Soft Power

Czy społeczeństwo zaakceptuje miękki autorytaryzm póki żyje prezes?

 Śmiało idziemy w pełen odlot! Brzoza miała wkład wolframowo-tytanowy? Wybory zostały sfałszowane? Skoro wolno im, to wolno i nam – jest wolność słowa i swoboda wypowiedzi, jeżeli ktoś nie lubi fikcji politycznej – niech dalej nie czyta, inni przełączą myślenie na luźny bieg.

Przyjmijmy zatem, że rzeczywiście poprzez kreowanie chaosu i zarządzanie nim przy zliczaniu protokołów wyborczych doszło do zafałszowania wyborów, co więcej dzięki medialnym manipulacjom społeczeństwo zostało otumanione i zagłosowało na pierwszą stronę książeczki – jakiś rodzaj zbiorowej hipnozy (podobno jacyś profesorowie polonijni z USA i Kanady taką możliwość badają).

Oczywiście zakładamy też, że Sądy są elementem reżimu i składających protesty wyborcze będą kierować na badania psychiatryczne zamiast rozpatrywać wnioski. Poza tym osoby najaktywniejsze i mające wiedze z kluczowych miejsc w komisjach oczywiście zaczną znikać w dziwnych okolicznościach (takie informacje można już wyczytać w prawicowej blogosferze – bardzo poczytnej).

W wyniku tych i innych działań dochodzi do pełnej „białorusinizacji” Polski, premier Kopacz ubiera się w mundur wzorem pana prezydenta Łukaszenki i w wielkiej czapce rogatywce grzmi z trybuny na zdrajców i podpalaczy Polski, którzy chcieli się skarżyć „górze” w Brukseli, czyli szczuli na Polskę (przypominamy, że to political fiction).

Jednakże media – prawdziwa tuba propagandowa władzy, ciągle informują społeczeństwo, że nic się nie stało. Nie ma żadnych zagrożeń, co więcej zarzuty opozycji są wyssane z palca, ponieważ opozycja nie umie przegrywać, – więc nie akceptuje woli wyborców, w zasadzie obraża wyborców i kontestuje państwo.

Rządowa propaganda jest przy tym niezdarna, brakuje jej siły przekazu, który nie trafia szpicą w argumenty opozycji, w ogóle już porażką jest to, że rządzący muszą się bronić, no ale to już wynik ich generalnej nieudolności.

Tymczasem całość jest czytelna dla każdego analityka naszej sceny politycznej, otóż – władza i rządząca część establishmentu nie ma innego pomysłu na trwanie przy władzy niż sięgnięcie po fałszowanie wyborów i manipulowanie nimi (przypominamy ten artykuł to political fiction w całości), – ponieważ jest dla rządzących oczywistym, że do póki żyje prezes nie można pozwolić na przejęcie władzy przez opozycję, a jak go zabraknie – opozycja pogrąży się sama w kłótniach, problemach, koalicjach i wzajemnym topieniu się w bagnie. Jak mówią niektórzy – inwigilacja prawicy przez służby specjalne ma w naszym kraju długą i ugruntowaną tradycję.

Stąd też establishment ma świadomość, że mając do dyspozycji fundusze unijne na kolejne lata będzie w stanie tak modelować biedę, że większość społeczeństwa będzie w stanie w sposób dorozumiany zaakceptować miękki autorytaryzm póki żyje pan prezes wiadomo, jakiej partii. To się ma oczywiście opłacać wszystkim, a zwłaszcza tym, którym najbardziej zależy na zachowaniu ciągłości władzy w rękach tych, którzy tą władzę sprawują bez przerwy od przekazania jej przy Okrągłym Stole.

W ten oto sposób władza może zapewnić sobie rządzenie i spokój społeczny, podstawą jest robienie oszołomem każdego, kto pozwoli sobie na jakąkolwiek krytykę i to pomimo rozlicznych nieprawidłowości, których w części przypadków nie da się wytłumaczyć inaczej niż złą wolą. Jednakże ludzie mając wizję rządów „krwawego” tyrana wolą popierać znane zło, ponieważ to znane zło – wiadomo, że jest złe i się na nie narzeka, ale daje żyć i w związku z tym jakoś tam będzie.

Właśnie to ostatnie sformułowanie jest kluczowe w rozumieniu naszego pięknego kraju i mechanizmów władzy, po prostu poszumi w mediach sobie opozycja, poszumi jeszcze trochę a potem jakoś tam będzie! Przecież w poniedziałek ludzie muszą wstać rano i iść do pracy, żeby mieć na spłacanie rat kredytów, czynsze i inne sprawy. Kogo interesuje robienie rewolucji?

Władza o tym doskonale wie i nawet aurę ma po swojej stronie! Koniec political fiction na dzisiaj.

3 komentarze

  1. Fantastycznie, nigdy, przenigdy, za żadne skarby nie zagłosuje już na PIS

  2. Zanim pójdziesz do pracy żeby spłacać dług przeczytaj to:

    Dług bankowy to czysta propaganda w która, jeżeli w nią wierzysz, zniewoli cię na całe życie.

    Jak pożyczysz od sąsiadki szklankę cukru to masz dług, a jeżeli “pożyczysz” od banku (zaciągniesz kredyt) 1000 zł to długu nie ma. Zadnego długu bankowego ani kredytu po prostu nie ma, nie było i nie będzie.

    Niestety, ani ekonomiści, ani finansjerzy, ani politycy nie mają pojęcia czym jest, nie pojedyńczy bank, a prywatny system bankowy.

    Po pierwsze, w realnym świecie, nie można pożyczyć czegoś czego się nie ma. Jak sąsiadka nie ma cukru to nie pożyczy ci nawet po godzinie romansowania.

    Otóż, banki nie mają czego pożyczać bo pieniędzy nie mają. Ani w sejfie, który jest, jak bankierzy sami przyznali jest atrapą dla lepszego poczucia bezpieczeństwa wśród klijentów, ani gdzie indziej. I dlatego nie musisz im zwracać niczego. Nie jest to żadna radykalna nowa idea ale istniejąca od ponad 300 lat.

    No tak, ale ludzie wpłacają pieniądze na swoje konta i przez to bank ma pieniądze. To jest fakt!

    Absolutnie nie, nie ma czegoś takiego jak twoje konto w banku z twoimi pieniędzmi. Natomiast, przez deposit banknotów NBP bezwiednie kupijesz od banku nie sekurowane obligacje (chyba ze państwo je ubezpieczy) i modlisz się że jutro banku nie zamkną i nie zostaniesz z reką w nocniku jeżeli takowyż posiadasz. A bank szybciutko bierze twoje pieniądze i spłaca swój krótko terminowy dług w NBP dlategoteż w banku twoich pieniędzy nie ma. Jak lecisz żeby wziąć 100 zł to dają ci banknoty jeszcze ciepłe z rąk innego niewinnego czarodzieja który też myśli ze jego pieniądze siedzą bezpieczne w sejfie w momencie kiedy własnie wynosisz je z banku.

    To po co płacimy raty kredytów skoro nie mamy co oddawać? Odpowiedź jest szokująca. Otóz nasz wolno rynkowy, czysto kapitalistyczny, nienawidzący ingerencji państwa w swoje sprawy, finansowy system, cudownie przemiena się w państwowy system finansowy który za pomocą autorytetu władzy wysyła komornika i policję która siłą ingeruje, w działalność kolekcyjno eksmisyjną systemu i wynosi cię na podwórko kurczowo trzymającego się starej wersalki.

    Tak. To nie geniusz prywatnego systemu bankowego przynosi jemu bogactwo ale brutalna ingerencja państwowa, za pieniądze podatników, w prywatne stosunki finansowe pomiedzy tobą a bankiem. Zgadnij po której stronie stoi państwo.

    To jest tylko cząstka opowieści o krainie czarów. Od nas zależy czy połkniemy niebieską czy czerwoną pigułkę i czy otworzymy oczy dla rzeczywistości lub powrócimy do wspaniałego niewolniczego świata iluzji.

  3. Jeżeli ominąć kilka zdań z artykułu to żadna tam fikcja polityczna to raczej political realna. Od zawsze pisałam, że PO to PIS-bis i jak na razie mimo chęci nie udaje mi się zmienić zdania. Mamy te dwie partie, pozostałe to przystawki, które zablokowały polską scenę polityczną.

    Stanisław Tym o wieczorze wyborczym: “Te same miny na tych samych facjatach, te same tyłki na zawsze przyspawane do stołków”.
    “Przegląd” 48/2014

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.