Polityka

Czy pan Donald Trump wyprowadzi USA z NATO?

 Pan Donald Trump od początku swojej aktywności politycznej w kampanii wyborczej, jednoznacznie wypowiadał się na temat zaangażowania politycznego, ekonomicznego i wojskowego USA na świecie. Wyraźnie wyznaczył priorytety, jak zmiana polityki wobec Chin, zmiana polityki wobec Federacji Rosyjskiej i urealnienie sojuszu w ramach NATO, z naciskiem głównie na kwestie ekonomiczne.

Nie ulega wątpliwości, że szczegóły polityki pana Trumpa będą dostosowywane do realiów. Już widać pewne zapowiedzi usztywnienia kursu wobec Chin, jak również z kształtu ujawnionego otoczenia pana Prezydenta elekta wynika, że urealnienie polityki wobec Rosji jest jak najbardziej na kursie. Podobnie klaruje się polityka wobec kwestii ekonomicznych. Co prawda umowy transatlantyckie i transpacyficzne o wolnym handlu nie mają szans u pana Trumpa, to jednak NAFTA prawie na pewno ocaleje. Nie wiadomo jeszcze w jakim kształcie ostatecznym, albowiem na pewno będą potrzebne zmiany, jednak generalny kierunek pozostanie taki sam. Zbyt wielkie pieniądze zainwestowano, żeby się wycofywać.

Jeżeli więc będzie potrzebny jakiś sukces na pokaz, to najłatwiej i najmniejszymi kosztami będzie można go osiągnąć wobec partnerów z NATO i Unii Europejskiej, głównie po to żeby negocjować lepsze warunki współpracy. Pan Trump negocjacje ma we krwi, prawdopodobnie postrzega relacje poprzez kontrakty – umowy, z tej perspektywy wszystko, co może uzyskać w ich wyniku to sukces. Poprzez proste redefiniowanie relacji z partnerami tak miękkimi i totalnie uzależnionymi od dobrej woli USA – można osiągnąć bardzo wiele, głównie dlatego ponieważ Europejczycy są porażająco słabi i niezdolni do wyrażenia jednego stanowiska. Zawsze znajdą się osły trojańskie jak będzie tak potrzeba, to nie wymaga z ich strony żadnego wysiłku.

Najciekawszy będzie układ spraw i rzeczy, jeżeli Francja i Niemcy będą próbowały osobno „ustawiać się” z Federacją Rosyjską, żeby wzmocnić swoją pozycję w negocjacjach z USA. Będzie to ostateczne potwierdzenie, że dotychczasowa formuła NATO i UE się przejadła i po prostu zestarzała. Utrzymywanie struktur z których jedna jest genetycznie zaprogramowana przeciwko Rosji, a druga służy do ekspansji niemieckiego i francuskiego biznesu w Europie – jest już nieopłacalne i politycznie trudne. Zwłaszcza, że nie potrafią rozwiązać bieżących problemów z terroryzmem motywowanym kulturowo, jak i ekonomicznych – miliony ludzi są bez pracy w całej Europie. Liderzy nie byli w stanie dać odpowiedzi i wskazać kierunków, nie można się dziwić, że ktoś w końcu to wszystko nazwie po imieniu, a że będzie to Amerykanin – taka jest kolej rzeczy. Amerykanie zainicjowali jedną z tych organizacji, a drugą bardzo silnie wspierali – dlaczego mieliby ich działania nie zakończyć?

Formuła NATO jest obciążeniem dla Amerykanów, ponieważ zobowiązania, które lekkomyślnie rozszerzyli na Europę Środkową i część Wschodniej – w znacznej mierze komplikują ich sytuację strategiczną. Państwa NATO nie mają pełnej kontroli nad pograniczem z Federacją Rosyjską, tak na prawdę to granica pomiędzy kilkoma krajami NATO a Rosją nie została nigdy wyznaczona i opiera się na rozgraniczeniach czynionych w ramach ustaleń wewnątrz ZSRR! W niektórych krajach NATO rosyjska mniejszość narodowa jest pod presją różnego rodzaju czynników, z których niektóre wskazują na prawdopodobieństwo państwowego pochodzenie źródeł stosowanej polityki. W innych krajach również bywa prowadzona trudna polityka, której nie da się inaczej nazwać, niż rusofobiczna i wroga. To wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z możliwością pojawienia się stanów nieustalonych i prowokacji.

Z punktu widzenia zachodnich krajów NATO, o wiele wygodniejszą sytuacją byłoby posiadanie strefy buforowej pomiędzy „Zachodem właściwym”, a strefą bezpośrednich interesów Federacji Rosyjskiej. Ponieważ wówczas byłoby o wiele bezpieczniej dla wszystkich – poczynając od Zachodu, poprzez samą Europę Środkową a na krajach położonych w strefie bezpośrednich interesów Federacji Rosyjskiej i samej Federacji Rosyjskiej kończąc. Jak wiele na to wskazuje, doskonale rozumie to pan Donald Trump, który swoim jednoznacznym działaniem, może rozwiązać ręce Europejczykom. Wszystko inne będzie tylko w strefie deklaracji i dorozumień, kraje pozbawiane prawdziwych gwarancji nawet nie pisną, ponieważ ich politycy będą się bali stracić twarze, jak również udowodnić całkowitą porażkę swojej władnej polityki. Dodajmy – wieloletniej.

W wyniku takich działań, wszyscy będą zadowoleni, co najwyżej niektórzy będą po cichu sobie popłakiwać, ale to już nie będzie nikogo interesować w nowych warunkach.

3 komentarze

  1. forpoczta_socjalizmu

    Ameryka jest dzisiaj porażająco słaba, uczciwie z ich strony byłoby się wycofać, chociaż to my za nich umieraliśmy a nie oni za nas

  2. Nie wyprowadzi!Ale obciąży kosztami utrzymania NATO pozostałych członków!

  3. krolowa bona

    Zdaje sie, ze bedzie tak, jak to przedstawia felieton…to bedzie taka gra, jak w szsvhy czy w warcaby..szarada.. tu tak, tu tak ” smak i owak, jesli wogole coskolwiek, to tylko za oplata i wogole skarbnik musi pobrac skadkowe w wysokosci aka stoi w umowie.. a nie o 50 -40 % mniej, jak to do teraz “lecialo”.. oj ! Przewietrzy sie , przewietrzy wszystkie pomieszczenia…moze nawet cos sie zlikwiduje, bo za drogie i kontraproduktywne…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.