Paradygmat rozwoju

Czy nie jesteśmy zbyt słabi na „rewolucję łupkową”?

 Wprowadzanie nowych przełomowych technologii umożliwiających zmianę narodowego paradygmatu ekonomicznego w zakresie zabezpieczenia dostaw źródeł energii na ponad 100 lat – to wyzwanie super strategiczne i nadrzędne dla każdego państwa. Przed taką możliwością współcześnie znajduje się nasz kraj, dzięki przełomowi w eksploatacji gazu ze źródeł niekonwencjonalnych. Co prawda ta technologia ma jeszcze nie do końca wyjaśniony aspekt oddziaływania na środowisko naturalne, zwłaszcza w kontekście możliwości wpływu na wody gruntowe, jednakże wszystko wskazuje na to, że nasze państwo zrobi wszystko, żeby doprowadzić do przemysłowego wydobycia tego typu gazu w zakresie w jakim pozwolą nam na to złoża.

Zaczęliśmy stosunkowo szczęśliwie, praktycznie cała klasa polityczna jest zdeterminowana w rozwijaniu tych technologii w naszym kraju, przy czym nikt nie mówi o ewentualnym ryzyku środowiskowym, ponieważ nie mamy w kraju kultury politycznej pozwalającej na mówienie o tematach trudnych i potencjalnie kłopotliwych.

Kilkanaście dużych podmiotów rozpoczęło u nas poszukiwania – tzn. próbne odwierty, przyznano ponad 100 koncesji, stworzono prawo, zaczęto myśleć o infrastrukturze przesyłowej i magazynowania nadwyżek wydobywanego gazu dla celów gospodarki własnej i ewentualnie na eksport. Już samo to jest czymś niesamowitym w naszych realiach, albowiem nie trzeba być ekspertem, żeby zrozumieć, że gazu z szybu nie da się inaczej zagospodarować niż poprzez sieć gazociągów. To już oznacza koszty, jednakże czy ktokolwiek słyszał coś o jakimś programie rozbudowy infrastruktury przesyłowej w tym zakresie? Mniejsza z tym, jest jeszcze czas – jednakże można postawić tezę, że problem nas troszkę przerasta i nie do końca mamy instytucjonalną świadomość skali potrzeb i wyzwań jakie wywoła eksploatacja gazu łupkowego.

Najniebezpieczniejsze jest to, że nikt nie myśli o ewentualnych negatywnych skutkach dla stanu wód gruntowych w kraju. Jeżeli na masową skalę zaczniemy eksploatować gaz niekonwencjonalny – pojawią się nowe zjawiska, których charakteru, przebiegu i skutków przy planowanej intensywności po prostu nie znamy. Poznamy je dopiero w trakcie eksploatacji. Oznacza to, że należy do całości inwestycji doliczyć odpowiedni komponent środowiskowy – po prostu odpowiednio wysokie koszty – ochrony środowiska i zapewnienia alternatywnych źródeł wody i ich ochrony – zwłaszcza dla rolnictwa, aczkolwiek należy dokonać audytu zakładów oczyszczających i uzdatniających wodę dla ludności pod kątem ewentualnego wzrostu ilości dotychczas nieobecnych substancji chemicznych itp., zagrożeń. Za wszelką cenę trzeba uniknąć scenariusza katastrofy ekologicznej jaka może wyniknąć z eksploatacji „łupków”.

Poza zagadnieniem ekologicznym równoważne jest mu wyzwanie polityczne. Gaz w dużych ilościach oznacza dla nas faktyczną niezależność energetyczną, a ta spowoduje wzrost gospodarczy oraz ogólną poprawę stanu naszej gospodarki w znaczeniu dolnych progów efektywności. Renta energetyczna, czyli środki jakie dotychczas musieliśmy wydawać na zakup drogich nośników energii za granicą – zmieni swój charakter. Znaczna część zasobów pozostanie w kraju, będziemy importować o wiele mniejsze ilości paliwa z zagranicy. Spowoduje to, że polski rząd będzie w stanie finansować projekty, na które dotychczas nie mógł sobie pozwolić. Przy odpowiednim planowaniu i rozłożeniu akcentów w gospodarce mogłoby to doprowadzić do drastycznego wzrostu i poprawy sytuacji ogólnej, albowiem nic tak nie stymuluje systemu jak gospodarczego jak dopływ publicznych pieniędzy „z ziemi”. W efekcie staniemy się poważniejszym graczem w regionie, zdolnym do wyrażania aspiracji ponad regionalnych. Spowoduje to reakcje naszych sąsiadów, którzy z pewnością będą chcieli już zawczasu antycypować naszą przyszłą możliwą sytuację, tak żeby nasze wzbogacenie się (poprawa warunków ogólnych) nie stanowiła dla nich zbytniej konkurencji, w znaczeniu naruszenia status quo. Mówiąc wprost nie każdemu z sąsiadów, zresztą nie tylko sąsiadów bezpośrednich – to, że mamy dostęp do źródeł niekonwencjonalnych będzie się podobał.

Do tego dochodzi jeszcze aspekt ekonomiczny. Już amerykańska „rewolucja łupkowa” spowodowała znaczny spadek cen gazu w USA. Jeżeli te zjawiska się nasilą i Europa zacznie masowo sprowadzać tańszą energię z USA, a do tego my dołożymy jeszcze swój „kubełek” to będzie mogło się okazać, że konkurencja na rynku wymusiła znaczący spadek cen gazu. Wówczas powstanie pytanie – może jednak bardziej będzie się kupować gaz w sposób kombinowany – przez gazoport, od Rosjan i z własnych źródeł (w tym niekonwencjonalnych) – po trochu, uzyskując przy okazji zewsząd bardzo korzystne ceny? Myślenie nie jest zakazane!

Dlatego właśnie trzeba się zastanowić czy nie jesteśmy zbyt słabi na „rewolucję łupkową”? Może ze względów środowiskowych i politycznych a także co tu dużo ukrywać, także ekonomicznych – warto stopniować sobie to dobro narodowe? Powoli, pragmatycznie i z kalkulatorem w ręku – nic na hurra!

3 komentarze

  1. W sprawie gazoportu LNG w Świnoujściu proponuję autorowi zgłębić temat.Ja niestety podpisałem klauzulę zobowiązującą mnie do zachowania tajemnicy

    • Szanowny Panie! Na szczęście nikt Panu nie może zakazać wspierania naszej fundacji! Na co bardzo liczymy i do czego serdecznie zachęcamy! Chętnie też przyjmiemy anonimowe emaile z materiałami dotyczącymi tej sprawy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.