Religia i państwo

Czy nadchodzą piskupi?

 Radosne zawodzenie prawicy z faktu zaprzysiężenia, czy też objęcia swojej funkcji przez osobę nowego prezydenta, pod pewnymi względami przyjęło oblicze irracjonalnej sub-rzeczywistości. W której lud cieszy się, tak jakby osobiście prawie-papież zszedł nam tutaj na nasze piękne polskie niziny, a jak nie prawie papież, to innego rodzaju ponad naturalna interwencja miała miejsce w dokonaniu tego wyboru. Być może – jak twierdzą niektórzy – zstąpił jakiś duch, jaki tego nie wiadomo i nie wiadomo czy w ogóle i rzekomo natchnął nasze błądzące społeczeństwo do dobrego oddawania głosów. Dobrego to znaczy takiego, które uwzględniało jedynie słuszny wybór.

Wyobraźmy sobie, zatem taki model politologiczny, w którym jako społeczeństwo wyszlibyśmy na wprost tej wierzącej, czyli – jak można przypuszczać naszej lepszej części. Wyobraźmy sobie model państwa, w którym mamy jedność tronu z ołtarzem, czyli Kościół jedynie słusznie dominujący, jest zespolony ze strukturą państwa.

Parafie zastępują gminy, diecezje powiaty, archidiecezje (diecezja, której ordynariuszem jest arcypiskup) – przyjmijmy, że to województwa. Sądy kościelne przejmują funkcje sądów świeckich, w tym znaczeniu, że sądy świecie stają się sądami podległymi sądom kościelnym i podlegają nadzorowi w zakresie orzekania. Na stole przed składem sądu staje – jak jeszcze do końca wojny Krzyż, tak żeby gawiedź wiedziała, że mówiąc w sądzie jest jak na spowiedzi. No właśnie, spowiedź – to ciekawa instytucja, którą można w bardzo umiejętny sposób wpleść w uprawienia kościelnych służb specjalnych. Tylko, żeby nie było, że istotą spowiedzi jest donos, co podobno jest widoczne zwłaszcza w małych wspólnotach. Jednak na pewno obecność urzędników skarbowych w konfesjonałach nie zaszkodziłaby naszemu nowemu idealnemu państwu. W wojsku wreszcie zacznie się normalność, czyli dziedzinowi przedstawiciele wiadomo, jakiej instytucji przejmują dowodzenie nad oddziałami, żarty się kończą.

Zwłaszcza nie ma już żartów w parlamencie, którego kompetencje zostają przypisane e-pis-kopatowi. To olbrzymia oszczędność, można wynająć hotel sejmowy, państwo ma z tego niezłe pieniądze. Początkowo wszyscy się cieszą z takiego stanu rzeczy, ponieważ rzeczywiście sprawność działania e-pis-kopatu jest o wiele większa niż parlamentu, do tego oszczędza się na drugiej izbie, jak również ludzie są przeważnie zadowoleni, bo udając się do instytucji, mogą wszystko załatwić w jednym miejscu, włącznie z kontaktem z piskupami. To właśnie oni rządzą, są nową elitą, nowym jedynie słusznym establishmentem, który rządzi krajem, nadając ton i wyraz wszelkim sprawom. Dla porządku obrady e-pis-kopatu są tajne, społeczeństwo otrzymuje jedynie stosowne komunikaty.

To mogłoby funkcjonować, tylko bardzo zdziwilibyśmy się, co do jednej rzeczy, otóż, bowiem bardzo szybko by się okazało, że piskupi zdecydowaliby o przyjęciu wspólnej waluty Euro. Chodzi, bowiem o to, żeby dziesięcina, którą zbierają miała jakąś wymierną wartość, czego nie można by powiedzieć o walucie narodowej, zupełnie nie kompatybilnej z rzeczywistością otaczającego nasz modelowy kraj świata.

Można się śmiać z literówki w tytule, powtórzonej wiele razy w tym samym wyrazie w tekście, ale czy to jest literówka, czy też oddajemy już odrobinę rzeczywistości? Przecież to się dzieje na naszych oczach, to nie jest tak, że mamy jakieś istoty w czarnych sukmanach z innej planety w rządzie, tylko nasz system społeczno-państwowy, doprowadził po 26 latach funkcjonowania w warunkach fikcyjnego rozdziału instytucji państwa i Kościoła dominującego, do zupełnego wypaczenia relacji. Może ktoś tego nie zauważył, ale przy okazji tej niepotrzebnej regulacji prawnej in vitro, wyszło na jaw, że tak naprawdę mamy trzy izby parlamentu, w tym ta trzecia to właśnie e-pis-kopat, który wybiera się sam od wieków i ma rzeczywisty wpływ na rządzenie naszym krajem, czy to się komuś podoba, czy nie. Nawet wojna z okupantem – ludobójcą, ani późniejsze prześladowania aparatu represji powojennego państwa, nie były w stanie znacząco wpłynąć na działanie tego ciała, w zasadzie najtrwalszego na tych ziemiach.

Czy nadszedł czas, w którym nadchodzą piskupi? Ludzie, którzy z racji uznawania swoich własnych racji, opartych na stworzonym przed wiekami modelu dowodzenia słuszności i moralności – mają taką siłę, że są zdolni narzucać nam ramy odniesienia w naszej rzeczywistości, która uznajemy za codzienność. Jednak największym problemem nie jest to, że oni są, że sobie działają, że robią „swoją robotę”. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mylą się im rolę i są za bardzo przejęci, wchodząc za bardzo do polityki. Wiele można zrozumieć, przecież też mają prawo do udziału w życiu publicznym jak każdy obywatel, ale co za dużo, to ze zgubą dla kraju, bo ktoś tu chyba chce podzielić się z kimś władzą.

Musimy być czujni w tych wyborach i dać odpór wszelkim dążeniom do jedynowładztwa, nie ma czegoś gorszego niż sojusz tronu z ołtarzem, to zguba Polski, powolna, gnijąca, rozkładająca kraj, wyłączająca kolejne receptory bodźców z otaczającej nas rzeczywistości. Już kiedyś przerabialiśmy ten scenariusz, dzisiaj nie można na to pozwolić. Jedynym sposobem, jest negowanie partii, która wyraźnie dąży do tego sojuszu.

6 komentarzy

  1. “Musimy być czujni w tych wyborach i dać odpór wszelkim dążeniom do jedynowładztwa, nie ma czegoś gorszego niż sojusz tronu z ołtarzem, to zguba Polski, powolna, gnijąca, rozkładająca kraj, wyłączająca kolejne receptory bodźców z otaczającej nas rzeczywistości”. Bardzo mądra konstatacja. Tylko konia z rzędem temu, kto taką siłę w obecnej Polsce wskaże, a tabun temu, kto ją stworzy i mądrze nią pokieruje.

  2. Autor to ma poczucie…

  3. … horroru

  4. Oni już tu są,i dalej zamiast dbać o stado,będą dbać o swoją KASĘ

  5. Proponowana przez Autora zamiana ról PAŃSTWO – E-PiS-kopat jest słuszna.
    Tylko powinna być przeprowadzona konsekwentnie i do końca.

    Nie można usiłować wpływać na rzeczywistość bez ponoszenia odpowiedzialności za skutki tego WPŁYWANIA …
    Też bym tak chciał.

  6. Tytułowi,potencjalni następcy POlaków, będą(prawdopodobnie) mieli (jeszcze)
    szansę na rehabilitację…Fortuna kołem się toczy.Ze wskazaniem na…pytanie – czy są reformowalni, czy wyciągną
    wnioski…czy będzie kontynuacja demoliberalnej,solidarnościowej paranoi w każdym aspekcie
    nie wyłączając światopoglądu…

    Dużo znaków zapytania, myślę że”trochę” starsi, czy “wcześniej”
    urodzeni, nie mają rozterek czy dylematów.

    Ktoś musi być trzeźwy(na pokładzie), jeśli nie kapitan,
    to choćby bosman!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.