Czy produkować „własną szczepionkę”?

graf. red.

Czy produkować „własną szczepionkę”? Przeciwko Covid-19? To poważne przedsięwzięcie, wymagające kilku lat inwestycji, badań i konsekwencji, a to ostatnie zawiera w sobie odpowiedź na pytanie. W naszym kraju władze publiczne wykazują w zasadzie każdą cechę, a konsekwencję, jedynie w niekonsekwencji. Dlatego nie ma co marzyć, trzeba podchodzić bardzo realnie do zagadnienia – cudów nie ma. Minął rok pandemii, a my nie potrafiliśmy nawet zorganizować jednego wzoru i modelu maseczki masowej – w różnych klasach przydatności i jej produkować masowo. To przekracza możliwości naszego państwa, chociaż jest kilku producentów, którzy wytwarzają doskonałe wyroby – światowej klasy, a nawet więcej eksportują, niż sprzedają w kraju. Dlaczego się nie udało? Ponieważ nawet nie podjęto próby! Ale, zaraz, zaraz? Czego my oczekujemy od kraju, który nie jest w stanie ustalić jednoznacznych, powszechnie obowiązujących kolorów pojemników na śmieci, do segregacji których zmusza swoich mieszkańców.

Dowiedzieliśmy się wczoraj, że jedna z polskich firm, ma stać się elementem w globalnym łańcuchu dostaw dla wielkiej amerykańskiej firmy technologicznej. Będziemy produkować na licencji – substancję czynną w bardzo zaawansowanej technologii. Równolegle dowiedzieliśmy się, że jedna z czeskich firm, będzie miała licencję na produkcję szczepionki. To pokazuje, że kraje naszego regionu mają pewien potencjał, który jest możliwy do wykorzystania. Powstaje pytanie, co zrobiono w ciągu roku działania pandemii, proszę pokazać te przeglądy rynku, te strategie i te możliwe scenariusze – skojarzenia ze sobą takich podmiotów i wyposażenia ich w możliwości finansowe, pozwalające na produkcję szczepionek, oczywiście na licencji.

Problematyka produkcji leków silnie zyskała na znaczeniu, ponieważ widać jak bardzo Zachód uzależnił się od dostaw z odległych krajów, mających olbrzymie możliwości produkcyjne – przy swoich miliardowych populacjach. Dotychczasowa polityka koncernów farmaceutycznych była po prostu błędna, zła i niewłaściwa. Doprowadziła do bardzo poważnych strat i wielkich zagrożeń.

Produkcja substancji czynnych do leków jest bardzo złożonym i w większości przypadków „brudnym” procesem, wymagającym poważnych instalacji technologicznych i mającym wpływ na środowisko. Ponieważ, to się nie opłacało w żyjącym w fikcji ochrony środowiska Zachodzie, to prawdziwe fabryki zlikwidowano, przenosząc produkcję na Daleki Wschód. Z punktu widzenia Indii i Chin, produkowanie substancji czynnych dla ludności Europy, jest jedynie dodatkiem do ich głównych rynków. Przez lata to doskonale działało, wielkie koncerny miały gigantyczne zyski, zwłaszcza, że nie musiały ponosić opłat związanych z kwestiami używania środowiska, które jak wiadomo na zmanierowanym Zachodzie są po prostu głupie. A to dlatego, bo zachodnim hipokrytom nie przeszkadza to, że koszty środowiskowe będą ponoszone w Europie Środkowo-Wschodniej i na Dalekim Wschodzie. Dla planety to w sumie wszystko jedno.

Polska ma dość dobrze rozwinięty sektor naukowy z zakresu szeroko rozumianego life science – wszystkie nauki biologiczne, farmacja, lecznictwo, do tego jeszcze mamy chemię – a to też jest potrzebne. Mamy laboratoria, firmy, zdolne do prowadzenia badań nowych substancji czynnych. Mamy naukowców zdolnych do ich opracowywania. Na pewno mamy potencjał pozwalający na produkcję licencyjną. Dodatkowo warto mieć na uwadze, że to wszystko to są technologie podwójnego zastosowania, można na podstawie tego potencjału produkować broń biologiczną (typ B) i chemiczną (typ C). Jednak ten wątek zostawmy dzisiaj na marginesie, odnotujmy jednak, że inwestowanie w ten sektor – może mieć kolosalne znaczenie dla naszego bezpieczeństwa militarnego. Ponieważ, nikt łatwo nie zaatakuje państwa, które ma potencjał wytwarzania broni biologicznej. Na pewno zaś, musi uwzględnić taką perspektywę w wymianie ciosów.

Gdybyśmy byli krajem – chociaż – zarządzanym, nie mówimy już o – rządzonym – to takie grupowania gospodarcze – na rzecz realizacji zdefiniowanego celu byłyby możliwe i osiągalne. Na pewno kosztowałoby to bardzo dużo pieniędzy, bardziej, niż na pewno – popełniono by wiele błędów i byłoby kilka afer. Jednak w wyniku ukierunkowanego i centralnie zarządzanego (oczywiście pieniędzmi) procesu, mielibyśmy znowu własny przemysł farmaceutyczny.

Tymczasem będziemy mieli firmę, działającą w globalnych łańcuchach produkcji wielkiego koncernu, to oczywiście bardzo dobrze. Oczywiście jej produkty będziemy kupować w jej centrali… Za dewizy…

Tym optymistycznym akcentem, możemy sobie życzyć najlepszego. Dbajcie Państwo o siebie, o swoich najbliższych i siebie nawzajem. Tak długo, jak długo nie nasycą się najbogatsze rynki, szczepionki będą do nas płynąć cienkim i przerywanym strumyczkiem.

Jeżeli ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości – czy produkować możliwie “własną szczepionkę”, to proszę się zastanowić, czy należy produkować energię elektryczną? Przecież import byłby tańszy, o wiele bardziej ekologiczny!

10 thoughts on “Czy produkować „własną szczepionkę”?

  • 4 marca 2021 o 05:04
    Permalink

    Doskonała ocena sytuacji.

    Dodałbym jeszcze, że należałoby tę wyprodukowaną w Polsce szczepionkę przeciwko Covid-19, rozwozić 100 000 elektrycznych samochodów Pana Premiera – żeby było ekologicznie …

    Dochodzi łańcuch biurokracji i czyhające na operacyjne porażki – mendia …

    Dlatego takie medialne doniesienia (że już, już, prawie już …) nic nie kosztują, odciągają tylko uwagę opinii publicznej od faktu, że szczepionek po prostu nie ma.

    Wnioski: nośmy maseczki, myjmy ręce i zachowujmy dystans.

    Wczorajszy szczyt zachorowań poraża.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 4 marca 2021 o 09:39
    Permalink

    Trafna ocena sytuacji w Polsce zarządzanej przez rozmodlone styropianowe towarzystwo na usługach zachodnich imperiów.

    “Tak długo, jak długo nie nasycą się najbogatsze rynki, szczepionki będą do nas płynąć cienkim i przerywanym strumyczkiem.” – niestety to może potrwać bardzo długo, bo skoro to cholerstwo mutuje i staje się odporne na już wyprodukowane szczepionki, to możemy nigdy się nie doczekać właściwej ochrony naszego zdrowia, bez własnego przemysłu farmaceutycznego. Ale to powinien być przemysł państwowy z dobrze opłacanymi naukowcami, a nie prywatny biznes, który będzie nas doił z ostatniej przysłowiowej złotówki.

    O takie polskie walczyli, aby “jaśnie państwo” mogło się na niej uwłaszczać ponownie, oni się zaszczepią w pierwszej kolejności, zawsze znajdą dojście, a “chamom” pozostaje tylko oczekiwanie na cud i okruchy z pańskiego stołu.

    Polecam wyguglać dosadny i dobry felieton na wybiórczej:
    “Szczepan Twardoch, Jestem potomkiem niewolników”

    Cyt. najważniejsze:
    “Chciałem więc mieć interesujących przodków i trochę mi zajęło, zanim zrozumiałem, że nie zostali zapomniani, bo byli nieciekawi, zostali zapomniani, bo byli niewolnikami.
    Co z tego wynika dziś?
    Odróżnić potomków właścicieli niewolników od potomków niewolników na pierwszy rzut oka nie jest u nas tak łatwo jak w USA, bo nie różnimy się kolorem skóry, a jednak odróżnić można, bo też potomkowie właścicieli niewolników bardzo są do swojego pochodzenia przywiązani i chętnie się nim publicznie i bezwstydnie afiszują. Potomkami panów jest inteligencja, dominująca w polskim życiu politycznym i społecznym od stu lat (z przerwą w latach 1939-1956), owszem, kooptująca do swych szeregów chamów, przyjmujących wtedy fałszywą świadomość, pańskie dystynkcje i systemy wartości. Panami byli zarówno Dmowski (ten akurat z szlachty pochodził bardzo ubogiej), jak i Piłsudski czy Dzierżyński, z panów pochodzą Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski, Rafał Trzaskowski i Małgorzata Kidawa-Błońska, Filip Libicki, Jan Maria Jackowski czy Marek Suski, aby podać tylko parę nazwisk ze sfery polityki, a przecież w kulturze czy w życiu gospodarczym nie jest inaczej.

    To, co chamskie, jest przedmiotem pogardy, razem z tymi, którzy się z tym, co chamskie i wsiowe, kojarzą. To, jak we współczesnej, liberalnej publicystyce pisano o programie 500+, nie różni się wiele od tego, jak w XVIII wieku pisano i mówiono w Polsce o ewentualnym uwłaszczeniu chłopstwa, nawet kiedy to miało obejmować tylko chłopskie chałupy i inwentarz. Dwieście lat później państwo dalej obawiają się, że chamstwo, posiadając cokolwiek ponad to, co potrzebne do fizycznego przetrwania, stanie się leniwe, nieskore do pracy, poza tym wszystko przepije. Tak jak w XVII wieku Nekanda-Trepka w swoim „Liber generationis plebeanorum” demaskował fałszywych w jego mniemaniu szlachciców, tak i dzisiaj o kimś, kto posiada kapitał finansowy, lecz brakuje mu kapitału kulturowego, mówi się, że mu „słoma z butów wystaje”, a więc nawet pod oznakami finansowego sukcesu rozpoznając z łatwością chama.

    Czy w Polsce jest jak we Florencji, gdzie, jak wykazały badania, dzisiejsi najbogatsi mieszkańcy są potomkami najbogatszych rodzin z XV wieku? Zapewne w dużym stopniu tak, ale nie chodzi tutaj tylko o proste dziedziczenie kapitału społecznego czy kulturowego, ale raczej o trwanie struktur władzy i wyzysku. Inteligenckie, a więc pańskie dystynkcje ciągle porządkują polską rzeczywistość społeczną. Słowa „cham” ciągle używa się jako obelgi, właśnie dlatego ja się chętnie do bycia śląskim chamem przyznaję, licząc, że stanie się kiedyś z tym słowem w polszczyźnie to, co w angielszczyźnie stało się ze słowem „nigger”, że dla potomków właścicieli niewolników słowo „cham” stanie się tabu, zaś my, chamy, uczynimy z nim to, co niemieccy geje uczynili z obraźliwym kiedyś przymiotnikiem „schwul”.

    Dlatego nie, bycie „białym” nie należy w Polsce do sfery przywileju. Do sfery przywileju należy u nas bycie potomkiem panów, właścicieli niewolników, ja zaś, cham, potomek niewolników, chcę dołożyć wszelkich starań, aby ci mniej liczni, a jednak ciągle dominujący w życiu społecznym potomkowie panów, właścicieli naszych przodków, nie zapomnieli, na ilu pokoleniach bezwzględnej eksploatacji opierają się ich dzisiejsze przewagi.
    Taki właśnie jest mój chamski plan. ”

    Jak to jest, że musimy – jako społeczeństwo w większości wywodzące się z “Chamów” – nadal utrzymywać takich bezmyślnych pasożytów w polityce.
    https://demotywatory.pl/5058255/No-tak-bo-to-przeciez-natura-je-zmusza-nie-politycy
    To wina natury, że oni tacy są? A może utrwalonej przez wieki pod rządami okupacyjnej religii dominacji kulturowej “panów”? Ale faktem niewątpliwym jest, że okupacyjna religia utrwaliła feudalne schematy kulturowe w ciągu ostatniego tysiąca lat okupacji i nawet po okresie odzyskania w Polsce Ludowej władzy przez prawdziwy naród, nie udało się ograniczyć jej destrukcyjnego wpływu na umysły Polaków. To religia i dominacja kulturowa “jaśnie państwa” nadal zamyka umysły Polaków na prawdę i sprawiedliwość.

    Oby jak najwięcej w Polsce odnalazło się takich TWARDOCHÓW i powiedziało dość oraz uczyniło ze swego życia chamski plan, aby “ciągle dominujący w życiu społecznym potomkowie panów, właścicieli naszych przodków, nie zapomnieli, na ilu pokoleniach bezwzględnej eksploatacji opierają się ich dzisiejsze przewagi” połączone z manipulacją świadomością Polaków i sprzedajnością obcym interesom. To dlatego fałszują historię i inwestują w Kościół, aby utrwalać feudalne stosunki i zapewnić sobie dalszą kulturową i gospodarczą dominację.

    Odpowiedz
  • 4 marca 2021 o 10:47
    Permalink

    Pytanie jest w swojej istocie pytaniem retorycznym. Cieszę się że już działacie, życzę zdrowia.

    Odpowiedz
  • 4 marca 2021 o 13:52
    Permalink

    Jest to również trochę dziwne, ponieważ nie walczyliśmy z komunistami podczas drugiej wojny światowej. Walczyliśmy z nazistami, a komuniści byli po naszej stronie. Kluczowa różnica między tymi dwiema ideologiami, która doprowadziła do różnic w ich traktowaniu, polega na tym, że naziści są prokapitalistyczni, a komuniści antykapitalistyczni.

    To nam coś mówi. Bycie antyamerykańskim lub nieamerykańskim musi mieć coś wspólnego z byciem antykapitalistą. Jako Amerykanie powinniśmy rozumieć, że socjalizm to pełzająca choroba, a zmilitaryzowany kapitalizm, nawet jeśli kojarzony jest z faszystowskimi zbirami, jest lekarstwem. Jeśli czekaliśmy, aż kapitaliści staną się dostatecznie bogaci, miliarderzy szukają swojego pierwszego biliona, podczas gdy wyniszczanie klasy robotniczej trwa nieprzerwanie od 1968 roku.

    Dni maccartyzmu minęły dzięki pewnym narodowym polerowaniu wizerunku, ale w oczach państwa, jeśli jesteś socjalistą lub lewicowym sympatykiem, nadal nie jesteś wystarczająco amerykański. Nie jest zaskakujące, że niektórzy ludzie dochodzą do podobnego wniosku. Mamy predyspozycje do stanięcia po stronie naszego kraju. Identyfikujemy się z nim w taki sam sposób, w jaki większość ludzi w mieście, powiedzmy Baltimore, kibicuje drużynom sportowym Baltimore, a nie drużynom z innego miasta.
    https://dgv4sfghiecdyi37ucqkkovj7i–www-informationclearinghouse-info.translate.goog/56402.htm
    ============

    Myślę że to jest klucz do zrozumienia polityki zachodu.
    ===============

    Specjalna dedykacja dla Krzyk58….

    Odpowiedz
  • 4 marca 2021 o 14:59
    Permalink

    Dobra wiadomość:
    “Unijna agencja zajęła się rosyjską szczepionką”.
    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/koronawirus-unijna-agencja-zajela-sie-rosyjska-szczepionka/6204t51,79cfc278

    Ale co na to polskie post-sanacyjne i styropianowe “jaśnie państwo”? Jak przełkną ewentualne dopuszczenie na rynek UE Sputnika V? Czy się zaszczepią? Istnieje duże ryzyko, że to spowoduje zmniejszenie ich wścieklizny historycznej. 🙂

    Zasłyszałem fajny dowcip od kolegi, dosłownie wczoraj, a dziś jest na czasie.
    Pytanie:
    “Dlaczego rządzące Polską styropiany, szczególnie ci z PiS boją się rosyjskiej szczepionki?
    Są trzy powody:
    – Sputnik V jest skuteczniejszy od modlitwy;
    – Sputnik V leczy z rusofobii;
    – Sputnik V podobno przenosi gen komunizmu”.

    Jak dla mnie trafny dowcip i na czasie. 🙂

    Odpowiedz
    • 4 marca 2021 o 22:05
      Permalink

      To w którym momencie mam sie smiac z tegoz “do/w/cipu”. O tzw. komunizmie to w Rosji juz dawno zapomniano, ale w Polsce jego geny, budza sie do działania.

      Odpowiedz
      • 5 marca 2021 o 18:29
        Permalink

        @strog

        Nie wiem, w którym momencie powinieneś się śmiać? 🙂
        Zwykle z takimi dowcipami jest tak, że wszystko zależy od perspektywy. Ci z rodowodem się z tego nie będą śmieli, bo zoologicznie nienawidzą komunizmu a rusofobia to ich chleb powszedni okraszony modlitwami. Może właśnie dlatego autor tego dowcipu ujął tak problem, aby nie było “jaśnie państwu” do śmiechu, bo pokazał prawdę w krzywym zwierciadle.

        Skoro twierdzisz, że w Polsce geny komunizmu budzą się do działania, to absolutnie nie szczep się Sputnikiem V, zbyt duże ryzyko przyśpieszenia rozwoju komunizmu może nastąpić. 🙂

        Odpowiedz
  • 4 marca 2021 o 17:38
    Permalink

    Gubernator Texasu ZNOSI NAKAZ NOSZENIA SZMAT i WSZYSTKIE FIRMY MOGA SIE OTWORZYĆ CAŁKOWICIE – Niech się wieści roznoszą !!! NO MORE LOCKDOWNS!!!

    https://www.youtube.com/watch?v=o_JlfMfcf6Q

    No, ale TEXAS (i “głubinka”) był jest i będzie stanem wolnych ludzi, natomiast “oba wybrzeża” są mocno
    skomunizowane. Dwie Ameryki. Lewicowo-liberalna i Konserwatywna Białego (acz nie tylko) Człowieka.

    @Miecław. Nie podniecaj się niepotrzebnie…

    Odpowiedz
    • 5 marca 2021 o 18:34
      Permalink

      @krzyk58

      Masz jakiś problem ze zrozumieniem dowcipu?
      Czy nie życzysz sobie Sputnika V w Polsce?
      Dla wielu ludzi może to być szczepionka bezpieczniejsza od zachodnich, więc powinni mieć wybór, skoro zdecydują się zaszczepić. Ty już wybrałeś modlitwy, rozumiem, ale daj wolną wolę innym w wyborze, skoro Sputnik V jest skuteczniejszy od modlitwy.:-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.