jeżeli człowiek, który wyznacza granice życia politycznego w Polsce, mówi że coś takiego jak realna suwerenność istnieje, to znaczy się, że naszym celem powinno być przynajmniej spróbowanie naśladowania dokąd to podąża jego wybitny umysł. Sprawa jest, bowiem bardzo ważna, a jak wiadomo papier i Internet – wszystko przyjmą, możemy się nie stresować, dla demiurga to na pewno jest gra na wielu poziomach, ale tylko on wie, na którym aktualnie ustawia pionki i rozkłada karty.
W realiach naszej dzisiejszej cywilizacji, której wykładnikiem jest globalizacja i definiowane przez nią procesy, coś co możemy określić jako państwo suwerenne, to państwo, które jest zdolne do prowadzenia własnej polityki w sposób aktywny, bez liczenia się ze sprzeciwem innych uczestników gry. Patrząc tymi kategoriami, to mamy tylko dwa rodzaje państw realnie suwerennych – to mocarstwa i państwa upadłe. Pierwsze rzeczywiście mogą sobie na wiele pozwolić, drugie nie muszą się liczyć z niczym, w tym własnymi stratami, ponieważ nic nie ma znaczenia w obliczu upadku systemu. Tych pierwszych jest o wiele mniej, niż tych drugich. Niestety Polska nie jest nie tylko państwem realnie suwerennym, ale także nawet suwerennym. Chodzi o nasze uzależnienie gospodarcze i polityczne poprzez wszystkie poczynione związki z Zachodem, w tym oczywiście liczy się wszystko z długiem na pierwszym miejscu, rynkiem zbytu, a nawet sposobem myślenia większości członków społeczeństwa włącznie.
Jednakże nawet jak byśmy się obrazili na Zachód i oddzielili wielkim murem, to i tak nie będziemy suwerenni, ponieważ nie mamy alternatywy gospodarczej i cywilizacyjnej, a jeżeli komuś się wydaje, że można odrodzić pomiędzy morzami imperium Jagiellonów, to niech napije się czegoś mocnego, niekoniecznie zdrowego, to pomaga (o ile nie ma przeciwwskazań medycznych i ma ukończone 18 lat). Można zaryzykować tezę, że oddzielając się murem od Zachodu, tak naprawdę stracilibyśmy na potencjale, jak również stracilibyśmy na suwerenności, ponieważ bylibyśmy jeszcze bardziej uzależnieni, ale na innych zasadach – już pełnego klientelizmu. Przed wojną, żeby zyskać dewizy sprzedawaliśmy dumpingowo cukier do Wielkiej Brytanii, gdzie karmiono nim w domieszkach świnie, bo był tańszy od tamtejszej paszy. Tymczasem, żeby go wyprodukować w kraju, dokonywano cudów i płacono ludziom tak, że lepiej tego nie przypominać. PRL dał nam ten komfort, że nie pamiętamy nędzy międzywojnia i tragedii wojny.
Być może, więc realna suwerenność, to taka suwerenność, która jest dla nas prawdopodobna jak prawa do terraformowania Marsa? Może tutaj chodzi o to, żeby przysłowiowego króliczka tylko gonić, a wielki kapłan – wyznaczał zasady gonitwy? Chyba, że budujemy bunkry, co 100m jak w Albanii, żremy trawę – produkując ile się da broni, w tym w tajemnicy opracowując broń jądrową, biologiczną i chemiczną, a coś takiego jak okresowe wyłączenia mocy, czy wody – społeczeństwo przyjmuje entuzjastycznie? Zawsze jest coś za coś, w żadne wynaturzone tłumaczenia tutaj nikt nie uwierzy. Realna suwerenność! Super! Proszę popatrzeć na Izrael, kraj rzeczywiście suwerenny w tym znaczeniu, że może prowadzić suwerenną politykę w krótkich i średnich okresach czasu, jednakże w długich, mimo wszystko musi się liczyć z realiami. Proszę przeliczyć ich koszty utrzymania tej całej potęgi, jak chociażby militaryzacja społeczeństwa (8 mln)! Czy bylibyśmy zdolni, chociaż w połowie powielić ich sukces?
Miejmy nadzieję, że we względnie bliskim czasie to tajemnicze pojęcie ktoś nam wyjaśni. Ważne jest, żebyśmy porozumiewali się w życiu publicznym tym samym językiem.

10 komentarzy

  1. Doskonale otrzeźwiający tekst.

    Prosimy o więcej takich analiz logicznych.

    Tego nam trzeba w naszym marniejącym świecie i dewaluacji pojęć.

  2. Wierny_czytelnik

    Polska nigdy nie będzie krajem suwerennym, ponieważ ma sprzedajne elity ktore w większości – poza nielicznymi wyjątkami – zachowują się jak tanie i brudne prostytutki

  3. Inaczej mówiąc,czy Polska jest samodzielna w swojej polityce?Odpowiedź jest tylko jedna NIE,i czy jest to wynik nie patriotycznych polityków, też NIE.Jest to wynik określonych ekonomiczno politycznych układów ,położenia geograficznego itd.Czy Izrael posiadający silną armię jest suwerenny? Oczywiście NIE,bez USA,już-by go dawno nie było! Oczywiście suwerenność można mierzyć w %,i lepiej być suwerenny w 70 % niż w 20 %.Dlatego tak ważny jest u nas problem sojuszy i stosunków dobrosąsiedzkich .Od lewicy do prawicy krytyka i poniżanie Putina dniem bez premii,dniem straconym.To by było na tulę.

  4. Na deser proponuję dzisiejsze Ad novum ,jak rząd pełen frazesów o powstaniu z kolan,szykuję nam pełne podporządkowanie polityce pełnej miłości i zrozumienia,chociaż dalej z wizami USA,przez podpisanie Transatlantyckiego Partnerstwa.KONIECZNIE,przeczytać.!!!

  5. Ocena wypowiedzi polityka z za pomocą założeń logiki. To śliska sprawa.:-)) Wypowiedzi polityka nie stanowią wykładów z logiki formalnej, nie są przeznaczone dla studentów tej dziedziny nauki. To przesłanie do swoich zwolenników, najczęściej będących jeszcze bardziej na bakier z założeniami logiki, reagujących na hasła a nie na treść przekazu. Żaden profesor matematyki, żaden filozof stosujący w agitacji założenia logiki formalnej nie wygra żadnych najbardziej błahych wyborów, pokona go byle szczekacz zaprzeczający sobie w co drugim zdaniu. Więc bym się nie czepiał Prezesa, on mówił do swoich wyborców.Oczywiście zwolennicy Prezesa nie stanowią jakiegoś szczególnego rodzaju ludzi, to dotyczy całego elektoratu, po prostu reagujemy na różne hasła i tym się różnimy.

  6. Lemingi,może pokusisz się na logiczną analize expose Waszczykowskiego.

    • Po co ? o polityce i tak zadecydują silni i wiatr historii. np. taka kanclerz Merkel już zdecydowała że sankcje przeciwko Rosji zostaną przedłużone, więc co ma do powiedzenia nasz minister ? może tylko zaakceptować głośno lub po cichu, taki ma wybór.Ocena logiki zawartej w wypowiedzi polityka :)). Lepiej się zastanowić co on musiał brać pod uwagę pisząc sobie takie expose. np. spotkanie z Friedem ?. Tym niemniej udowodnił że PiS nie prowadzi suwerennej polityki. to rozczarowuje, ale ja mam dla PiSu takie motto “nie posłuchacie się narodu to odejdziecie w niebyt, bo nikt inny was nie potrzebuje”. Wygwizdanie premier jest znamienne, bo to nie 500 zł. zdecydowało o ich zwycięstwie, powinni o tym pamiętać.

  7. Lemingu zgadzam się do momentu kiedy piszesz o narodzie,jest tylko głęboko podzielone społeczeństwo i do narodu daleko a jest coraz gorzej.PiS wygrał że skompromitowane PO,0 lewicę i obiecanki i spryt w tym ukrycie Jarka

  8. …Jedyna nadzieja więc, że Rosjanie wciąż jakoś nie chcą się dać ostatecznie obrazić wszelkim Przełomcom i Macierewiczom. I to może być prawdziwy przełom – że wreszcie ktoś ma do nas taką cierpliwość.

    Przełom(iec)niedyplomatyczny.

    http://www.mysl-polska.pl/775

  9. Powiem tylko tyle, że gdyby nie wygrał wyborów PiS to by w Polsce były kryteria uliczne. A dlaczego wielkie głowy opuszczają Polskę co prawda po cichu ale opuszczają.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.