Społeczeństwo

Czy Polacy obudzą się z letargu?

 Chocholi taniec trwa już 23 rok transformacji, Polacy tkwią w letargu z umysłami napełnionymi troską o codzienny byt i przetrwanie w realiach transformującej się gospodarki, wszelkie wolne pola percepcyjne mają zapchane przez mniej lub bardziej inwazyjną propagandę „rosołku”, tj., przekonywania ludzi przez mainstream, że ich życie biegnie właściwym torem z właściwą prędkością i że uczestniczą w podziale dóbr, właśnie w postaci coniedzielnego rosołku z kury. Ponieważ rosołek przestał być modny, gdyż znaczna część społeczeństwa polubiła wyroby sushi podobne, – więc wymyślono dla niej niekończącą się retorykę „rosołku 2.0”, czyli „zielonej wyspy”, na której mogą kupić od developera mieszkanie i próbować przeżyć oczywiście płodząc całą gromadkę zdrowych i wesołych dzieci.

Ten sielski obrazek usiłowała zepsuć opozycja, zupełnie słusznie podnosząc, że rosołek stracił kolor, poza tym kurczaki jakieś wątłe od pewnego czasu, jak również, że zielona wyspa to kra lodowa i topnieje, poza tym pełno w niej dziur i w ogóle nie jest zielona, co najwyżej to odcień pleśni. Niestety – rzeczowe argumenty opozycja pomieszała z abstrakcyjną i niestrawną papką około smoleńską zasługując na miano oszołomionej mgłą, w której oparach pogrążyła dyskusję o sprawach kraju, ku uciesze rządzących, a właściwie będących u władzy, gdyż rządzeniem tego, czego nie robi nasz rząd nazwać nie można, a ponieważ głównie administruje określenie „będący u władzy” jest jak najbardziej adekwatne.

Od czasu do czasu mainstreamowi media obiega jakaś dramatyczna wiadomość o naprawdę przykrej śmierci sympatycznej żyrafy w ZOO, albo o wyrzuceniu wielkiego rekina grenlandzkiego u brzegów Pakistanu. Tego typu wypełniacze czasu antenowego stosuje się po to, żeby urozmaicić przekaz oraz dotrzeć do odbiorców, którzy łapią się na tego typu „newsy”. Oczywiście jak jest nieszczęście to telewizja pokaże pana premiera lub jego ministra jak pochyla się z troską nad losem pokrzywdzonego przez klęskę żywiołową paprykarza, jednakże jak ten zada szczerze naiwne pytanie „jak żyć?” Natychmiast otrzymuje łatkę „smoleńskiego oszołoma”, u którego w domu zbytek! Jest oczywistym, że nasze media nie mogą przedstawiać rzeczywistości taką, jaka ona jest, albowiem ciągle mielibyśmy same złe lub jeszcze gorsze wiadomości, jednakże warto ten świat przedstawiać w barwach nieco mniej cukierkowych, albowiem na cukierki nie stać wszystkich rodziców, więc nie można tak bezkrytycznie pompować ludzi chłamem, gdyż pękną.

Pytanie czy lub kiedy Polacy obudzą się z letargu należy odwrócić i postawić je we właściwej formule – ile ten umęczony ekonomicznie, politycznie i represjonowany prawnie Naród wytrzyma swoją własną władzę? Odpowiedź na to pytanie jest prawdopodobnie najbardziej poszukiwanym dobrem przez wszystkich speców od podkręcania transformacji, prywatyzacji, czy też jawnego zorganizowanego złodziejstwa zwanego sektorem finansowym. Oczywiście interesuje to też polityków, albowiem na tej podstawie będą wiedzieć jak się ustawić do wyborcy, jakie oblicze pokazać. To jednak tylko pod warunkiem, że będą jakiekolwiek wolne wybory, o które naprawdę w realiach ograniczania wolności głównych mediów coraz trudniej. Wystarczy nie dopuścić, nielubianej telewizji na platformę cyfrową i już mamy szereg problemów z głowy! Chcesz oglądać? Musisz mieć Internet lub antenę satelitarną! Nie masz, trudno – wiadomo wymagania technologiczne. Właśnie dzięki wymaganiom technologicznym i majstersztykom przy listach wyborczych – obsługiwanych przez arcy demokratyczną ordynację wyborczą – zdobywa się dodatkowe 12% głosów pozwalające po odpowiednim przeliczeniu nadal być elitą.

Ile jeszcze Polacy są gotowi to wytrzymać? Jak będą jedli swój rosołek z sąsiadami, – bo ich nie będzie stać? Czy też jak zabraknie prądu, ponieważ wszystkie rządy zaniedbały kwestię energetyki i już dzisiaj produkcja i dostarczanie prądu do niektórych rejonów kraju to poważny problem technologiczny, – o czym oczywiście się nie mówi w mainstreamowych mediach, no, bo, po co martwić ludzi? Jak zabraknie prądu coś się wymyśli, że to Unia, ekolodzy, albo Niemcy! Powodów nigdy nie zabraknie, żeby tylko rządzący nie byli winni, no bo oni przecież wszystko robią dla dobra kraju!

Biorąc pod uwagę zniewolenie ekonomiczne większości Polaków, którzy po prostu z miesiąca na miesiąc walczą o przetrwanie w gospodarce zielonej wyspy, jak również ogłupienie bzdurnymi informacjami oraz najzwyklejszy brak czasu na poszukiwanie źródeł informacji, jak również informacji niezależnej – można postawić tezę, że obudzenie się Polaków z letargu jest niemożliwe. To nigdy nie nastąpi, z powodów podobnych do letargu przed wrześniem 1939 roku, w momencie jak przyszło otrzeźwienie i „wyszło szydło z worka”, fikcja się boleśnie skończyła – nie było już wolno swobodnie mówić po Polsku, chociaż okupanci postarali się o wyjątkowo obiektywne jak na warunki wojenne – wyjaśnienie w przejętej prasie przyczyn wrześniowej porażki i błędów polityki polskiej. Warto poszperać w archiwach bibliotek elektronicznych – szukając wydań dzienników z września i października.

Nasze obecne realia niestety uniemożliwiają wstrząs, no chyba, że upadnie Europa, ale na to się nie zanosi, albowiem tam jeszcze jest cywilizacja i kilkoro zdroworozsądkowych ludzi. Dlatego też marazm będzie trwał, albowiem takie jest nasze przeznaczenie. Nie ma już miejsca na rewolucję lub naiwne-głupie upominanie się o sprawiedliwy kawałek tortu. Proszę zginać karki, wycierać łzy i pot z czoła, oraz archiwizować numery „Obserwatora politycznego”, albowiem to w istocie niebezpieczne i wywrotowe pismo w końcu też zniknie z Internetu!

6 komentarzy

  1. Myślę, że lud jeszcze jakiś czas wytrzyma, aż dotrze do niego, że został, przez Solidarność i Kościół zwyczajnie oszukany przy transformacji. Patrzę na swoje koleżanki, które ostatnie grosiki oddają księżom i nie widzą tego, że Kościól spełnia pewną rolę polityczną, i zawsze ją spełniał, niezależnie od ustroju.Różnica tylko taka, że za komuny nie martwił się rosołkiem, bo go po prostu miał, i nie to zaprzątało jego umysłem. Marzył o jeszcze lepszym życiu, samochodach, domach i o innych dobrach, a otrzymał krew, pot i łzy. Dlatego zaufał Solidarności i Kościołowi, jak dziecko.Powoli budzi się z tego i dociera do niego, że został wykorzystany i zwyczajnie okradziony. Świadomość tego boli a jeszcze, w swojej zbiorowości, nie uswiadamia sobie buntu i gniewu. Jak to sobie uświadomi, to jak pisze Dawid Ost w “klęsce Solidarności” będzie musiał zrobić rewolucję, po to by przeżyć. Pozdrawiam z wiosennego Wrocławia, Ewa Gąsowska

  2. Stach Głąbiński

    Apeluję do Krakauera i do pani Ewy, by zastanowili się nad sensem tego, co piszą. Mamy się obudzić z jakiegoś letargu. Na czym to obudzenie ma polegać? Z niektórych zdań wynika, że chodzi Wam o jakąś rewolucję, ale trudno domyśleć się, jak ma ona wyglądać, by spowodowała poprawę. Niezrozumiałe są pretensje krakauera do mediów informacyjnych, gdyż sam nie zauważyłem, by podawały wiadomości fałszywe. Że za mało w nich biadolenia? Może i za mało, ale czy naprawienie środków informacji pod tym względem spowoduje jakieś “przebudzenie z letargu”? Itd. – na litość Boską! zabierając się do pisania należy się trochę zastanowić nad sensem!

    • Apeluję do pana szanowny panie SG – proszę czytać że zrozumieniem i starać się interpretować fakty w miarę obiektywnie. Na tym swój apel zakończę, życząc najlepszego!

    • Prosimy nie poniżać innych czytelników! Każdy ma prawo do dowolnych błędów i interpretacji! Webmaster Józef

      • Nie napisałem “zbyt ostro”, przyznaję, jednak
        aluzja nie była fortunnym pomysłem.Poniosło!
        Zainteresowanych przepraszam!

  3. Sprzedali nasz kraj

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.