Polityka

Czy Unia Europejska będzie się opłacać swoim sąsiadom?

 Z Malty dotarły niepokojące informacje, otóż okazuje się że Unia Europejska utworzy nowy fundusz – tym razem dla krajów afrykańskich, żeby realizowały szereg celów, w tym główny, jakim ma być powstrzymywanie fali migracji do Europy. Ma iść na to około 2 mld Euro rocznie z budżetu Unii i składek państw członkowskich. O podobnym mechanizmie myślała Turcja, która ponosi olbrzymie ciężary związane z przyjmowaniem bardzo dużej części populacji uchodźców z Syrii. Myślenie o europejskich pieniądzach nie jest też obce Macedonii i Serbii – dwóm krajom tranzytowym, bez których pośrednictwa przedostanie się z Grecji drogą lądową byłoby wyjątkowo utrudnione.

Czy idea opłacania się sąsiadom w imię ochrony grani Unii przed naporem uchodźców i nielegalnych imigrantów jest rozsądną strategią? W znacznej mierze na pewno tak, ponieważ pozwala na trzymanie znacznej części problemu u źródła. Jednakże nie powinno stanowić zasady, ponieważ w interesie państw ubiegających się o taką pomoc, będzie podtrzymywanie źródeł presji migracyjnej, po to żeby zyskać pomoc! Normalne prawo rynku – jeżeli jest popyt na usługę, trzeba jej dostarczyć, zarazem pokazując jak bogaty jest rynek. Jeżeli nie chodziłoby o ludzi, można byłoby taką logikę przyjąć np. w kontekście przemytu wyrobów akcyzowych i generalnie przemytu dóbr przez granicę. Jednak w przypadku ludzi, taka logika jest wykluczona, nie może być tak, żebyśmy płacili komuś innemu za łapanie ludzi, którzy chcą się dostać do Europy. Przecież wiele razy mówiła o tym pani Merkel, że granice Unii mają pozostać otwarte dla każdego, kto chce je przekroczyć, zwłaszcza dla uchodźców, prześladowanych w krajach macierzystych, czy też mających nieznośne warunki pobytu w krajach tymczasowego pobytu. Po prostu zachowanie się Unii, w świetle tych deklaracji jest nielogiczne – nie można zapraszając imigrantów, równolegle prosić kraje sąsiednie o blokowanie granicy. Ponieważ to jest nieodpowiedzialne i może prowadzić do dramatu i krzywdy ludzi.

Cesarstwo Rzymskie przed swoim upadkiem, również miało praktykę opłacania się sąsiadującym plemionom za „pomoc” w pilnowaniu granicy, co w wielu przypadkach odnosiło się po prostu do wnoszenia okupu za nie atakowanie granic. Było to hańbiące, chociaż ekonomicznie rozsądne z perspektywy cierpiącego na braki żołnierzy Rzymu, pozwoliło ekonomicznie okrzepnąć wielu plemionom. Skutki znamy. Czy dzisiaj ten mechanizm może się powtórzyć? Czy naprawdę Unii Europejskiej nie jest stać organizacyjnie na zabezpieczenie swoich granic? Rzeczywiście granica południowa na Morzu Śródziemnym w Grecji i Włoszech jest szczególnie narażona i trudna, jednakże czy naprawdę zabezpieczenie jej w sposób aktywny i realny przekracza możliwości Unii? Przecież można prosto policzyć – ile kosztuje określona ilość patroli w określonych środkach technicznych, jak również opracować procedury błyskawicznego odsyłania imigrantów, tam skąd przypłynęli. Po prostu nie wożąc ich z rejonu Lampedusy do Włoch przez setki kilometrów, tylko kilkanaście ponownie do wybrzeża afrykańskiego. To na pewno będzie wymagać odpowiednich działań i koordynacji z państwami granicznymi, jak również projekcji siły w przypadku Libii, w której są problemy z władzą państwową, ale czy to przerasta unijne możliwości?

Jeżeli wspólna ochrona granic zewnętrznych pomimo istnienia takich agencji jak Frontex jest niemożliwa, to trzeba powrócić do kontroli granicznych na poziomie państw narodowych, być może z czasem będzie możliwość powrotu do ruchu bez kontroli granicznych? Na tą chwilę liczy się powstrzymanie eksodusu ludzi, który zagraża ich bezpieczeństwu i karmi organizacje przestępcze na Bałkanach. Można bez problemu zorganizować procedury przyznawania prawa do azylu zgodnie z unijnym prawem w ośrodkach pobytu przejściowego, jednak to wszystko wymaga determinacji i organizacji. Państwa europejskie nie mogą ulegać presji obcego tłumu, który zgłasza żądanie przez sam swój pobyt, albo grożąc rzucaniem dzieci na druty lub poprzez wyrzucenie ich z promu! Nie można na to pozwolić! To jest polityka słabości! Za którą płacimy lękami naszych społeczeństw i niepokojami na Bałkanach. Do tego doprowadziła głupota polityki niemieckich władz państwowych, które zdecydowały się na złamanie unijnego prawa, przeciwstawiając się wcześniejszym ustaleniom.

Jeżeli teraz będziemy się opłacać sąsiadom, to generalnie czeka nas jakiś nowy, niezrozumiały stan rzeczy, której nie da się zrozumieć KATEGORIAMI KONSENSUALNEGO PRAWA KTÓRE JEST PODSTAWĄ NASZEGO BYTU. Formalnie tak słaba organizacja, która nie jest w stanie upilnować swoich własnych granic – nie powinna istnieć. Przetrwają silniejsi, w tym przypadku nielegalni imigranci, którzy zgodnie z wykładnią polityki niemieckiej mają prawo do osiedlania się w Europie!

Ktoś zapomniał, że mamy prawo do stosowania siły na własnym terytorium – tak jak chcemy i wtedy kiedy chcemy? Co jest lepsze – uleganie szantażowi i tolerowanie stanu napięcia, czy też wymuszenie nowego status quo? No, ale do tego potrzeba ludzi rozumiejących skutki swoich decyzji, a taką osobą nie jest pani Merkel i jej miękcy pomagierzy w instytucjach unijnych. Uwaga – nikt nie broni Niemcom przyjmowania kogo chcą, ale niech to robią w sposób nie dewastujący połowy Europy i bez narażania tych biednych ludzi na te wszelkie niebezpieczeństwa i niedogodności! Natomiast pomysły na relokacje ludzi do krajów, do których nie chcą – to barbarzyństwo! Mamy trzymać pod karabinami ludzi, którzy chcieliby się dostać do Niemiec z Polski lub Czech?

2 komentarze

  1. Obciążyć finansowo USA,głównego sprawcę obecnej sytuacji.A dolar rośnie a złoty i euro spadają,oto im chodziło!!!

  2. Ech,z tego artykułu można wyłuskać taką myśl, która dzisiaj jest tak dobrze nam widoczna jak gwiazda pierwszej wielkości na niebie: “nie ma takiej podłości, której by nie zrobił liberał dla pieniędzy i władzy”. Zostały odrzucone wszelkie zasady moralne, triumfuje ustrój oligarchiczny w który niepostrzeżenie przekształciła się demokracja kapitalistyczna. Wyroki za gesty, słowa, i domniemane myśli. Oczywiście że granice UE,można ochronić, tylko trzeba chcieć. Tym co chcą je zostawić otwarte przypomnę, że co 15 lat na świecie przybywa 1 MILIARD ludzi przeważnie biednych, oni ruszą do Europy.Gdzie ich pomieścicie ?. Sukces, również gospodarczy jest niebezpieczny, zwabia tych co chcą żerować. Jak mewa odniesie sukces i złapie rybę to jest natychmiast goniona przez dziesiątki rywali i jak nie zdąży jej szybko połknąć to inne ptaszydła odbiorą ją szczęśliwcowi.Żyjemy na okrutnym świecie stworzonym przez Boga ?, na świecie gdzie główną zasadą jest wzajemne pożeranie się ? a więc brońmy tego co posiadamy pazurami i bronią, jeszcze to my decydujemy. Żebyśmy mieli przyszłość, żeby miały ją nasze dzieci.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.