Czy tanie latanie jest dla Polaków?

Latanie w Polsce potaniało, ceny biletów lotniczych przestały być towarem luksusowym, mnogość tanich linii lotniczych działających w naszym kraju mogłaby pokazywać, że latamy i to latamy dużo. Bardzo spektakularny start “OLT Express” pokazał, że chętnie byśmy latali więcej, rejsy krajowe w rozsądnych cenach spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Niestety w tym konkretnym przypadku firma bazowała na finansowaniu za pomocą środków pochodzących z piramidy finansowej i jej porażka stała się faktem, ale sam pomysł, nie był zły i spotkał się z przyzwoitym odzewem ze strony klientów.

Obecnie istniejące połączenia „low cost” pokrywają Europę a ich target wydaje się być nader oczywisty, dopływ polskich pracowników do ich miejsc pracy. Niemal całkowicie zaniedbanym wydaje się być segment odpowiadający za przeloty do miejsc czysto turystycznych, trudno zgadnąć dlaczego w końcu skoro takie loty są z Anglii, Włoch, Francji to dlaczego nie latamy z Polski? Wprawdzie jedna z linii lotniczych zapowiedziała start lotów do Hurghady ale z planów się wycofała.

Rzućmy okiem na alternatywy jakie mamy aby dolecieć do popularnego Sharm el Sheikh, albo cena z kosmosu w okolicach 4-5 tys. zł za lot do Kairu a później samolotem lokalnych linii za ok 200$ do popularnego kurortu. Inna opcja jest „załapanie” się na lot charterowy któraś z linii operujących z Polski ale to i tak koszt minimum 1300 zł poza sezonem zazwyczaj jednak ceny przekraczają z opłatami kwotę 1700 zł w dwie strony. Kuriozum lotów charterowych są loty do Azji jeden z operatorów wysyła tam wąskokadłubowe samoloty które wymagają czasami nawet 3 międzylądowań! A inny operator chwali się że realizuje loty charterowe najnowszym nabytkiem naszego narodowego przewoźnika, nabytkiem który miał być ekonomiczny w użytkowaniu a w cenach tego niestety nie widać.

Zastanówmy się czy gdyby któryś z przewoźników zdecydował się na kilka „egzotycznych” kierunków to mógłby wykroić sobie wielki kawał dość stabilnego turystycznego tortu? Czy znajdą się chętni na takie przeloty? Z pewnością, jest wiele destynacji do których Polacy chętnie się udają często jadąc godzinami samochodem, bądź autokarem. Uruchomienie tanich linii do Czarnogóry, Chorwacji jest z pewnością dobrym pomysłem i wydłuży „sezon” turystyczny w tych krajach o dodatkowe tygodnie. Podobnie ma się sprawa z krajami uznawanymi za najpopularniejsze polskie destynacje: Egipt, Tunezja, Maroko za kilkaset zł z bagażem będą hitem sprzedażowym. Chartery zawsze będą drogie, ponieważ biura podróży wymuszają na swoich partnerach ceny tak wysokie aby indywidualny turysta nie miał możliwości zorganizowania sobie „tańszego” pobytu.

Zastanawiające jest więc dlaczego „low costy”, nie chcą tego wykorzystać? Kilka z nich zajmuje się również pośrednictwem w najmie hoteli, nie robi tego darmo więc zyskowność by była raczej pewna. Co więcej loty takie z Londynu czy Mediolanu zazwyczaj w dwie strony kosztują poniżej 100 Euro, czy tez 100 funtów w dwie strony. Mniej wymagający klienci z pewnością samodzielnie znajdą hotele w ich zasięgu cenowym a i ci którzy chcą wydać ciut więcej lub chcą zwiedzać te kraje samodzielnie swobodnie są w stanie zarezerwować pobyty korzystając z jednego z wielu portali rezerwacyjnych.

Niestety prawdopodobnie jeszcze długo nie będziemy mogli skorzystać z tańszych wakacji w Egipcie (ceny oferowane teraz w kurortach nad morzem Czerwonym są naprawdę niskie, czego nie można powiedzieć o cenach u touroperatorów). O możliwości „skoczenia” na krótki weekend do wrześniowej Czarnogóry można też tylko pomarzyć. Dlaczego tak jest? Czy długo jeszcze będziemy się kojarzyć z tanią siłą roboczą która musi dolecieć na zmywak do Londynu albo do zakładów przetwórstwa rybnego w Norwegii? Niestety rynek decyduje, a konkurencja ze strony de facto dotowanego przez państwo przewoźnika narodowego jest mordercza – osoby bogate, dość zamożne i wszelkie przeloty służbowe są realizowane bowiem głównie za pomocą przewoźnika „narodowego”, który dostał już pomoc publiczną, która w praktyce oznacza dopłacanie przez nas wszystkich, w tym tych korzystających z tanich lotów do lotów osób zamożniejszych i lotów służbowych. Gdzie tutaj jest logika? Chyba dla każdego powinno być oczywistym, że rynku pasażerskich przewozów lotniczych nie da się zorganizować na zasadzie rynku regulowanego, w którym o tym gdzie się lata i za ile się lata decydują urzędnicy.

Polska czeka na przewoźników krajowych i zagranicznych oferujących stała siatkę przewozów krajowych i międzynarodowych, po cenach umożliwiających skorzystanie z oferty cało rocznie ze zwiększeniem ruchu w okresach świątecznych i wakacyjnych. Tylko kwestią czasu jest pojawienie się przewoźnika, który dokonując kombinacji pomiędzy sprzętem, destynacjami i częstotliwością zaoferuje nam coś więcej niż tanie podróżowanie samolotem prawie na stojąco tanich linii lotniczych – wiadomo kogo, a ogólnonarodowym dopłacaniem do nielatających samolotów narodowego przewoźnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.