Religia i państwo

Czy Kościół dominujący już oficjalnie się rozszczepił?

 Kościół dominujący nigdy nie przestanie nas chyba zaskakiwać kolejnymi informacjami o swoim życiu wewnętrznym i sposobie pojmowania naszej wspólnej rzeczywistości. Okazało się bowiem, że niektórzy już nie powinni przyjmować Świętej Komunii, albowiem nie są w łączności z Kościołem, ze względu na publiczne zgorszenie, które sieją swoimi poglądami na tematy ideologicznie istotne. Gdyby tego było mało, okazało się że oficjalni przedstawiciele Kościoła dominującego szczebla podstawowego – przepraszali za oficjalnych przedstawicieli Kościoła dominującego szczebla wyższego! To naprawdę fenomen, nawet jak na skalę polską, albowiem nazywając rzeczy po imieniu, to trochę pachnie nieposłuszeństwem, a takowe karane jest w Kościele dominującym w sposób zgodny z dokładnie opisującym takie przypadki prawem i na takie zachowanie jakiego byliśmy mimowolnie świadkami, także znajdzie się paragraf.

Szkoda tylko, że ktoś publicznie nie przeprosi za działanie pewnej telewizji i pewnej radiostacji prowadzonych przez pewną wewnętrzną strukturę autonomiczną Kościoła dominującego, albowiem to już nawet nie jest kwestia dobrego smaku czy też tolerancji, jeżeli chodzi o kwalifikację, tego co zdarza się w tych mediach przeważnie usłyszeć. To już kwestia po prostu wiarygodności – jeżeli chodzi o zgodność przekazu tych podmiotów, a nauką ich Boga, który zdaje się o ile dobrze autor pamięta, mówił coś o wzajemnym miłowaniu się, ale nie ma po co wchodzić w szczegóły, żeby przypadkiem kogoś nie urazić, wiadomo jak to jest.

Jak to jednak jest możliwe, że funkcjonariusze mającej 2000 lat doświadczeń struktury, widzą zasadnicze sprawy inaczej niż ich zwierzchnicy, przewodnicy, rzeczywiści nawet spowiednicy! Przecież sytuacja jest niedorzeczna, w tym znaczeniu, że mamy do czynienia z braniem odpowiedzialności „dzieci” za działania „rodziców”, a jakoś nikogo to nie zastanawia, po prostu przyjęto sprawę – ot, zdarzyło się i z głowy. Co ciekawe takie mechanizmy, czy też nowe zwyczaje popierają ludzie – przedstawiający się za wierzących tegoż Kościoła! Tymczasem, chyba każdy wierzący wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że KOŚCIÓŁ JEST TAM GDZIE JEST BISKUP! Ponieważ istotą Kościoła jest hierarchia i bezwarunkowe i absolutne posłuszeństwo hierarchii, w której można pokładać pełne zaufanie jeżeli jest się jej elementem. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie da się pojąć – dlaczego jest oficjalnym przedstawicielem Kościoła? Może chce dokonać schizmy? Odejść z Kościoła? Wszystko wymaga konsekwencji w działaniu i potem ponoszenia odpowiedzialności, ewentualnie spijania sobie z dziubków jeżeli odniosło się sukces.

Ostatnim takim oficjalnym przedstawicielem Kościoła dominującego, któremu się udało „zbudować poziomkę”, wobec nazwijmy to „niedociągnięć” w głównym nurcie oficjalnego, hierarchicznego przekazu był Marcin Luter. Jeżeli ktoś z braci chce do niego dołączyć, śmiało niech przeprasza za Biskupów! Na poklask wiernym, na poklask gawiedzi! Po prostu wydarzenie bez precedensu jeżeli chodzi o wewnętrzny układ stosunków tej zupełnie na poważnie działającej instytucji.

Byłoby słusznym i zbawiennym, żeby Kościół dominujący w Polsce mówił JEDNYM GŁOSEM, tak się składa, że ma nowego – wspaniałego rzecznika, osobę najwyższej próby, samą znakomitość, więc w czym problem? Dlaczego nie udaje się Kościołowi funkcjonować w sposób taki, żeby samodzielnie nie dostarczał argumentów swoim przeciwnikom, które służą potem do ataków na Kościół, wiarę i nawet Boga, o funkcjonariuszach tej instytucji nie wspominając.

Episkopat ma ten sam problem, co wszystkie ciała kolegialne, będące „górą” czegoś większego, z tradycjami i na świeczniku spraw publicznych. Jest tam wiele niezależnych osobowości, przyzwyczajonych do feudalnej formy stosunków wobec podlegającego im na co dzień otoczenia. Tymczasem dochodzi do zderzenia z innymi, na tym samym poziomie, ale różnymi temperamentami i innymi oglądem rzeczywistości. Co z tego wychodzi, często widzimy, zwłaszcza przed oficjalnymi spotkaniami, na których trzeba coś uzgodnić. Nie inaczej było i teraz w sprawie in vitro, albowiem o ile uczeni i mający wiedzę mężowie – starli się wzajemnie na argumenty, to jednak nie znalazł się nikt, kto rzeczowo wytłumaczyłby owieczkom, często zbłąkanym, o co chodzi w temacie i jak należy do niego podchodzić, żeby nadal być w zgodzie z oficjalną linią doktryny itd.

Wnioski są niepotrzebne, albowiem my możemy sobie życzyć gruszek na wierzbie, a tymczasem panowie w sutannach będą stali po dwóch stronach Krzyża i na siebie warczeli – nie zmieni się bowiem natury ludzkiej, która jak widać w dniach ostatnich jest podatna na zło.

2 komentarze

  1. Jak to jednak jest możliwe, że funkcjonariusze mającej 2000 lat doświadczeń struktury, widzą zasadnicze sprawy inaczej niż ich zwierzchnicy, przewodnicy, rzeczywiści nawet spowiednicy!

    To proste! Wystarczy pogrzebać w korzeniach
    ” naszych” pasterzy.
    To ‘oni’ stręczyli swego czasu owcom Brukselę, z wszystkimi
    z tego wypływającymi konsekwencjami. BO. ‘Jak nie UE – to co,
    Białoruś’?

    ” że KOŚCIÓŁ JEST TAM GDZIE JEST BISKUP! ‘ Zawsze sądziłem
    że tzw. biskup, to tylko urzędnik Pana Boga.
    Natomiast KOŚCIÓŁ stanowią wierni(owce) “ja,ty,my”…
    Może jest (już) coś, o czym nie wiem…

  2. Jakby się nasz Kościół nie dzielił – to i tak Jego władza w Polsce będzie nadal dominująca.
    I to chyba wyczuł Nowy Prezydent RP.
    Wykorzystać siłę KK – skoro nie jest się w stanie mu przeciwstawić.
    Wystarczy konsekwentnie zaprząc Kościół do Dzieła Ewangelizacji.
    Nic więcej!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.