Polityka

Czy ktokolwiek w ogóle prowadzi jakąś kampanię wyborczą w tym kraju?

 Nie wiadomo, co się dzieje, a 25 października zbliża się szybkimi krokami. Słyszymy, co prawda, że kolejne osoby zaczynają działać na rzecz wyborów, jednak kampanii wyborczej jakoś nie widać i nie słychać. Nie chodzi oczywiście o naiwnie proste plakatowanie miast, tylko o dyskusję.

Pani premier zwołała spotkanie szefów wszystkich partii politycznych, które prawdopodobnie zdominuje kwestia nielegalnych imigrantów. Należy podejrzewać, że będzie podjęta próba porozumienia, mająca na celu wykluczenie sprawy imigrantów z dyskusji politycznej. Niestety nie jest to w interesie społeczeństwa, albowiem nie ma tu miejsca na żadne dogadywanie się establishmentu. Idą wybory i obywatele mają pełne prawo wiedzieć, kto chce pozwolić na przyjęcie do Polski nielegalnych imigrantów napływających do Europy, tak żeby nie było zaskoczenia po wyborach, bo to się może skończyć dramatycznie i w sposób niechciany przez nikogo. Jeżeli politycy dogadają się i okłamią społeczeństwo, tj. powiedzą inaczej niż zrobią, ewentualnie nic nie powiedzą, a zastosują politykę faktów dokonanych – to czeka nas prawdopodobieństwo społecznego buntu na masową, niespotykaną dotychczas skalę.

Tymczasem jednak czas mija i ani kwestia nielegalnych imigrantów, ani inne ważne dla Polaków kwestie, nie są podejmowane przez polityków. O ile do tej pory można było zrozumieć emocje związane z formułowaniem list wyborczych, to w tej chwili już czas rozwinąć skrzydła, a tutaj nic!

Pojawiły się, co prawda pewne przecieki dotyczące przyszłorocznego deficytu budżetowego, co samo w sobie powinno ciekawić wszystkich aktywnych politycznie, ale – uwaga – nic! Cisza! Coś skromnie powiedział rzecznik jednej z partii opozycyjnych, a to już samo w sobie jest nienormalne, ponieważ to akurat mogliby skrytykować – jeżdżąc po koalicji rządzącej jak po przysłowiowej łysej. Głównie dlatego, bo jak obejmą władzę, to przez pierwszy rok będą sparaliżowani, a potem jak się pojawi istotne spowolnieni gospodarcze i inflacja – nic już nie zrobią, będą musieli ciąć. Tymczasem nie słychać głosu rozsądku, nie słychać nic, żeby się rządzący opamiętali, albowiem budżet nie jest z gumy i nie da się stale pożyczać, żeby wydawać więcej niż się zarabia, to samo w sobie jest przecież nie normalne.

Partie się mądrze zblokowały i wiadomo, że potrzebują więcej czasu na przedstawienie, chociaż wiążących elementów programu, tylko że tutaj nie pojawia się nic takiego, co by wskazywało chociaż na pryncypia. Oczywiście o czymś takim jak oszczędności to w ogóle nikt nawet nie myśli, co ciekawe – nawet z nowej liberalnej partii prowadzonej przez całkiem niezłego ekonomistę, który przecież wie, co się dzieje, no nie może się nie znać na słupkach w budżecie!

Chodzi przecież o elementarną odpowiedzialność polityków, całej klasy politycznej przed społeczeństwem. Jeżeli w trakcie kampanii wyborczej nie mówi się nic o przyszłości, ani nic o bieżących problemach, jak również nie mówi się niczego o problemach budżetowych – to znaczy się, że ktoś albo robi sobie z nas wszystkich „jaja”, albo w ogóle klasa polityczna nie jest powiązana z rzeczywistością.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę jeszcze taki czynnik, że partia rządząca teoretycznie broni się przed utratą władzy i jeszcze nie odpuściła na rzecz opozycji, to już zupełnie można zgłupieć. Nie da się bowiem ich działania zrozumieć na żadnej płaszczyźnie, to wygląda na zachowanie mitycznych „lemingów” – nikogo nie obrażając! Skała, skok, morze… Czy o to chodzi w rządzeniu Polską?

Jest bardzo ciekawe, jak to odbierają ludzie? Przeciętnie Polacy są w swoich ocenach o wiele bardziej racjonalni niż przeciętni politycy. Po szoku, jakim okazała się totalna porażka frekwencji referendum pana Komorowskiego – ludzie mają prawo czuć się lekceważeni, ponieważ jeżeli, to co przedłożono Narodowi do rozstrzygnięcia miało być czymś rzeczywiście istotnym, to znaczy że ludzie i politycy są już w tym kraju na innych planetach – prawdopodobnie oddalających się od siebie.

Kiedy obywatele mają dowiedzieć się od polityków, po co ich wybierają? Głupie i naiwne pytanie? Jednak realne! Boleśnie realne! Uwaga na szczęście mamy część sceny politycznej, która jest świadoma i celowo aktywna, ale ludzie którzy są stale osiągalni dla wyborców i prowadzą w trakcie całej swojej kadencji – to na naszej scenie politycznej NIELICZNE DIAMENTY!

Jednakże, byłoby bardzo dobrze, gdyby szanowni państwo wyborcy nie obrażali się na sytuację, gdyż sprawa w tych wyborach jest poważna i będzie dotyczyć pełnej stawki – wszystkiego, wręcz losów kraju. To, że znaczna część polityków jest po prostu nieudolna, jeszcze nie oznacza, że mamy pozwolić kilku cwaniakom na przejęcie naszej rzeczywistości. Jest to kwestia indywidualnej higieny psychicznej, tak żeby każdy z nas – elektoratu, miał pełną świadomość, że zrobił wszystko – pomimo dramatycznych okoliczności, żeby sprawy w kraju biegły względnie właściwym torem!

2 komentarze

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków

    Tak, pani premier prowadzi kampanie na dworcach – a co nie podoba się narodowi? kiełbasę białą można zjeść w WARSIE razem z panią premier siorpiąc ŻUR!!!

  2. Z czym do ludzi? Niestety król jest nagi a Ojciec Dyrektor w swojej głupocie silny.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.