Czy otarliśmy się o „Nowy kryzys kubański”? (cz. 3)

P-2H_Neptune_over_Soviet_ship_Oct_1962 By USN – Dictionary of American Naval Aviation Squadrons Volume 2: The History of VP, VPB, VP(H) and VP(AM) Squadrons [4], Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7328539

W czasie kryzysu kubańskiego w 1962 roku „cywilni” przywódcy supermocarstw od początku do końca kontrolowali przebieg wydarzeń. Prawdopodobnie tym razem w kulminacyjnym stadium kryzysu rosyjscy „cywile” przekazali kontrolę nad biegiem wydarzeń w ręce generałów. Po stronie amerykańskiej dowódcy wojskowi dostali polecenie do działań zaraz po zmianie ekipy rządzącej w Waszyngtonie.

Nie negocjacje prezydentów, ale „męska” rozmowa telefoniczna generałów amerykańskich i rosyjskich zadecydowała o zakończeniu obecnego kryzysu. W stosunkowo krótkim okresie pojawiły się istotne oświadczenia obu stron. Dowództwo lotnictwa amerykańskiego poinformowało o awarii jednego z bombowców strategicznych, który miał wziąć udział w manewrach. To miało spowodować, że wszystkie pozostałe bombowce zostały „uziemione” i ich przylot do Europy został odwołany. Amerykańskie okręty wojenne zrezygnowały z planowanego wpłynięcia na Morze Czarne. W odpowiedzi Rosjanie rozpoczęli wycofywanie wojsk z zachodniej granicy. Napięcie zaczęło powoli opadać.

Kryzys kubański z 1962 roku miał swoje pozytywne i negatywne skutki, które obserwowaliśmy dopiero po dłuższym okresie. Pozostaje pytanie o następstwa kryzysu z 2021 roku, ponieważ to, że będą takie zmiany nie ulega wątpliwości. Kilka lat temu prezydent Obama nazwał Rosję mocarstwem regionalnym, odnosząc się w ten sposób lekceważąco do potencjału rosyjskich sił lądowych. Wprawdzie przez ostatnie lata Moskwa informowała o wzroście potencjału swoich wojsk lądowych i powietrznych tyle, że wielu wojskowych i polityków na zachodzie nie wierzyło w te zapewnienia. Od kilkunastu dni nie ma wątpliwości, że znowu świat ma do czynienia z dwoma wojskowymi mocarstwami. Nie tylko z powodu posiadania przez oba państwa równorzędnych potencjałów nuklearnych, ale również z powodu posiadania porównywalnych sił lądowych. Rosjanie pokazali, że są zdolni do przemieszczenia w ciągu jednego miesiąca ponad sto tysięcy żołnierzy i sprzęt wojskowy z obszarów odległych o tysiące kilometrów. Przypomnę, że Amerykanom skoncentrowanie oddziałów wojskowych oraz sprzętu, które zostały użyte do inwazji na Irak, zajęło prawie sześć miesięcy.

Tak jak kryzys z 1962 roku spowodował powstanie nowej doktryny wojennej, tak i ten najnowszy kryzys prawdopodobnie spowoduje budowę nowej strategii bezpieczeństwa i obrony dla USA. Na arenie światowej rośnie kolejna potęga wojskowa. Wprawdzie potencjał nuklearny Chin jest niewielki w porównaniu z tym, jaki posiadają USA i Rosja, ale Chiny już mają największą armię lądową na świecie i silną flotę. Prognozy o nieuchronnym wzroście gospodarczym Chin i chińskiej potęgi militarnej w najbliższych latach nie muszą być prawdziwe. Pomimo to, USA stają przed dylematem. Czy bronić „niepodległości” Europy czy też „niepodległości” Tajwanu, który jest światową fabryką półprzewodników i układów scalonych? Najbardziej prawdopodobna doktryna amerykańska będzie zakładała unikanie gorących konflikty, ale skupienie się na „pokojowym okrążaniu” Chin i Rosji przez blokowanie takich inicjatyw jak jedwabny szlak. Przypuszczam, że zarówno administracji w Moskwie jak i Waszyngtonie będzie teraz zależało na rozwiązywaniu problemów we własnych państwach Dlatego należy oczekiwać, że szybko dojdzie do spotkania prezydentów Rosji i USA w celu uzgodnienia sposobów na oszczędzanie finansów przez ograniczenie wydatków na zbrojenia.

Autor: Mikołaj Kisielewicz

6 myśli na temat “Czy otarliśmy się o „Nowy kryzys kubański”? (cz. 3)

  • 22 maja 2021 o 09:07
    Permalink

    To bardzo głębokie przemyślenia autora.

    Odpowiedz
  • 22 maja 2021 o 09:38
    Permalink

    Autor ma wiedzę, ale ma też chorą wyobraźnię.

    Manewry na pograniczu Ukrainy, a raczej sprawdzian zdolności do zgromadzenia wojsk rosyjskich w krótkim czasie, to co innego niż próba zainstalowania rakiet na Kubie w 1962 roku.

    Tu nikt nie zamierzał nikogo atakować, a ćwiczenia robią wszyscy, bo wojsko nie “oćwiczone” – niewiele jest warte, czego przykładem są aktualne ćwiczenia wojsk NATO na wschodniej flance.

    To są raczej działania “pod media” i sprawdzenie procedur sojuszniczych (operacyjnych i logistycznych) – na skalę TAKTYCZNĄ (kompania, batalion – max. Brygada).

    Te działania ze strony NATO są bardzo skromne i rozciągnięte na bardzo dużym obszarze (od Morza Czarnego, po Bałtyk).

    Ćwiczone są tzw. EPIZODY i wykonywane w tzw, VIP-Day spektakularne pokazy ostrzału artylerii, forsowania rzek, skoków spadochronowych, itp. TEATRY dla MEDIÓW.

    Te media, głównie telewizje – mają przekonać CYWILI w krajach NATO, że ich ARMIE są sprawne, a sojusznicy – gotowi polec za obronę ich ogródków działkowych, nawet po długiej podróży zza Oceanu.

    Chodzi o zachowanie równowagi i zasad postępowania.

    Są budżety obronne i związane z nimi wydatki, w tym na pensje dla żołnierzy oraz płace dla cywili obsługujących armie oraz produkujących “militarne dobra”.

    To jest biznes i on się musi kręcić.

    Co jakiś czas ogłaszane są manewry wojskowe i to po obu stronach.

    Przywódcy krajów mogą pokazać się na tle czołgu lub nawet w kabinie samolotu bojowego, bo to ma KRZEPIĆ NARÓD.

    A naród ma nie pytać, po co te wielkie pieniądze są wydawane.

    Bo obowiązuje narracja, że WSZĘDZIE jest ich za mało, bo potrzeby są OLBRZYMIE.

    Ale to są zwykłe wydatki czasu pokoju na utrzymanie sił zbrojnych i ich rozwój.

    To ma trwać i dać zarobić milionom ludzi na całym świecie.

    Co prawda, gdzieniegdzie jeszcze się zabijają (np. Strefa Gazy – ostatni 250 ofiar), ale to są lokalne wydarzenia, chociaż śmierć np. dziecka pokazana w zbliżeniu w telewizji ,może wywołać określone emocje.

    I o to chodzi, bo emocje pozwalają zapomnieć o wydatkach na te zbrojeniowe szaleństwa.

    Ile kosztowało Stany Zjednoczone 20-letnie “wprowadzanie”, a potem “umacnianie” demokracji w Afganistanie?

    Podobno kilka BILIONÓW DOLARÓW, skoro Polska wydała za swoje “towarzyszenie amerykanom” – podobno kilkanaście miliardów złotych, bez kosztów bardzo drogiego paliwa, bo to zapewniali sojusznicy …

    I tak to się kręci i zmienia.

    Skoro Nord-Stream II ma być zakończony, bo Niemcy przekonali nowego Prezydenta USA, że ten rurociąg w niczym nie zagraża interesom USA, a w czasie napięcia lub wojny – można go w ciągu kilku godzin UNIESZKODLIWIĆ, to znaczy że wszystko wraca na stare, w miarę spokojne tory.

    Będą co prawda jakieś pohukiwania i pokrzykiwania oraz opinie, że gaz norweski (czy amerykańska ropa z łupków) są zdrowszy od rosyjskiego …

    Tylko że tego gazu w Rosji jest najwięcej, a rurociągi już są albo zostaną za chwilę oddane do użytku.

    Jesienią Pani Merkel ma zamiar ustąpić z urzędu kanclerza i zapewne chciałaby zakończyć swoją karierę możliwością ugotowania mężowi zupy, na tym NOWYM rosyjskim gazie z reaktywowanego rurociągu …

    No bo to są Niemcy, którzy lubią dotrzymywać umów, szczególnie że w Nord Stream II są “utopione” ich pieniądze.

    Rosjanie, gdyby nie uruchomiono przesyłu – to najwyżej nie osiągną zysku z wolumenu dostaw gazu, bo za budowę gazociągu to oni odpowiadają w kilku procentach …

    I Amerykanie to “biznesowo” zrozumieli.

    Stąd to NOWE OTWARCIE w relacjach z Rosją, a to czy generałowie, czy cywilni politycy coś tam przeforsowali, to nie ma znaczenia KTO, bo generałowie (ranga biskupa!) to w zasadzie POLITYCY, jakby ktoś nie wiedział.

    Apel do Autora.

    Niech Pan dalej pisze i podaje jak najwięcej faktów – bo to robi Pan Świetnie.

    Ale proszę pozostawić wyciąganie wniosków i opinii – czytelnikom, szczególnie na portalu Obserwator Polityczny.

    Zawsze bowiem chodzi o rozsądek oparty na równowadze.

    A wojny takie nie są, bo zabicie choćby jednego człowieka – burzy tę równowagę i powoduje dalszą eskalację GŁUPOTY ZABIJANIA …

    Amen.

    Odpowiedz
  • 22 maja 2021 o 10:06
    Permalink

    Po tym co autor napisał to tak sobie myślę!
    Oni potrzebują przede wszystkim pilnie okrążyć Chiny, a do tego potrzebna im Rosja, jej zniszczenie i przekierowanie jej potencjału przeciwko Chinom. Najlepiej aby Rosję “zdemokratyzować” w duchu zachodnim, podzielić na małe państewka co było w planach i następnie zrobić ze Słowian pożytecznych idiotów oraz niewolników do akcji przeciwko Chinom oraz pracy jako taniej siły roboczej na rzecz zachodniego kapitału. Stworzenie silnego bloku wojskowo-gospodarczego Słowian (nie tylko samej Rosji) z Chińczykami likwiduje w zasadzie plany zachodnich psychopatów władania światem.

    Odpowiedz
    • 22 maja 2021 o 13:59
      Permalink

      I to by było na tyle. Więcej nie potrzeba. Dalej jednak obowiązują doktryny Wolfowitza i Brzezińskiego, oraz amerykańska okupacja Europy.

      Odpowiedz
    • 22 maja 2021 o 22:01
      Permalink

      @Miecław. Przypominam nieśmiało że stronnictwo amerykańskie w ChRL (Komuniści-Komsomolcy) trzymają się
      jeszcze mocno …

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.