Czy Polacy dzisiaj poświęciliby się dla Polski?

Wypowiedzi jednego z polityków kandydujących do godności najwyższego urzędu w Polsce na temat podejścia do obrony kraju są najdelikatniej mówiąc trudne do zaakceptowania, ale można je zrozumieć, biorąc pod uwagę charakter rzeczowo przedstawianych argumentów. Jednakże rzeczywiście istnieje problem lojalności i poświęcenia obywatelskiego, albowiem w godzinie próby Ojczyzna może wymagać poświęcenia się. Problem polega na tym, że może zabraknąć motywacji.

To, co tradycyjnie skłaniało Polaków do zdolności poświęcenia się za Ojczyznę dzisiaj przepadło, w znacznej mierze ze względu na nieudolność elit. Niestety potencjalna konieczność poświęcenia się pozostała. Nie ma jednak patriotyzmu, a raczej jest skrajnie ograniczony i w nowej niegotowej do ponoszenia ofiar formie.

Jak bowiem przekonać młodych ludzi, pracujących na umowach śmieciowych za groszowe stawki, że mają ubrać mundur i iść próbować nie dać się zabić? Chodzi o rozejście się oczekiwań społeczeństwa z oczekiwaniami i gotowością do działania elit. O czym się nie mówi, ale trzeba pamiętać, że dominująca część przedstawicieli naszej elity politycznej ma wspaniałą kartę patriotyczną, albowiem wiodący politycy to często opozycjoniści, którzy byli represjonowani w okresie PRL-u. Przez co mają nieco inną optykę własną, niż przeciętne nastawienie do spraw Ojczyzny dzisiejszych kilkunasto-, czy dwudziestokilkulatków.

Można zmotywować społeczeństwo na dwa sposoby: pozytywnie budując patriotyzm i np. poprzez kanały religijne, albo negatywnie – budując strach, tłumacząc co to oznacza okupacja i jak to jest być niewolnikiem lub po prostu nie żyć. To wszystko oczywiście przy silnym wynagrodzeniu ekonomicznym, ponieważ pieniądze w rozumieniu bodźca ekonomicznego są prawdopodobnie najsilniejszym motywatorem z obecnie dostępnych.

Społeczeństwo musi mieć świadomość, co do uciążliwości działań administracyjnych władz na czas zagrożenia wojennego. Jest wielce prawdopodobne, że już w okresie poprzedzającym mobilizację – np. zostaną nasilone kontrole graniczne, żeby spowolnić przepływ ludzi przez granicę, formalnie dla zwiększenia bezpieczeństwa, w praktyce również dla ograniczenia ucieczek. W razie zagrożenia zamknięcie granic będzie podstawą, czegoś takiego jak masowa ucieczka za granicę nie będzie, będą sądy doraźne, albo strzelanie na granicy – dla dania odstraszającego przykładu.

W praktyce tylko przymus państwowy jest w stanie nam zagwarantować pewność poboru, przy czym o wiele większe efekty udałoby się osiągnąć, jeżeli byłby on oparty na dorozumianym zaciągu ochotniczym, rolą wszystkich aktywnych w przestrzeni publicznej – poczynając od twórców a na politykach kończąc będzie zbudowanie do tego odpowiedniej atmosfery. Jednakże nie da się tego osiągnąć z dnia na dzień, prostym wezwaniem „Do broni!”. Niestety nie ma o tym jak na razie mowy, nawet państwowa instytucja powołana do wspierania działalności twórczej w zakresie kinematografii woli wspierać filmy, najdelikatniej mówiąc – bardziej ideologiczne, ale w „inną stronę” niż potrzeby współczesnego patriotyzmu. Podobnie instytucja powołana do dokumentowania pamięci historycznej i innych spraw, bardziej karmi społeczeństwo wspomnieniami o martyrologii i kwestiach wymagających rozliczenia niż dostarcza pozytywnych wzorców dotyczących postaw patriotycznych. Uwaga – od prywatnych przedsięwzięć nie można niczego wymagać, dobrze jeżeli się przyłączą, za to cześć i chwała. Jednakże to co „żyje” za państwowe pieniądze, MA BEZWZGLĘDNIE PRZYCZYNIAĆ SIĘ DO OCHRONY INTERESU PAŃŚTWOWEGO, A TYM JEST W TEJ CHWILI BUDOWA POSTAW PATRIOTYCZNYCH I PROOBRONNOŚCIOWYCH!

Warto skorzystać z wzorców propagandy krajowej z okresu sprzed II Wojny Światowej, są one bardzo inspirujące, a dominujący tam kierunek zawsze może być aktualny. Jednakże za zachętami muszą iść twarde dowody na to, że państwo jest „na serio”, a nie „kamieni kupa”, na której siedzą przeważnie zakłamani politycy i rentierzy, opychając się ośmiorniczkami lub wołowymi ogonami zawijanymi w cienkie plastry hiszpańskiej szynki ze świń hodowanych na żołędziach.

Społeczeństwo powinno być przygotowane zawczasu na wariant, w którym państwo polskie może ponownie upaść w wyniku oddziaływania czynników zewnętrznych, jak również należy wyraźnie wskazać wszelkie ścieżki dojścia do stanu pełnego rozkładu od wewnątrz, ponieważ jest to jak zawsze w naszej historii szczególnie niebezpieczne.

Na pewno istotną rolę mają do odegrania Kościoły i inne organizacje religijne, których stosunek do państwa i problemu jego zagrożenia należy zbadać i jednoznacznie zweryfikować. Przykładowo – trudno, żeby z publicznych dotacji korzystały organizacje, które nie mieszczą się w generalnie rozumianym nurcie koniecznych dla naszych interesów postaw światopoglądowo-patriotycznych.

Przy czym, nie można jednak zapominać o tym, że państwo powinno prowadzić swoją politykę tak, żeby obywatele nie musieli się poświęcać. W tej chwili jednak istnieje ryzyko, że ci, którzy przyczynili się do odzyskania przez Polskę samodzielności, prawdopodobnie obecnie zrobili duży krok w kierunku jej stracenia – poprzez złą politykę wschodnią, której efekty zagroziły państwu.

9 thoughts on “Czy Polacy dzisiaj poświęciliby się dla Polski?

  • 8 marca 2015 o 07:54
    Permalink

    Dzień Dobry
    Pomijając nową stworzoną niejawną definicję Państwa zastosowaną na potrzeby artykułu, to tzw Państwo nie ma mocy sprawczej. Zbudowanie patriotyzmu przez owo Państwo nie jest możliwe. Możliwe jest jednak użycie technik inżynierii społecznej by pustą skutkiem zgubnej edukacji przestrzeń zarezerwowaną na patriotyzm wypełnić czymś innym – chęcią zemsty. Znacząca większość ludzi jest podatna na wpływy, sugestie, manipulacje. Rzeczowej argumenty jako nazbyt skomplikowane nie spełnią nigdy swojej roli chyba że umysły staną się oświecone co z kolei stoi w sprzeczności z potrzebą władzy do posiadania obywateli mniej, żeby ie użyć źle zrozumianego słowa, “rozgarniętych”. To kłopotliwe słowa ale realizm w miejsce mitomanii jest bardziej pożądany kiedy chodzi o losy Nas wszystkich. Państwo to nie jakaś tam władza wybierana. Państwo to przede wszystkim My i ta ziemia. Nasz ziemia. To czy jestem młody jest kwestią sporną. Władze tego Państwa nie są w stanie mnie do czegokolwiek przekonać. Nie stanowią dla mnie żadnego autorytetu a formy przymusu są w takich przypadkach nieskuteczne. Czy w razie potrzeby będę jednak bronił ludzi i ziemi? Tak. Rodziny, Przyjaciół, Znajomych i Nieznajomych. To Nasza Ziemia.
    A co do młodych to na analizach rozpatrywaliśmy różne scenariusze. Pomijając różne scenariusze to jeden całkiem zabawny (i pośrednio realny) przytoczę dla szczęk rozluźnienia. Scenariusz wygląda tak: Blokada granic i transportu celem niemożliwości ucieczki przyszłych “obrońców”. Wyłączenie “Internetu” na terytorium Rzeczypospolitej. Obarczenie winą za blokadę wszystkich sąsiadów (w porozumieniu z tzw sojusznikami) łącznie z przeciwnikiem – agresorem oraz obarczenie za brak “Internetu” przeciwnika – agresora. Za Polskę może może młodzi walczyć nie pójdą ale za “Internet” to już wydawać się może że znacząca większość. Metoda ma jednak wadę. Jeśli w ramach działań wojskowych młodzi zapędzą się na terytorium wroga gdzie Internet będzie to kampania może skończyć się fiaskiem a my stracimy młodych bo zmienią obywatelstwo i kraj na taki w którym “Internet” jest 😉

    A tak już w osobnym zdaniu: Wszystkim Paniom nie tylko dziś w dniu ich międzynarodowego święta ale każdego dnia życzę wszystkiego najlepszego realnie ujmując by tych rzeczy dobrych było tak wiele w ich życiu by te złe stały się niezauważalne

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 8 marca 2015 o 18:33
      Permalink

      Witam, za każdym razem czytam z zaciekawieniem wpis, nie koniecznie się zgadzam z opinią ale przecież nie o to chodzi, chodzi o punkt widzenia. Dziękuję w imieniu kobiet za złożone życzenia jednak nie wiem kiedy jest święto 40-męczęnników (też chcę złożyć życzenia), ojej zabrzmiało tak jak 40-rozbójników. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  • 8 marca 2015 o 08:18
    Permalink

    No niesamowicie proroczy tekst.
    Słuszne wnioski wobec realiów, do których doprowadzili rządzący.
    Przecież dwa-3 lata temu nie było takiej wrogości na Wschodzie.
    Co się wydarzyło w tym czasie.
    Ropa i gaz cały czas płynęły i płyną ze wschodu rurociągami.
    W drugą stronę jechały TIR-y pełne polskiej wieprzowiny i polskich jabłek – teraz przestały.
    Co się wydarzyło?
    Wojska z Kaliningradu zajęły Mrągowo?
    Nie słyszałem o tym.
    Nic nie rozumem, po co ta cała spirala zagrożenia.
    Pakować się póki granice są jeszcze otwarte, czy jeszcze poczekać?

    Odpowiedz
  • 8 marca 2015 o 08:39
    Permalink

    Dzisiaj nie ma zgrożenia. Zagrożenie pojawi się, gdy nasi żołnierze wezmą bezpośredni udział w walkach na Ukrainie. Dzisiaj należy postawić pytanie: Czy Polacy poświęciliby się dla Ukrainy?

    Odpowiedz
  • 8 marca 2015 o 09:37
    Permalink

    Zdążyłem przeczytać tylko nagłówek, odpowiadam: zdecydowanie NIE! Pomieszkuję “TU” tylko, i NIC po za tym.
    Ekstaza sztucznie inspirowana i zagrzewająca “do boju” “kiedy przyjdą podpalić
    dom, ten w którym mieszkasz”…
    “To” po prostu już nie działa. Wedle powiedzenia;
    “dziadu dom się pali…”bierę” portki, idę dalej”!!!!

    Odpowiedz
  • 8 marca 2015 o 09:39
    Permalink

    Za późno. Już nawet ludzie młodego pokolenia coraz liczniej zdają sobie sprawę ze sprzeczności interesów narodowego i państwowego. W świadomości coraz większej rzeszy Polaków polskie państwo nie realizuje polskiego interesu narodowego , lecz stanowi zagraniczną delegaturę obcego imperium. Dlaczegóż więc mieliby ryzykować swoje życie i zdrowie dla cudzych podbojów. Skorzystają więc z każdej okazji do ucieczki od służby wojskowej. Nie obawiają się obcej okupacji Polski, bo krótką suwerenność Polska utraciła już przed 76 laty. Nie uwierzą więc w obronę ojczyzny, bo w coraz powszechniejszym mniemaniu będzie to wojna o cudzą własność ropy naftowej.

    Odpowiedz
  • 9 marca 2015 o 08:45
    Permalink

    Tyle złego od władzy mnie spotkało w tym kraju że moja antypatriotyczna postawa jest celem życia, nadto uważam że obecnie tylko wojna może się przyczynić do wymuszonych zmian i likwidacji wszystkich układów.

    Odpowiedz
    • 9 marca 2015 o 12:30
      Permalink

      Mam wrażenie, że zmobilizowanie ludzi i rozdanie im broni mogłoby wywołać wojnę ale domową.

      Odpowiedz
  • 17 marca 2015 o 11:44
    Permalink

    Poświęcić się dla c****a dupy i kamieni kupy? Człowieku stuknij się w czub!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.