Historia

Czy obozy wyzwolili Kanadyjczycy? Czy rządzą nami ignoranci?

 Czy może być gorzej? Może! Zawsze, w Polsce może być gorzej, właśnie dowiódł tego obecny rząd, a ściśle pan Grzegorz Schetyna – minister spraw zagranicznych, w porażającej ignorancją historyczną wypowiedzi, w której pan minister pozwolił sobie na skandaliczne uproszczenie językowe wywodząc z nazwy radzieckiego Frontu Ukraińskiego (który kilkaset kilometrów wcześniej nazywał się woroneski od miasta Woroneż), narodowość jego żołnierzy. Kto, jak kto ale minister w Polsce powinien mieć minimum wiedzy historycznej, albo się przynajmniej mieć kogo zapytać w swoim otoczeniu, zanim coś „palnie”, a jeszcze tak niedawno narzekaliśmy na historyków u władzy! W Armii Czerwonej nazywano poszczególne grupy armii – Frontami, od geograficznej przestrzeni w której niepokonana Armia Czerwona nacierała na wroga, wyzwalając Ojczyznę i inne kraje, w tym tak się złożyło, że i Polskę i także część Niemiec od faszyzmu. Nazewnictwo nie świadczyło o narodowym charakterze poszczególnych Frontów (grup armii), wręcz przeciwnie – one wszystkie były wielonarodowe!

Część słusznie oburzonych mediów w Rosji uznało wypowiedź pana Schetyny za prowokację, trzeba przyznać że coś w tym może być, albowiem po prostu na tym poziomie nie może być przypadków, a jeżeli są to znaczy że rzeczywiście polskie państwo istnieje tylko na papierze i nawet się już w nim nie czyta książek!

W naszym kraju od długiego okresu, a przynajmniej od powołania pewnej centralnej instytucji historycznej dochodzi do zmiany narracji historycznej, którą trudno jest nazwać inaczej niż relatywizowaniem lub nawet fałszowaniem przekazu, zwłaszcza w warstwie narzucania interpretacji. To się przejawia głównie w pluciu, na tą część dorobku historiografii, która odnosi się do wielkiego czynu wyzwolenia ziem polskich spod hitlerowskiej okupacji oraz do budowy ludowego państwa polskiego. Siłą rzeczy – nowa narracja historyczna dominuje w poglądach i spojrzeniu na kierunku wschodnim, a poprzez kwestie historycznych krzywd ulega wzmocnieniu, stanowiąc sama dla siebie pożywkę.

W praktyce mamy więc taką sytuację, że wiele osób, wręcz całe warstwy społeczne są wydane, na żer nienawistnej propagandy, która łączy narrację bogo-ojczyźnianą, z przekazem nowej wersji narzucania interpretacji lub wydarcia faktów historycznych z ich szerszego kontekstu i to wszystko solidnie bywa podlewane rusofobią. Całość stanowi bardzo strawną papkę ksenofobii i sub-nacjonalizmu, którego nurtem przewodnim jest cierpiętnictwo i zbiór wszystkich narodowych lęków.

Jednakże myliłby się ten, że takie działania mają kształtować nowego człowieka, który weźmie szablę w dłoń i odbierze to, co stracili przodkowie! Nic z tych rzeczy, chociaż może pośrednio tak, ale cele takiego działania są inne. Po pierwsze chodzi o komercjalizację – chłam i sensacja sprzedają się najlepiej, a ponieważ nie ma „cycków”, czy też nie wypada w środowiskach jakie zdominowały nurty historyków o nich pisać, to epatuje się krwią i trupami, a tych w naszej historii przez wszystkie epoki, a zwłaszcza ostatnie 300 lat nie brakuje, wręcz mamy ich nadmiar taki, że możemy obdzielić każdego chętnego na 100 lat do przodu. Po drugie – rzeczywiście chodzi o otwarcie percepcji u jak największej ilości ludzi na pewne słowa klucze jak „Sowieci”, „Katyń”, „męczeństwo”, tylko po to, żeby potem różne indywidua mogły łatwo manipulować częścią opinii publicznej poprzez nowe słowa klucze jako paralelne do tych historycznych jak np. „las smoleński” (odpowiednik lasu katyńskiego), „zdradzeni o świcie” itd. Wiadomo, że każdy ma prawo do własnej narracji ideologicznej, ale nie jest normalnym to, że państwo finansuje instytucję, w której ludzie zawodowo zajmują się zmianą interpretacji historii dla celów politycznych obozu z jakim sympatyzują, to jest coś dramatycznego – Rzeczpospolita hoduje sobie żmiję na własnym gardle!

Pan minister Schetyna był pewną nadzieją na odnowę relacji, zwłaszcza na kierunku wschodnim, niestety jednak jak do tej pory pozwolił sobie głównie na mowę nienawiści wobec powstańczych republik na wschodzie Ukrainy oraz kilka mniej lub bardziej poważnych „osłabieni wizerunku”. Ten lapsus językowy prawdopodobnie będący wynikiem skrótu myślowego jakiego dokonał pan minister, w swojej istocie – niegroźnego, okazał się poważnym problemem. Tym poważniejszym, że na taką indolencję historyczną pozwolił sobie minister spraw zagranicznych kraju, który toczy od lat medialną wojnę z wszelkimi przejawami stosowania skrótu myślowego „polskie obozy koncentracyjne”.

Na takie sprawy trzeba zawsze uważać, są doradcy, są eksperci, są liczni urzędnicy. Nic nie szkodzi zapytać! Dobry szef ma tak dobrany personel, że nie wstydzi się przed wywiadem zapytać kolegów o kontekst, w tym tło historyczne sprawy, wówczas siedzący na operatywce robią krótkie wykłady – streszczając najważniejsze sprawy. Jeden mówi o obecnych nastrojach w rosyjskiej prasie, po tym jak się okazało, że zapraszany stale Władimir Putin, w tym roku nie dostał zaproszenia na 27 stycznia, bo latem zmieniono formułę, inny zapewne streszcza wypowiedzi czołowych rosyjskich polityków w sprawie, inny amerykańskich, izraelskich i niemieckich, a jeszcze inny powinien dokonać krótkiego podsumowania historycznego – jak to było, kto wyzwolił obóz, że zginęli żołnierze radzieccy, że są pochowani itd. Z tego daje się szefowi krótkie konspekty na dwie strony na jednej tekst pisany a na drugiej główne tezy (po polsku i angielsku żeby sobie odświeżył słownictwo dziedzinowe), wówczas jadąc limuzyną może sobie przypomnieć i utrwalić, bo wiadomo że nie ma czasu na nic. No, ale widocznie coś nie zadziałało i mamy oto wstyd na cały świat, albowiem wszystko – trzeba mieć tego świadomość – wszystko – co dotyka chociaż strefy ochronnej dookoła drutów Oświęcimia, NATYCHMIAST jest na wszystkich biurkach, wszystkich redaktorów, we wszystkich redakcjach całego anglojęzycznego świata.

Zresztą, nawet jak się człowiek na czymś nie zna, można tak formułować wypowiedzi, żeby oddawać szacunek, wspominać dramat, mówić o nieustającej pamięci, tragedii i bólu, o konieczności zadumy, refleksji, a nie ładować się na pole minowe – faktów i zdarzeń, co do których nie ma się wiedzy. Tak bywa, stało się – niestety rządzą nami historyczni ignoranci, nawet jeżeli mimowolni, to jeszcze gorzej. Pan Schetyna powinien sprostować swoją wypowiedź, najlepiej komunikatem prasowym i to w kilku językach, w tym rosyjskim i ukraińskim, tak żeby nikt nie miał wątpliwości, co do jego intencji, albowiem ucierpi na jego błędzie wizerunek Rzeczpospolitej.

Nie wiadomo, czy aferę ze zmianami w otoczeniu pani premier naświetlono, żeby przesłonić tą dramatyczną porażkę wizerunkową rządu? Sprawa z byłą panią z otoczenia pani premier odpowiedzialną za jej wizerunek i komunikację już, jest tak nietypowa i tak pachnie na kilka kilometrów działaniami “instytucji innego typu”, że lepiej się w ogóle nie wypowiadać. Jest możliwe, że ta akcja – dzięki ujawnieniu okoliczności przez pewną gazetę w istocie przysłuży się pani premier, rządowi i państwu, ponieważ to co do tej pory robiono z jej komunikacją i wizerunkiem to nawet na porażkę się nie kwalifikowało.

Jeżeli nie będziemy ostrzy w kwestiach historycznych i wizerunkowych, to kiedyś ktoś powie, że przecież wiadomo, że Warszawę wyzwolili Białorusini (z Frontu Białoruskiego) a obozy koncentracyjne – Kanadyjczycy, a ściślej żołnierze Frontu Ukraińskiego, którzy wcześniej walczyli w ukraińskich oddziałach służących Niemcom a potem uciekli na Zachód do Kanady, więc w sumie Kanadyjczycy!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu: [tutaj]

14 komentarzy

  1. Chociaż Autor tak wielkodusznie ocenia (nie daj Boże) ministra spraw zagranicznych usprawiedliwiając go nieuctwem i głupotą, to ja nie znajduję w sobie tyle pobłażliwości. Jakoś nie potrafię uwierzyć aby PRL-owski maturzysta, a tym bardziej absolwent historii Uniwersytetu Wrocławskiego mógł być aż takim ignorantem historycznym. Zwłaszcza , że chodzi o człowieka z pokolenia znającego bezpośrednie relacje świadków i uczestników tych wydarzeń. W mojej ocenie jest to świadome kłamstwo. Kłamstwo będące elementem “polityki historycznej” i manipulacji świadomością historyczną młodego pokolenia Polaków. Propagandowej manipulacji przygotowującej nasze młode pokolenie do rozpętania wielkiej wojny, do oddania swoich dzieci na żywą tarczę zamorskiego imperium, do podjęci najemniczej służby w najohydniejszych zadaniach zlecanych przez Nowego Wielkiego Brata.

  2. To czego dopuścił się Schetyna to ponury żart z ludzi

  3. PROPONUJE TAK JAK KARZEMY ZA KŁAMSTWO OŚWIĘCIMSKIE,KARAĆ ZA KŁAMSTWO SCHETYNY-LEWICO POKAŻ SWOJĄ TWARZ.

  4. Szczerze mówiąc, palma pierwszeństwa nie należy się panu ministrowi. Dokładnie to samo kilka miesięcy temu powiedział niejaki Michael, prawdopodobnie ambasador byłej kolonii. Wtedy chodziło o wyzwolenie Belgradu od faszystów, też front Ukraiński.
    Jeśli nie kłamią złe języki, pan minister przed tym, jak stać się wojownikiem z reżimem, pracował jako ogrodnik w Kanadzie. A przecież wiadomo, że to właśnie kanadyjczyk pochodzenia ukraińskiego Orest Subtelny napisał podręcznik historii Ukrainy, na którym przez 20 lat wychowało się pokolenie BANDERugend, miłośników skakać na miejscu.
    Należy doprowadzić łańcuch absurdu do logicznego końca, tak więc:
    Front wołchow – wolchwy,
    Front stepowy – stepniaki ,
    Front leningradzki – leningradci,
    Pribaltiyski front pribaltiyci itd , itp…

  5. Ps. I końcowe ogniwo łańcucha absurdu:
    skoro frontu Rosyjskiego nie było, oznacza to, że ROSJANIE NIE UCZESTNICZYLI W ii WOJNIE ŚWIATOWEJ.
    I koło się zamyka.
    Idiotyzm wygrał.

  6. Jako zdrowy na ciele i umyśle emeryt mam dużo wolnego czasu i nieraz prowokuje dyskusje historyczne bez wyrażania własnej opinii. Niestety rodacy są skłóceni maksymalnie . Gratulacje za “dobrą” robote należą się historykom, dziennikarzom i klerowi. Na szczęście jesteśmy mocni tylko w gębie.

  7. Bluźnierca antypolski pracujący na tymczasowym stanowisku szefa xxx ujawnił swą ciężką chorobę psychiczną! Niedługo doczekamy się komunikatu że „POLSKIE obozy koncentracyjne wyzwalali UKRAIŃSCY żołnierze uwalniając przetrzymywanych tam PRZYMUSOWO UKRAIŃSKICH patriotów pracujących w ciężkich warunkach w charakterze strażników, kapo oraz selekcjonujących ludzi do komór gazowych”… Pewnie jeszcze zaczną pisać że gaz w komorach był „ruski”…

    Dowiemy się że Kolumb to prezydent Kolumbii a Indianie to mieszkańcy Indii…

    Przepraszam za złośliwości i zgyźliwości ale jak się nie zdenerwować?
    http://flaker.pl/f/10249624 (lepszej jakości zdjęcie i informacje na temat pomnika “Małego Powstańca” przyozdobionego flagami Krainy na “U” Spółka z Nieograniczoną Nieodpowiedzialnością w Likwidacji – została od momentu jak w nocy to zalinkowałem dzis starannie pousuwana…

  8. inicjator_wzrostu

    Wychodząc z konstatacji @Kamczatki, skoro Rosjanie nie uczestniczyli w II wojnie światowej – bo nie było FRONTU ROSYJSKIEGO, należy pójść dalej.
    Skoro nie uczestniczyli, to podpisy w Jałcie i potem w Poczdamie Józefa Dżugaśzwilii, obywatela Gruzji – jest nieważny.
    Zatem tamte ustalenia nie obowiązują.
    Polska oraz jej sąsiedzi – powinni na nowo ułożyć się co do swoich granic. Wszystkie rozwiązania są tu możliwe, za wyjątkiem obwody kaliningradzkiego, bo to może się okazać że jest REKOMPENSATA Niemiec dla Federacji Rosyjskiej za zniszczenia rosyjskich (a jednak) miast jak St.Petersburg (d.Leningrad), Moskwy itd. oraz za śmierć paru milionów obywateli Rosji.
    Można jeszcze dodać, że dla zademonstrowania dobrej woli wobec Niemiec, Iskandery stacjonujące w tym obwodzie nie będą miały zaprogramowanych celów na terenach które obecnie należą do Nimiec lub do nich mogą powrócić.
    I tyle.
    Do tego NIKT Z PRZEDSTAWICIELI WŁADZ ROSJI nie powinien pojawić się 27 stycznia na terenie byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

    Niech sobie inni świętują.

    Dla uczczenia pamięci ofiar nazizmu, mogą tam przybyć przed tą datą lub po niej, w dowolnym innym terminie – jeśli zechcą.

    Tak bym doradzał, w świetle myśli polskiego Ministra Spraw Zagranicznych, który będzie chyba musiał nostryfikować swój dyplom magistra historii na Uniwersytecie w Breslau.
    Po prostu jak chce nadal być magistrem historii tej uczelni, powinien przystąpić do potwierdzenia swego dyplomu w języku niemieckim.

    Jak się bawić w podróże geopolityczne z przenoszeniem w czasie obecnych upodobań i obecnych doraźnych ocen – to KONSEKWENTNIE i na CAŁEGO.

    Sam tego chciałeś Grzegorzu (Dyndało) …

    Amen.

  9. Idąc dalej śladami magistra historii Uniwersytetu we Wrocławiu dawniej Breslau, wychodzi na to, że ja od 30-lat mieszkam w Ost Preusen a wcześniej moi rodzice przyjechali na te tereny, czyli łącznie 70-lat. Zgadzam się z @Pozorovatel, że autor artykułu używa bardzo delikatnych określeń w stosunku do magistra historii.
    Polecam artykuł na ten temat publicystki Bąbczyńskiej – Jelonek w Głosie Rosji.

  10. Już zaczynam wierzyć, że idiotami rządzą idioci i to się nie tyczy tylko obecnego min. S.Z. to się tyczy całej elity
    PO, PSL i niestety nas Polaków. Powiem bardziej dobitnie mam
    w d… tą całą hołotę, która poza obłudą i fałszem niczym dobrym się nie wyróżnia.A do wojny to niech przygotowują swoje dzieci. Też by trzeba zadać pytanie czy Polska jeszcze istnieje jak tak to jak długo będzie jeszcze istnieć.

  11. PS. chciał bym się zapytać tego absolwenta U.Wr., czy ten Ukrainiec jakie miał dystynkcje, czy takie jak UPA i czy
    na czapce zamiast gwiazdki czerwonej miał znak tryzuba.

  12. TEKST PRZEMÓWIENIA JACENIUKOWI SPRZEDAM (cena 5 ojro)
    Jeśli Austria została uznana przez opinię świata za pierwszą ofiarę III rzeszy, to jest to teza słuszna, acz niepełna. Wszak to Niemcy jako pierwsze zostały opanowane przez zbrodniczy ruch Adolfa Hitlera – to tam rozpoczęły się rasistowskie porządki, marsze i parady – na długo przed austriackimi. W ten sposób całe Niemcy stały się pierwszą ofiarą nazistowskiej hydry. To ich w największej ilości wcielano pod przymusem do nazistowskiego wojska, by ginęli w szaleńczej wojnie Hitlera, tracąc dorobek całych niemieckich pokoleń. Jak to możliwe, że ta najpierwsza ofiara do dziś nie odzyskała tego, co jej odebrano? Wszak wyrównanie krzywdy to podstawa dla przywrócenia każdego ładu; moralnego, społecznego i politycznego!
    Jest zatem w interesie Europy i świata, by Niemcy odzyskały to, co przez nazistów utraciły. I niech wyrównanie tej ostatniej z krzywd wyrządzonej Europie przez nazizm stanie się fundamentem trwałego pokoju na naszym kontynencie i przestrogą dla tych, co znów chcieliby rozniecać w Europie nacjonalistyczne pożogi
    (owacje na stojąco)

  13. A już prawie dałem się nabrać, że to obiektywny, wartościowy portal traktujący o geopolityce. Po przeczytaniu kilku artykułów wiem, że “obserwator …” to tuba propagandowa, biały wywiad kremla.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.