Religia i państwo

Czy ujawnianie kryzysów to forma ataku na Kościół Katolicki?

 Nie da się dłużej ukrywać, że Kościół Katolicki przeżywa kryzys misji, kryzys instytucjonalny i kryzys wiary. W różnych krajach te kryzysy składają się różnie, jednakże abdykacja Papieża dolała oliwy do ognia – nie jest dobrze w takim stopniu, że było potrzebne nowe rozdanie na samym szczycie hierarchii, żeby ktoś nowy zastąpił dobrotliwego Papieża – bardziej filozofa i naukowca niż administratora. Liczne skandale obyczajowe związane z zachowaniem się niektórych oficjalnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego w niektórych krajach, zwłaszcza w kontekście oskarżeń o pedofilię – wywołały znaki zapytania u wielu wiernych, zwłaszcza tych o bardziej otwartych światopoglądach. Wydarzenia te nie pozostały także bez wpływu na finanse Kościoła – zwłaszcza w krajach z bardzo silnym i niezależnym prawodawstwem jak USA czy Kanada, gdzie Kościół Katolicki nie może korzystać z „renty milczenia”.

Poza wrażeniem ogólnego kryzysu media na całym świecie lubują się w publikowaniu i stałym powielaniu wszelkiego rodzaju informacji o lapsusach językowych oficjalnych przedstawicieli Kościoła, zdarzeniach i innych sprawach w istocie małej rangi. Często dzieje się to z krzywdą dla Kościoła i spraw Kościoła, albowiem np. faktu, że w jakiejś miejscowości ksiądz proboszcz nie chciał wpuścić zmarłego z orszakiem na cmentarz parafialny – nie należy rozstrzygać przy pomocy idio-tele, ale właściwego Biskupa! Nie można nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mamy do czynienia z prawdziwym festiwalem przekazów antykościelnych i co jest o wiele gorsze – antyreligijnych, często uderzających w samo Sacrum jak również w ludzi wierzących.

Oczywiście nic nie dzieje się bez przyczyny, ale nie można kojarzyć i pozwalać na skojarzenie jakiegoś kleryka nauczyciela, jego kolana i bitej śmietany z Jezusem Chrystusem! Problem polega na modnym wyśmiewaniu wszystkiego, co wiąże się z religią i jest jak najbardziej możliwe do wyśmiania, ze względu na jakikolwiek – nawet niepotwierdzony fakt medialny. Często z takich właśnie niesprawiedliwych obrazów tworzy się wizja jakiejś zupełnie zmanipulowanej nadrzeczywistości, która jest sprzedawana, jako obraz istniejący, gdy tymczasem z faktami nie ma nic wspólnego, albo rządzi się innymi prawami niż zwykłe kojarzenie obrazów i dziennikarskiego komentarza – często bywa, że stronniczego.

Niektóre media nawet pozwalają sobie na prowokacje obyczajowe – dokonując świadomych prowokacyjnych fotomontaży – mających na celu przywołać krążące w opinii publicznej szczątki przekazu o automatyzmie zachowań negatywnych oficjalnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego np. względem dzieci. Nie ma nic gorszego i szkodliwego, albowiem na zasadzie automatycznych skojarzeń – powoduje się odwrót ludzi od uznawania autorytetu Kościoła i ludzi Kościoła, co jest szczególnie bolesne, albowiem za grzech jednego lub niewielu – cierpi cała instytucja i hierarchia powołana do zupełnie innych celów, mających znaczenie nieweryfikowalne przez media.

Poszczególne wydarzenia medialne trzeba oceniać po ich kontekście – czy mają służyć rzeczywistemu informowaniu opinii publicznej o faktach, wydarzeniach i wypowiedziach? Czy też dzięki zręcznym manipulacjom – wręcz przeciwnie kreować rzeczywistość medialną – pełnej nagonki na wszystko, co jest związane z Kościołem, religią, Sacrum i wiarą osób wierzących. W ten sposób dochodzi do wielu nadużyć, które nie powinny mieć miejsca, a wyrządzają szkodę głównie osobom wierzącym, gdyż dla wielu stanowią niepotrzebne znaki zapytania. Pozorność, manipulacja, kłamstwo, fabrykowanie faktów, celowy dobór wiadomości negatywnych w danym temacie – wszystko to ma zawsze jeden cel – atakować Kościół. W tym znaczeniu jego instytucjonalna strona stopniowo zaczyna ulegać tym atakom, albowiem nie ma jak się bronić w świecie natychmiastowej i weryfikowalnej informacji, funkcjonującej w skróconym cyklu informacyjnym.

To jest właśnie istota ataków, jakich jesteśmy świadkami – mechanizm mediów dokonuje ataków medialnych poprzez skracanie cyklu informacyjnego i koncentrację faktów, kłamstw i dorozumień – tworząc skupienia informacyjne, w ciągle powtarzanym cyklu. Można to zaobserwować na stronach internetowych portali informacyjnych – gdzie jedna negatywna wiadomość dosłownie następuje po drugiej, a dzięki technologii odsyłaczy hipertekstowych – pod wiadomością danego typu – czytelnik ma podane na tacy całe serie wiadomości układających się w stałe historyczne ciągi, dodatkowo doskonale otagowane dla najbardziej krzykliwych fraz np. pedofilia księży, księża pedofile, itp.

Z tak modelowanym przekazem, nawet, jeżeli w istocie byłby obiektywny – nie ma się szans na zmianę wizerunku, albowiem Kościół Katolicki jest traktowany na równi z innymi podmiotami będącymi dostarczycielami „newsów”, których głównym celem jest zapełnienie przekazu – wytworzenie jakiejkolwiek treści zgodnej z kierunkiem i kontekstem zadanym przez redakcję (lub zamawiającego) i wypełnianie nadanej atrakcyjnej formy (pełnej przekazów reklamowych). Kościół Katolicki – doskonale się sprzedaje, zwłaszcza w kontekście skandali.

Problem Kościoła Katolickiego polega na tym, że nie bardzo ma jak i nie bardzo wie jak zabrać się za te problemy, które w istocie są kryzysem wizerunku – samorealizującą się kaskadową kampanią negatywną. Trudno wymagać zatrudniania przez diecezje agencji od PR, jednakże chyba to nie jest do końca zły pomysł, zwłaszcza, jeżeli ten fakt udałoby się utrzymać w tajemnicy, albowiem to też może zostać przekształcone przez dziennikarzy w negatywny news.

Sytuacja Kościoła jest trudna a będzie jeszcze się pogarszała, albowiem po pewnym czasie – o ile już to się nie stało – bycie przeciwko Kościołowi, ludziom Kościoła, religii, Sacrum i wierzącym – będzie modne, a wręcz pożądane środowiskowo – już nie tylko w kręgach ateistycznych, ale wśród inteligencji, a potem zwykłych ludzi, zdolnych, co najwyżej do spoglądania na sprawy Kościoła z politowaniem – zupełnie zapominając o jego przesłaniu, przesłaniu od Boga żywego. Dla wierzących powinno być oczywiste, kto za tym wszystkim stoi!

2 komentarze

  1. Marceliński

    Czytam „dla wierzących powinno być oczywiste, kto za tym wszystkim stoi!” – i oczy przecieram ze zdumienia – to Krakauer? Sprawdzam autorstwo – Krakauer w rzeczy samej, niestety.
    Demonizować – nie, ale lekceważyć fakty – absolutnie nie. “Facing the Truth”!
    “From Pain to Hope”, “Breaking the Silence”, “Breaking the Silence: The Survivor’s Guide to Sexual Abuse Claims”, “Towards Healing”…
    a np. http://www.parliament.vic.gov.au/images/stories/committees/fcdc/inquiries/57th/Child_Abuse_Inquiry/Submissions/Catholic_Church_in_Victoria.pdf
    “Kto za tym wszystkim stoi?” – pytanie nie na miejscu w świetle dostępnych i poważnych źródeł informacji.

    • Tak to ja! W rzeczy samej! Świetny link pan podał – może opisałby Pan to w artykule i przesłał do redakcji? Warto to pokazać polskim czytelnikom…
      Będziemy zaszczyceni jeżeli byłby pan łaskaw wesprzeć naszą fundację jakąkolwiek kwotą – nawet bardzo skromną.
      k.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.