Ekonomia

Czy Rada Polityki Pieniężnej smacznie śpi?

 Co się dzieje z polityką pieniężną!? Dlaczego Rada Polityki Pieniężnej znowu zwleka z działaniami mającymi na celu jakiekolwiek pobudzenie naszej gospodarki? GUS udostępnił dane o inflacji, praktycznie jej nie ma jest nieodczuwalna – nie ma o czym pisać (0,8% rok do roku). Co więcej inflacja prawdopodobnie się nie pojawi, ponieważ np. paliwa spadły mniej więcej o 4,5% przeciętnie! Tymczasem RPP w marcu na spokojnie ogłosiła koniec cyklu „luzowania” polityki pieniężnej! Podczas gdy stopa referencyjna NBP to wysokie 3%

Dlaczego tak jest? Czemu nie obniżyć od razu stopy podstawowej banku centralnego do 1% – jeżeli to wywołuje przerażenie, to proszę się zastanowić, dlaczego i z czego mamy płacić aż 3% lub więcej odsetek? Wiadomo, że jest pewne ryzyko kursowe związane ze złotówką, jednakże 3% to bardzo dużo!

Może Rada Polityki Pieniężnej nie stoi na straży polityki pieniężnej państwa, ale dba o to, żeby inwestorzy zarobili swoją rentę odsetkową, jaką ma im zapłacić nasze zagłodzone państwo? Przecież wystarczy popatrzeć na stopy Europejskiego Banku Centralnego, zresztą pisaliśmy o tym nie dawno. W każdym bądź razie 1 lub 1,5% to maksymalna stopa procentowa jaką powinniśmy mieć w naszej gospodarce już od początku tego roku o ile nie od ostatniego kwartału 2012! To co jest zrobione obecnie to po prostu skandal – nie dający się zrozumieć w żaden sposób jak po prostu nieudolnością Rady i nierozumieniem przez nią istoty dziejących się zjawisk. Jeżeli bowiem naprawdę boimy się inflacji – to przygotujmy się już teraz do denominacji, albo kontroli cen z prawdziwego zdarzenia i naklejania kuponów na banknoty, albowiem jak inflacja napędzona przez globalne luzowanie ilościowe w polityce pieniężnej ruszy – to już nic i nikt jej nie powstrzyma. Takie kraje jak nasz będą wysypiskiem śmieci dla międzynarodowego kapitału – zamykającego u nas swoje pozycje natychmiast i z każdą stratą, byleby tylko cokolwiek odzyskać. Nie uratuje nas wówczas żadne 3% oprocentowania bonów NBP, ponieważ ceny za akcje, surowce i nieruchomości pójdą tak niebotycznie w górę że nikt nie będzie się przejmował jakimś rachitycznym kręgiem staruchów, którzy przegapili historyczną okazję podpompowania gospodarce kół, póki się jeszcze toczyła.

Gdyby się bowiem w ostatnim kwartale 2012 roku udało doprowadzić do lekkiego podpompowania gospodarki i efekt ten trwałby do dzisiaj, to być może właśnie zaczęlibyśmy konsumować skutki lekkiego podtrzymania zwijającej się gospodarki, po prostu parę setek tysięcy ludzi miałoby pracę, uczestniczyłoby nadal w gospodarce. Dałoby to pracę innym osobom, podatki i wpłaty na fundusze składkowe. Całość powodowałaby, że byłoby nieco lżej i może o 0,5% PKB więcej niż jest obecnie. Przecież żaden poważny ekonomista nie będzie mówił, że nasza gospodarka się rozwija jeżeli mamy przyrost PKB mniejszy niż 2% rocznie! O jakim rozwoju my tu bowiem mówimy?

Tymczasem rachityczna rada polityki pieniężnej sobie smacznie śpi, w pełni wyluzowana w bezpiecznych pieleszach Narodowego Banku Polskiego, można już zupełnie otwarcie mówić o jej nieprzydatności a nawet domagać się jej likwidacji, ponieważ ten organ po prostu nie działa, a nie tylko nie działa ale jeszcze wysyła mylne bodźce w gospodarkę. Potrzebujemy obniżki stóp już dawno, co więcej to co powinno mieć miejsce najpóźniej w ostatnim kwartale zeszłego roku – powinno było być zapowiadane już w jego pierwszym kwartale, żeby rynki mogły to odpowiednio antycypować i co jest ważne – żeby uczestnicy mogli trafnie formułować cele dla swoich strategii. Pod tym względem RPP zawiodła kompletnie, po co to ciało jest w Konstytucji? Nie ma potrzeby go dalej utrzymywać – te kompetencje może bez problemu jednoosobowo wypełniać prezes NBP, niech ma rzeczywistą i realną władzę samo przewodniczenie nie daje efektów na poziomie oczekiwań.

Miejmy nadzieję, że rachityczne kolegium się szybko zbierze i przedstawi przełomowe propozycje potanienia pieniądza, umożliwiające wydobycie ostatniego tchnienia ze zwalniającego silnika gospodarki. Przy czym powiedzmy od razu – obecnie obniżenie stóp nawet do poziomu 0,5% czyli poniżej inflacji szału nie zrobi, ponieważ banki zwinęły akcję kredytową a przedsiębiorcy czekają na koniunkturę – problem jest w popycie. Ludzie nie mają pieniędzy na to, żeby normalnie funkcjonować, stąd jest tak jak jest – wszyscy stoją i bacznie obserwują innych.

Państwu pozostanie już tylko wycofać się z fiskalizmu, inaczej nie będzie czym pobudzić gospodarki.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.