Czy lewica uparła się i chce być w najlepszym razie przystawką?

Obserwując polityczne zachowanie się wiodącej partii lewicowej można się bardzo mocno zdziwić, albowiem nie do końca da się zrozumieć, o co w jej komunikacji z otoczeniem chodzi. Gesty porozumienia przeciwko systemowi z czołową prawicową partią opozycyjną do tego stopnia zaburzyły wizerunek lewicy, do tej pory stosunkowo spójny, że problem lidera stał się jeszcze bardziej aktualny, albowiem takie podejście jest nie do zaakceptowania, gdyż nie ma ono nic wspólnego z pragmatyzmem lub miłowaniem Ojczyzny, to po prostu zła polityka, żeby nie napisać mocniej. Kto, jak kto, ale doświadczony lewicowy polityk ze wspaniałym życiorysem powinien wiedzieć i rozumieć, że pewnym ludziom w tym kraju nie wypada „politycznie” podawać ręki, można się odkłonić, ewentualnie można się normalnie witać i mieć relacje towarzyskie, jednakże w kategoriach politycznych jakikolwiek kontakt oznacza destrukcję.

Jednakże problem z lewicą jest o wiele głębszy, po prostu w ogóle jej nie widać – nie ma jej znikła, zapadła się i nie istnieje. Pojawiają się niewielkie przebłyski tam, gdzie środowiska lewicowe są stosunkowo mocne, ale nic na skalę ogólnokrajową, nie mówiąc już o formule europejskiej. Niestety lewica w kraju sobie chyba zasnęła a obie partie prawicowe skutecznie ze sobą konkurując przejmują jej elektorat.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że nowy-stary lider lewicy niestety z istoty swojej natury nakłada na formułę lewicową pewne ograniczenia, jednakże tak musi być, jeżeli takiego przewodniczącego się wybrało. Warto jednak lidera zapytać, – jaką widzi przyszłość dla lewicy w kraju, nie chodzi o aparat, ale o miejsce lewicy w naszym państwie w dalszej przyszłości? Czy lewica będzie w stanie przedstawić społeczeństwu kompleksowy program reform i przekształceń – będący odpowiedzią na wyzwania cywilizacyjne oraz zaniechania epoki PiS/PO? Czy raczej lewica woli trzymać się na uboczu – ciesząc się poparciem niewielkim, jako licząca się opozycja, ale niewyrażająca swojego zdania – bez krytyki rządzących z nadzieją na coś?

Prawdopodobnie na oba pytania otrzymalibyśmy klasyczną odpowiedź w rodzaju słuszności przyjętej linii i długofalowego scenariusza zaprogramowanych działań itd. Tymczasem problem polega na tym, że lewica w tej formule, w jakiej jest – tj. tego, co się dało uratować z niegdysiejszej chwalebnej przeszłości – jest partią utopijnych wspomnień i niestety nie jest partią zmiany, nie jest w stanie zaproponować niczego innego niż dotychczas. W tym znaczeniu, że pomimo wszelkich – najbardziej szlachetnych starań, tych wspaniałych ludzi, którzy tworzą naszą współczesną lewicę – całość jest dla społeczeństwa nieczytelna. Niestety nadal większość ludzi myśli kategoriami „sierpem i młotem”, a mieszkanie otrzymane w PRL-u za darmo uważa za coś naturalnego i nie rozumie, czemu musi płacić za jego ogrzewanie.

Obecny przekaz ideologiczno-programowy lewicy niestety jest nieczytelny, mało wyrazisty i trudny do identyfikacji przez dominującą większość wyborców. Ludzie nie rozumieją, co może dać im więcej lewica, od tego, co obecnie mają – uznając obecny stan za coś w rodzaju czegoś stałego. Co niestety jest czystą ułudą opartą na zmyślnym kłamstwie rządzących w Polsce elit neoliberalno-para-patriotycznych.

Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie i bez żadnego znieczulenia, – jeżeli lewica nie powróci do retoryki walki klas w polityce społeczno-ekonomicznej państwa, to w ogóle nie ma z czym wychodzić do ludzi. Kwestią odrębną jest to, w jaki sposób zostałaby ta walka klas obecnie zapakowana i podana do publicznej wiadomości – w końcu marketing polityczny w naszym kraju zrobił bardzo wiele kroków do przodu i jest w zupełnie innym miejscu niż był 15 lat temu! Potrzeba wyrazistego przekazu, który będzie adresowany do ludzi w taki sposób, żeby każdy mógł go zrozumieć, a zarazem żeby był aksjologicznie poprawny. Ludzie lewicy muszą z przekonaniem wierzyć w to, co będzie w programie – prostota, spójność, walka klas – to wszystko w zasadzie wystarczy. Nie ma obecnie takiej kategorii spraw, która nie podlegałaby weryfikacji przez paradygmat klasowy, to nadal jest kwestia kluczowa dla społeczeństwa na naszym poziomie rozwoju społeczno-gospodarczego i z tak olbrzymim poziomem atawizmu wyrażanego głównie przez klasę posiadającą.

Przy tym nie można popełniać takich błędów personalnych jak ze spaleniem przeciwnika osobistego poprzez wystawienie go na kandydata na stanowisko prezydenta kraju. Polityka lewicy musi być spójna i skoordynowana, nie może być w niej niczego ad hoc, co kładzie wizerunek partii, jako podmiotu zdolnego do wyrażania wiarygodnego przekazu.

Naprawdę nie potrzeba wiele, żeby lewica nie skończyła, co najwyżej, jako przystawka, ponieważ jest dziura na scenie politycznej, są kadry, są jakieś tam pieniądze – wystarczy umiejętnie całość połączyć i pójść do przodu. Prawdopodobnie błędem byłoby szerzenie podziałów na lewicy – poprzez proliferowanie organizacji nawiązujących do ideałów lewicy. Nie podlega też żadnej dyskusji, że z błędną ścieżką ideowo-logotypową socjaldemokracji trzeba po prostu skończyć, tylko socjalizm – jest na tyle wyrazisty, żeby był w stanie stanowić kompleksową ofertę dla państwa tak umęczonego przez wdrażaną w praktyce ideologię neoliberalną i prawicową. Innej drogi nie ma, chyba że kogoś zadowala picie kawy lub herbaty za państwową dotację i czekanie, to warto mu przekazać złą wiadomość – może nie doczekać, albowiem konkurencja polityczna nie śpi, a „raz sierpem i młotem…” jak było słychać niedawno w Warszawie to nadal wewnętrzne wyznawana ideologia ksenofobii i nienawiści w naszym kraju. Bierność zabija lewicę. Tylko walka klas ma przyszłość, tylko socjalizm.

One thought on “Czy lewica uparła się i chce być w najlepszym razie przystawką?

  • 29 grudnia 2014 o 11:58
    Permalink

    NIESTETY,brak polityki jest też polityką,

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.