Polityka

Czy można bez konsekwencji atakować Stany Zjednoczone?

graf. red.

Czy można bez konsekwencji atakować Stany Zjednoczone? Przykładowo przez wpłynięcie motorówką z materiałem wybuchowym w amerykański niszczyciel? Ewentualnie ostrzeliwując rakietami balistycznymi amerykańskie bazy w kraju trzecim? Dziwnych czasów doczekaliśmy, ale taka jest nasza rzeczywistość obecnie. Jak wiadomo z konferencji pana Donalda Trumpa Prezydenta Stanów Zjednoczonych, można. Amerykanie nie mają z tym żadnych problemów, a ich pan Prezydent wygłasza dziwne pogadanki o tym jak wspaniałe i wielkie ma rakiety, armię i ile na nią wydał. To niesamowite jak niesłychanie fascynujący jest ten człowiek.
Odpowiedz powinna brzmieć zasadniczo, jeżeli ktoś chce zostać zabity lub narazić swój kraj na zniszczenie, to jak najbardziej – może takie działania realizować. Tymczasem usłyszeliśmy trzepot gołębich skrzydełek… Zabrakło co prawda podziękowań za ostrzelanie rakietami amerykańskich baz, ale w istocie niewiele brakowało.
Atakowanie celów państwowych, przez siłę bez szyldu państwowego jest generalnie trudne do egzekwowania konsekwencji. Jednak i w takim przypadku USA, były w stanie zaatakować i opanować Irak, potem Afganistan. W przypadku konfliktu z Iranem, sytuacja jest o wiele prostsza. Stany Zjednoczone zaatakowały wojskowego Iranu na terenie państwa trzeciego z jego terytorium. Natomiast Iran zaatakował obiekty USA, na terenie państwa trzeciego bezpośrednio ze swojego terytorium.
Mamy sytuację, w której oba “wojujące” kraje naruszyły suwerenność terytorialną Iraku. Na tym należy się skoncentrować, bo ten kraj jest sednem tego, co się dzieje. Bliski Wschód to wielka szachownica, na której słabsze kraje i inne wojujące strony są pionkami, a graczami są ci którzy mają realną siłę. Iran i Rosja przyczyniły się do wycofania się przez USA z Syrii. Prawdopodobnie pan Prezydent Trump po czasie zrozumiał swój błąd. Ponieważ strategicznie ustąpił. Dodajmy bez strategicznego powodu.
Irak jest dla zabezpieczenia amerykańskich interesów jeszcze ważniejszy od Syrii. Z tego kraju USA nie wycofają się bez zachwiania równowagi strategicznej. W praktyce byłoby to równoznaczne z oddaniem pola Iranowi. Kraj ten w ten sposób przejmując kontrolę nad Irakiem, stałby się największym beneficjentem polityki amerykańskiej w regionie. Sam nie był w stanie pokonać Iraku w wieloletniej i krwawej wojnie. Oba kraje i narody rywalizują ze sobą cywilizacyjnie. Więc naprawdę trudno o lepszy „prezent” dla Teheranu i zarazem większą porażkę Ameryki. Irańczycy mają doskonałą strategię, przez lata ją realizowali metodą opanowywania relacji wewnętrznych i wywierania przez nie wpływu.
Zabicie irańskiego generała stało się sygnałem pokazującym Iranowi, że nie może się dalej posunąć w Iraku. Atak na amerykańskie bazy ma charakter epicko-pompatyczny i jest w praktyce czyniony na użytek propagandy wewnętrznej. Są zbyt dobrze zabezpieczone i pomyślane w ten sposób, żeby bez bezpośredniego masowego oblężenia, stała się im jakakolwiek krzywda. Jeżeli nawet to bardziej w drodze przypadku, dosłownie „trafu”.
Amerykańska odpowiedź na atak ze strony Iranu, będący w istocie proszeniem się o powód do „produkcji” większej ilości męczenników – musi być dobitna. Iran musi dostać to, o co kołatał od lat prowadząc antyamerykańską politykę. Nie ma znaczenia, że Iran jest suwerennym państwem, które realizuje własną politykę m.in. poprzez zajęcie Iraku, wpływy w Libanie i wspieranie rządu w Syrii. W tej chwili Iran zdecydował się na bezpośrednią konfrontację z USA, podjął rzuconą rękawicę, chociaż nie musiał tego robić. To strategiczny błąd Iranu, w tym znaczeniu, że Iran wchodzi do gry, którą ustawiły Stany Zjednoczone, albowiem w mniemaniu własnej strategii – chce wyglądać tak, jakby grał w tej samej lidze. Nie ma na to szans, bez zapłacenia daniny strategicznej – morza krwi i wielkich strat ekonomicznych.
Jeżeli Stany Zjednoczone chcą być dalej imperium, muszą teraz udowodnić swoją supremację. Jeżeli powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. To żałosne, ale mamy do czynienia z pierwszą wojną rozgrywaną na użytek kreacji wizerunku państw w mediach społecznościowych. Smutne, że przez to wszystko będą cierpieć ludzie.

10 komentarzy

  1. Wojna jest w nas

    W pełni się zgadzam!

  2. Przecież ten “atak” na amerykańskie bazy był uzgodniony z USA a w dodatku nie zniszczył żadnego amerykańskiego sprzętu ani budynku.
    Zniszczona został IRACKA infrastruktura CYWILNA w amerykańskiej bazie.

  3. Wojna o PR.

    Dlaczego przy tym mają ginąć ludzie?

    Nie rozumiem.

  4. Nie tak. przytoczę następujące przysłowie: Niebezpiecznie jest być wrogiem Stanów Zjednoczonych. Ale jest jeszcze coś bardziej niebezpiecznego: być przyjacielem Stanów Zjednoczonych.
    W Persji rzeczywiście może zginąć wielu ludzi na skutek tego konfliktu, ale bazy ameryckie zostaną naprawdę wypchnięte z Bliskiego Wschodu i tysiące Amis też zginą. Natomiast przyjaźń Iranu z USA to przyjaźń naiwnego farmera z światowym szulerem. Zawsze farmer wyjdzie na tej przyjaźni bardzo źle.
    A jak wyjdzie na tej “przyjaźni” Polska? Niebawem się to już okaże, wróżę, iż nie będzie dobrze.

  5. Czy inni państwo tezacie problemy z ładowaniem strony?

    • @Henryk Ptak…
      Tak, ladowanie strony trwa bardzo dlugo, ktos tu manipulije tzn. zwalnia przeplyw elekronow i logarytmow…

  6. Też mamy problemy z ładowaniem stron . Otwierają się b. długo .

  7. Autor zapomniał o wspólnych manewrach wojskowych Rosji, Chin i Iranu.
    Ponadto pan Putin otwarcie powiedział że w przypadku agresji Iran nie będzie osamotniony.No i najważniejsze, system antyrakietowy patriot po raz kolejny okazał się nie skuteczny – 84% rakiet po pokonaniu ponad 400km dotarło do celu. Wojskowi są zdumieni precyzją uderzenia. Jeśli zdefiniujemy zwycięstwo jako pozostawienie Iranu w stanie chaosu, śmierci milionów ludzi i zgliszcz to USA, co prawda mocno osłabione, wyjdą z klinczu zwycięsko. Na taki obrót wypadków czekają Rosja i Chiny. To jest partia szachów na bardzo wysokim poziomie, problem w tym że POTUS Tramp nie jest szachistą.
    No ale co zrobić gdy amerykanom “sam Pan Bóg szepnął z nieba że za Izrael bić się trzeba”

    • “Ponadto pan Putin otwarcie powiedział że w przypadku agresji Iran nie będzie osamotniony.”
      Zastanówmy się nad sensem przytoczonego fragmentu z wypowiedzi Putina:
      Kto może zaatakować Iran? Na pewno nie Lechistan. A jeśli nie Lech to tylko Wielki i Mały Szatan! Czy Putin byłby zdolny zaatakować swojego przyjaciela – Małego Szatana?

  8. Zmienię temat, jak to zwykle swoim zwyczajem. Zna ktoś przypadek, że religia uzdrowiła kogokolwiek, jeżeli tak to proszę o o fakty

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.