Czy na lewicy jest jakiś poważny kandydat w wyborach prezydenckich?

Być może, to jeszcze nie jest pytanie o to, czy leci z lewicą pilot, ale na pewno jest to pytanie o istnienie jakiegokolwiek poważnego kandydata w wyborach prezydenckich na lewicy. Pani Ogórek, niestety ale chyba ma jakieś problemy wyrażaniem swoich preferencji politycznych. Być może już uwierzyła we własną wielkość? Może myśli, że to, że ładnie wygląda w telewizji, wystarczy żeby zrobić z niej polityka? Nie ma, co kreować rzeczywistości, w tym zakresie fakty przemawiają same za siebie. Ta kandydatka nie jest na tyle wybitna, żeby była warta dezintegracji całej formacji politycznej, a to się w tej chwili z SLD dzieje.

Szczególnie haniebnie potraktowano pana Grzegorza Napieralskiego, z którego zrobiono wroga, wręcz prawie „wroga ludu”, a prawda jest jak najbardziej po jego stronie. Nie da się w sposób sztuczny zarządzać partią, bo robi się z niej kanapa, a nie partia polityczna, która miałaby współrządzić krajem. Niestety wyrządzono wiele zła i to wobec człowieka, który jest synonimem demokratycznej lewicy w naszym kraju. Jeżeli tak ma wyglądać budowa formacji lewicowej, poprzez jej dezintegrację, to na pewno nie o to chodzi.

Nie da się po prostu zrozumieć powodów, dla których kandydatka biorąca pieniądze z kasy partii lewicowej, nie jest w stanie odpowiedzieć na proste, wręcz naiwne i po prostu podstawowe pytania. Co jest trudnego w pytaniu o to, czy się głosowało na lewicę? Jeżeli osoba, która startowała z list SLD, nie głosowała na tą partię, to znaczy, że to jest już dawno fikcja.

Niestety lansowanie paprotek i innych stworzeń nie sprawdza się nigdy w praktyce, jeszcze żadna partia nie wyszła na tym dobrze, jeżeli na frontmena lansuje wydmuszkę. Nie oceniamy tutaj nikogo, ale pewne minimalne pryncypia obowiązują, w tym znaczeniu, że bez określonego poziomu lojalności w ogóle nie ma, o czym mówić. Nie chodzi o samą lojalność wobec lidera, to za mało, to o wiele za mało. Tutaj chodzi o działanie zespołowe. Polityka zawsze opiera się na działaniu zespołowym, na grze wielu ludzi mających wspólne cele i poświęcających się dla ich osiągnięcia. To, że mamy przed sobą wybory jednoosobowe, to niczego nie zmienia, albowiem czcigodna kandydatka, sama nawet jakby pokazała się od najlepszej strony, nigdy nie zgromadziłaby tyle podpisów, żeby być zarejestrowaną. Jak można mieć tak krótką pamięć? Jak można w taki sposób traktować ludzi z aparatu, którzy stali na mrozie i deszczu zbierając podpisy? Jak trzeba pomocy, to są uśmiechy, ale jeżeli trzeba dać świadectwo lewicowości to pani kandydatka nie wie, co ma odpowiedzieć?

Przede wszystkim jednak ta porażka, obciąża pana Leszka Millera, to on wymyślił całość tego przedsięwzięcia, wykreował kandydatkę i ją przepchnął. To w całości jego dzieło. Rzeczywiście kandydatka dobra i pomysł na promocję przez milczenie ciekawy, jednakże okazało się, że ta pani ma jakąś wadę ukrytą, o której do tej pory nie było mowy. Nie tylko, że nie mówi do mediów, ale Ona nie mówi wtedy, kiedy trzeba i tego, co potrzeba! Taka osoba po prostu nie powinna zajmować się polityką, ponieważ nie tylko umiejętność komunikowania się w tej branży to podstawa, ale jeszcze trzeba wiedzieć, czego przypadkiem nie powiedzieć, a co powiedzieć celowo. Tutaj czegoś takiego nie ma, nawet dość wąska wiedza naukowa, nie czyni człowieka wykształconego, człowiekiem inteligentnym.

Inni kandydaci na lewicy, a w zasadzie tylko pan Janusz Palikot, rozczula swoimi apelami do elektoratu głównych partii rządzących o to, żeby na niego głosował. Być może na jakimś szkolnym obozie z konkursem na „mistera” obozowego, byłoby to słodkie. W realiach braku programu i jedynie akcentowania swojej osoby w kolejnych wyborach politycznych, nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. To strata czasu, chociaż trzeba go żałować, albowiem to człowiek, który mógłby odegrać o wiele większą rolę w służbie państwa. Jednakże nie on pierwszy i nie ostatni.

Mamy do czynienia z pierwszymi wyborami, w których lewica w zasadzie w ogóle nie jest prezentowana, zwłaszcza programowo. Już za samo dopuszczenie do tego faktu, pan Miller powinien zostać odpowiednio potraktowany przez swoich współpracowników i towarzyszy, a co dopiero za skandal z kandydatką, która nie jest w stanie odpowiedzieć na banalne pytanie lub tej odpowiedzi udzielić nie chce. Nie może być tak, żeby przy okazji tak ważnych wyborów, gdzie wizerunkowo można wykreować człowieka, a za pomocą jego przekazu – dokonać silnego wpływu na rzeczywistość i percepcję milionów, lewica w ogóle nie miała przekazu programowego. Niestety, podkreślmy niestety – trzeba przyznać całą rację panu Napieralskiemu. Co więcej, im szybciej nastąpi zmiana paradygmatu z socjaldemokratycznego na socjalistyczny, tym lepiej i dla lewicy i dla nas wszystkich.

5 thoughts on “Czy na lewicy jest jakiś poważny kandydat w wyborach prezydenckich?

  • 19 kwietnia 2015 o 07:50
    Permalink

    Szkoda.
    Szkoda czasu i pieniędzy SLD na wspieranie tej kandydatury.
    Porażka.
    A miało być tak pięknie!
    Po prostu Pan Miller nie rozumie już młodzieży.

    Odpowiedz
    • 19 kwietnia 2015 o 12:59
      Permalink

      Miller nie rozumie nie tylko młodzieży, On od czasu jak został premierem i uwierzył w swoją wielkość, nie rozumie zwyczajnych ludzi. Nie potrafił w tym czasie zrozumieć działaczy ze szczebla podstawowego, zwyczajnych członków partii i fanów tej partii. Pęczniał z dumy, że ci i owi (którym zależało na stołkach) poklepywali Go po plecach utwierdzając się w przekonaniu o własnej nieomylności.
      A jeśli Mu się to bezpośrednio wygarnęło to zawsze miał na podorędziu slogan “mylicie się towarzyszu, dobro Polski tego wymaga”. Dzięki temu SLD pozbyło się dużej części nawet swojego żelaznego elektoratu. Pozostali w nim w zasadzie tylko koniunkturaliści, którym tylko zależy aby się załapać na kolejną kadencję, kolejne stanowisko, aby przetrwać.
      DEGRENGOLADA!
      PS @Jaszczurko3 jako lewicowiec od zawsze wielce cenię sobie Pani poglądy wyrażane w komentarzach, jak m.in. w tym:
      https://obserwatorpolityczny.pl/?p=29990
      Daje to na prawdę nadzieję, że kiedyś lewica się odrodzi jako nowoczesna partia rozumiejąca wyzwania obecnych czasów.
      Pozdrawiam serdecznie Rysa

      Odpowiedz
  • 19 kwietnia 2015 o 12:46
    Permalink

    http://strajk.eu/index.php?article=1186

    …i zapomnieć o istnieniu “lewicy”,której NIE MA.
    Mam na myśli zorganizowaną formację, owszem
    są “pojedyncze” przypadki – które szanuję.
    Jednak one nadejścia “wiosny” nie przyspieszą!

    Odpowiedz
    • 19 kwietnia 2015 o 17:55
      Permalink

      Czytam ten portal, autora tego artykułu cenię za gibki język i lewicowe poglądy i tak jest od lat.

      Odpowiedz
  • 19 kwietnia 2015 o 16:37
    Permalink

    (…)

    SZANOWNY PANIE SZANUJEMY PANA PRAWO DO DOWOLNYCH POGLĄDÓW, ALE NIE BĘDZIEMY ZAMIESZCZAĆ LINKÓW DO MEDIÓW, KTÓRE NAS OCZERNIAŁY. NIE MOŻNA PRZEDRUKOWYWAĆ CUDZYCH KOMENTARZY BEZ ZGODY WŁAŚCICIELA PRAW AUTORSKICH. WEB. JÓZEF.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.