Czy mamy alternatywę geostrategiczną?

Celem istnienia naszego państwa jest przetrwanie w czasie, przy zachowaniu formalnej suwerenności nad własnym terytorium. Może to nie brzmi zbyt aspiracyjnie, ale jeżeli przyjrzymy się krytycznie historii ostatnich 300 lat, to nie możemy mieć żadnych, powtórzmy – żadnych złudzeń jeżeli chodzi o orientację strategiczną jaką należy obrać, żeby przetrwać.

Słynne przekleństwo Polski lokalizacji pomiędzy dwoma młotami, dążącymi do współpracy ale raz na jakiś czas zwierającymi się w śmiertelnym starciu mogłoby być naszym atutem, ale nie jest ze względu na niezrozumiałą wybiórczość we wskazywaniu winnych naszych porażek i naszego cierpienia. Historiografia i podążająca za nią polityka ostatnich 23 lat transformacji upatruje wielkiego sprawstwa na wschodzie i wini, wymagając kajania się rosyjską narodowość i państwowość. Podczas gdy pojednanie z Niemcami już się praktycznie dokonało, na temat ludobójstwa ukraińskiego lub litewskiego dokonanego na obywatelach Polski milczymy lub wręcz rżniemy głupa. Zupełnie nie dostrzegamy, że na Łotwie i w Kanadzie do dzisiaj żyją zbrodniarze, którzy katowali i mordowali naszych dziadków i babcie. Jednakże nie ma takiej okazji, którą byśmy przepuścili, żeby nie wbić szpili Rosjanom. Co oczywiście mści się na dzisiejszych relacjach dwustronnych bo na ich olbrzymim, zasobnym w petro i gazo dolary rynku jesteśmy praktycznie nieobecni.

Polska wiara w to, że jak w Europie popsułyby się stosunki, w wyniku czego Niemcy zaczęłyby wracać do swojej tradycyjnej polityki wschodniej z okresu właśnie ostatnich 300 lat, to uratują nas specjalne stosunki z wielkim mocarstwem za wielką wodą. Nie ma na to jednak żadnych dowodów, a US Marines lądujących na Bałtyku, w celu odparcia pancernych zagonów Bundeswehry jakoś nie da się na trzeźwo wyzwolić w wyobraźni.

Patrząc na mapę widać, że nie mamy innego sojusznika niż Niemcy. Marzenia o budowie środkowo europejskiego „czegoś” od Szwecji po Węgry, albo jeszcze niżej i szerzej – to lepsze historie niż teleportacja w filmach Sci-Fi, w zasadzie bowiem ona wydaje się realniejsza. W naszych realiach tu i teraz – przetrwanie oznacza przyjazność Niemiec, co władze w Berlinie doskonale wiedzą, dlatego nie śpiesząc się realizują własne cele – okazując wielkoduszność swoim wesołym sąsiadom z Nebenlandu. Problem polega jednak na tym, że dzisiejszy układ sojuszy jest na tyle specyficzny, że wręcz niewyobrażalny. Przypomina… Cesarstwo Rzymskie z okresu jego największej świetności plus dodatki, właśnie takie jak nasz wspaniały kraj. Chyba wszyscy wiemy z historii, kto był przez wieki dziedzicem idei Cesarstwa i jakie przymiotniki ono przez lata nosiło. Czy to zaakceptujemy?

Kolejny problem polega na tym, że dla części Polaków – sama sytuacja, w której pokojowo współistniejemy z Niemcami jest czymś niepojętym. Oczywiście przyjmowanie co roku kilku miliardów Euro traktujemy już jako coś normalnego, no bo wiadomo – solidarność europejska. Co jednakże, jeżeli rozsądni i mądrzy Niemcy powiedzą – „sprawdzam”, przecież nie można mieć wątpliwości, że te wagony pieniędzy wysyłane na wschód, czołgi, technologie, w ogóle wszystko co nam dają – dostajemy za darmo! To są proszę państwa inwestycje! Żadna armia nie przejdzie ze wschodu na zachód przez nasze terytorium, jeżeli Niemcy uzbroją nas w dużo swoich czołgów! Berlin to doskonale wie! Problem polega bardziej na tym, żeby prędkość bogacenia się Polaków nieco wzrosła, albowiem nie możemy dłużej niż jedno pokolenie być uboższymi (o wiele uboższymi) sąsiadami, ponieważ procesy dyfuzji nigdy się nie skończą. Jednak mentalność robi swoje, nie da się jej odmienić z dnia na dzień nawet jeżeli przysyła się do Warszawy cały arsenał i kontenery Euro!

W skrócie chodzi o to, że do końca Niemcom zaufać nie chcemy i do końca nie możemy, ponieważ zadra pozostała po ostatniej okupacji nie pozwala na zaufanie. Jednakże jeżeli rozpatrzymy ten dramat w kontekście cynicznej zdrady aliantów zachodnich – sprawa nie jest już taka jednoznaczna, bo co spotkało Czechosłowację po Monachium? Ktoś dzisiaj ich żałuje? Usłyszeli przepraszam? Normalnie ukradziono im kraj i dokonano rozbiorów (z naszym haniebnym udziałem)!

Swego czasu przewijała się koncepcja neutralności. Ona jednak kosztuje, albowiem jej jedynym skutecznym gwarantem mogłaby być tylko o wyłącznie własna broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia – niezależne w znacznej mierze technologicznie. Nie da się inaczej zapewnić bezpieczeństwa nizinnemu krajowi, którego terytorium jest idealnym – klasycznym wręcz terenem do działania dla zorganizowanych związków taktycznych opartych na sprzęcie pancernym. Neutralność wymagałaby od nas olbrzymiego wysiłku finansowego, organizacji państwa na wzór Izraela i traktowania wszystkiego śmiertelnie na serio. A co jest dzisiaj w tym kraju na serio? Smutny los chorych onkologicznie? Szkoda słów.

Reasumując – tylko układy zbiorowego bezpieczeństwa opierające się na równoległych komponentach wojskowych i gospodarczych, z dążeniem do jedności politycznej – mogą zapewnić stabilizację dla wszystkich graczy w perspektywie średnio i długo okresowej. NATO i UE opłacają się wszystkim, a nam najbardziej – jako gwarancja status quo. Mamy czas powoli się rozwijać i bogacić. Nie zmarnujmy go. Naprawdę, tym razem się postarajmy.

Jedyną hipotetyczną alternatywą jest zamienienie się z kimś innym na terytorium…

Polecamy do przeczytania “Cienie geostrategii bez alternatywy

2 myśli na temat “Czy mamy alternatywę geostrategiczną?

  • 16 sierpnia 2013 o 09:37
    Permalink

    Tę zamianę części naszego terytorium proponuję dokonać z częścią Australii.
    Tylko że wówczas teza o wysyłaniu Wojska Polskiego na Antypody nabiera innego znaczenia …

    Odpowiedz
  • 16 sierpnia 2013 o 14:12
    Permalink

    Во времена Варшавского Договора Польша была вторым по военной силе союзником (после СССР) и третим по экономической мощи жизни социалистическим государством (После СССР и ГДР). Польша имела свою военную и тяжелую промышленность – единственную основу реальной независимости. Польша входила в десятку стран в рейтинге мира по ВВП. Была абсолютным лидером по производству рыбы в Европе. Была лидером продажи текстиля на 500+ миллионном рынке соцстран. Польша имела свою науку мирового уровня. Была независима в производстве оружия и снабжении армии.

    Но все это в прошлом. Польский народ был недоволен сложившейся ситуацией, ситуация была уничтожена. То же самое справедливо и для народа СССР, и для народа ГДР. И если ГДР не постигла судьба депопуляции, деиндустриализации и колонизации, то СССР и Польша получили этих радостей полную корзину. Двадцать лет бывшие советские страны под внешним управлением преобразовываются из производителей в потребители.

    Какую-нибудь Болгарию или Украину эти преобразования разорили почти полностью. Но у Польши и России жизнестойкость повыше. Хоть Польша и вымирает быстрее чем Россия, и промышленность утратила в большей степени, но деньги ЕС на целевые проекты продолжают литься дождем. Польские города украшаются, польская торговая сеть цветет буйным цветом, польское предпринимательство по перепродаже чего-нибудь и по сдаче в аренду чего-нибудь так же процветает.

    Однако, поляки опять не довольны. И ищут способ изменить ситуацию. Причем, ищут его, выбирая себе покровителя. Но я встану в позу пророка и скажу, что поляки будут всегда недовольны, пока их благополучие в руках очередного покровителя. Непостоянство поляков, готовность (прямо скажем) на предательство всегда будут портить отношения Польши с покровителем, автоматически определяя роль Польши в любом новом союзе как аутсайдеров, с которыми советуются только для протокола.

    Понятно, что экономическую и военную независимость себе Польша обеспечить не сможет, не хватит мощи. Польша даже не Северная Корея в смысле самодостаточности. Я подумал, что Польша могла бы обеспечить себе информационную независимость. Для этого достаточно объективно оценивать происходящие события в мире, не принимая ничью позицию, давая голос всем сторонам – участникам. А так же необходимо публично объективно оценивать события истории. Если бы Польша была такой “трибуной правды” то союзники, желающие быть равными с Польшей, нашлись бы сами, как и непримиримые враги (неизбежный атрибут независимости).

    Но честно говоря, не вижу пути этого добиться. По моему мнению, современной Польше не нужна независимость, возможность совершать поступки, возможность ими гордиться. Польше нужна легкая и красивая жизнь со спонсором, который будет слушать ее болтовню, целовать в ушко и дарить машины.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.