Czy zmniejszenie liczby posłów poprawiłoby ich, jakość?

Mając na względzie obecną ilość posłów w Sejmie – śledząc uzyskiwane wyniki kwalifikujące do uzyskania miejsc „biorących” mandaty na listach wyborczych należy się zastanowić nad spójnością całego systemu. Przecież, co wyraźnie widać – słuchając naszych posłów, że spora ich część to intelektualni troglodyci, ewentualnie zupełnie na poważnie osoby posiadające jakieś wady lub ograniczenia rozwoju intelektualnego, które rzutują nie tylko na percepcję konkretnego przedstawiciela narodu, ale także, na jakość pracy całego Sejmu. Żeby wiedzieć, o czym mowa wystarczy sobie poczytać stenogramy z prac Sejmu. Nie chodzi tylko o ostatnie „popisy”, ale o całokształt.

To, w jaki sposób niektórzy nasi przedstawiciele formułują najprostsze pytania z mównicy sejmowej powinno być istotnym sygnałem dla stosownych służb, które powinny zatroszczyć się o kondycję psychiczną takiego lub innego przedstawiciela – jak również przedstawicielki. No nie może być tak żeby poseł jąkał się i stękał, a połowa jego wypowiedzi to było gęganie! Pomijając już samo odnoszenie się do meritum dyskusji, to często przekracza możliwości naszych wybrańców. Być może, dlatego niektórzy w ogóle milczą i odzywają się ewentualnie w ramach komisji, ale absolutnie żeby jakąś interpelację? O nie! Zapytanie poselskie? To są proszę państwa problemy!

Niestety ktoś tych dzielnych synów i córki naszej porażającej swą wielkością ojczyzny wybrał na ich nieszczęsne i będące utrapieniem funkcje. Wcześniej ktoś zatwierdził na listach wyborczych! To dopiero heca! Ustalać listę w jakimś małym powiecie gdzie lokalną elitę tworzy – nauczyciel, nauczycielka, ksiądz i biznesmen od podrobów!

Być może sposobem na poprawę, jakości Sejmu – poprzez poprawę jego kadr byłoby zmniejszenie ilości mandatów poselskich o połowę do 230? Wymusiłoby to większą konkurencję i zdecydowanie większą unikalność otrzymania mandatu – m.in. poprzez ograniczenie tych z dalszych miejsc na listach, którzy wchodzą dzięki stosowaniu dzielnika z metody d`Hondta, gdzie przy odrobinie szczęścia jak lista brała – może się załapać kandydat z n-tego miejsca mający łącznie tysiąc ileś głosów.

Zmniejszenie ilości posłów wymusiłoby już refleksję na etapie układania list, albowiem samych kandydatów było by mniej o połowę! Oj ilu troglodytów byśmy odsiali! Oczywiście trudniej gromadziłoby się „budżety” i „innego rodzaju poparcie” na przeprowadzenie kampanii, albowiem te nazwiska tych różnych specjalistów od hurtowego zbytu podrobów swoje dają i mają realny wymiar w złotych polskich i roboczogodzinach w kampanii wyborczej.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że mniejszy Sejm byłby o wiele łatwiejszy do sterowania dla liderów, a przy takiej ilości – nadal można obsadzić potrzebne komisje, do których lepiej brać ekspertów z zewnątrz z tytułami naukowymi niż posłów- specjalistów od pokazywania klatki piersiowej lub innych unikalnych specjalności jak np. znających się na wszystkim historyków. Spadły by także koszty utrzymania całej demokracji, to wiele uposażeń mniej, nawet, jeżeli pozwolić by na zwiększenie ilości biur poselskich – celem pokrycia brakujących miejsc w okręgach za posłów, których by nie było.

Z pewnością natomiast posłowie staliby się trudniej osiągalni dla wyborców, jednakże czy dzisiaj są łatwo osiągalni? Kto z państwa był na dyżurze u posła/posłanki? Ile razy? Zdarzyło się, choć raz, że pan lub pani poseł – przyjmowała was osobiście? Jakiego typu interesanci przychodzą? Frustraci? Ludzie po pomoc wszelaką? Co właściwie można załatwić na dyżurze u posła? Skończmy z pewną fikcją nadbudowy w demokracji, bo to nie ma żadnego sensu. Liczą się realne działania i realne możliwości, a na pewno działania są ważniejsze od czczych deklaracji.

Jeżeli nie ma innego – lepszego sposobu na poprawę, jakości „kapitału ludzkiego” w naszym parlamencie, to używając języka jednej z parlamentarzystek – żeby trafiali tam głównie ludzie o ponadprzeciętnej „użyteczności społecznej”, w przeciwieństwie do sytuacji obecnej, gdy trafiają troglodyci i idioci oraz idiotki także się prawdopodobnie zdarzają (uwaga to terminy medyczne!) – należy się zdecydować na zmniejszenie ilości. W końcu nie o liczebność przedstawicieli, ale właśnie, o jakość i efektywność ich pracy tutaj chodzi!

W ostateczności – znając nasze krajowe realia, mogłoby stać się odwrotnie od zamierzeń. Na listach mogliby lądować sami troglodyci i idioci, albowiem taka jest specyfika naszych „partyjnych baronów”, że nie lubią konkurencji – zwłaszcza mądrzejszej od siebie. Wówczas realizując powyższy pomysł sami – wykluczylibyśmy ostatnie nadzieje naszej demokracji skazując się na jeszcze gorszą, jakość sprawowanej władzy.

8 komentarzy do “Czy zmniejszenie liczby posłów poprawiłoby ich, jakość?

  • 2 lutego 2013 o 12:30
    Permalink

    Zarówno poseł jak i wszelka inna władza jest emanacją społeczeństwa i jego możliwości intelektualne i mentalne w ograniczonym stopniu przewyższają istniejący poziom średni. Z tego względu cudu masowego pojawienia się mądrych osobników w Sejmie itp. oczekiwać nie należy. Zarazem, jak zwykle, posługując się materiałem takim, jakim dysponujemy, można dążyć do poprawienia efektów. W odniesieniu do władz należy – o czym nieraz była na tych łamach mowa – domagać się lepszej komunikatywności. Jeśli chodzi o Sejm, uważam, że musimy dążyć do tego, by posłowie mieli świadomość, iż reprezentują nie partie, lecz społeczeństwo. W naszych warunkach, gdy stronnictwa są wyobcowane ze społeczeństwa (zjawisko to opisywałem m. in. w artykułach dostępnych ze strony http://klubwmpg.pomorskie.pl/teksty/teksty.html), zależność posłów od aparatu partyjnego powoduje stan odległy od ideału demokracji uczestniczącej. Jednym ze sposobów dającym szansę poprawy pod tym względem jest zmiana ordynacji wyborczej polegająca na wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW).

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2013 o 13:17
      Permalink

      Bzdura

      panie co pan wypisujesz? Poseł emanacją? Kogo czego ? Barona partyjnego ustawiającego listę – tak, żeby weszły same popłuczyny?

      Naród nie ma nic do gadania w kwestii władzy – władza się sama od 23 lat wybiera i stworzyła elitarną sitwę !

      Nie mamy nic do gadania – więc nie pisz pan takich myśli życzeniowych!

      Chyba ze pan jesteś komunista – to rzeczywiście to co jest teraz może panu wyglądać na demokrację ! ale to nie ma nic wspólnego z demokracją bo to jest plutokracja – proszę pana czyli rządy bogatych

      Odpowiedz
      • 2 lutego 2013 o 13:53
        Permalink

        Pytanie: … “czego emanacją?” jest niezrozumiałe, gdyż wyraźnie sprawa zostala wyjaśniona. Cytuję: “jest emanacją społeczeństwa”. Co do reszty uwag eurooptymisty, nie mogę dopatrzyć się ich związku z tym, co napisałem. Np. do którego mojego zdania nawiązują słowa: “Naród nie ma nic do gadania w kwestii władzy”?

        Odpowiedz
    • 11 lutego 2013 o 10:09
      Permalink

      Jednomandatowe okręgi wyborcze? Nie zmienią tego.Nie ma takiej możliwości ,żeby sami odcięli się od koryta

      Odpowiedz
  • 2 lutego 2013 o 14:46
    Permalink

    Niczego pan nie wyjaśnił. Baronowie partyjni to nie jest Naród. Niczego pan nie rozumie. Niczego. Świat który pan sam sobie stworzył to nie jest świat realny – rzeczywistość dzieje się pomimo pana dobrych – złych chęci, emocji i chciejstwa

    Odpowiedz
    • 10 lutego 2013 o 13:24
      Permalink

      Mamy więc odkrycie: baronowie i wykreowani przez nich posłowie itp. nie są typowymi członkami “Narodu”. Czemu więc ten “Naród” nie zjednoczy się np. pod wodzą euroentuzjasty i nie wystąpi do wyborów, które – ośmielam się twierdzić – nie są fałszowane? Czemu z góry wiadomo, że mentalność przywódców tak powstałej grupy będzie identyczna z tym, co widzimy we wszystkich innych organizacjach? Drogi euroentuzjasto! Ze swoją skłonnością do ferowania rażących powierzchownością sądów, myślisz i działasz dokładnie tak samo, jak ci których krytykujesz. Jedyna między wami różnica polega na tym, że Ty i podobni do Ciebie możecie jedynie biadolić w Internecie, zaś oni posiadają realną władzę w ręku. Gdybyście zamienili się miejscami, nic by się nie zmieniło, gdyż braki w rządzeniu wynikają z braków myślenia, z którym wśród członków “Narodu” nie jest dobrze, jak to da się zauważyć w treści postów euroentuzjasty.

      Odpowiedz
  • 3 lutego 2013 o 12:18
    Permalink

    Zmiana liczby posłów nic nie spowoduje w obecnej ordynacji.

    Odpowiedz
    • 10 lutego 2013 o 12:37
      Permalink

      Też tak sądzę i namawiam gorąco do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Wskazówki dla chętnych są dostępne ze strony http://zmieleni.pl/

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.