Czy problemy i reset naprawdę są nam potrzebne? (cz.2)

graf.red.

Społecznie dzieje się bardzo wiele, przede wszystkim doszło do przyśpieszenia „emancypacji” kobiet, a właściwie uświadomienia rządzącym, że współczesne Polki nie mają najmniejszego zamiaru – w dominującej większości – dzielić życia na kuchnię, kościół i pracę za mizerne (przeważnie) wynagrodzenie. Ze zmianą roli kobiety w naszym społeczeństwie idzie cały szereg nowości, w tym najważniejsza – zmniejszenie znaczenia jednego z Kościołów, jak również w ogóle odejście od wiary, które staje się coraz powszechniejsze – wręcz standardowe w niektórych środowiskach, głównie wielkomiejskich.

Jednak zmiany dzieją się także na prowincji, albowiem kobiety wszędzie mają takie same problemy, a przeświadczenie, że ich brzuchy należą tylko do nich – jest powszechne. Przez to dochodzi do rozkładu tradycyjnych relacji społeczeństwa patriarchalnego, którego lokalnymi przewodnikami, cieszącymi się największym autorytetem byli duchowni na różnych poziomach odniesienia.

Jeszcze ważniejsze jednak od wzrostu świadomości kobiet, jest powszechne przeświadczenie o tym, że władza zabiera ludziom wolność. Jest to proces, który spowoduje, że obywatele w ogóle zniechęcają się do polityki, a w swoich wyborach zaczynają kierować się skrajnościami. Ponieważ jest już im „wszystko jedno”, a przy świadomości życia w absurdach, stają na stanowisku „a po nas choćby i potop”. Takich postaw jest coraz więcej, dzięki temu zaczynają pojawiać się partie skrajne.

Te postawy wynikają z rozczarowania i znienawidzenia państwa przez rozgoryczonych obywateli, którzy albo zostali potraktowani jak śmieci przez Administrację, Policję lub Sądy lub zawiedli się na państwie systemowo – jak wiele osób w przypadku tej dramatycznej pandemii, przed którą w zasadzie nasze państwo skapitulowało, a na pewno nie broni się systemowo. To są porażające procesy, które muszą być brane pod uwagę przez tych, którzy nadają i moderują przekaz publiczny, ponieważ podgrzewanie tej nienawiści, spowoduje że ktoś to może wykorzystać. Pamiętajmy, że retoryka Adolfa Hitlera trafiła na podatny grunt, wielu Niemców myślało tak, jak on mówił. Potem nie mieli już wyboru. Oczywiście w kraju, gdzie stwierdzenie „jakoś tam będzie” jest najlepszym opisem rzeczywistości – faszyzm nam nie grozi, ale już dyktatura tak, możemy sobie wyhodować zamordystycznego kacyka, który w imię jedynie słusznej pojmowanej słuszności w interpretacji narodowej i państwowej racji stanu, zorganizuje nam nową Berezę i będzie podgrzewał olej w narodowym kotle, w którym się wszyscy będziemy smażyć.

Problem na płaszczyźnie ekonomicznej jest najpoważniejszy, bo może być katalizatorem upadku dwóch wcześniejszych. Do tej pory nasza ekonomia opierała się na ciężkiej pracy, przeważnie za mizerne lub żałosne ograniczenie i na podporządkowaniu się systemowi przez miliony ludzi. Nawet jeżeli nie stać nas na mieszkania, nawet jeżeli nie stać nas na założenie rodziny i posiadanie dzieci, to jednak mamy już na tyle „ciepełka”, że nie chce się nam ryzykować jego utraty, przez przeciwstawienie się systemowi.

W tej chwili to, co uznawaliśmy za normalność ulega zakłóceniu. Rząd posunął się do drukowania Złotego, co prawda dzięki sprytnym zabiegom organizacyjno-księgowym, ale rynku nie da się oszukać na dłuższą metę. Ceny już rosną i będą rosnąć, a to powoduje że jak ruszy samonapędzający się mechanizm inflacyjny, to trzeba będzie znowu wyrzeczeń, żeby go zatrzymać.

Najgorsze jest jednak to, że poważny biznes widzi w naszym kraju dwie przeszkody działania: po pierwsze bardzo drogą energię elektryczną, a po drugie brak pewności i bezpieczeństwa prawnego – zwłaszcza na polu prawa podatkowego. Niestety obie przeszkody narastają, bo przez co najmniej dekadę, energia elektryczna będzie u nas drożała. A jeżeli chodzi o system prawny, w tym w szczególności ten podatkowy, to jeżeli nie ma się najlepszych księgowych, to można wpaść w tarapaty na zwykłej interpretacji podatku VAT. Uwaga, nie mówimy o sklepiku z żywnością lub o budce z preclami, mówimy o wielkim biznesie, który może ulokować u nas dodatkową produkcję lub gdzieś indziej, gdzie jest spokojniej społecznie, stabilniej i jaśniej prawnie, a do tego jeszcze prąd jest tańszy i przede wszystkim jest i w spodziewanej przyszłości będzie.

Jeżeli na to wszystko nałożymy jeszcze troski zwykłego człowieka, który nie spodziewa się od państwa sensownej emerytury, a jeżeli chodzi opiekę zdrowotną, nie może mieć już złudzeń, to mamy mieszankę wybuchową, albowiem uśpiona – apatyczna większość obywateli, która nie bierze udziału w wyborach, może zmienić na stałe naszą rzeczywistość i to w kierunku, który będzie wyzwaniem dla naszej tożsamości.

W interesie nas wszystkich jest dialog i porozumienie, poszukiwanie kompromisu. Jakkolwiek nie brzmi to naiwnie, to jest jedyna alternatywa dla chaosu w którego kierunku zmierzamy. Do tego potrzeba nowych liderów, przemodelowania istniejących obozów politycznych i przede wszystkim – stabilizacji podstaw ekonomicznych naszej rzeczywistości. Jeżeli naruszymy bardzo delikatną równowagę, dzięki której to wszystko się jeszcze domyka, to czeka nas chaos, upadek, brak ciepłej wody w kranie i emerytur, a do tego pojawienie się czynników motywowanych i napędzanych przez ośrodki zewnętrzne, dla których zresetowanie naszego potencjału – zawsze będzie wartością, która jest istotna w regionalnej geopolityce.

5 komentarzy do “Czy problemy i reset naprawdę są nam potrzebne? (cz.2)

  • 1 grudnia 2020 o 05:22
    Permalink

    Smutny, ale prawdziwy osąd naszej rzeczywistości.

    Dojdzie jeszcze szereg problemów międzynarodowych wynikających z niezrozumienia “bycia członkiem UE” oraz zmiana atmosfery z odejścia głównego “sojusznika populisty” na stanowisku Prezydenta USA.

    Fort Trump nie powstanie, ale nasze zamówienia zbrojeniowe, na kilkanaście miliardów dolarów – pozostaną.

    I to jest w tej chwili jedyna kotwica racjonalności zachowań naszych DWÓCH GŁÓWNYCH przywódców, rywalizujących o przywództwo na prawicy.

    Po prostu Główny Sojusznik nie pozwoli nam na Polexit, bo nie mielibyśmy z czego zapłacić za zamówiony sprzęt wojskowy.

    Przykładem jest ingerencja Pani Ambasador w zagrożone interesy swego kraju w zakresie istnienia potężnego medialnego koncernu w Polsce.

    T.N i reszta koncernu musi istnieć, bo ktoś zainwestował pieniądze w jego działalność.

    A interesy z zakupem uzbrojenia są związane z większymi pieniędzmi.

    Przywódca w USA akurat się zmienia, ale interesy amerykańskich koncernów są STAŁE i mają przynosić zyski dla swoich akcjonariuszy, bez względu na fobie i hurrapatriotyzmy naszych przywódców wobec Unii Europejskiej.

    Sami zaplataliśmy się w sznurowadła własnych butów.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia 2020 o 09:53
    Permalink

    Duchowni nigdy nie mieli specjalnego autorytetu. Lud się zakulisowo podśmiewał od zawsze z ich przywar i chciwości oraz robił swoje. Nigdy przynajmniej w Polsce nie był posłuszny dyktatowi kleru, choć musiał z przyczyn ekonomicznych i prawnych mu podlegać i ulegać. To uchroniło w sumie Polskę przed nadmiernym fanatyzmem religijnym. Dzięki temu nie mieliśmy tyle religijnego okrucieństwa w I RP, jak na zachodzie, ale też nie było tego mało.

    Przywiązanie do religii poprzez wdrukowane dogmaty od dzieciństwa jest od zawsze głównym zwornikiem istnienia poddaństwa religijnego, stąd okupanci ustawicznie pracują nad tym, aby już najmłodszym dzieciom wmawiać istnienie boga i jedynie słusznej religii z jej dogmatami, a wszystko pod szyldem wiary. Gdy zaczyna budować się prawdziwą świadomość społeczną mity religijne powoli padają, blokady umysłów założone przez kler swoim owieczkom się kruszą i zaczyna się normalne życie, normalne wartości, rozwija się humanizm i egalitaryzm. Im mniej religii i kapitalizmu w państwie tym bezpieczniejszy i bardziej egalitarny jest system społeczny i gospodarczy.

    Oto jest sukces emerytalny styropianu:
    https://demotywatory.pl/5038824/Liczba-osob-pobierajacych-emerytury-nizsze-od-emerytury

    No i chyba już osiągnęliśmy poziom idiokracji, teraz to już poleci z górki.
    https://demotywatory.pl/5039438/Kiedy-wydaje-ci-sie-ze-osiagnieto-dno-TVP-tworzy-wlasny-Gogglebox
    Może jedynym ratunkiem jest to, że faktycznie kobiety zrobią rewolucje społeczną i zaczną pilnować rodziny, aby nie oglądali TVP a wszystkie medialne śmieci wyrzucili ze swego życia.
    https://demotywatory.pl/4703094/Dlaczego-gdy-jestesmy-w-trudnych-czasach-w-mediach-serwuje-sie-nam-lekka-rozrywke
    https://demotywatory.pl/4730691/Kilka-prostych-rad-

    Odpowiedz
      • 1 grudnia 2020 o 21:36
        Permalink

        @Wojciech

        No spis treści wygląda obiecująco, więc na pewno skorzystam, dzięki za info.
        Może najwyższy czas, aby ci z Kuźnicy odzyskali jaja i lewicowość prawdziwą. Może zdołają stać się wiodącym ośrodkiem lewicowego kombinatu naprawiającego Polskę.
        Słusznie Kochan stwierdza:
        „Lewica musi stawiać na własny przekaz, budować profesjonalne zaplecze i kadry, które będą również w stanie przejąć w przyszłości władzę nad krajem. W tym celu prysnąć musi złudzenie namaszczenia przez liberałów i liberalne media, a lewicowi politycy muszą zaufać lewicowym autorom, naukowcom i dziennikarzom oraz działaczom. Jeśli lewica ma wygrać z doskonale zorganizowanym prawicowym kombinatem, to musi posiadać swój własny”. – Tymoteusz Kochan, filozof, socjolog. Źródło: Przegląd nr 49/2020, s. 63.
        Bo fakty są takie, że prawica w Polsce przepuściła razem z Kościołem masę pieniędzy na swoją nikczemna propagandę, zamiast budować gospodarkę Polski. Zalew prawicowo-kościelnej prasy jest przytłaczający, a w niej retoryka nienawiści i fałsz historyczny.

        Musi powstać trzecia siła polityczna bez obciążeń styropianowych złożona z młodszych lewicowych pokoleń Polaków, bo inaczej przepadniemy jako naród. Jedni chcą z nas zrobić prawicowym skansenem, drudzy zdegenerowanym zachodem. Nie zasługujemy ani na jedno ani na drugie. Mamy wspaniałe doświadczenia kultury i gospodarki Polski Ludowej i to do tych wzorców należy wrócić, oczywiście bez tamtych wypaczeń już w nowych demokratycznych warunkach.

        Wielu na lewicy i tych z Kuźnicy musi jednak stanąć przez lustrem i spojrzeć sobie głęboko w oczy aż do sumienia, aby zerwać ze styropianową przeszłością, dawnymi i aktualnymi grzechami liberalizmu oraz fascynacji zachodnią zdegenerowaną kulturą oraz kapitalistyczną gospodarką. Inaczej nic z tego nie będzie.
        Styropian muszą z siebie wyrzucić na śmietnik historii przepraszając naród za błędy intelektualne.
        Przyjdzie im stanąć gdzieś przed ostatnim pomnikiem Lenina, czy Marksa w pokłonie przepraszając za swoje “grzechy” wobec systemu sprawiedliwości społecznej.:-)
        Większość akademików-naukowców musiałaby to zrobić, bo ich styropianowe trupy co jakiś czas wyłażą z ich intelektu sprawnego zachodnią propagandą.

        Czas odbudować prawdziwą lewicę społeczną z jajami w Służbie Polsce, ale bez styropianowego elementu i tego niby lewicowego kolaborującego z największymi bandytami świata:
        “Europosłowie Lewicy głosowali przeciwko Assange’owi w PE”
        “Irlandzka europosłanka Clare Daly, która wnosiła w sprawie Assange’a, podkreślała fundamentalną rolę sygnalistów i częste naciski, z którymi konfrontują się dziennikarze w Europie. Poprawka euro-lewicy mówiła o „więzieniu i prześladowaniach Juliana Assange’a” w związku z lutową rezolucją Rady Europy na temat „zagrożeń dla wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w Europie” oraz Kartą Praw Podstawowych UE. Została odrzucona.

        Nie dziwne, że przeciw Assange’owi głosował np. Radek Sikorski, b. szef MON w czasach pierwszych rządów PiS, obecnie w PO. Nie ma też powodów do zdziwienia, że reprezentanci polskiej „Lewicy”, jak Włodzimierz Cimoszewicz, który myślał, że Amerykanie dadzą Polsce naftową kolonię w Iraku, czy Leszek Miller, znany obrońca tortur CIA, byli przeciw. Robert Biedroń, b. kandydat Lewicy na prezydenta, głosował jednak jak oni. Europosłowie PiS woleli opuścić głosowanie.

        Los Juliana Assange’a ma zostać rozstrzygnięty 4 stycznia, gdy brytyjski sąd wypowie się na temat jego ekstradycji do USA, gdzie grozi mu śmierć w więzieniu. Jego uwolnienia domaga się ONZ, pozarządowe organizacje dziennikarskie i praw człowieka, prawnicy z całego świata, partie lewicowe i miliony zwykłych ludzi. „Czyli PE jest przeciw Karcie Praw Podstawowych. To stanowisko jest teraz jasne” – stwierdziła z goryczą Clare Daly.”
        https://wolnemedia.net/europoslowie-lewicy-glosowali-przeciwko-assangeowi-w-pe/

        Tym posłom już dziękujemy, won na karną kanapę bez prawa powrotu do polityki.:-)
        A posłom PiS chyba należą się słowa uznania przynajmniej za ten unik od głosowania.

        Pozdrawiam

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.