Społeczeństwo

Czy ludziom bezradnym, biednym i nieporadnym należy odbierać dzieci?

 Problem odbierania ludziom dzieci, ze względu na ich ubóstwo jest realnym problemem w naszym kraju. Media równoległe, co jakiś czas donoszą o bulwersujących społecznie interwencjach sądów Rzeczpospolitej Polskiej w życie rodzinne, gdzie za podstawę do interwencji państwa uznaje się opinię psychologów – opiekunów rodziny na temat poziomu ubóstwa i warunków zapewnianym dzieciom przez rodzinę.

Dyskusja na temat samych decyzji sądów, bez dokładnego poznania uzasadnień jest bezcelowa, a ponieważ uzasadnienia wydawane w takich sprawach są w naturalny sposób utajniane – nie ma materiału, o którym moglibyśmy rozprawiać. Jednakże sama kwestia interwencji państwa w życie rodzinne, ze względu na stwierdzenie przez to państwo – ubóstwa i bezradności, – jako przyczyn w istocie uzasadniających rozbicie rodziny z mocy decyzji organu władzy państwowej, jakim jest sąd wymaga naświetlenia.

Wszelkie rozważania w tej kwestii trzeba rozpocząć od często zapominanej Konstytucji. Teoretycznie zgodnie z nią rodzina jest pod ochroną państwa (wynika z treści art. 18 Konstytucji), co więcej zgodnie z art. 48 tejże: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.” W tym kontekście – to rodzice decydują o wychowaniu dziecka, a nie państwo! Państwo może jedynie nałożyć obowiązek szkolny, czy też określone standardy w zakresie opieki zdrowotnej, jednakże nie ma nic w naszym prawie w przedmiocie standardów materialnych. Co więcej zgodnie z art. 67 Konstytucji wynika, że „Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa.” Ponadto zgodnie z art. 71 „Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.” A „Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją. Dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. W toku ustalania praw dziecka organy władzy publicznej (…) są obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka.” – wszystko to wskazuje, że państwo nie może być bierne wobec sytuacji w rodzinach polskich, ale – co jest niesłychanie ważne – ma zadania pomocnicze, wkracza tam gdzie rodzina – człowiek – nie daje sobie rady. Problem dotyczy, zatem w istocie ustalenia granic interwencji, jako najważniejszych wytycznych zezwalających państwu na interwencje w funkcjonowanie rodziny – poprzez jej rozbicie.

Bez wątpienia kryterium ekonomiczne – nie może być jedynym kryterium przemawiającym za oceną danej rodziny, jako podstawowej komórki społecznej. Ocena negatywna, – czyli stwierdzenie, że dana rodzina jest zbyt biedna nie może być kwalifikacją negatywną i podstawą do karana poprzez zabranie dzieci! Bieda nie może wykluczać człowieka z prawa do posiadania i wychowania potomstwa. Nie mówiąc już o prawach potomstwa do bycia wychowywanym w rodzinie! Jeżeli byśmy się zgodzili na przeciwną wykładnię, to w ogóle dajmy sobie spokój z polityką prorodzinną i po prostu ustalmy próg dochodów i najlepiej oszczędności – upoważniających ludzi do posiadania dzieci, wszystkie dzieci w rodzinach biedniejszych tj. „niełapiących się” na wskaźnik, jako nielegalne z mocy prawa byłyby konfiskowane i przydzielane do domów dziecka. Jednakże tak nie robiono nawet w niesamowicie egalitarnym Związku Radzieckim!

Jeżeli natomiast negatywnie kwalifikowany czynnik ekonomiczny, – czyli bieda lub raczej ekstremalna nędza i niedostatek – współistnieją i co jest prawie zawsze – współzależą od innych czynników jak np. choroba, kalectwo, patologia itp., to państwo powinno nie tylko wkroczyć, ale także interweniować – żeby małemu człowiekowi nie działa się krzywda. Dotyczy to w szczególności sytuacji uznawanych w prawie i orzecznictwie za patologiczne. W tym kontekście działanie państwa to przywrócenie normalności – znane z codziennych interwencji Policji w sprawach rodzinnych, to smutne statystyki, ale bardzo wiele mówiące o naszym społeczeństwie.

Jednakże, czy ludziom po prostu bezradnym, w konsekwencji biednym i najzwyczajniej w świecie nieporadnym należy odbierać dzieci, – jeżeli narażają je na niedostatek? Uwaga, – jeżeli odpowiemy tak, to wracamy do sytuacji wyznaczenia współczynnika, – czyli, od jakich dochodów można te dzieci w Polsce bezpiecznie posiadać? Czy państwo może coś takiego stosować? Proszę zwrócić uwagę na to, – jaką materię poruszamy! Jeżeli bowiem zgodzimy się z faktem, że może – to znaczy, że „obywatel” w polskiej Konstytucji jest czymś mniej niż „człowiek” w tej samej Konstytucji, którego godność jest nienaruszalna. Czy można, bowiem wyobrazić sobie większe upokorzenie dla człowieko-obywatela niż zabranie mu dzieci, ponieważ jest biedny? Co z godnością? Oczywiście można podnosić argument o interesie dziecka, jednakże czy nie jest tak, że to zawsze rodzice – a w szczególności matka – wiedzą, co jest dla dziecka najlepsze? Zwłaszcza w przypadku, gdy ubóstwo nie jest ich winą?

Nasze państwo nie stwarza obywatelom szans ekonomicznych, to znaczy nie gwarantuje nikomu pracy, jednakże jest zobowiązane zapewnić każdemu zabezpieczenie socjalne. W tym kontekście należy dopatrywać się rozwiązania problemu. Rodzina zawsze przed sankcjami powinna otrzymać wsparcie i szansę na w miarę normalną egzystencję. Sytuacja na rynku pracy, poza kilkunastoma powiatami nie jest tak dramatyczna, żeby nie móc znaleźć w ogóle żadnej pracy, jednakże zawsze – nawet w najskrajniejszych przypadkach zawsze najważniejszy jest człowiek.

Wniosek – państwo jest jedynym podmiotem, który może dokonywać rozeznania o sytuacji rodzinnej, jeżeli nie jest w stanie tego zrobić dalsza rodzina. Jednakże interwencje państwa muszą stanowić ostateczność i wyjątkowość, zasadą powinno być traktowanie każdego przypadku, jako przypadek indywidualny – wymagający odrębnej indywidualnej oceny. Nie może być tu mowy o automatyzmie. Dlatego polski model polityki społecznej należy oceniać bardzo wysoko, a wszelkie informacje o działaniu w tych sprawach uprawnionych organów – uznawać za interwencje nadzwyczajne. Trzeba pamiętać, że jakakolwiek ocena tutaj może być zawsze w jakiejś mierze krzywdząca i chyba wszystkie tego typu przypadki to wybór mniejszego zła.

One Comment

  1. Jak najbardziej – zabierać i to jak najszybciej! Takie dzieci z odzysku można potem np. dawać do adopcji parom homo lub rodzinom biznesowym żyjącym z dotacji gmin na rodziny zastępcze! – Znajomi królika już się cieszą! Odbierać – każdemu odbierać i zamieniać! Niech dziecko nie ma łatwo – zmieni kilka razy rodzinę i będzie wiedziało więcej o kraju!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.