Polityka

Czy lewica się (wy)puści… a następnie da spuścić?

 Wiele można powiedzieć o naszej lewicy, bardzo wiele. Bagaż doświadczeń struktur jak również wielu działaczy jest imponujący. To, że „źle się dzieje” wiedzą już chyba nawet małe dzieci. Nie da się ukryć, że strategia skupienia się wokół logotypu i powrotu do starej, sprawdzonej i przejętej przez prawicową-prawicę socjalnej retoryki nie da więcej niż 15% poparcia. Co powoduje, że partia utożsamiana z całym światem lewicy polskiej może być tylko i wyłącznie mizerną przybudówką do rządzącej liberalnej prawicy, która co warto przypomnieć nie miała nic przeciwko zadaniu śmiertelnego ciosu w lewicę, w czasach triumfalizmu prawicy i jej „popisów”.

Zadziwiające jest jak ludzie lewicy mogą w ogóle myśleć o podaniu ręki politycznym bestiom spod znaku niewidzialnej pięści rynku, którzy odpowiadają duchowo, mentalnie, merytorycznie, personalnie i politycznie, za co najmniej 70% grzechów śmiertelnych polskiej transformacji ustrojowej, której ofiarami jesteśmy prawie wszyscy.

Czy wszyscy już zapomnieli, kto przygotował parszywą prowokację przeciwko panu Cimoszewiczowi? Czy wszyscy już zapomnieli w jak brutalny sposób mainstreamowe media próbowały udowodnić, że kolejny kandydat lewicy na urząd Prezydenta RP – jest plastelinowy? Czy wszyscy już zapomnieli o wielkiej historycznej krzywdzie, jaką lewicy w Polsce uczyniono politycznymi harcami w komisjach sejmowych? Jak modne stało się dręczenie – „czerwonych”? Czy naprawdę nie ma ludzi, którzy zapomnieli nazwiska politycznych decydentów, którzy za tym całym złem stali?

Jeżeli jednak to wszystko zostało zapomniane, to czy działania na rzecz powołania lewicy obyczajowej i jej transformacja – w uzurpację całej i jedynie słusznej lewicy, – jakie dokonały się w tym Sejmie – są niewidoczne? Czy pomarańczowo-marihuanowe „coś” na Sali Kongresowej to jest mgła smoleńska? Nikt tego nie dostrzegł?

Co więcej, co się dzieje w tej „partii dziedziczce”, której najlepsi i najbardziej rozpoznawalni ludzie są albo spuszczani do swojej samotni na ziemiach odzyskanych, albo wręcz – wyrzucani z partii, bez względu na zasługi i bez względu na popularność?

Czy partia to tylko logotyp, przewodniczący, jego kierowca-ochroniarz, kilka sekretarek i grupa wystraszonych salą sejmową automatycznych rąk z funkcją podnoszenia i przyciskania guzika?

Co trzeba zrobić, żeby „automatyczne ręce” zrozumiały, że jakiekolwiek poparcie dla tego nieszczęsnego rządu, nawet przez zmniejszenie kworum poprzez wyjście z sali kilku posłów przed głosowaniem to już nawet nie jest budowa nagrobka lewicy, to już uklepywanie łopatą ziemi na grobie!

Przed rządem zabawna próba uciszenia rodziców sześciolatków, potem głosowanie w sprawie OFE – gdzie ludzie lewicy muszą mieć dylemat, co z tą nieszczęsną efemerydą Jerzego Buzka, Mariana Krzaklewskiego i Leszka Balcerowicza zrobić. Następnie głosowanie budżetowe, oczywiście warunkowane tym wcześniejszym. Co zrobią posłowie lewicy logotypowej? Co zrobią posłowie uzurpujący sobie miano do bycia ludźmi lewicy?

Nowy – stary lider logotypowej lewicy deklarował publicznie w wielu programach telewizyjnych, że pójdzie na rozwiązanie oznaczające rozwiązanie Sejmu, jednakże nie można mu w to uwierzyć, gdyż co prawda prawdziwego mężczyznę poznaję się po tym, jak kończy. Jednakże w tym przypadku wcześniejsze skończenie psucia kraju przez Donalda Tuska – może oznaczać konieczność wejścia z nim w koalicję, za dwa miesiące po wyborach, jak nie będzie innej alternatywy dla powołania rządu w nowo wybranym parlamencie. Alternatywą są rządy – na szczęście fragmentującej się prawicowej-prawicy, a do takiego nieszczęścia nie można w żadnym wypadku dopuścić.

Jeżeli więc wydarzy się nieszczęście i lewica się wypuści z obowiązku udziału w głosowaniu, a zarazem da się podpuścić rządzącej partii dominującej – to będzie jej moralny koniec. Nie można, bowiem popierać tego rządu, a na pewno już w jego obecnej formule rządu w Polsce! Niestety problem polega równolegle na tym, że bez względu na scenariusz rozwoju wypadków, w ewentualnie nowym parlamencie – dla ratowania kraju przed zgubieniem go w smoleńskiej mgle – koniecznym może okazać się zawarcie kompromisowej koalicji z obecnie dominującą partią w rządzie. Co wówczas?

Wszystko zależy od strategii, jeżeli lewica postawiłaby na rzeczywistą sanację kraju i jego odbudowę po rządach prawicy – to nie może pod żadnym pozorem pójść na żaden kompromis z układem obecnie trzymającym Polskę w uścisku. Jeżeli jednak, a wszystko na to niestety wskazuje – chodzi tutaj o zapewnienie wyższej emerytury dzierżycielowi logotypu, to można spuścić całą ideę lewicową w Polsce i podarować jej ostatnie tchnienie ludziom, którym każdy mający zdrowy rozsądek odmówi podania dłoni.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fourteen + 12 =