Społeczeństwo

Czy należy zalegalizować miękkie narkotyki?

 Nie, nie należy legalizować żadnych narkotyków, ale trzeba pamiętać, że na początku minionego wieku kokainę można było kupić w aptece, jako lekarstwo, najczęściej, jako naturalny składnik wielu leków. Na rynku funkcjonuje cały szereg różnego typu używek, z których najpopularniejsza kawa ma chyba najwięcej uzależnionych na całym świecie. Oczywiście trudno jest porównywać szkodliwość kawy i kokainy dla ludzkiego organizmu, jednakże z punktu widzenia prawa są to takie same używki, z których jedna jest zakazana i świetnie się sprzedaje osiągając niebotyczne ceny, a druga jest powszechnie reklamowana i także doskonale się sprzedaje będąc stałym elementem ludzkiej diety. Do tego dochodzi tytoń i alkohol, zalegalizowane przez państwo a nawet stanowiące dla niego znaczący poziom dochodów podatkowych. Wiele można na temat konsensualnych podstaw legalizowania używek napisać, trzeba się jednak pogodzić z faktem, że są one niezbędne w prawidłowo funkcjonującym społeczeństwie, albowiem, jeżeli w oficjalnym obrocie by ich nie było, to ludzie z pewnością bardzo szybko zapewniliby ich substytuty i czarnorynkową podaż oryginałów.

W przypadku narkotyków miękkich a konkretnie marihuany mamy, co najmniej dwa problemy zasadnicze do rozważenia, po pierwsze czy nazywanie czegoś mniejszym złem jest w ogóle uzasadnione? Po drugie, czy można nam przejść bez refleksyjnie obok medycznych zastosowań tej rośliny, które zostały potwierdzone i są stosowane w wielu krajach cywilizacji zachodniej. Nazywanie narkotyku, “miękkim narkotykiem” powinno być niedopuszczalne, albowiem z punktu widzenia uzależnień zawsze miękkie prowadzą do tych zdecydowanie twardszych i najtwardszych. Jest to gra słów mająca na celu zaciemnienie rzeczywistości, w jakiejś mierze uśmierzenie obaw przed ryzykiem. Narkotyki to narkotyki, jest faktem, że te mniej groźne zdecydowanie słabiej uzależniają, jednakże jest to uzależnienie prowadzące zawsze do tego samego, czyli śmierci w wyniku pełnego uzależnienia człowieka od narkotyków. Pod tym względem nie powinno być wyjątków i nie można mieć złudzeń, że jeżeli nazywamy coś “miękkim”, to przez to będzie mniej szkodliwe. Co innego stosowanie tej rośliny lub preparatów na jej podstawie pod kontrolą lekarza i na jego zalecenie. Umiejętne wykorzystanie marihuany przez przemysł farmaceutyczny, jak również aplikowanie jej w różnych postaciach przez lekarzy na różne choroby, mogłoby przyczynić się do znaczącego wzrostu satysfakcji wśród pacjentów, udowodniono znaczne obniżanie odczuwania bólu w przypadku wielu grup schorzeń – marihuana może stać się bardzo wydatnym lekiem, jednakże wymaga odwagi we wprowadzeniu na rynek preparatów medycznych.  Bardzo silnym argumentem przemawiającym za poszukiwaniem medycznych zastosowań marihuany jest jej stosunkowo niska cena, jeżeli zostanie udowodnione, że ten narkotyk w odpowiednim dawkowaniu daje rezultaty porównywalne lub lepsze od tego, co oferują drogie importowane leki, to jego stosowanie powinno być przedstawione, jako skuteczna i efektywna alternatywa dla pacjentów.  Oczywiście powinno decydować dobro pacjenta, będące pochodną ryzyka skutków ubocznych. Jeżeli umiejętnie do tego zagadnienia podejdziemy, może się to okazać nową dziedziną farmacji.

W przypadku naszego kraju nie można mieć złudzeń, że osoby starsze sięgną ochoczo po “skręty”, nawet, jeżeli lekarz im to nakaże. Tutaj powinno mieć miejsce przede wszystkim silne zainteresowanie przemysłu farmaceutycznego. Stosowanie marihuany w jej naturalnej postaci, jako substancji nadającej się do spalenia jak papieros z pewnością stałoby się bardzo popularne u młodszego pokolenia. Cała trudność z wprowadzeniem marihuany do legalnego obrotu polega na tym, że niezwykle skomplikowanym byłoby stworzenie systemu oddzielającego obrót legalny od nielegalnego, w zasadzie tylko niska cena tej rośliny w obrocie legalnym mogłaby wyeliminować czarny rynek i zorganizowaną przestępczość z tego biznesu. Sposobem na zapewnienie możliwie najniższej ceny tej rośliny w obrocie detalicznym mogłoby być tylko zapewnienie jej dużej podaży. W praktyce można by było to osiągnąć jedynie poprzez zezwolenie na jej swobodne uprawianie przez zainteresowane osoby, co wcale nie byłoby pozbawione sensu, jeżeli byśmy stworzyli do tego sprawnie działający system licencjonowania hodowli i opłat z tym związanych. Państwo mogłoby w ten sposób licencjonować obrót marihuaną na ściśle wyznaczonym poziomie.  Jeżeli do tego dodałoby się system monitorowania transakcji po stronie sprzedaży i kupna za pomocą ewidencji elektronicznej, to można by było mieć doskonały obraz spożycia narkotyków w obrębie populacji. To wszystko jest możliwe do stworzenia, wymagałoby jedynie odpowiednio dobrze napisanego prawa umożliwiającego legalizację, licencjonowanie i kontrolę obrotu, co w połączeniu z bardzo wysokimi karami powinno odstraszać czynnik przestępczy. W tym miejscu warto przypomnieć sukces sklepów z “dopalaczami”, które rozkwitły w całym kraju pod szyldem kolekcjonerskim w ciągu jednego sezonu. Ten przykład powinien podziałać otrzeźwiająco, albowiem w przypadku wprowadzenia do legalnego obrotu narkotyków moglibyśmy mieć problem z zachowaniem kontroli nawet w legalnej części obrotu. Problem polega na tym, że jakiekolwiek niedobory narkotyku dla osób do niego już przyzwyczajonych, powodowałyby natychmiastowy wzrost czarnego rynku. Aczkolwiek, z pewnością ze względu na jakiś tam poziom stabilnej podaży narkotyku w oficjalnym obiegu, należy się spodziewać, że cena czarnorynkowa byłaby stosunkowo silnie skorelowana z ceną oficjalną, różnice nie byłyby dramatyczne, co w długim okresie czasu ograniczyłoby dochody świata przestępczego.

Trudno jest sobie wyobrazić Polskę, jako kraj umożliwiający wolny i nieskrępowany dostęp do narkotyków, siłą rzeczy miękkich. Licencjonowane klepy i uprawy marihuany stworzyłyby z pewnością znaczną ilość miejsc pracy, jednakże koszt obsługi systemu w postaci nowych jednostek policyjnych oraz wyspecjalizowanych laboratoriów, inspekcji i służb sanitarnych byłby znaczny. Skutki społeczne, poza pozytywną sferą rejestrowaną – licencjonowaną do zastosowań medycznych byłyby niezwykle trudne do przewidzenia, z pewnością należałoby się spodziewać wzrostu ilości przypadków uzależnienia, a co za tym idzie wszelkich konsekwencji społecznych z tym związanych. Nie bez znaczenia byłby także aspekt międzynarodowy, albowiem, jako członek europejskiej rodziny musimy się liczyć z tym jak na nasze pomysły zareagują inni. Warto skorzystać z doświadczeń holenderskich i niemieckich w zwalczaniu plagi narkomanii i jej społecznych skutków, zanim podejmie się jakiekolwiek decyzje w tej dziedzinie. To jest o wiele bardziej złożona problematyka niż “sadzić, palić, zalegalizować”, do czego osobiście namawiał publicznymi okrzykami pan Janusz Palikot wraz ze swoimi zwolennikami. Trzeba pamiętać, że za podjęte decyzje ktoś będzie musiał wziąć odpowiedzialność, jednakże trzeba coś w tym temacie zrobić nie można udawać, że go nie ma.

Reasumując, nie powinno się legalizować żadnych narkotyków, albowiem prowadzą one do śmierci, jednakże z powodów medycznych należy rozważyć możliwość dopuszczenia do obrotu medycznego ilość potrzebną dla pacjentów.

6 komentarzy

  1. “Narkotyki to narkotyki, jest faktem, że te mniej groźne zdecydowanie słabiej uzależniają, jednakże jest to uzależnienie prowadzące zawsze do tego samego, czyli śmierci w wyniku pełnego uzależnienia człowieka od narkotyków.” A życie, to – cytując Zanussiego – śmiertelna choroba roznoszona drogą płciową.
    Nie jest znany żaden, medycznie potwierdzony fakt, śmierci spowodowanej bezpośrednio przedawkowaniem THC czyli składnika marihuany lub jej zażywania. Pleciesz więc androny. Polecam przestudiowanie raportów WHO, dokumentami Polskiej Sieci Polityka Narkotykowej. Więcej lektury.

  2. Marihuana jest zdecydowanie mniej szkodliwa niz alkohol. Jest to fakt poparty wieloma publikacjami naukowymi. Wydaje mi sie, ze zostal on przez autora przemilczany. Mam nadzieje, ze nie celowo.

  3. Mam wrażenie, że częściowo pisałeś ten tekst “na kolanie”.

    Kokaina w naszym kraju wcale nie sprzedaje się świetnie, własnie ze względu na wysoką cenę. Polacy sięgają częściej po amfetaminę – tańszą, łatwiej dostępną, choć bardziej wyniszczającą.

    “Nazywanie narkotyku, „miękkim narkotykiem” powinno być niedopuszczalne, albowiem z punktu widzenia uzależnień zawsze miękkie prowadzą do tych zdecydowanie twardszych i najtwardszych. ” – jestem szczerze zdziwiona, że wciąż istnieją ludzie, którzy w to wierzą. Nie ma żadnych dowodów na to, że miękkie narkotyki są prosta drogą do twardszych, to stwierdzenie można porównać do przykładu: jeśli zaczniesz pić piwo smakowe to na pewno w przyszłości zaczniesz sięgać po spirytus. tak się nie dzieje.

    “Warto skorzystać z doświadczeń holenderskich i niemieckich w zwalczaniu plagi narkomanii” – w Niemczech chyba niespecjalnie poradzono sobie z tym problemem. Może i mają tam nieco bardziej rozwinięty system jesli chodzi o marychę, ale wciąż bardzo popularne są tam mocniejsze używki, głównie pobudzające. Co innego Holandia, tu sie zgodzę.

    “Reasumując, nie powinno się legalizować żadnych narkotyków, albowiem prowadzą one do śmierci” – nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś umarł z powodu marihuany, na pewno nie z przedawkowania. w najgorszym przypadku pogłębia ona w pewnym stopniu skłonności do chorób psychicznych (bądź odwrotnie – ludzie ze skłonnościami często sięgają po marihuanę), lecz na pewno nie zabija.

    Mam wrażenie, że ten tekst pochodzi z lat 90. dwudziestego wieku. Mamy rok 2012 i do tej pory wiadomo już bardzo dużo działaniu konopi, a Ty wciąż hołdujesz wiedzy już dawno nieaktualnej. Radze zainteresować się tematem, zanim opublikujesz tego typu tekst.

    Pozdrawiam!

    • remande: dobrze ujete.

    • Witam,
      bardzo serdecznie dziękuję za komentarz, proszę jednak pamiętać o konieczności uogólnienia problemu. Poza tym, proszę nie spoglądać na problem z perspektywy własnego portfela, bo w tym kraju jest wiele ludzi, dla których to co pani określa jako szczególnie drogie – to nic nadzwyczajnego, to tyle co do faktów i uogólnień.
      pozdrawiam, k.

  4. Zresztą kto chce pali w gimnazjum nawet sprzedają

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.