Czy uratujemy regulowany rynek leków w Polsce?

rgbstock.com Autor: Littleman (Jef)Przed niedawnymi w sumie zmianami w sposobie dystrybuowania leków i naliczania odpłatności za nie, jakie zafundowała nam rządząca koalicja wedle pomysłu pana ministra Arłukowicza mieliśmy w zasadzie wolny rynek leków w Polsce.
Ministerstwo Zdrowia reformując zasady tworzenia i aktualizowania listy leków objętych refundacją ze strony narodowego płatnika miało same szczytne cele, których nadrzędną kierunkową miało być przysporzenie korzyści na rzecz systemu i pacjentów poprzez ograniczenie generalnego poziomu kosztów leków.
W praktyce doszło do rzeczywistego ograniczenia kosztów leków dla systemu, zwłaszcza tych, które kupują szpitale dla najpoważniej chorych poddawanych bezpośrednim terapiom. Nie da się zaprzeczyć, że rząd, w tym oczywiście pan minister Arłukowicz odniósł olbrzymi sukces w zakresie negocjacji cenowych z największymi dostawcami/producentami leków. Wiele specyfików sprzedawanych w Polsce jest NAJTAŃSZYCH w swojej klasie lub w ogóle w klasie danej substancji aktywnej w Europie. Oczywiście i tak nie wszyscy byli zadowoleni, ponieważ zniknęły promocje, jakie klienci detaliczni aptek mieli dzięki zniżkom oferowanym przez konkurujące marketingiem firmom farmaceutycznym sprzedającym leki za przysłowiową złotówkę lub wręcz groszowo. Jeżeli ktoś się spodziewał, że większość Polaków będzie zadowolona ze zmian, to bardziej kocha Swój kraj niż go rozumie, albowiem nie sposób jest zadowolić wszystkich, nawet jeżeli jest oczywistym, że cały system wyda nie więcej pieniędzy za nie mniej leków niż do tej pory. Zmiany, bowiem w swojej istocie właśnie do tego się sprowadzają, ale co jest bardzo ważne – system działa, państwo stać na leki, a narodowy płatnik, co roku odnotowuje nadwyżkę operacyjną.
Ponieważ nasz system dystrybucji leków stał się rynkiem regulowanym, w którym marża jest negocjowana w ramach dopuszczalnych widełek, handel lekami na dotychczasowych zasadach się nie opłaca. O wiele bardziej opłaca się poza systemowy reeksport lub eksport leków do innych krajów, ponieważ w Polsce można kupić je o wiele taniej niż te same preparaty tych samych producentów.
Procedura jest już znana, została ujawniona przez kilku dziennikarzy śledczych, w skrócie – apteki odsprzedają (wirtualnie) leki do hurtowni, a te je ponownie odsprzedają dalej. Wszystko zgodnie z regułami systemu, nad którym piecze sprawują liczne organy kontroli – państwowej i samorządu farmaceutycznego. Jednakże myliłby się ten, kto myśli że proceder nie jest obserwowany przez rzeczywiście poszkodowane koncerny farmaceutyczne. Trzeba pamiętać, że przeważnie w dominującej większości, jeżeli chodzi o wytwórców najbardziej potrzebnych i unikalnych specyfików, mówimy o praktycznie nieskończenie bogatych firmach o zasięgu globalnym, dla których państwo takie jak nasze, jest jedynie jednym ze średnich rynków rozwijających się. Patrząc na problem z ich perspektywy – widać pewne zakłócenie rynku spowodowane przez złamanie reguł działania systemu na skalę globalną. Jest bardzo prawdopodobne, że zainteresowane podmioty mogą już oddziaływać poprzez swoich lobbystów na czynniki decyzyjne w naszym kraju i Unii Europejskiej, żeby wykluczyć prawdopodobieństwo zachodzenia procesów, z którymi obecnie mamy do czynienia, albowiem jak wiadomo „Polak potrafi”.
Jest, więc bardzo prawdopodobne, że czeka nas kolejna zmiana zasad działania systemu, albowiem jest oczywistym, że prywatni właściciele hurtowni farmaceutycznych nie będą prowadzili swoich biznesów dla dobra publicznego i każdy ma prawo do poszukiwania zysków, nawet na rynku regulowanym, nad którym państwo sprawuje kuratele. W uproszczeniu chodzi o to, że nie da się systemu tak uszczelnić, żeby zachować jego dotychczasowe zasady, a zarazem uniknąć furtek do „dziania się procesów”. Nie byłoby, bowiem problemu, gdyby nie to, że w ostatecznym rozrachunku mogą stracić pacjenci no i oczywiście nasz ulubiony i powszechnie szanowany narodowy płatnik. System opiera się na lekko „wynegocjowanej” zgodzie wielkich dostawców/producentów na sprzedawanie leków po cenach wynegocjowanych.
Jest bardzo prawdopodobne, że jeżeli rząd tego procesu nie ogarnie, to dostawcy/producenci będą chcieli wprowadzić ograniczenia ilościowe sprzedaży leków po cenach „wynegocjowanych” lub będą domagać się innego rodzaju rekompensat od państwa. Nasz problem polega na tym, że jako państwo jesteśmy klientem. Trzeba pamiętać, że nikt nie ma przymusu sprzedawania leków w Polsce. Czy uratujemy nasz regulowany rynek leków? Może bardziej opłaca się jak państwo nie wkracza? Warto zwrócić uwagę, że uregulowanie rynku leków jest w zasadzie pierwszym powrotem do przyznania wyższości oparcia systemu dystrybucji dóbr rzadkich i wartościowych o regulacje administracyjne a nie mechanizm rynkowy w Polsce po 1989 roku.

5 myśli na temat “Czy uratujemy regulowany rynek leków w Polsce?

  • 15 kwietnia 2015 o 07:00
    Permalink

    Nie wiem czy ma sens w ogóle rozprawianie o rynku leków w tym sensie, że rynek leków u nas jest w zasadzie upaństwowiony a państwo zrobi to co chce to znaczy to co chcą koncerny

    Odpowiedz
    • 15 kwietnia 2015 o 08:01
      Permalink

      Dzień Dobry.
      “…est w zasadzie upaństwowiony a państwo zrobi to co chce to znaczy to co chcą koncerny” czyli jest prywatny i nie nadużywał bym zwrotu “państwo”. To wszyscy Polacy tworzą Państwo i to nie Państwo zrobi co tylko niereprezentatywny (i samozwańczy?) zarząd tego Państwa zwany przekornie “żądłem” 🙂
      Pozdrawiam. Udanego dnia życzę.

      Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2015 o 19:46
    Permalink

    Moim zdaniem Autor zbytnio skomplikował opis jak wygląda w Polsce handel lekami, krótko mówiąc najbardziej opłacalny jest zwrot leków do producenta (przeczytane w papierowych), nie mogę podejmować tematu gdyż nie mam na to żadnych dowodów. Jednak o tym, że zagraniczne firmy farmaceutyczne mają się w Polsce świetnie jak mało gdzie, pisano wielokrotnie i wszyscy wiedzą.

    Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2015 o 07:14
    Permalink

    Sam mam do czynienia
    z aptekami ,po prostu
    brakuje lekow,kiedy poszedlem do apteki z recepta,farmaceuta powiedzial mi papier jest cierpliwy,ja mowie,ze na liscie jest ten lek,a on sie tylko zasmiał
    No i chyba wróciło znowu stare.
    Władza sobie,a zycie sobie
    Mamy nauczkie a wierzylismy w ten system.
    Nic sie nie zmieni,
    bo taka natura systemu.
    Trzeba odejsc na tamten
    swiat tak to sie nazywa
    Selekcja,słabe jednostki
    i chorzy muszą odejsc
    moteda jest stara jak świat
    Nikt nie lubi chorych i słabych,jest to farmaceutyczna polityka ale nikt o tym nie mówi.
    Liczą sie zyski.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.