Polityka

Czy rząd boi się Euro?

 Premier Donald Tusk mówi o wprowadzeniu Euro w perspektywie kilku lat, wskazując przy tym na potrzebę budowy konsensusu politycznego w tej i tak z góry przesądzonej sprawie. Można, zatem zadać pytanie, – po co jest potrzebny ogólnonarodowy konsensus w tej sprawie i poszukiwanie wsparcia politycznego? Powód może być tylko jeden – chodzi o wybór optymalnego momentu na przyjęcie wspólnej waluty, czyli uniknięcie zwlekania w tej sprawie do nieskończoności. Wymusza to ewentualna zmiana konstytucji, która wymaga odpowiedniej większości sejmowej, a zbudowanie jej nawet po wyborach, – jeżeli zachowają się dotychczasowe skale społecznego poparcia – nie będzie możliwe, bez akceptacji Prawa i Sprawiedliwości. W tym kontekście można powiedzieć, że cały układ polityczny i gospodarka kraju jest zakładnikiem pana Jarosława Kaczyńskiego, którego sceptycyzm w tej kwestii jest jawny i jednoznaczny. Co więcej, ponieważ obecna opozycja w ogóle nie rozmawia z koalicją rządzącą, ze względu na podziały moralnego niepokoju – stworzone przez mit posmoleński – nie można podchodzić do sprawy zbytnio optymistycznie.

Jednakże – nawet najdziksza i najbardziej rządna krwi opozycja powinna współdziałać z rządem w kontekście spraw europejskich – dotyczących kwestii najważniejszych, a taką bez wątpienia jest wspólna waluta. Naszym pechem jest to, że Euro bardzo łatwo może stać się kolejnym wyznacznikiem – posmoleńskich podziałów na płaszczyźnie ekonomicznej. Prawdopodobnie właśnie tego najbardziej boi się pan Donald Tusk, albowiem oznaczałoby to generalnie odwrót Polski od Europy, czyli skrajność w skrajności, – na co nie może być zgody.

W ostatecznym rozrachunku, przyjęcie wspólnej waluty Euro stanie się jątrzącą koniecznością, w tym znaczeniu, że nawet wielki wódz opozycji będzie dostrzegał tą konieczność, jako warunek otwierający przed Polską nowe płaszczyzny polityczne. Być może Donaldowi Tuskowi chodzi o odwrócenie sytuacji i spowodowanie, żeby to Prezes Prawa i Sprawiedliwości, krytykując rząd za „bierność” apelował o decyzje w przedmiocie Euro, albowiem na niezdecydowaniu tracimy na potencjale politycznym.

W takim scenariuszu przyjęcie Euro stanie się bezpiecznym sukcesem rządu Donalda Tuska, albowiem i tak wiadomo, że musimy je przyjąć, poza tym będzie się o nam w dłuższej perspektywie opłacało, jednakże trzeba to osiągnąć po jak najmniejszym wewnętrznym koszcie politycznym.

Przed nami jednakże pojawia się problem wyborów roku 2015 – rządzący i opozycja już się do nich po cichu przygotowują, albowiem będzie to sprawa być lub nie być dla obu partii, jest możliwe, że jeżeli Jarosław Kaczyński znowu przegra – jego środowisko odsunie go od realnej władzy, gdyż przebywanie cały czas w opozycji nikomu nie jest na rękę. Należy się obawiać, czy kwestia Euro oraz związana z nim kwestia pogłębiania europejskiej integracji nie stanie się jednym z totemów politycznych, przeciwko którym Prawo i Sprawiedliwość wytoczy polityczne działa. Jeżeli tak by się stało, a będzie to okres szczytowych przygotowań do przyjęcia Euro – to prawdopodobnie nie unikniemy rozgrywania kwestii politycznych wokół Euro i przyszłości Polski. Generalnie optymalnym byłoby, żeby wprowadzenie Euro było jednym z haseł nowego rządu, które zrealizowałby on przez kolejną kadencję, – czyli mielibyśmy Euro przed 2020 rokiem, a może w zależności od stopnia naszych przygotowań i klimatu politycznego w Europie – udałoby się to zrobić szybciej np. w 2017/2018 roku?

Od tej decyzji będzie zależała przyszłość naszej ojczyzny i będzie to realny prawdziwy przedmiot politycznego sporu, którego jak dotychczas pan Donald Tusk najprawdopodobniej pragnie uniknąć dla dobra samej sprawy, gdyż przy niepewnych nastrojach w Europie – jakiekolwiek głupie gadanie w Polsce – mogłoby na trwałe zepsuć nasz obraz w tej kwestii. Trzeba pamiętać o tym, że właśnie to jak nas widzą, – w jaki sposób reagujemy na decyzje i czy podejmujemy je w taki sposób, w jaki jest oczekiwane, że będziemy je podejmowali – to bardzo ważny element oceny dojrzałości klasy politycznej w ogóle. Może się przecież zdarzyć, że jakby sceptyczny wobec wspólnej waluty i niechętny wobec pogłębiania integracji – pan Jarosław Kaczyński został premierem, wówczas nie mamy żadnej gwarancji, że nasi partnerzy będą nadal Polsce tak przychylni jak do tej pory! Trzeba o tym pamiętać, gdyż jest to bardzo często pomijany i niedoceniany kontekst spraw europejskich. Bez przychylności i chęci współpracy najważniejszych graczy – nic tam nie zdziałamy!

3 komentarze

  1. Jak wytlumaczyc opinie ekonomistow (Orlowski, Rybinski, Gwiazdowski) twierdzacych, ze w tej chwili na Euro Polska nie jest gotowa? To dosc spory przeglad pogladow politycznych, aby stwierdzic, ze poglady Jaroslawa Kaczynskiego sa jedyna przeszkoda. Wedlug sondy Rzeczpospolitej ponad 70% czytelnikow nie chce Euro, to takze sporo wiecej niz poparcie PiS. Mi to wyglada na konsensus spoleczny przeciwny wprowadzeniu Euro. Poza tym Polska i tak nie spelnia kryteriow konwergencji. Nie ma co robic z Euro problemu politycznego, a potraktowac to ekonomicznie. Inaczej z duma przynaleznosci do eurostrefy znajdziemy sie w sytuacji Grecji i Hiszpanii. To tego powinien sie bac rzad.

    • Szanowny Panie!

      Oczywiście że Polska nie jest gotowa! jednakże to wcale nie znaczy, że mamy nie wstąpić – w mojej skromnej opinii – Euro jest bardziej sprawą polityczną i jako taką powinniśmy ją traktować…

      • @krakauer
        bzdura, € jest przede wszystkim srodkuem platniczym i sluzy wymianie gospodarczej, a wiec ma znaczenie. ekonomiczne …,

        AUTOR PROSIŁ ŻEBYM ODPISAŁ “BZDURA EURO JEST RÓWNIEŻ PROJEKTEM POLITYCZNYM I MA POTĘŻNE ZNACZENIE POLITYCZNE” TU MIAŁEM POSTAWIĆ KROPKĘ, WIĘC PISZĘ KROPKA. WEB. JÓZ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.