Polityka

Czy nie udało się z gazoportem i nie udało się z energetyką jądrową?

 Rządowi Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, nie udało się przeprowadzić procesów związanych z gazoportem, chociaż te rzekomo są już bliżej niż dalej ukończenia oraz nie udało się z energetyką jądrową z którą nie udało się w ogóle, tj. wszelkie prace przesunęły się o kolejne co najmniej cztery lata – okres zupełnie zmarnowany.

Jak to jest możliwe, że dwie fundamentalne i po prostu sztandarowe inwestycje dla bezpieczeństwa energetycznego naszego państwa po prostu się nie udały? Co więcej – jak to jest możliwe, że pomimo faktu, że te dwie inwestycje miały swoje harmonogramy i odpowiedzialne za nie zespoły – jakoś nie słyszymy, żeby ktoś wylądował na bruku z procesem ze strony państwa z tytułu utraconych korzyści. Przecież miało być, a nie ma? Kontrakty z menadżerami najwyższego poziomu podpisuje się na określony efekt, a w tym przypadku powiedzieć, że „szału nie ma”, to najdelikatniej mówiąc optymizm.

Żeby nie było, że się czepiamy nie wiadomo o co! Mówimy o dwóch fundamentalnych i strategicznych inwestycjach, których znaczenia przecież nie krytykuje nawet żadna opozycja, poza może niewielkimi i nie mającymi znaczenia politycznego partiami nazywającymi się proekologicznymi.

Co prawda Ministerstwo Gospodarki zaprzecza wszelkim spekulacjom o opóźnieniu w realizacji projektu jądrowego, jednak cudów nie ma. Formalnie przewidywana jest data 2025 roku na oddanie pierwszego obiektu dużej mocy (3000 MW), ale za dużo jest spekulacji tą datę podkopujących, a niestety popartych rzetelną krecią robotą i rozważaniami nad szczegółami poszczególnych inwestycji i przedsięwzięć składających się na cały projekt.

Wtajemniczeni mówią, że problem tak naprawdę dotyczy sztucznej próby nacisku na rząd przez zainteresowane podmioty z branży, żeby zagwarantować wdrożenie tzw. kontraktów różnicowych – opartych na wzorcu brytyjskim tj. systemie gwarancji ekonomicznej opłacalności dla funkcjonowania elektrowni jądrowej. Kontrakt różnicowy (j. ang. Contract for Difference) jest jednym z kilku mechanizmów brytyjskiej reformy rynku rnergii elektrycznej, zakładającej wiązkę celów w zakresie energetyki, poczynając od wsparcia dla energetyki odnawialnej a na jądrowej kończąc, gdzie państwo dokonało de facto regulacji rynku w taki sposób, żeby zmniejszyć skutki zabójczej konkurencji cenowej na rynku energii, powodującej że nikomu nie opłacało się inwestować ani w rozwój i utrzymanie mocy produkcyjnych, ani w nowe technologie. Kontrakt Różnicowy stwarza gwarancję stałego dochodu (stałej ceny kupna wyprodukowanej energii do sieci) w umówionym okresie czasu.

Byłoby dobrze, gdyby w przypadku elektrowni jądrowej – państwo nie musiało ekstra dopłacać do niej, a prąd po jej oddaniu był tańszy dla odbiorców niż bez niej. Inaczej taka inwestycja nie ma sensu, zwłaszcza w kontekście coraz większej efektywności nowych rozwiązań prosumenckich, dla których projektuje się ultra nowoczesne rozwiązania z zakresu energetyki odnawialnej. Nie podlega dyskusji, że one także kosztują, ale mają tą przewagę, że nie wiążą się z takim ryzykiem z jakim zawsze jednak wiąże się energetyka jądrowa. Oznacza to, że być może warto jeszcze wszystko przemyśleć, czy przypadkiem nie wejdziemy w technologiczny zaułek, chociaż jak twierdzi większość znawców energetyki – chociaż jedną, a optymalnie dwie elektrownie jądrowe w Polsce powinniśmy mieć, jako stałe elementy zabezpieczające krajowej sieci energetycznej. Inaczej będziemy skazani na import prądu od bogatszych sąsiadów, którzy będą potrafili wyprodukować jego nadwyżki taniej.

Całość zasmuca, co więcej zmusza nas do zadania trudnego pytania o to, co tak naprawdę gospodarczo jest dla rządu w naszym kraju ważne? Można byłoby zrozumieć, że nie udała się jakaś tam obwodnica, albo jakiś most się opóźnił, wiadomo – badania archeologiczne, albo innego rodzaju zdarzenia losowe. Proces inwestycyjny, nawet w przypadku inwestycji o wyraźnie celu publicznym zawsze jest dynamiczny i wiele może się stać. Jednak w przypadku projektów o znaczeniu naprawdę systemowym, nie może być mowy o tym, żeby sobie ot tak, po prostu przejechać się po harmonogramie! Tu leży wiarygodność rządu i tu leży polski interes narodowy, w zasadzie to nawet nie leży. W ostateczności można zrozumieć nawet ten gazoport, że to tak duża inwestycja, na tyle nietypowa, a relacje z głównym wykonawcą są na tyle nazwijmy to „ekspresyjne”, że to opóźnienie można próbować jakoś na końcowym etapie wyjaśnić. Jednak nie ma dyskusji jeżeli chodzi o elektrownie jądrową, gdzie jesteśmy na etapie badań miejsca pod jej lokalizacje!

Zobaczymy w jakim kierunku pójdzie przyszły rząd jeżeli chodzi o kwestie regulacji rynku energetyki, co będzie ostateczną funkcją opłacalności projektu jądrowego w Polsce. Gazoport już siłą rozpędu powinien się udać, ale jak wszystko na to wskazuje, otworzy go już nowy rząd. Tu nie ma żartów, winni powinni być rozliczeni, ponieważ to nie może być tak, że mija 8 lat, w jednym przypadku – obiekt jest ale nie działa, a w drugim przypadku droga do czegokolwiek daleka – i nie ma winnych. Zawsze polityczną odpowiedzialność ponosi Prezes Rady Ministrów. Niestety, trzeba być bezwzględnym w ocenie – opóźnienia tak ważnych inwestycji to ukoronowanie serii porażek rządu.

2 komentarze

  1. Jak to “nie udało się” zapewnić krajowi bezpieczeństwa energetycznego. Przecież udało się. W przeciągu ćwierćwiecza dokonaliśmy w tym celu niesłychanie doniosłych czynów: rozgrabiliśmy bliską ukończenia elektrownię jądrową w Żarnowcu, wielkim kosztem zasypaliśmy kopalnie węgla i wyburzyliśmy ich nadziemne budowle, zmusiliśmy Rosjan do budowy gazociągów omijających Polskę a ostatnio nawet sprzedajemy zagranicznym podmiotom jeszcze nie udostępnione złoża węgla. Gdyby do tego dodać zobowiązanie do zapewnienia energii Ukrainie, to już jesteśmy w pełni bezpieczni. Dzisiaj nawet Niemcy wzdychają z ulgą uświadamiając sobie, że strumień rosyjskiej energii płynie do nich z pominięciem nieobliczalnej Polski.

  2. Witam i dziękuję za artykuł w którym jest kilka drobiazgów z którymi się nie zgadzam…
    Ale zanim znajdę czas na konstruktywną krytykę i uwagi (wyjaśniające) – proponuję by odrobić zadanie domowe w postaci mojej nowej “pracy doktorskiej” na temat gazu:

    https://adnovumteam.wordpress.com/2015/07/18/b-%E2%99%AB-18-07-2015-gazowe-zagadki/

    PS
    W wolnej chwili postaram się dopisac kilka moim zdaniem istotnych uwag do cennego artykułu…

    Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.